warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CET/1.0/no DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/modules/blog_addons/blog_addons.module on line 428.

Święty Mikołaj w opałach


W sztuce została wykorzystana piosenka Kabaretu Starszych Panów: ”Bez Ciebie”

Osoby:
Święty Mikołaj niespodziewanie w tarapatach
Trzy renifery oddane i wierne Mikołajowi do końca
Narrator wprowadza czytelnika w klimat historii
Sędzia bezduszny służbista
Prokurator sprytny manipulator faktami
Adwokat nieprzekonujący anioł
Świadek trochę ślamazarny wieśniak
Woźny pucuje podłogę w sali sądowej
Gwiazdka jedna z więźniarek
Śnieżka zamknięta w więzieniu za trafne strzały
Bałwan więzień posądzony o szpiegostwo
Strażnicy pilnują celi
Dzieci dyskutują nad wyglądem Mikołaja
Żandarmi dokonują aresztowania

Scena 1
Gdzie jest Mikołaj?


Narrator: Czy w tym, czy w całkiem innym kraju,
Każdy coś słyszał o Mikołaju!
Świętym rzecz jasna, świętym lubianym!
Przez wszystkich pilnie wyczekiwanym…
Lecz czyś go widział…
Chłopiec 1: Ja go widziałem!
Za drzwiami w kuchni się schowałem!
Miał białą brodę, wielkie brzuszysko…
Dziewczynka: No skąd, nieprawda, przekręcasz wszystko!
Był szczupły, silny, włosy kręcone…
Chłopiec 2: Zgłupiałeś?! Proste!! I miał koronę!
Narrator: Dosyć już! I w tym jest szkopuł właśnie:
Nikt nie rozstrzygnie takiej waśni!
Czemu to postać tak tajemnicza…
Czemu nikt nie zna jego oblicza?
Za wersję, którą dziś zobaczycie
Raczej niechętnie oddałbym życie…
Historia ta, dawno gdzieś podsłuchana,
Przez jakieś dziecko, które do rana
Na Mikołaja skryte czekało….
Może i coś tam poprzekręcało?

Scena 2
Przyjazd Świętego Mikołaja

Święty Mikołaj: Wszystko już chyba porozdawane…
Dobra robota moje kochane!
To miasto uznajmy za zaliczone
Więc dalej w drogę w inną stronę!
Plamy puściły, broda się trzyma…
Utyłem…ee…tak się to tylko wzdyma!
Nieważne, w końcu idą święta!
Lecz cóż to, co to za dusza przeklęta?
Tak się po nocy tutaj kołacze…
Policjant diabeł: Nie gadać, tylko otwierać raczej!
Policja, proszę dokumenty!
Więc tak - nazwisko pana?
Mikołaj: Święty..
Policjant: Imię?
Mikołaj: Mikołaj…
Policjant: Wiek?
Mikołaj: Moja sprawa!
Policjant: Mój panie Święty, to nie zabawa!
Podróży widzę wielkie plany -
Zapomnij, jesteście aresztowany!
Mikołaj: Ja? Areszt?
Policjant: Dosyć tej gadki!
Pakujcie Święty wasze manatki!
Mikołaj: Dlaczego ja? Jestem niewinny!
Policjant: Nie bądźcie Święty taki dziecinny:
łapówki, kradzież, rozboje, włamy,,,
Co my tu jeszcze na was mamy?
Mikołaj: Ja? Niemożliwe!
Policjant: No szybciej, straże!
Przed sądem wszystko się okaże….
Przed trybunałem! Sprawą sędziego
Jest wsadzić cię, lub uznać za niewinnego!

Scena 3
Pieśń zrozpaczonych reniferów

Renifer 1: Co teraz? Święta? Tak bez niego?
A żyć bez niego - koszmar kolego!
Renifer 1: Bez ciebie jestem tak smutny
jak kondukt w deszczu pod wiatr…
Renifer 2: Bez ciebie jestem wyzuty z ochoty całej na świat…
Renifer 3: Bez ciebie jestem nieładny bez żadnej szansy u pań!
Renifer 1: Bez ciebie jestem bezradny jak piesek co wypadł z sań…
Renifer 2: Bez ciebie jestem za krótki na długą drogę przez świat…
Renifer 3: Bez ciebie jestem malutki i wytłuc może mnie grad…
Renifer 1: Bez ciebie jestem tak nudny jak akademie na cześć!
Renifer 2: Bez ciebie jestem tak trudny że trudno siebie mi znieść!
Renifer 3: Bez ciebie jestem niepełny jak czegoś ćwierć albo pół…
Renifer 1: Bez ciebie jestem zupełne cielę, łachudra i wół…
Renifer 2: Gdziekolwiek jesteś kaptur, szubę, buty włóż -
Renifer 3: I wracaj do nas jak najprędzej, choćby teraz już!


Scena 4
Rozprawa sądowa

Woźny: Wstać! Sąd idzie! Rozprawa przy drzwiach zamkniętych!
Sędzia: Sprawa: włamanie, Mikołaj Święty.
Prosimy, panie prokuratorze
Rozpocząć, jeżeli już pan może.
Prokurator: Lista wykroczeń pozwanego
To: pierwsze, z paragrafu sto szesnastego:
Włamanie, szóstego grudnia zeszłego roku:
Mam tu spisany ścisły protokół!
Pozwany: najpierw wspiął się po linie
Na dach, a potem przez otwór w kominie
Włamał się do budynków stu pięćdziesięciu!
Działał samotnie w tym przedsięwzięciu!
Dowody proszę tu w załączniku…
Zeznania świadków mam w notesiku!
Sędzia: Prosimy zatem pierwszego świadka!
Świadek: Więc panie sędzio komin się zatkał.
Ciemno od dymu było w chałupie,
A przy kominie ktoś sapie, tupie…
Patrzę – on właśnie, na plecach worek!
I jeszcze paczki dwie dźwigał spore!
Jak mnie zobaczył krzyknął, podskoczył,
Z komina w dół się po dachu stoczył -
I tyle ino, co go widziałem,
Ale go dobrze zapamiętałem!
Prokurator: Sprawę zbadano, nasz rzeczoznawca
Ściśle ustalił kim jest ów sprawca!
W noc jedną miasto obrabowane -
To rzeczy całkiem niespotykane!
Przy każdym domu obok komina
Stała oparta nowa drabina!
A właściciele, jak przysięgali,
Nic w żadnym razie nie kupowali!
Adwokat: Czy są gdzieś straty czy coś zginęło?
Prokurator: Panie kolego: czy was pogięło?
Włamanie, nocą, zdjęcia, świadkowie…
Jaki jest powód, niech pan odpowie?
Adwokat: A może chciał tuż przed świętami
Dzieci obsypać prezentami?
Prokurator: O wielka święta naiwności!
Ja to bym mu porachował kości!
Ale to sprawą jest sędziego
Stosowną karę mieć dla niego!
To wciąż nie wszystko, wysoki sądzie!
A pan kolego niech raczej siądzie!
Bo mam tu - mój panie idealisto,
Sprawę troszeczkę, rzekłbym, śliską…
Pozwany, a rzecz to niesłychana…
Spytał, czy moje dzieci dziś z rana
Dostały śliczne prezenciki…
Takie są pozwanego triki!
Lecz to nie ze mną, dopóki żyję!
Niech oskarżony w więzieniu zgnije!
Oto mój wniosek – dożywocie!
Za przestępstw strasznych całe krocie!
Ławo przysięgłych, sądzie wysoki!
Ze śmiechu można zrywać boki
Słysząc kolegi wyjaśnienie…
Sędzia: Spokój! Wyroku ogłoszenie
Po przerwie, a werdykt przysięgłej ławy
Niechaj nie będzie zbyt łaskawy…
W dobre intencje nikt już nie wierzy…
Niech wyrok będzie jak się należy!

Scena 5
Ogłoszenie werdyktu

Sędzia: Czy ława werdykt ustaliła?
Ławnik1: Winny, choć sprawa prostą nie była..
Sędzia: Czy jednogłośnie?
Ławnik2: Tak jednogłośnie!
Sędzia: Nie słyszę, proszę mówić głośniej!
Ławnik3: Tak - nie ma opinii innych!
Mikołaj Święty uznany winnym!
Sędzia: W świetle dowodów i zeznań świadków:
Wobec mnogości zbrodni przypadków..
Pozwany: wyrok twój, wstawać proszę!
Adwokat: O prawo łaski pokornie wnoszę…
Sędzia: Czy oskarżony się przyznaje?
Mikołaj: Tak, to ja odwiedzam wszystkie kraje!
I zawsze, zaraz przed świętami
Przez komin wchodzę - z prezentami!
Prokurator: Przyznał się, w głowie się nie mieści!
Sędzia: Skazany jesteś na lat trzydzieści!


Scena 6
W celi więziennej


Gwiazdka: Hej, nowy, za co cię wsadzili?
Mikołaj: Jestem niewinny!
Śnieżka: Jak zwykle się pomylili…
Bałwan: Nie ma tu winnych obywateli-
Jak śnieg są biali wszyscy w tej celi…
Mikołaj: A za co siedzisz?
Bałwan: Ja? Za głupotę!
Zrobiłem z siebie idiotę…
Śnieg jakiś marny był w tym roku,
Więc kumpel sztuczny robił na stoku.
A że mu beczek parę zostało,
Z resztek ulepił to oto ciało!
No i postawił mnie w ogrodzie,
Bym z dziećmi mógł się bawić co dzień..
Ale w tych czasach zwariowanych
Nazajutrz już byłem aresztowany!
Mikołaj: Za co?
Bałwan: Szpiegostwo! Pod oknem stałem
I ponoć coś tam podsłuchałem,
Gdy jacyś ważni się naradzali….
Śnieżka: W moim przypadku też źle uznali:
pech chciał, że choć się nie starałam,
w kogoś u władzy zawsze trafiałam!
I to zazwyczaj w środek czoła!
Więc sprawa widzisz niewesoła…
Gwiazdka: Ja zaszłam w życiu całkiem wysoko…
I niejednego kłuły w oko
Moje pierścionki i srebrne ciuszki,
Gdy zeszłam z nieba na pogaduszki..
Mikołaj: Słuchajcie, zwiejmy przechytrzmy tych jegomości!
By znów się pławić w słodkiej wolności …
Wskaźnik ryzyka jest dość wysoki-
Lecz ci strażnicy, to zwykłe.. ćwoki!
Gwiazdka: No dobra, zostawmy te głupie gadki-
Mów jak to zrobić? Przepalić kratki?
Mikołaj: Spoko, ja zaraz wszystko wam pokażę:
Gdy strażnik przy drzwiach się ukaże…
Ty trafisz w czoło go pacynką!
Ja go przykryję pelerynką!
Ty się roziskrzysz, by w lochach mroku
Móc znaleźć drogę krok po kroku
Ty wyjdziesz pierwszy, bo wśród tych panów
Okropnie dużo jest bałwanów…
Więc się nie kapną w pierwszej chwili!
A potem w nogi, moi mili!

Scena 7
Po ucieczce


Gwiazdka: Ale co dalej?
Mikołaj: Wygląda raczej,
że wszystko musi być inaczej!
Narrator: I racja, od tej pory, niestety,
Inny jest obraz naszej planety!
I tak już teraz często bywa,
Że dobro musi się ukrywać!
I choćbyś szukał we wszystkich krajach-
Nie spotkasz Zaprzęgu Mikołaja!
Diabeł: Rozrzutność bez przyczyny
Nie niesie w sobie żadnej winy…
Ale nie znajdzie zrozumienia!
I możesz trafić do więzienia…
Uważaj, dla kogo są prezenty -
Bo możesz zostać za wcześnie świętym…


Koniec

hania - pozostałe wpisy