• warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CET/1.0/no DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/modules/blog_addons/blog_addons.module on line 428.
  • warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CET/1.0/no DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/modules/blog_addons/blog_addons.module on line 522.
  • warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CET/1.0/no DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/modules/blog_addons/blog_addons.module on line 522.
  • warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CET/1.0/no DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/modules/blog_addons/blog_addons.module on line 522.

Poplątane przemyślenia na temat wiary.


To nie będzie tekst o polityce. Takich rzeczy nie próbuję. Nie jestem dobre w te klocki. A wychodzę z założenia, że jeśli już coś robić to dobrze. Czasem mam jednak różne przemyślenia, niekoniecznie polityczne. Zwykle nachodzą mnie w miejscu, gdzie nie można usiąść przy klawiaturze i naskrobać co chodzi po głowie. I zwykle to coś, co można górnolotnie nazwać natchnieniem, znika zanim dorwę sie do klawiatury. Ale jednak czasami mam w sobie na tyle woli, żeby jednak po powrocie do domu, usiąść przed tym kompem i podzielić się swoimi rozważaniami.

Dzisiejsze przemyślenia będą luźno lawirować wokół tematu wiary w Boga. Nie wokół Kościoła Katolickiego, co ostatnio jest popularne, ale wokół wiary jako takiej. Choć i o Kościół zahaczę.

Widziałem w życiu chyba ze trzy osoby tak prawdziwie wierzące w Boga. Nie liczę tu ludzi, którzy wierzą w sposób tak zupełnie prosty, bez angażowania w to żadnej inteligencji. To jest często spotykane u ludzi starszych i, jak widać na przykładzie wyznawców Radia Maryja, nie zawsze idzie w parze z odpowiednią postawą życiową. Chodzi mi o wiarę prawdziwą, bezwzględną i ze wszytkim jej konsekwencjami. Uwierzcie mi, takie rzeczy widać w ludziach. Widać w nich coś, co można nazwać natchnieniem, powołaniem, czymkolwiek. Odbija się to na ich postawie, na sposobie postrzegania świata. A wyznaję zasadę, że jak się coś robi, w coś wierzy, jest kimś, to powinno się to robić w stu procentach. W całości, w każdym czynie.

Podam przykład. Człowiek, który twierdzi, że jest głęboko wierzący. Co tydzień widuje się go w kościele. A jednak nie przeszkadza mu to uprawiać seksu przed małżeństwem. Tak, może ktoś mi zarzucić, że nigdzie w przykazaniach nie jest to jawnie ujęte. Że to wymysł Kościoła, a to niekoniecznie musi się wiązać z wiarą jako taką. Ale chodzi tylko o przykład, myślę, że można by ich znaleźć więcej. Sens jest jeden, czy możemy uznawać się za katolików, jeśli w sposób ciągły łamiemy jedną z zasad? I pewnie jeszcze idziemy się spowiadać, po czym znów do powtarzamy. I za każdym razem dostajemy od tego samego księdza rozgrzeszenie. Ile w tym fałszu...

Zdarza mi się być w kościele. Ostatnio coraz rzadziej i rzadziej. I za każdym razem widzę, jak mało takie wizyty mi dają. W kościele nie czuć Boga, nie czuć wspólnoty ludzi. Ja czuję tylko pozory.

Należałem do harcerstwa przez 10 lat mojego życia. Do takiego prawdziwie czystego harcerstwa. Bez polityki, z zasadami, z kształtowaniem charakteru. To nie było zmarnowane 10 lat. Z nieśmiałego i wstydliwego, zakompleksionego dzieciaka stałem się kimś, nieskromnie ujmując, kto potrafi poradzić sobie w trudnych sytuacjach, kimś kto wie czego chce od życia i w swoim tempie to realizuje. Ale nie to jest ważne. Ważne jest to, że tam przeżyłem rzeczy, które ludzie powinni odczuwać, kiedy wspólnie podczas mszy przeżywają wiarę. Uniesienie, głębokie i silne emocje, poczucie wspólnoty, zrozumienie, pozytywne nastawienie wobec innych. Chyba właśnie brak tych rzeczy we wspólnocie kościelnej, odsunął mnie od Kościoła. Ile jest ludzi, którzy wierzą w sposób pusty?

A rytuał? Wszystko co się wiąże z wiarą i Kościołem? Msze, pieśni, znak pokoju, hostia, spowiedź? Czym są te rzeczy. Tak naprawdę są to formy mające generować poczucie więzi, spokój ducha. Spowiedź nie jest niczym innym jak wizytą u psychoanalityka, czy zwierzeniem się z własnych błędów. Równie dobrze można porozmawiać z kimś bliskim i powiedzieć "słuchaj, zrobiłem coś złego". To forma oczyszczenia sumienia. Mi spowiedź nie jest potrzebna. Wolę iść i przeprosić tego kogoś, którego skrzywdziłem. Sumienie mnie wtedy nie dręczy, wiem że między nami sytuacja jest jasna i klarowna. A spokój ducha? Odnajduję go w lesie, kiedy jeżdżę rowerem albo kiedy gram na gitarze i śpiewam. To wszystko zastępuje mi rytuał, jaki jest serwowany w Kościele. Ale najbardziej przeszkadza mi wszechobecny fałsz. Na każdym kroku spotyka się ludzi, którzy mówią o sobie jako o głęboko wierzących, a z drugiej strony nie przestrzegają fundamentalnych zasad, o których mówią. Szkoda gadać.

To takie moje luźne myśli, z pogubionymi gdzieś między tramwajem a klawiaturą fragmentami. Po prostu odczułem potrzebę napisania o tym i tym razem zrobiłem to tutaj, a nie na blogu. Choć nie wiem czy w środowisku kontrowersyjno-netowym jest to temat kontrowersyjny.

JedenPies - pozostałe wpisy




  • Będę szczekał, a kiedy przyjdzie pełnia to nawet zawyję. A potem, kiedy wszystko się rozpierniczy, otworzę Kadarkę.

    Taaa. A ja znowu dziś będę szczekał. Albo wył, jak kto woli. I mam w nosie, że ktoś mi każe biec do Gazety Polskiej i tam się produkować. Swoją drogą komentarz na poziomie twardego radiomaryjnego betonu. Ale to jest podobno demokratyczny portal, każdy może sobie pisać co chce, więc ja też będę pisał co mi się podoba. ->>


  • Zaraz się wam skończy energia i całkiem się wypalicie - MK przestań pisać żałosne sfrustrowane teksty

    Ostatni wpis Matki Kurki jest śmieszny, a wręcz żałosny. Ja rozumiem, że wszyscy się deklarowali, że będą pisać, że wciąż będzie coś się działo, a tu wciąż za mało. Za mało? Ja pytam. Tu jest tego od groma, ale co z tego, kiedy w większości przypadków, w tym również moim, są to notki nie przedstawiające żadnej wartości. A dlaczego? Odbieram to jak robione na siłę, po to, żeby coś było.->>


  • Sranie w banie i skakanie po tapczanie.

    Nic z tego nie wyjdzie. Wszystko się sypnie, jak tylko się rozkręci. MK się sprzedał, nie dosłownie mam nadzieję, ale z doskonałego undergroundowego blogera zaczyna stawać się frontowym. Ale i tak nic nie wyjdzie, skończy się tylko na kompromitacji. Co z tego, że Azrael napisał raz? Może jeszcze kilka razy napisze. Co z tego, że Skubi też coś opublikował.->>