warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CET/1.0/no DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/modules/blog_addons/blog_addons.module on line 428.

mój śmietnik


kuźwa, ciągle paskudzą mi w śmietniku. A nowy jest, całkiem ładnie mi wyszedł. Z bachorami sąsiada i jego psem już sobie poradziłem. Kilka celnych kopów i po kłopocie. Sam sąsiad mi też nie podskoczy. Gorzej z Mietkiem i jego psem. Ma amstafa. No i ma kumpli. Kiedyś wyszedłem aby grzecznie poprosić, czy łaskawie mogli by nie zanieczyszczać mojego śmietnika. Spuścili mi wpierdol bo zestresowałem ich kumpla w trakcie defekacji a dodatku nie przyniosłem papieru. No i przykazane mam też aby śmietnik utrzymywać w czystości bo oni brzydzą się brudem. Nie poddałem się jednak. Zadzwoniłem pod 997. Dyżurny wysłuchał cierpliwie mojej skargi. Zapytał, czy zagrożone jest życie ludzkie? No nie, odpowiedziałem. To musi pan cierpliwie czekać. Nie mam teraz wolnych patroli i nie wiem kiedy do pana przyjadą. A prywatnie to panu powiem, że nie przyjadą w ogóle, bo pański śmietnik wart jest mniej niż benzyna potrzebna na dojazd, nie mówiąc już o stresie chłopaków, bo w końcu to rejon Mietka. A jakby już nam radiowóz uszkodzili to komendant wylałby mnie na zbity pysk i moja emerytura poszła by się jebać.
Jednak niech pan nie pomyśli sobie, że sprawy obywatela olewamy. Zapraszam w czwartek między 9 a 11 na komisariat to spiszemy protokół. U nas, to nie żadna wiocha. Akurat będzie wtedy informatyk to nam włączy komputer i protokół spiszemy na nim. A elegancką kopię, jeszcze cieplutką dostanie pan z laserówki. W ogóle to duży postęp jest u nas. I jakby był tak łaskaw powstrzymać się nieco z tym zgłoszeniem, bo w drugim półroczu mamy obiecany internet. Wtedy nie musiał by się pan fatygować, tylko wejdzie pan na www.policja.gov.pl i sam wypełni protokół. My go rach ciach ciach pchniemy majlem do prokuratury i jak wszystko dobrze pójdzie to tego samego dnia otrzyma pan od nich postanowienie o umorzeniu śledztwa z powodu nie wykrycia sprawców. Tak obiecuje nam program przyjazne państwo i społeczeństwa informatycznego.
Na szczęście nie mam śmietnika. Powyższy tekst wymyśliłem. Ale czy jest to fikcja?

Wczoraj pochowano policjanta zabitego w czasie interwencji. Krew w mediach wyzwoliła emocje. Od najczęstszych, żądających karania na gardle, wydania zabójców zdrowym siłom narodu w celu linczu, wydania broni obywatelom aby sami mogli wyrywać chwasty. Nie wspominam tu komentarzy innych kretynów. Pojawili się oczywiście politycy, pokazując do kamery strapione oblicza, niejeden łzę otarł dbając aby obiektyw złapał lepszy profil. Wygłoszono parę farmazonów i obietnic. Wręczono 2 ordery i awans. Był biskup, kropidło i salwa honorowa. Za 3 dni ci wszyscy powyżsi będą to wszystko mieli w dupie i ożywią się ponownie gdy tylko pojawi się nowa medialna okazja.
O zabitym policjancie pamiętać będą tylko bliscy i kumple.
Pojawiły się też inne głosy. Po co on to robił. Nie zachował się profesjonalnie. Mógł po prostu zadzwonić i poczekać. Niepotrzebna bohaterszczyzna, niepotrzebny trup. Tylko z tym ostatnim mogę się zgodzić.
Według mnie nie było tu żadnego bohaterstwa ani tym bardziej bohaterszczyzny. Tak jak nie jest bohaterem facet z batem który wchodzi w cyrku do klatki z lwami. To samo ze skoczkiem spadochronowym. Gapie mają pełne gacie i pełni są podziwu dla śmiałków. A jest to po prostu ich zajęcie. Znają ryzyko i granice do jakich mogą się zbliżyć. Mają świadomość konsekwencji gdy coś pójdzie nie tak. A tak się czasem zdarza.
Zdaję się, że Angole na coś takiego mówią po prostu DUTY - obowiązek. Najął się na gliniarza i zachował się jak gliniarz. Miał tylko pecha. Dla tych co myślą inaczej polecam rozpoczęcie dyskusji gdzie leży granica sensownej interwencji. Szczanie w miejscu publicznym, lżenie słowne, naruszenie nietykalności powodujące uszczerbek na zdrowiu poniżej 7 dni, uszkodzenie lub zabór mienia prywatnego czy społecznego niskiej wartości. Dla jakiej z tych wartości policjantowi opłaca się samodzielnie rozpoczynać interwencję? Jak określić granicę bezpieczeństwa policjanta? . Czy jeśli złoczyńca jest wyższy od stróża prawa, ten powinien wzywać posiłki? Czy 2 gnoje po 150cm stanowią zagrożenie czy nie?

Jest mnóstwo procedur policyjnych. Mają one chronić zarówno policjantów jak i zwykłych obywateli. A mimo to zdarzają się wypadki i tragedie. Gdy jestem zatrzymywany do kontroli drogowej, we własnym interesie, wyłączam silnik, otwieram okno, kładę obie ręce na kierownicy i czekam na polecenia. Jakbym się zachował gdybym był poszukiwany przez policję całej Europy za 5 morderstw? Dokładnie tak samo. Ale wiedziałbym jedno. Tych dwóch gliniarzy z patrolu za chwilę nie ma prawa być wśród żywych. W momencie gdy wprowadzą moje dane do systemu jest już po mnie. Ja muszę być szybszy. I wtedy oni nie mają żadnych szans.
Co się dzieje gdy trzeba zatrzymać bandytów? Wysyła się wyszkolonych i uzbrojonych ludzi którzy mają ich zatrzymać, nie zabić. Jeśli zbóje odpalą ładunek wybuchowy czy użyją granatów, wyszkoleni i uzbrojeni też nie mają żadnych szans. Mimo hełmów, kamizelek i ciężkich codziennych ćwiczeń. Takie są prawa fizyki.
Co się dzieje gdy patrol wchodzi do mieszkania, wezwany do awantury rodzinnej a 13 latka pcha nożem w plecy policjanta bo bardzo kocha tatusia, a tatuś dopiero co przestał kochać córeczkę. Nie można zapobiec wszystkim takim wypadkom.
Czy nie ma wyjścia? Jasne, że jest. Policjanci mogą jeździć w transporterach opancerzonych, samochody do kontroli zatrzymywać serią z automatu i jeśli samochód nie spłonie to można bezpiecznie trupom sprawdzić dokumenty. A gdyby ktoś jednak przeżył znajdzie potrzebną pomoc w szpitalu. Zbójów też można zatrzymywać z użyciem moździerzy. A jak będzie trzeba to i napalm można użyć. To żaden problem.
Tylko kto chciałby mieszkać w takim kraju? Ja nie.

To jak w końcu chronić mój śmietnik? To już dawno temu wymyślono. Płaci się ludziom aby bronili go przed Mietkiem, przed ogniem a i przed Łukaszenką czy Bundeswerą. Ja nie muszę z nimi negocjować czy się im to opłaca i czy warto ryzykować. Składają różne przysięgi, że będą chronić i bronic i śmietnika i mnie przy okazji. A że w łeb mogą dostać a nawet życie stracić, to wliczone jest w ten zawód. Zawód podwyższonego ryzyka. W moim interesie jest aby to byli ludzie zdrowi i silni, zdolni do przebiegnięcia 100m bez konieczności reanimacji. Powinni być to też ludzie młodzi. Bo tylko tacy mają jeszcze w głowie ideały oraz są gotowi łatwo ryzykować. Łatwiej też poddają się ślepej dyscyplinie niezbędnej w takiej służbie. Stary w takiej robocie jest zbyt ostrożny, zbyt wiele myśli o rodzinie, o ratach do spłacenia, zbyt często zaczyna kalkulować czy to ryzyko się opłaca. Pewnie z tych powodów wymyślono system, że płacić za służbę będziemy licho ale po 15 latach możesz człowieku rozpocząć nowe, spokojne życie z 40% emeryturą. Bo z drugiej strony co w wojsku w czasie pokoju ma do roboty 60 letni plutonowy czy w tym samym wieku starszy posterunkowy?
PS
Nie jestem mundurowy ani nikt z bliskich czy znajomych. Mundur nosiłem w harcerstwie i SPR.

rycho - pozostałe wpisy