warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CEST/2.0/DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/themes/kontrowersje/node.tpl.php on line 86.


Autobiografia z byka, prosto z głowy w serce, ponumeruj sobie szlaczkiem

Porzucony przez rzeczywistość cofnąłem się do czasów rozmyślań, jedyne zaległości, którym daję w życiu radę. Jeśli czas naprawdę jest formą miejsca, nie ma d ł u ż e j miejsca na marnotrawstwo, oto ich złote ze mnie garściami.
''Czy pan przypadkiem nie jest mną? - zagaiłem wystraszony do siebie. - Obawiam się, że w pańskim przypadku jest znacznie gorzej, to pan nie jest mną.'' - odpowiedziałem na wpół do siebie na reszcie sobie oszczędzając. Nareszcie. Nie ma się co siebie bać, to przecież strach przed niczym. Uzasadniony, uwzględniający format, ale po tylu latach można by się w końcu przejrzeć, przejrzany wymażę konieczność ciągłego oglądania się za siebie. Po co patrzeć wstecz, wystarczy spojrzeć do lustra, ta twarz ma przed sobą całą wymazaną przeszłość.


Wstaję - to w lustrze - jem śniadanie, wypieram zaszłe obiady, myję się, doprowadzam żonę do szewskiej pracy, sam nie dochodząc, budzę się. Jak to nie jestem panem? Jestem wielki, jestem atomową elektrownią, nawet zimny obiad rzucony w twarz przez niewdzięczną wypieram podgrzany własnym ciałem. Wszystko bez namysłu, nie potrzebuję się nawet spinać. Niby wcale nie mam powierzchni, kto by pomyślał, a z piwem to samo: powinienem zaprosić kelnera do toalety i zażądać zwrotu kosztów; kto udowodni, że piwo było niegdyś zimne?


- Nie jest pan zatem specjalnie oczytany?
- Nie, specjalnie nie, raczej w trybie normalnym, jestem oczytany w cudzych myślach...
- Znaczy, że pan czyta cudze myśli czy zdaniem cudzych myśli jest pan oczytany?


- Znaczy, że pan tego nie wie.
- To akurat powinien pan wiedzieć, wyczytać z ruchu moich ust, jeśli pan nie słyszy.
- Słyszę więcej niż pan mówi i o wiele mniej niż się pan posądza, słyszę pańskie myśli.


- I co?
- I nic
- A teraz?
- Teraz niepotrzebnie zmarszczył pan czółko, zaburzyło przekaz, stworzył pan kolejne prowizorium poważnego grymasu, długo pan tak nie pociągnie.


Gdybym nie wiedział, że łączy nas przyrodnia miłość pomyślałbym, że nigdy nie spotkałem większego idioty. Dlatego nie warto zaglądać do lustra, stoi się w miejscu wystrojonym w odświętne miny - stracone, gdyby zobaczyć je w świetle nieodbitym lustrzanym ego - podczas kiedy nikt normalny nie celebruje postoju. (W lustrze i mucha zakrawa na krawat, siła spojrzenia pod odpowiednim kątem oka). Jest czas na wyrąb drwa, jest czas na ostrzenie pił, co również wymaga odrobiny ruchu. A więc do przodu. Zgodnie z planem, zawsze w ruchu. Kto się rusza, tego nie ruszą. Tylko jak ominąć kurestwo kierunku i zwrotu? Jak nie pobieżyć za ogonkiem? Jak załapać (się za...) oddech przyszłości, przyszłość musi być z przodu, aż taki głupi to nie jeste. Przód nie ma ogona, chyba że władczy, nie da się nim podkulić, on przezornie w niesprzyjających warunkach odmawia po prostu przyjęcia schabu... Proszę wybaczyć, pańskie rozterki przekraczają moje kompetencje... Kto mocno stąpa po ziemi nie idzie do nieba, by pójść do nieba trzeba po drodze pobujać w obłokach, zawrócić - i nie wracać - gwiazdom w głowie, logiczne. Jako wątpiący ateista, z przekonania Żyd.


Wystrojony więc światu w odświętną minę padłem krzyżem przed sobą plackiem w twarz mi do twarzy, zrobiwszy, bo czemu by nie, sta ranny przegląd dostępnych grymasów i powziąłem się za rogiem zanurzony pachami po szyję, wzruszyłem się: do ramion. Reszta była wiotka niczym przed kobietą ciotka. Wyobraźnia sterczała z rzeczywistości moim krzyżem, wpisanym weń bólem wprost na miarę moich zakusów. Och, oby tak dalej. Czułem się przeprzewiercony, jakby ktoś zdobył mnie w formie tulejki, coraz szerzej, szerzej, a na samym końcu tłok. Samotność tłoka, ale tłok. Jedną moją osobą wspartą o dobre zdanie zawładnąłem tą cząstką przestrzeni, którą wypełnić by mogły tłumy, gdyby mogły i były wyjątkiem. Sam jestem wyjątko, takie wyjątko z matki, i proszę: zmieściłem się: i tu, i tam. Na oko trudno uwierzyć, trzeba by zajrzeć. Na mężczyznę można spojrzeć, w lustrze; kobietom się zagląda. Ojej, rzeczywistość rejteruje przede mną, więdnie. Opisano mnie: przeszedł se do dna sprawy. '' Nie uważa się pan, że świetne?''. - Właściwie nie wiem, nie znam się na swoim zdaniu, nieprzychylność umiarkowania. Uchyliłbym sobie nieba, ale jeszcze spadnie mi na głowę. Kto bez pytania zabrał ulgę na wycieczkę? Ugiąłem się, przenoszona niedojrzałość jak spóźniona ciąża. Nastrój uroczyście podniosły nie z kolan. ''Gdyby dać mu teraz karabin, pusta łuska trafiłaby dalej niż nabój. Takie miał szczęście, mógł się przecież zabić. Nieznośny od niego nabój.'' Wypełźnij, jak jedno z tych przeświadczeń, które nabrawszy kolorów okrzepło, by chwilę potem odpaść z hukiem i zrobić miejsce na następną warstwę świeżego doświadczenia.


Wszyscy doskonale wiemy, że aby było lepiej wpierw musi być gorzej. I rzeczywiście, po jakimś czasie jest-jest lepiej, ale nigdy tak dobrze (mi tak), jak było, nim musiało się pogorszyć. Obietnica spełniona, chyba żeby wrogo w niej poszperać. Moja sytuacja była nieprawdopodobna jak gag gacha w gułagu. Na stare lata - jak przedwcześnie przyszło mi to powiedzieć! - teraźniejszość więdnie, przeszłość nabiera rumieńców za wstydliwe za to przyszłość jest czarno-biała, próba wybielenia żałoby. Kto po mnie zapłacze? Żałobnikt. A teraz wlokę się pogrzebany w urazy rzeczywistości.


''Pan ma kłopoty z odbiorem teraźniejszości, a zabiera się za ocenę przeszłości... i udzielanie rad, co można by uznać za nieuprawnioną ingerencję w przyszłość. Na przyszłość skupiłbym się na teraźniejszości. Pan jest kompletnie nieprzegotowany do życia, pan traktuje teraźniejszość jak przedwczesną przyszłość...''. Jeśli jestem historią, to znaczy, że byłem, nie że jestem; jeśli byłem, znaczy, że już nie jestem, zatem jeśli jestem historią, to historią nie jestem, czyli jeśli myślę, więc jestem, to mnie nie ma. To się nazywa samozagłada z-myślenia, toteż odpuściłem sobie podnosząc jedynie tętno z podłogi.


Czy można przestać być historią? Na co zamienia się historię, na tu i teraz czy też od razu na przyszłość? A może jest inny, czwarty stan skupienia czasu: a kuku? Byłem ogłupiały do tego stopnia, że nie zdałem egzaminu z sobie sprawy. Milcząc, musiałem nieprzerwanie mieć usta otwarte. Tyle wysiłku sprawiało mi milczenie! Ale warto było. Z otwartą buzią skupiłem się na gracji chodu, przyjąć taką postawę wobec świata, by nie uginać nóg w kolanach. Jakim samotnikiem prawdy się od razu poczułem. Ale prawda to nie wszystko. Żeby poznać wszystko trzeba opanować wszystkie możliwe kłamstwa, dopiero wówczas człowiek dopełnia się jako mędrzec. Dopiero wtedy można udać się światu na pozowanie do posągu i oklapnąć w jego zastygłych objęciach. Już jako posąg nauczyć się chodzić, by nie potykać się o własne krocze, chodzić, podstawiając nogi pułapkom. Chodzić gładko po wodzie.


Świat już dawno zwariował: żeby człowiek musiał chodzić nogami, kiedy ręce są chwytniejsze i bliżej głowy. Najwyższy Czas na zmianę. Oddam nogi w dobre ręce, tylko jeszcze się pokręcę. Jedyny sens chodzenia na nogach, to że równocześnie można klaskaniem odmierzać zachwyt ze sposobu przebywanej drogi. Dziwacznym, umorusanym zacięciem dramatycznym krokiem, pachami po szyję, spełzłem na niczym. Skąd, nic podobnego, stamtąd już tylko wieje wyjątkiem. Treść w formie, dziękuję. Dopiąłem swego, zaciąłem się.


Swoją pozycję zacząłem coraz pewniej oceniać jako dość mocną: jako przewodnik po znakach zodiaku. Zawsze dojdę w miejsce, gdzie przewodzony należy. Ani ślepca, ani głupca wyprowadzić w polę nie można. Ślepy nie zauważy, głupiec zapyta ''to kiedy ruszamy?''.


Gdzie teraz jesteśmy? Sądząc po naszym języku, w dupie. Musimy się jednak zdecydować i znowu wyjść naprzeciw przodowi. Zewrzyjmy szzeregi i uwaga: rozlazłych pedały obskoczą (''był taki nieśmiały, że największe zbliżenie z kobietami następowało, gdy na jego widok same pukały się w czoło''). ''Pan ma znacznie większe kwalifikacje na głupca niż na ślepca, zrozumiałe, że sam tego nie widzi.'' O gustach z cymbałami się nie dyskutuje, nie ma operacji przymusowego powiększania mózgu, ale to wyłącznie z braku chętnych, w każdym razie po stronie pacjentów, lekarzy akurat jest pod dostatkiem, tutaj każdy jest artystą.


Ściś se mocno rękę w piąstkę, zatocz nią koło. Stworzyłeś horyzont szyty na miarę.


6
Twoja ocena: Brak Średnia ocena: 6 (5 głosy/głosów)
Zostaw link w miejscach, które odwiedzasz lub/i skorzystaj z gotowych odnośników!

Przeczytam jutro.

portret użytkownika Jasmine
6

Przeczytam jutro.


Wszyscy jesteśmy Aniołami z jednym skrzydłem. Musimy się mocno objąć żeby polecieć.


Lubimy ludzi, którzy bez wahania mówią to, co myślą, pod warunkiem, że myślą to samo co my.
Mark Twain


Jutro będzie za późno

Zawsze to lepiej mieć już za sobą.


Przeczytałam kiedyś, że

portret użytkownika Jasmine

Przeczytałam kiedyś, że "Nigdy nie jest za późno." I tego się trzymam. Sugeruje Pan, że powinnam się puścić?


Wszyscy jesteśmy Aniołami z jednym skrzydłem. Musimy się mocno objąć żeby polecieć.


Lubimy ludzi, którzy bez wahania mówią to, co myślą, pod warunkiem, że myślą to samo co my.
Mark Twain


Chętnię wyłożę, się, rzecz jasna, dla Pani

Lepiej późno niż później, później może być już tylko lepiej.


Z tego wynika, że później za

portret użytkownika Jasmine

Z tego wynika, że później za późno nie będzie lepiej. Lepiej późno niż wcale.
No dobra, przeczytam dziś, przed snem. Odniosę się jutro jak się zregeneruję, bo dziś siebie nie uniosę.


Wszyscy jesteśmy Aniołami z jednym skrzydłem. Musimy się mocno objąć żeby polecieć.


Lubimy ludzi, którzy bez wahania mówią to, co myślą, pod warunkiem, że myślą to samo co my.
Mark Twain


Pani się nie wygłupia z tym tempem odpowiedzi

bo mi się bon moty kończą.


Tu się długo rozmyśla, co sobie Pani?


Mam się wyrazić jak nie wiem

portret użytkownika Jasmine

Mam się wyrazić jak nie wiem o czym? Pan nie chce przecież.
Powiem Panu w tajemnicy, że byłam przed zaniebawem w Raju Lukrecji i mnie dopadło zamiast odpaść, odpadło zamiast urosnąć. Przecież taka bezskrzydła nie mogę się wypowiadać na temat! W dodatku coś się we mnie uparło i przeczytać nie chce. Potem, wszystko potem...
Teraz pozdrawiam, serdecznie, proszę żeby wziął Pan to pod uwagę zanim zacznie osądzać, albowiem będziemy sądzeni, przynajmniej ja, jak sądzę.


Wszyscy jesteśmy Aniołami z jednym skrzydłem. Musimy się mocno objąć żeby polecieć.


Lubimy ludzi, którzy bez wahania mówią to, co myślą, pod warunkiem, że myślą to samo co my.
Mark Twain


Pan to ma uniwersum!

portret użytkownika quackie
6

I to wewnętrzne. Czytam, czytam i pomimo, że nie wszystko rozumiem, dochodzę do niewesołego wniosku, że nie może się Pan zgodzić z samym sobą. W tej sytuacji zakrawa na paradoks, że zgadza się Pan (czasami) z innymi osobami. Życzę więc pogodzenia się z samym sobą. Stać Pana na wewnętrzną harmonię, czyż nie?


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


Po takim komentarzu nie

portret użytkownika Jasmine

Po takim komentarzu nie pozostaje mi nic innego tylko ćwiczyć aż do skutku pluralis modestiae.


Wszyscy jesteśmy Aniołami z jednym skrzydłem. Musimy się mocno objąć żeby polecieć.


Lubimy ludzi, którzy bez wahania mówią to, co myślą, pod warunkiem, że myślą to samo co my.
Mark Twain


Ja się wykłócam ze sobą o prawdę,

czy Pan wie, ile mnie to zdrowia kosztuje? Ile poświęceń? Dla dobra ogółu i faktu? Narodu i powołań?


Obie moje sprzeczne wersje mają zawsze racje, nie umiem się z tym pogodzić, ale tylko i wyłącznie z wrodzonej skromności i skromności argumentów, bo tak w głębi ducha wiem, żem nie sposobna rozumem zabłądzić. Zawsze racja, zawsze fragment rodzi całość, czy też, jak to Pan zgrabnie ujął, uniwersum.


zdrowa rywalizacja

6

Gdybym był jakimś sławnym pisarzem to nasłałbym na Ciebie Ruskich.


Chlor


Chlor zdecydowanie mnie przecenia.

Na mnie Ruskich nie trzeba, wystarczająco boję się słabych.


Ze zacytuję

portret użytkownika Lukrecja
6

Proszę wybaczyć, pańskie rozterki przekraczają moje kompetencje...


Szczęściem, że tylko dwie są te wersje sprzeczne, co mają rację. Jak by były trzy, to by dopiero było.  


Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.