warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CET/1.0/no DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/themes/kontrowersje/node.tpl.php on line 86.


Autobiografia kolejna. Wejście w życie

- Kłaniam się – powiedziałem, co wiedziałem – I to wszystko.
- To się dopiero okaże – postanowił docent i zachęcił: - Postać się rozłoży. Nie gryzę.
- Dziękuję. Bardzo dziękuję za przełożenie egzaminu – skłamałem. - Niezmiernie mi pan docent dopomógł.
- Cent do centa za wzajemność docenta – ujął się za sobą docent. - Pokwitowanie w indeksie. Ale przejdźmy do metafizyki. Pan się w niej rozpisał, tylko że nic z tego nie wynika. Czytelne jak mój wpis w pańskim zaliczeniu. O co panu chodziło?
- Chciałem tylko...
- No właśnie, przekleństwo współczesnej rzeczywistości: ''chciałem'' i ''tylko'', tylko że ''mi'' ''to'' nie wyszło.
- Jeśli pan pozwoli...
- Klient nasz pan, ale że tu rządzi rozum, w każdym razie pod nieobecność kierownika katedry, przykro mi. Niestety. Zacznę pana od końca, puszczę od tyłu: ta pańska śmieszna moc ''co ma moc'' to lichy i zupełnie dlatego niezauważalny palindrom, ale co gorsza również pleonazm, a z tym bym uważał, szczególnie w kiepskim towarzystwie. Kilka obserwacji rzeczywiście panu wyszło, mnie szczególnie, w sensie relatywnym, powzięło zdanie, w którym zdaje się pisze, że życie nie jest warte sieczki.


- Ten wers napisało samo życie, panie docencie, ja tylko POROBIŁEM za świadka.
- Otóż i to. Pięknie zdefiniował pan zakres własnych możliwości, trzymałbym się kurczowo i więcej już nie popuszczał. Co do meritum, musimy je sobie podobnie odpuścić, inaczej rozmawialibyśmy z kimś innym i o czymś.


- Nie chciałbym wypełnić panu docentowi szczelnie przysługującej pustki, wpadłem na chwilę tylko podziękować za wpisane za zaliczeniem...
- Nie mówmy już o tym, porozmawiajmy o panu. Niech pan słucha. Coś nas jednak łączy, to komplement na zapas. Obaj jesteśmy intelektualistami w pierwszym pokoleniu na wymarciu. Żeby pan wiedział, za co przepłacił. To nie wszystko, bo życie jest o wiele trudniejsze od pańskiej biografii, nie przekona się pan, chyba że skończy na wydziale i zdąży się załapać na nierządy obecnego kierownika, tak zwanego, to tak w sekrecie między nami a innymi, profesora z hojnego międzynarodowego rozdania. Czy Pan wie, że ONI załatwili mu dożywotni wjazd do Królewskiej Akademii Nauk we Francji?


- To republikanie nie zdążyli wymienić nazw kaganków oświaty? – palnąłem.


- E, bo się rozmyślę, taki czasem duży chłopak, a nie wie, ze Francja to królestwo niebieskie?


- A nie przypadkiem czerwone?


- Brawo – uśmiechnąłem docenta – To się pan troszeczkę zrehabilitował... Wracając do korupcji... proszę mi powiedzieć, czy wśród studentów na pewno dokładnie wiadomo, że korekcję do artykułu kierownika w tym żurnaliku, przed wysłaniem go sekretarce do stłumaczenia na francuski, zrobiłem własnoręcznie ja, własnoręcznym swym ołówkiem, za którego do dzisiaj mi nie zwrócono? Tak! Jest pan w szoku? Tak! Moje publikacje w zeszytach jeleniogórskich szeroko obiły się po całym wojewódzkim środowisku i nikt mnie nie poprawiał, nikt by zresztą nie potrafił i nie śmiał tak znieważyć, cieszę się powszechnym szacunkiem, pan potwierdza?, a tym bardziej wiem, co piszę, a już z pewnością wiem i podpowiadam, że nie potrzebuję żadnych obcych recenzentów. Czy może pan studentom dodać, że kierownik przed publikacją w żurnalu musiał się poddać recenzji kilku obcokrajowców? Co za wstyd! Takie upokorzenie na arenie międzynarodowej... no, na niby-szczęście ledwo europejskiej, ale profesor na to pozwolił. Łapczywy na piastowanie stanowiska to on zawsze był, ale nigdy bym nie przypuścił, że zaprzeda się za publikację, której nikt i tak tutaj nie przeczyta (wie pan, jakie tłumaczenia na egzotyczne języki są drogie?) i bezpowrotnie zagrozi międzynarodowej pozycji kraju. Tego kraju, żeby nie było wątpliwości. Mojego kraju, bo co do niego pewności bym nie rozpuszczał. Proszę to wszystko kolegom i co mądrzejszym koleżankom na roku przekazać, oczywiście w miarę dyskretnie, ale jeśli miałoby ucierpieć rozpowszechnienie prawdy upoważniam pana do wygłoszenia wszystkiego w pańskim imieniu, oczywiście jeśli nie wskaże pan ź r ó d e ł... Ma pan powiedzieć o mnie w liczbie mnogiej i anonimowo... Oni w tej Francji niby tacy są ę ą, a tych jego byków nie byli w stanie sprawdzić, ani nawet docenić konieczności mojej perfekcyjnej korekcji. Widzi Pan tam tamten ołówek? To jest stojący dowód, że nie kłamię! Może Pan zeskrobać sobie ośródkę i porównać z grafitem z oddanej do tłumaczenia ''dysertacji'', mam nadzieję, iż wyraźnie tu słychać cudzysłów? Wie Pan, ja zawsze uważnie dochodzę wiedzieć, co i czemu się wokół świata dzieje, toteż koniecznie wszystkim studentom proszę wytłumaczyć, dlaczego zachowując regularne odstępy chadzam po wydziale i co chwila się za siebie oglądam - świadomy uczony nigdy nie może sobie pozwolić na najmniejsze przegapienie otaczającej go - i tylko go otaczającej świadomie - w nieposłusznych nadwymiarach perfidnej rzeczywistości!


- Piękne to wszystko, czy pan docent...
- A to pana nie dziwi? Że docent? W moim wieku? Nie jest panu przykro? Jak pan myśli, kto za tym stoi? Zgadł pan - osoba wymagająca korekcji! A to dopiero początek! Niech pan zapamięta te krzyki: to dopiero POCZĄTEK! Zaczęła się kolejna fala, ale że to nie fala nami, to mało kto ją widzi, gorzej, mało kto dogląda. Zalewa nas ta fala, ale wafla to z frędzlem obchodzi, zajęci przeliczaniem stanowisk pośród tytułów!


- Szalenie interesujący wykład dziejów, panie... panie profesorze. Czy pozwoli pan profesor indeks? Śpieszę się do pracy, no wie pan, dorabiam do wiedzy.
- O, a co, jeśli wolno za zaliczenie zapytać?
- Ten no tego, nic takiego, sprzątam u... sprzątam u pani profesorowej. I chcę, aby pan docent, pan docent dla mnie zawsze profesor, wiedział, że kierownik katedry to straszna świnia i fleja, wszędzie walają mu się książki... lub czasopisma... i oczywiście uważam.... wszyscy tak uważamy, że pan docent to profesor ,a pan profesor to tylko pan.


- Do twarzy ci z profesorskimi jajami – powiedział docent. - Tylko się nimi nie udław.


6
Twoja ocena: Brak Średnia ocena: 6 (4 głosy/głosów )
Zostaw link w miejscach, które odwiedzasz lub/i skorzystaj z gotowych odnośników!

Tu się dzieje a dzieje,

portret użytkownika quackie
6

a mnie się robota spaliła w rękach. Już ugasiłem i mogę przeczytać.


Skąd Pan wziął takiego rozmówcę? Z której uczelni, znaczy? Kto pod kim dołki kopie, ten sam w nich rośnie, chciałoby się powiedzieć, ale to trzeba być niezłym ziółkiem, żeby zapuścić korzenie w takim środowisku.


Ja na ten przykład kiedyś myślałem, że kariera naukowa to jest to, a uniwerek to opoka, na której zbuduję karierę. I mi przeszło, nie w takich okolicznościach, jak Pan opisuje, ale wystarczająco skutecznie. Ale byli tacy, co uważali, że mi to do twarzy. Ten tekst jest zatem dla mnie jak lustereczko, powiedz przecie? Za co dziękuję i przepraszam na wszelki wypadek za doszukiwanie się i mącenie w czystej wodzie.


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


Rozmówcę wziąłem z głowy, jak całą autobiografię,

bo kto by prawdziwą spisał, chyba tylko autor Biblii, jeśli tak to się pisze.


Proszę nie przepraszać, tylko się mnożyć, będzie Pana dzieci przyszłości brakować.


teoretyzujesz zgrabnie

6

Bardzo śmieszne opowiadanie!
Gdzieś od lat siedemdziesiątych "docent" to określenie typa z sukcesem realizującego karierę naukową mimo braku jakichkolwiek uzdolnień.
Postać raczej kabaretowa.
Ciekawe czy ktoś pamięta jeszcze z epoki radia ten zwrot: "teoretyzujesz docent".


Chlor


Widać, że Chlor uważnie czyta w pragnieniach

Przecież o taki komplement (że śmieszne) żebrzę na Kontrowersjach od samego początku istnienia, ostatnio już nawet jawnie.
Uważnie czytać Chlora, jak i Chlor czyta uważnie!


(...)

portret użytkownika Jasmine
6

(...)


Wszyscy jesteśmy Aniołami z jednym skrzydłem. Musimy się mocno objąć żeby polecieć.


Lubimy ludzi, którzy bez wahania mówią to, co myślą, pod warunkiem, że myślą to samo co my.
Mark Twain


Dziękuję za zaproszenie

Traktuję je jako niespodziewiany zaszczyt i oczekiwaną troskę;)


Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.