warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CEST/2.0/DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/themes/kontrowersje/node.tpl.php on line 86.


Autobiografia się powtarza, powtarza się, żebyście sobie wszystkie zapamiętały!

Wznieść się; a ponadto nic ponad to: napisać ścieżkę dźwiękową do tańca świętego Wita i przejść się nią Chrystusem, gdy wzejdzie w mą, przyjdzie czas, stronę; powiekami przemknąć przez okropność tego świata i potrafić w odpowiedzi na pytane: czy czas jest pod wieczór wyżej niż nad ranem? Wyobraźnię spotkać swoją z dość przebranym już zdumieniem... I za sobą zamknąć oczy, gdy zapadnę w sen sumieniem.


Z trumien światła lichy strumień, nim zabłyszczeć – zgasnąć. Ale to dopiero potem, w dupę (na całego!) jeża, a co teraz? Terasą zobowiązki. Lecz spokojnie, wszystko luzik, rzeczywistość - moimi oczami samej wyobraźni - płaszczy się i płaszczy przed moją wyobraźnią. Rzeczywiście. Dosłownie, tak uwielbiam przenośnię. Ależ ze mnie tłok... Z jednej osoby stworzyłem Trójcę (w rzeczywistości tylko w marzeniach i ledwie trójkącik). Albo albo, albo coś w tym rodzaju.


Wyśmienicie. Szybki rekonesansik obecnej sytuacji wypadł ostatnio nadzwyczajnieświeżo ; wyobraźnia się potyka z dość przebranym już zdumieniem... A i z kobietami dość wyraźnie przyszło spuścić mi z półtonu, już nie sennik o potędze, lecz półjawa o mnożeniu... Mnoże po prostu jestem trochę uprzedzony do zapachu, ot wszystko, musiałbym nad tym popracować. Do ot wszystkiego trzeba bowiem od odpowiedniej podejść strony, inaczej zlizuje się psu jaja rozgłaszając, że nie lubi się psów. Jak jeszcze się widuję? Nosek mały i za głową prosty, typowy nieżyd nosa. No i z wykształcenia tego nosa: patafizyk, co też pozwala z-dolnym partiom ciała uplasować się na szczycie (zaraz tuż po mnie - a tam od razu - przebadanej) rzeczywistości, gdzie sięgała już tylko wyobraźnią. Zapragnąłem wejść tam cały, ale skąd! Co opuszczam... głową stopnie rzeczywistości? (w rzeczywistości już od dawna opuszczony byłem głową; wznosiłem się tylko niby-nóżkami, ale też na niby). Czy krajobraz ubogaconego światopoglądu podlega wtedy stopniowaniu? Można opuszczać się (z głową w dół) - w górę? W dodatku jakby potylicznie na o p a k , jak k a p o: jak K. POlak... albo: jak kapo LAK...? W zależności od sympatii politycznych - podstawiamy przeciwnikowi literancki akcent pod nogę bądź aż pod sam polski nosek... buta. Nos... nos... Nos, Prawdziwych Polaków... nikt nos za nos wodził nie będzie! Sami się będziemy wodzić! Wos może i tak, wos może i wąs, nos nie, my do nosa mamy nosa i donosów mamy w BRUD! Tylko ciekawe czemu... My na WOS-ie nie brali o nosie. Ciekawe czemu i kto za tym stoi na stacji lokomotywa...


Nic dziwnego, że w oparach rytualnej głupoty niedosiężna (skąd!) dotąd (ale!) radość malowała misie na twarzy, podczas gdy z tyłu cały świat brał mnie na poważnie i na serio: na całego. Jasne, że bolało, ale opamiętałem się ze szkoły, że jak się obliże pobliże, to daleko w ciążę kobieta nie zajdzie. Oblizałem się w spierzchnięte, wzięto mnie to za zachętę... Money.... THE money. Dymany. Dupa, nie pieniądze! Jak już musisz mnie po dupie, chuciaż zapłacz pieniążkami! Chłopaki nie płacą... Chłopaki zaciskają zęby i biorą w tyłek za darmo. A ja już w końcu zostałem chłopakiem. A nie mówiłem tatusiowi? Tatuś również nikomu nie mówił.


I jeszcze:
Spędzić czas do stodoły i spalić. Popiołem zagoić rany, zatrzeć nim ślady nim sam jak za palec zostanę złapany. Nieokolony rzeczywistością - wklęsłe, nieudekorowane panneau; to z mojej strony, patentowane twórczym wysiłkiem - wyzuty z wyobrażeń, zająć się jej odpuszczoną przez wszystkich rewaloryzacją, przywrócić jej wartość moim się do niej przykładem. Przykładam się pilnie, przylegam. Tak sobie przynajmniej wyobrażam. Gdyby jeszcze można było te odskoki od rzeczywistości traktować jako skok w twórczość, w kreację lepszego, w stworzenie na własne podobieństwo. Czy ''rzeczywistość'' (to nie drwina, tylko cytat z nieznanego autora) nie jest dawno zapomnianym wyobrażeniem Pana Boga albo innego pana, zdolnego do obserwowanych draństw ze znakomitym rezultatem? Mascara...


Najzupełniej niekompletny podupadłem na duchu; nie jest źle, siedzę, dwa razy w tygodniu odwiedza mnie rzeczywistość tylko po to, aby zadać kłam opisom wyobraźni. Świat jest w głowie, jak powiedziałaby rzeczywistość. Dlatego nos ci służy do upustu pary, bezpieczny wypas kóz dzieciństwa, wentyl bezpieczeństwa, punkt, o który można się zahaczyć.


Jestem słaby, wymamrotałem, do tego stopnia, że muszę nosem podpierać się o cudze zadki. Ciężko się haczy o miękkie... Nie ma miękkiej. Odwiedziny rzeczywistości dobiegały do końca, zdyszałem się. Odprowadzając ją na pożegnanie natłokiem myśli, doszedłem do wniosku. Jaki z tego wniosek? Rzeczywistość bożegnała mnie do granic mego ała; granica, wniosek płynie, nie wybiegła, była stała. To, co jest, ustąpiło grzecznie miejsca temu, czego nie ma. Tak z miejsca wyparłem rzeczywistość. Granic rzeczywistości z wyobraźnią pilnuje zatarcie, jest usilnie strzeżona przez zacieranie. Co jest pojemniejsze? Jeżeli rzeczywistość, to sobie tego nie wyobrażam. Co jest ważniejsze? Co jest szczytem czego? Urzeczywistnić wyobraźnię czy też wyobrazić sobie rzeczywistość? Co bardziej boli?


Rzeczywistość stanęła mi w gardle jak przed oczami. Udławiłbym się, na szczęście starczyło mi wyobraźni i z trudem ją przełknąłem. Co wydalę? Jak zwykle, miałką treść, produkt przemiany materii w papkę. Niech ją trawi szlak.


I jeszcze to:


Staram się, i to mi się udaje, nadać swym krokom ozdobny wymiar. Chodzi tu o to, by z miejsca na miejscu było ładniutko. Ceną jest stanie w miejscu. W sensie poziomym, bo w pionie się zdarza, że ho ho, ho; hop, hop, hurra. Wyżej niż hiperoptymizm, wyżej niż obietnice, jeszcze wyżej są tylko zachcianki i zniekształcone ratunkiem wspomnienia.


6
Twoja ocena: Brak Średnia ocena: 6 (2 głosy/głosów )
Zostaw link w miejscach, które odwiedzasz lub/i skorzystaj z gotowych odnośników!

Po dwóch latach z duużym hakiem

portret użytkownika quackie
6

nareszcie wiem, na czym polega mój problem z Pana prozą. Otóż przyzwyczaiłem się niebacznie panem Szklarskim, Niziurskim, Nienackim i innymi, że jak proza, to epika, a tu guzika, bo u Pana to czysta liryka, z redundancją znaczeniową na dodatek i ukoronowanie.


Na szczęście to mój problem, a nie Pański.


I jeszcze tak sobie myślę, że chciałbym mieć takie bogate wnętrze, żeby móc tyle napisać autobiograficznie i -tematycznie (który to już odcinek?). Proszę przyjąć wyrazy szczerej zazdrości i ukłony dla piękniejszej Połowy (a może u Pana to nie jest połowa, tylko jakaś inna ilość procent?).


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


Po pierwsze

to ja jestem najpiękniejszą, i nie połową, lecz całością. Mimo to dziękuję, poprawiwszy adresata, oddałem sobie do rąk własnych. Na procent. Bo baby, wie Pan.
Kobiety są od tego, żeby być mądre, to raczej nam musi starczyć uroda po diable. Po ch. można by powiedzieć, gdyby nie niedziela (która się zawsze Panu niewymijająco kłania).


Nie wiem, czy liryka, wiem, że urodzaj klęski, a pod ten urodzaj nekrolog, który za świadectwo chrztu chce robić, więc robi SPOD (z i pod) siebie.


Zawsze to okazja, dziękuję Panu bardzo, to zaszczyt i przywilej.


PS Ten duży hak to aby nie z nosa?


Hak

portret użytkownika quackie

może być W nos, nie Z nosa, naturalnie nie między nami. A co do konkretów, to właśnie patrzę, że ten hak ma 33 tygodnie. Czyli ponad pół roku już : )


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


Na Pana ręce skradam wszystkim lirycznym

podziękowania za dotkliwe wczucie się w trudną sytuację i współczującą lekturę mojego losu.


Niechaj wszystkim lirycznym się inaczej poszczęści. Bóg Wam zapłać albo Richard Dawkins.


Dobranoc


Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.