warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CET/1.0/no DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/modules/blog_addons/blog_addons.module on line 428.

Kot, a ?Sprawa Polska?.


W zasadzie chęć napisania czegoś na ten temat zaczęła się od kotka w bibliotece.
Jeśli chodzi o mnie to zwierzęta lubię, aczkolwiek w młodości parę razy musiałem okładać miejsce gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę po pogryzieniu przez psy, ale zawsze potwierdzałem (w końcu) zdane mojego ojca, że mam co chciałem. Dopiero obecność w domu psa jamnika, która to rasa odznacza się wybitnie indywidualnym podejściem do zależności w stadzie domowym, nauczyła mnie, że cytując tytuł pewnej książeczki ?Pies to też ktoś?.
Kot jest jeszcze bardziej zagadkowy dla człowieka. Jego relacje z właścicielem są bardziej skomplikowane niż psa. W końcu stado kocie w naturze oparte jest na znacznie bardziej złożonych zależnościach, które my traktujemy jako niezależność. Bliski wschód lepiej rozumie koty (mam sąsiada z pochodzenia Irakijczyka), bo sami stworzyli haremy podobne w organizacji do stada kociego. Niestety przeciętny Polak kota nie rozumie, a co więcej nie potrafi stworzyć dla niego ?stada?, w którym kot czułby się podporządkowany jakimś regułom. O ile pies jest tresowany i lepiej lub gorzej słucha się swego pana (przewodnika stada), o tyle kot jest puszczany samopas. I tu zaczyna się problem.
Znam kilka osób które potrafiły ułożyć koty na tyle że nie ?szlajają? się one po okolicy gdzie chcą, ale większość jest nieświadoma tego, że robi z kotów groźne szkodniki. Co więcej, nie chce tego wiedzieć.
Kilka lat temu udało mi się wreszcie wynieść z centrum Warszawy w jej okolice. Żonie mojej sierściuchy wszelkiej maści nie przeszkadzają, ale smród kocura powoduje podróż zagraniczną do stolicy Łotwy przez gminę w okolicy Warszawy. Większość sąsiadów wykastrowała swoje koty, i wydawało się, że nie znajdziemy nowego problemu, ale?.
Wpadliśmy na pomysł, żeby dokarmiać okoliczne dzikie ptactwo. Zachowanie ptaków przy karmikach i słonince to lepsze niż telewizja. Tyle, że niestety koty i to te nie kastrowane polują na ptaki. Ktoś powie, że to ich instynkt. Może?! Ale kot wypasiony Whiskasem nie poluje dla jedzenia. Niestety miałem nieprzyjemność obserwować kota, który zadusił ptaka (sikorkę) i porzucił ją. Może gdyby ją zjadł byłbym w stanie to wybaczyć. Ale to bydlę nie jest głodne. Właściciel nic nie rozumie, propozycję kastracji traktuje jak osobistą zniewagę.
Od tej pory zaopatrzyłem się (Miki daruj) w kolekcję ASG i AEG (replika Colt M733 JG) bo szkoda mi zwierzaków traktować śrutem i walę jak do ruchomych celów. Gdyby Czuma pozwolił na broń ostrą to bym sąsiadowi ??.. podziurawił dach. Przecież głupkowi mimo wszystko krzywdy nie zrobię, a kota z zimną krwią nie zastrzelę.
Według polskiego prawa właściciel zwierzęcia, odpowiada za wszelkie szkody przez nie spowodowane. Właściciele psów za brak kagańca, brak smyczy, brak szczepień, brak?? itd. Są karani przez policję, straż miejską, straż ochrony przyrody, ekologów ?? i co kto tam wymyśli. Kupki psie trzeba zbierać do torebek. Ratlerka w kagańcu też już widziałem.
Pokażcie mi chociaż biblijne dziesięć przykładów ukarania właścicieli kotów za nas?nie pod krzakiem. Ręczę, że ten krzak po kilku takich operacjach kocich padnie. Ukochana sosna koreańska mojej żony pielęgnowana przez kilka lat od 60 cm do ponad 4 m padła bo kot biegający samopas zrobił sobie pod nią kibel. Policja ma to tam gdzie Janerka konstytucje.
Prawo jest i nawet świnię właściciel temu prawu podporządkowuje. A kot ????
I nie piszcie że to wina Jarka z Alikiem.

Tata-nietoperz - pozostałe wpisy