warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CET/1.0/no DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/modules/blog_addons/blog_addons.module on line 428.

Myślenie boli.


Czas temu jakiś, usłyszałem z rana w radio krótkiego news’a, o zamieszkach w naszej, własnej polskiej „strefie odpowiedzialności” w Afganistanie. Jak większość tego typu – krótkich wiadomości, także i ta prześlizgnęła się przez moje zwoje mózgowe, w odróżnieniu od innych pozostawiła jednak pewien „osad”. Zacząłem się zastanawiać nad tym co usłyszałem, a z czasem nawet oddawać się wulgarnym (toć to nie przystoi!) próbom zrozumienia tego co usłyszałem.



Usłyszałem, ni mniej, ni więcej tylko to, że media bez najmniejszego skrępowania przekazały nam – hm… przeżuwaczom, informację o tym, iż amerykańskie oddziały specjalne (nasi ukochani sojusznicy), przy udziale służb afgańskich przeprowadziły pewną, bardzo specyficzną operację. Bardzo specyficzną i bardzo specjalną (w końcu od tego są oddziały specjalne, by wykonywać operacje specjalne n’est pas?). Polegającą na tym, by w środku nocy wchodzić do tamtejszych chat i zabijać tubylców, którzy są przeciwnikami rządu afgańskiego.



Jeśli bardzo się zawezmę, to jako niegdysiejszy czytelnik powieści Forsytha, czy Toma Clancy potrafię, wytworzyć sobie gdzieś tam w mózgu wirtualny obszar, w którym ustalam, że wroga ustanowionego przez siebie rządu trzeba ustrzelić. Byli w dziejach tacy co nie musieli nawet wygenerowywać w sobie jakiegoś wirtualnego obszaru. Taki Stalin chociażby… albo Hitler z jego autorską wizją Nocy Świętego Bartłomieja znaną pod uwspółcześnionym tytułem Nocy Długich Noży. Jednak pozostała część mojego mózgu babra się w błocku dziwacznych pytań. Pytań takich jak: po co są różne konwencje genewskie i im podobne; po co powołano międzynarodowy trybunał karny; skąd pomysł, że istnieją jakieś „prawa człowieka”, a ich znaczenie ma charakter uniwersalny.



To były przykłady pytań o generalia. Są jednak również pytania bardziej przyziemne. Dlaczego w mediach „głównego nurtu” nikt nie zastanowił się nad tym co przekazuje. Całkiem bezrefleksyjnie poinformowano NAS Polaków, że Afgańczycy protestują przeciw temu, że w rejonie za który MY Polacy odpowiadamy działają amerykańsko-afgańskie szwadrony śmierci. Godzimy się na to, a nawet zabezpieczamy obszar operacji specjalnej.  I nikt nie zastanawia się nad podwójnymi standardami. Rwiemy szaty i wznosimy ku niebu hymny oburzenia na łamanie przez Chiny praw mieszkańców Tybetu. Domagamy się sprawiedliwych procesów dla prześladowanych politycznie opozycjonistów na Białorusi. Równocześnie zmilczamy krzywdę ludzi, za których bezpieczeństwo przyjęliśmy ponoć odpowiedzialność. Skoro Amerykanie wiedzieli do których chat wejść by odstrzelić łeb przeciwnika utrzymywanego przez siebie reżimu, to może można było wywlec ich z tych chat i tak dla dobra nauki przeprowadzić sprawiedliwy proces? Chyba, że nie można było, ale nikt nie widzi potrzeby by się nad tym pochylić i nam to wyjaśnić. Krótkie wzmianki w prasie czy innych mediach i tyl



Ktoś może pomyśleć, że jestem lewicującym pięknoduchem, któremu marzy się zaprowadzenie powszechnej szczęśliwości i równości między ludami. Nic bardziej mylnego. Po prostu coraz częściej nachodzi mnie przekonanie, że nasza cywilizacja zabrnęła w ślepą uliczkę, która wymusza na nas pewnego rodzaju dwójmyślenie. Ustaliliśmy reguły, które nie przystają do rzeczywistości i coraz częściej uświadamiamy to sobie. Problem polega na tym, że boimy się sami przed sobą do tego przyznać. Boimy się przyznać, że stworzyliśmy (lub stworzono dla nas) wizję politycznego Disneyland’u, w którym Śnieżka i Bambi żyją radośnie wśród krasnali, piratów, turystów i innych pociesznych stworzeń. Jest nam miło, a nawet wesoło i tylko z rzadka - tak kątem oka dostrzegamy Kapitana Haka, lub Złą Królową, którzy śpieszą by załatwić sobie znane interesa. Jeszcze rzadziej wyglądamy na zewnątrz, bo tam nie jest tak ładnie, a i mięsko wcale nie przypomina hamburgera. Nie chce nam się uwierzyć, że tam – na zewnątrz obowiązują zupełnie inne wartości.



Jakaś konkluzja, lub pointa… nie mam pomysłu. Może jeszcze nie czas. Zastanawiam się, czytam, analizuję… patrzę na statystyki, ale i na globus. Następny wpis zacznę od spojrzenia na globus właśnie. Lub GOOGLE EARTH – bardzo pouczające.

Do zobaczenia. D.





Danielissimus - pozostałe wpisy