warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CET/1.0/no DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/themes/kontrowersje/node.tpl.php on line 86.


Aleksandro i Jakubie niech was Bóg błogosławi i partia ochrania

Starzeję się i niestety w imponującym tempie, a starość nie radość co gorsze powiadają, że zdziecinnienie. Nie oparłem się, zajrzałem do kolorowych portali, przy porannym przeglądzie komunikatów dla mas i w ogóle nie żałuję. Do dzisiejszego poranka coś mi się obijało o uszy, że będzie „ślub stulecia”, sądziłem, że chodzi o przełom w tradycji i kulturze, podejrzewałem, zaślubiny partnera z partnerem i adopcję afrykańskiego chłopczyka oraz tajlandzkiej dziewczynki. Nic z tych rzeczy, chociaż wydawałoby się, że skład ślubu stulecia idealnie nadaje się do pokazania ciemnogrodowi jak się powinno obchodzić uroczystości w szerokim świecie. Ze strony panny młodej obowiązkową obecnością zaszczycił bóg peerelowskiej lewicy sam Aleksander Kwaśniewski z małżonką, przyjaciółką tak zwanej Anny Grodzkiej. Ze strony pana młodego nie wiem kto przyszedł, bo samego pana nie znam, ale nie to jest ważne, najważniejszy jest szok kulturowy. Kto by pomyślał, że młoda para z licznie zaproszonymi gośćmi, między innymi Pierdunem Wojewódzkim, nie wyląduje w najmodniejszym warszawskim, a najlepiej berlińskim lokalu, tylko przed…. i … w kościele. Szok, jak pragnę zdrowia, szok, wioska i góralska muzyka. Sama śmietana lewicowa, grzecznie na paluszkach do kościółka, łapki złożone do Bozi, klękanie przed księdzem i całe to „polskie piekiełko”, cały ten polski „obciach”. Tak, moi mili Państwo, gdy prosty chłopak ze wsi pisze po sto razy, że towarzycho odstawia cyrk dla ciemnego ludu, że sprzedaje talmudyczne recepty: „co dobre dla wybranego, to kiepskie dla goja”, to się chłopak nasłucha o nienawiści rasowej i uwstecznieniu obyczajowym. I co teraz się pytam, wcale nie grzecznie? Kto będzie żuł tę żabę?


Gdyby przed ślubem Onet zrobił sondę, a potem GW dorobiła swoją, jakich należałoby się spodziewać wyników, wśród nowoczesnej i oczytanej w kolorowych pisemkach gawiedzi? Nie wiem jak pozostali, ale ja stawiłbym na następującą oprawę uroczystości. Przed klub „Go Go” panna młoda zajeżdża Aurisem na ekologiczny prąd, w najnowszej lateksowej kreacji z domu mody „Madonna”. Na wykrojonym dekolcie wisi wielki krzyż, a na nim Budda lub jakiś inny indiański bóg ognia i wody, modny tej jesieni. Pan młody w przebraniu hipstera zadaje szyku Dużym Fiatem i t-shirtem na wyrzeźbionej klacie z napisem: „Nie płakałem po Smoleńsku”. Reszta gości ściga się w kreacjach i pomysłach, Pierdun Wojewódzki na szczęście obrzuca młodą parę polskimi flagami zatkniętymi w gówno, Pierdun Figurski gwałci w „Go Go” Ukrainkę Marczuk. Anna Gradzka robi striptiz, Kazia Szczuka wygłasza kazanie, ślubu udziela Joanna Senyszyn, a w kulminacyjnym momencie towarzysz Siwiec ląduje Mi-8 i całuje ziemię „gogońską". Świadkami nowożeńców, głosami z udziałem parytetu, wybrano Adama Michnika i Jerzego Urbana. Tak to rozumiem, tak się bawi, tak się bawi le-wi-ca. Tymczasem co za wiochę odstawiło nowe pokolenie? Jakiej siary narobiła nadzieja na lepsze nowoczesne jutro? Jaki przykład dali? To teraz tak się będą lemingi w pary komponować? W kościele dzióbek otwierać, hostię nabożnie przyjmować, na kolanka padać, ryżem się cieszyć, kamera po rosole, zespół disco polo, oczepiny? Takie wydarzenie, taki powrót do korzeni i cisza. Jak sięgam pamięcią ostatni raz podobne bratanie się elit z obyczajami ludu miało miejsce grubo ponad wiek temu we wsi Bronowice gdzie celebryci krakowscy, Żydzi i chłopi rozprawiali, czy Chińczyk trzyma się mocno.


Przyznaję, zresztą to widać, że jestem złośliwy, ale czy można zachować powagę widząc to Wesele dla lemingów? Gdy się wyzbyć złośliwości, ironii i sarkazmu całkiem poważnie widać kwintesencję tego czym jest „lepsze towarzycho”, trudno o bardziej dosadną ilustrację. Wszystko na sprzedaż, wszystko na pokaz, żadnego umiaru, żadnej refleksji, kompletna pustka we łbie i w sercu. Zaraz będziemy słyszeć, że to nowy przejaw tolerancji i nie wolno rozliczyć córki za ojca, państwa młodych za gości, plus całe to pieprzenie „uwalniające zioło” razem z suczką Ramoną, ale „live is brutal” i tak jest jak widać. Codzienne otumanianie ciemnego ludu „nowoczesnymi” skrobankami i cywilizowanymi ślubami pedałów, kończy się na kolanach, w kościółku z hosanną na wysokości, bo co dobre dla Pana, to nie dla ciebie chamie. I choćby takich obrazków sprzedać dziesiątki, efekt uzyska się tylko jeden. Bez większego pudła można postawić na setki młodych lemingów, które od dziś i na ostatnią chwilę odwołują rezerwacje w „Go Go” i biegają po plebaniach, bo chcą tak samo jak Ola i Kuba. Tylko jeszcze nie wiedzą biedaczki, że za kilka miesięcy w synagodze albo w pagodzie będzie najmodniej. Aleksandro i Jakubie niech was Bóg błogosławi i partia ochrania, talony na Aurisa i M14 w Magdalence już macie od wujka Kulczyka i chrzestnego Mazura.


0
Twoja ocena: Brak
Zostaw link w miejscach, które odwiedzasz lub/i skorzystaj z gotowych odnośników!

Pieniądze wsiąkły a jak wiemy ziemia nie oddaje tego

 co w nią wsiąkło. Mnie bardziej interesuje czemu wszyskie służby ścigają niczym bin ladena chłopca, co na kolanie napisał notatkę "tu kapitan żbik, śledzimy amber". 


Jestem dumny z tego, że mieszkam w Polsce i jestem Polakiem.


Dramat polega na tym, że leming nadwiślański

portret użytkownika ojciec_milicjant

 a konkretnie wierny wyznawca Tuska-Kwaśniewskiego-Palikota, nie widzi w tym ŻADNEJ SPRZECZNOŚCI. Tak samo wydają za mąż , swoje dzieci, generałowie SB, prawe i lewe ręce największych lewicowych doktrynerów, oraz całe KC PO. Podobnie wyglądają chrzciny i komunie - na których obecność ,,szychy z Warszawy" jest atrakcją większą niż konsola, tablet czy modny ostatnio mini-cross.


Każdy , kto chce robić rewolucję musi zdawać sobie sprawę,że własne życie nie jest najważniejsze. Che Guevara


A Ty pewnie dostrzegasz niomalże antyczną tragedię?

Widzisz,realizm od hipokryzjii czasem oddziela cieniutka linia.W jednym jedynym wypadku zgodzę się z tym co napisałeś,a mianowicie gdy nie tylko mnie ale i całej reszcie portalu wyłuszczysz rację pt:Jeśli nie Bóg(i kościół) to co?:"którą według Ciebie i nie tylko Ciebie miałyby się kierować osoby które mają jakiekolwiek anse do hierarhii bądź postępowania Watykanu i jego funkcjonariuszy.Niestety to nie tylko Twój błąd iż mylisz anse owych ludzi z jakąkolwiek rewolucją.Tu jej niema nie było i nie będzie,ponieważ każda obojętnie jaka wiara zakłada istnienie Boga(nieważne jakiego imienia i autoramentu).Ludzie zaś buntują się nie przeciowko Bogu lecz jego załganym i łgającym sługom tak jak Ty,ja i wielu innych przeciwko załganej politycznej rzeczywistości.Jeśli wymyślisz dogmę dla jak to piszesz Tusko Kwaśniewsko Palikotów bez znamion sparszywienia jakie dotknęło i dotyka "sługi Watykańskie" to zapewniam że stałbyś się prekursorem swoistego odrodzenia,lecz póki co nie wymyśliłeś i zapewne nikt nie wymyśli(nie poważy się) prawdziwej alternatywy dla wersji Watykańskiej.Chodzi jedynie o to że z braku alternatywy wersja Watykańska jest zwyczajnie powielana klasycznym owczym pędem.
Z drugiej zaś strony Chrześcijaństwo nie dopuści do istnienia żadnej realnej i "bardziej ludzkiej"alternatywy Boga gdyż wówczas stanie się "tym gorszym".Powstanie czegoś takiego to zapowiedź rozruchów na tle religijnym,a kłototy z wyznawcami Allacha i tak są aż nadto.


Problem jest bardziej skomplikowany

ponieważ niedoceniana jest forma ukształtowana przez tradycję i religię. Aby ją zastąpić, potrzeba formy równie silnej i równie zakorzenionej. Nawet jak tym lewakom zabierzesz Kościół Powszechny ze swoją formą, popłaczą z powodu pustki naokoło.
Humanizm powiadasz? Humanizm wywleka na zewnątrz najgorsze demony tkwiące w człowieku i je sankcjonuje.


nieważne


Prosta sprawa

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,P...


To taki zwieracz (tfu) między wybranym narodem a krwią którą wybrany naród się żywi, gojami.
A tak nawiasem mówiąc, obłuda żydostwa nie zna granic czego to żyd nie zrobi dla koryta.


oxygen49


zwieracz pomiędzy żydami, a

"zwieracz pomiędzy żydami, a chamami"
kiedy Polacy zrobią porządek we własnym domu?
ustawią jednych i drugich na swoim miejscu, kiedy?


O polskości, żydostwie, chamstwie i Holokauście


Pozostaje tajemnicą, dlaczego udział innych społeczności Europy Wschodniej w zagładzie Żydów – tak ewidentny, porażający i masowy nie został aż dotąd rozliczony, ukazany, wytłumaczony na arenie świata. Pozostaje tajemnicą, dlaczego na tej światowej arenie wciąż winna jest Polska (bo Niemcy jakby coraz mniej), czyli ta, która powinna być raczej światowym wyrzutem sumienia – i która samotnie przeciwstawiała się Niemcom.


1. Kłótnia
Niedawno temu… rozmawiałem z kolegą, który wyznaje lewe zabobony. Ocenialiśmy polityków i publicystów. O jednym powiedziałem, że to klasyczny polski Żyd i że zapewne dlatego jego poglądy nie są mi bliskie (żeby było jasne, nie chodziło w żadnym razie o Bronisława Wildsteina).


Kolega się oburzył: „Przecież pochodzenie to rzecz nieważna!”. Ripostowałem: „Obrażasz tego człowieka, uważając jego żydowskie pochodzenie za nieistotne – to część jego tożsamości!” – „Ale dla mnie nieistotna!” – „Co? Chcesz głosować na niego i nie obchodzi cię jego świat wartości?” – „Co ty masz do jego świata wartości?! Popatrz na swój!”


Dotykamy paradoksu. Wedle lewych przesądów, jeśli mam uchodzić za „normalnego”, winienem pochwalać świat wartości dowolnego Żyda, zawsze krytykując własny. I wyciągać na wierzch Jedwabne. Inaczej będę antysemitą, skąd prosta droga do uznania mnie za współwinnego Holokaustu.


Co do ostatniego punktu – mam własny pogląd na sprawę Jedwabnego i tzw. polskiego antysemityzmu. Nie na tę konkretną, ale na opisanie tego, co zachodziło podczas ostatniej wojny pomiędzy Izraelitami a Polakami.


2. Polski antysemityzm?
Nie było w Polsce antysemityzmu „rasowego”, rasistowskiego. Były dwie różne społeczności, żyjące obok siebie i bardzo krzywo na siebie patrzące. Niemiłe sobie nie bez istotnych przyczyn.


Ale nadto – niezależnie – zawsze było i jest w Polsce dużo chamstwa. Tak jak dużo było i jest bohaterstwa i wzniosłości (żeby pisać konkretnie, na użytek tego tekstu zdefiniuję chamstwo jako podłość pozbawioną pozorów, działającą otwarcie i chlubiącą się sama sobą, która ulega zwielokrotnieniu w stadzie, czyli w motłochu).


Owocem tak pojętego chamstwa była między innymi galicyjska rabacja roku 1846 i mordowanie powstańców w roku 1863 w Kongresówce. W roku 1920 z niego też wynikły działania niektórych gmin wiejskich – które, aby ułagodzić nadchodzących bolszewików, postanowiły na wszelki wypadek publicznie powiesić jakiegoś przedstawiciela „klasy wyższej” (na przykład wiejską nauczycielkę – znam konkretny przypadek). I z tak rozumianego chamstwa wynikły rabunki dworów po roku 1945 (powszechne!). Dziś jego owocem są zarówno: radio wyjące w ogródku „na cały ryj” pod altaną sąsiada, jak i forma manifestacji Młodych Wykształconych z Dużych Miast pod Krzyżem Smoleńskim.


3. Skwieciński i Klukowski
Ostatnio Piotr Skwieciński opublikował – wpierw w „Plusie minusie”, a potem na Salonie24 – artykuł o wspomnieniach pewnego nieugiętego Polaka, Zygmunta Klukowskiego. Ów bohater – żołnierz AK, potem „żołnierz wyklęty”, wreszcie ofiara UB – był też ostrym obserwatorem czasów wojny. Swoje obserwacje spisał. Skwieciński uwypuklił to, co we wspomnieniach Klukowskiego boli najbardziej – m.in. udział Polaków w eksterminacji szczebrzeszyńskich Żydów. [odsyłam: http://p.skwiecinski.salon24.pl/]. Od razu podniosły się głosy, że prawicowiec Skwieciński przy pomocy Klukowskiego wspiera tezy Grossa. Otóż nie. Ale żebym wyłuszczył swoje, muszę dać parę anegdot, a dopiero potem komentarz.


4. Deklaracja użyteczna
Na początek zadeklaruję – choć pewnie zabrzmi to śmiesznie – że nie jestem Żydem, choć możliwe, że mam jakichś żydowskich przodków. Mój Dziadek, z dziada pradziada podpoznański mieszczanin i rolnik, fizjonomią przypominał ongi młodego Kafkę. Więc albo w którymś pokoleniu trafił się nam przechrzta, albo któraś z prababek służyła u Żyda.


Piszę o tym z przymrużeniem oka, ale nie bez powodu. Dziadek jako przedstawiciel przedwojennej władzy (poseł na sejm RP i wiceprezydent nadgranicznego miasta), a przede wszystkim „działacz antyniemiecki”, był już we wrześniu ‘39 poszukiwany listem gończym przez Gestapo. Kiedy pod Lwowem zaskoczyło go wejście sowietów, postanowił nie wracać do Wielkopolski i zakonspirować się na galicyjskiej prowincji, w Meziriczu. W 1941 roku przedostał się do Warszawy, gdzie został oficerem KG AK. Po roku 1945 był sądzony w Moskwie jako jeden z „16”.


Ważne, że od Meziricza począwszy – jego fizjonomia bywała „niebezpieczna”. Z tego tytułu mogłem wysłuchać szeregu opowieści rasowo-narodowych z pierwszej ręki.


5. Meziricz: ukraińskie likwidowanie Żydów i Polaków
W Meziriczu, gdy latem 1941 roku Niemcy zaczęli „opróżniać” żydowskie kamienice, sąsiedzi Ukraińcy zapodali Dziadka jako Żyda, choć doskonale wiedzieli, że jest Polakiem. Uratował go żołnierz-Austriak przekonany, że ma do czynienia z rodakiem ze Lwowa (Dziadek świetnie mówił po niemiecku). Trudno ocenić, ile w było w tych Ukraińcach nienawiści do Polaków, a ile do Żydów – fizjonomia Dziadka też mogła zrobić swoje. Ale jedno jest pewne: Dziadek widział, jak ukraińskie oddziały, wyposażone przez Niemców w broń palną, wywoziły i „likwidowały” Żydów, a w miarę możności dołączały do nich pojedynczych Polaków.


6. Warszawa: szmalcownicy pod pręgierzem
Od roku 1941 Dziadek mieszkał w Warszawie. Dostawszy fikcyjny etat „rewidenta” w zakładach miejskich, jeździł na pozorowane „kontrole” stołecznych sklepów. W istocie krążył po konspiracyjnych lokalach. W tych okolicznościach był kilkakroć nagabywany o rzekome żydostwo. Raz przez starszego kolegę z biura – w odpowiedzi publicznie a ostro zażądał dementi. Dzień potem Pan Bóg zadziałał i facet zmarł na serce (rodzina moja twierdzi, że „pomógł” mu ktoś z podziemia, ale to ledwo domysł). Potem pewien Polak-kolejarz do spółki z Niemcem-„Bahnschutzem” zaczepiali Dziadka na stacji kolejki podmiejskiej, żądając okupu. Zdarzył się też jakiś granatowy policjant. Tego ostatniego udało się zbyć, ale kolejarz i „Bahnschutz” okazali się uparci. Sprawa trafiła do podziemnego trybunału, a śledztwo wykazało, że owi panowie uczynili z szantażowania pasażerów o podejrzanym wyglądzie dochodowy proceder. Wykonano dwa wyroki śmierci.


7. Wsie pańszczyźniane
Moją ciocię-babcię w roku 1940 Niemcy wysiedlili z Wielkopolski (czyli z Reichu) do GG, na pańszczyźnianą wieś. Mimo, że zamieszkała we dworze, był to dla niej szok kulturowy (no cóż, miała przedelikacony charakter). Uderzyły ją nie tylko gorsze warunki sanitarne na wsi, ale i charakter części miejscowej populacji. Jaki? Chamski. Czyj dokładnie? Nie gospodarzy zamożnych, lecz prostej a ubogiej reszty. Żeby dokładniej: opowieść ciotki przypominała jako żywo „Rozdzióbią nas kruki, wrony” albo początek „Wiernej rzeki” Żeromskiego…


8. Ten obraz jest niepełny…
…ale i tak układa się w pewną panoramę. Tak więc ukrywający się na wschód od Lwowa Żyd chętnie prosił o pomoc Polaka, ale unikał jak ognia – Ukraińca. Z kolei mój Dziadek o pobycie w Meziriczu na Ukrainie w roku 1941 pisał tak:


Mniej obawiałem się Niemców […] ile Ukraińców. […] wiedzieli, że nie jestem żydowskiego pochodzenia, a […] nie mieliby nic przeciwko temu, by Niemcy mnie zlikwidowali wskazując na mnie, jako na Żyda.


Przypomnę niedawne słowa Bartoszewskiego – że jakoby w Warszawie podczas okupacji bardziej bał się Polaków niż Niemców. Akurat mój Dziadek po przedostaniu się z Meziricza do Warszawy – również jako człowiek podziemia – nie żywił takich obaw. W polskiej Warszawie zdarzały się incydenty, ale działało podziemie, które (czy to chętne Żydom, czy też niechętne, nie gra roli) za współudział w Holokauście karało. Rzekłbym: po szlachecku, tak jak za Sarmacji karało się pospólstwo za udział w tumultach, czy to antyżydowskich, czy antykatolickich. W Meziriczu natomiast panował klimat nieustannego zagrożenia, jedyną zaś organizacją ludzi miejscowych były ukraińskie oddziały do wykańczania Żydów. Dodam: podobnie, jak za powstania Chmielnickiego…


9. Państwo i chamstwo
Tym niemniej pamiętajmy, że prawdziwe, jawne polskie państwo zostało przez Niemców zlikwidowane. To pozwalało im wykonywać na terenie Polski wszystko, czego tylko zapragnęli (inaczej niż na przykład we Francji, gdzie ich dyrektywy zapośredniczał jednak rząd Pétaina). I choć działały podziemne trybunały i polscy Samarytanie, Niemcy panowali u nas szerzej, zastraszali skuteczniej i zabijali szybciej niż gdzie indziej. A Polska to – powtórzę – kraj, w którym i chamstwa, i szlachetności było i jest dużo. Pod ciśnieniem bezlitosnej okupacji chamstwo ludzkie, podobnie jak głupota, fałszywy pieniądz, gnojówka – miały tendencję do wylewania się dookoła.


Oczywiście inaczej działo się tam, gdzie chamstwo choć po części było dzierżone na smyczy państwa podziemnego, a inaczej tam, kędy nie miało już żadnych ograniczeń – jak na zapadłej wsi, w małym miasteczku, czy w ogóle w całej Europie Wschodniej poza Polską, gdzie ruchu oporu, takiego jak u nas – nie było.


To jasne, że polska społeczność Żydów nie lubiła. Nie miała powodu, aby lubić (nie wchodzę w znane szczegóły). To ani nie usprawiedliwia udziału jednostek i grup Polaków w eksterminacji Żydów – ani go nie wyjaśnia. Tłumaczenie go „polskim antysemityzmem” niewiele daje. Nie lubiący Żydów księża do mordowania Żydów nie nawoływali, ani nie brali w nim udziału; wielu z nich czynnie Żydom pomagało. Podobnie, jak ci sami księża nie nawoływali do udziału w rabacji w roku 1846, czy do chwytania i zabijania powstańców w 1863 roku (większość polskiego kleru sprzyjała powstaniu), ani do wieszania nauczycielek w roku 1920, czy rabowania dworów w roku 1945. Szczegóły i kalkulacje pozostawiam historykom. Ale tak czy siak widzę w tym wszystkim ekspozyturę polskiego chamstwa.


10. Ostatnie pytanie
Pozostaje tajemnicą, dlaczego udział innych społeczności Europy Wschodniej w zagładzie Żydów (i nie tylko Żydów!) – tak ewidentny, porażający i masowy oraz – jak się zdaje – pozbawiony reakcji ze strony jakiegoś miejscowego podziemia (którego brakło) – nie został aż dotąd rozliczony, ukazany, wytłumaczony na arenie świata. Pozostaje tajemnicą, dlaczego na tej światowej arenie wciąż winna jest Polska (bo Niemcy jakby coraz mniej), czyli ta, która powinna być raczej światowym wyrzutem sumienia – i która samotnie przeciwstawiała się Niemcom. Niezbadane są wyroki Boskie – i nieograniczona jest podłość ludzka . Ale może to wszystko kara za polskie chamstwo?


Jacek Kowalski
http://www.pch24.pl


błękitna krew

Arystokrację mamy w Polsce bardzo młodą.
Dopiero pierwsze pokolenie, dlatego kopiuje wzorce Europejskie, a tam do dziś kościelne śluby najlepszej szlachty to normalka.
Uboczny skutek to wytworzenie mody. Ten styl najpierw przejmie kasta największych biznesmenów, czyli trzecie ogniwo ciągu pokoleń:dziadek - handel złotymi zębami, ojciec z SB, a syn bankier lub senator.
Niższe szczeble władzy pozostaną przy ślubach cywilnych, z różnych względów.
Plebs nadal będzie zniechęcany do obrządków kościelnych. One mają być obciachem gdy są odprawiane szczerze przez doły, a jak dla mody i picu w wyższych sferach - proszę bardzo.


Chlor


Bo obrządek mamy piękny

portret użytkownika Lukrecja

 i nam zazdroszczą. Śluby, pogrzeby, Pogrzeby też:


http://www.youtube.com/watch?v=CRr7D5WbNFI&feature=related



 


Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.