warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CET/1.0/no DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/themes/kontrowersje/node.tpl.php on line 86.


Bardzo

ale to bardzo poważam Pana Gesslera.Pani Gessler to fajansiara co uważa że byle jadło,na macicy by się zjadło perłowej. Kraniki frędzle karaluchy i wibratory to arsenał programów z Panią Gessler.
Jest oczywistą oczywistością że nie wolno wchodzić do knajpy-restauracji czy jadłodajni gdzie w kuchni znajduje się byle jaka ,a nawet kultowa "Książka kucharska". W kuchni i tylko w kuchni jestem za równouprawniem płci.
Są Mistrzowie Patelni ,tak jak (z gramatyki) posłowie ,pani poseł i pan poseł, to wyśmieli językoznawcy i ludzie z dziedzictwem pokoleń pomysł "pani posłanka".
Tu się wyznam, nie z tematu tylko z niedzieli,fantastycznej pogody i uroczego spacerku do czynnej "Biedronki",tak jak gotowała Ś.P. moja babcia to nie jadłem nigdzie na świecie,a muszę dorzucić że i tak była krytykowana,pouczana i obsztorcywana przez Ś.P. moją prababcię. Prababcia moja bowiem musiała całe swoje życie-niespoptykanie długie pilnować swoje kucharki i kuchty tylko w celu właśnie swojego w końcu "matuzalowego" życia.I krzyczała na każdego co był by przy patelni czy garze :"Co! co robisz?! chcesz mnie wykończyć?!" -"ja sobie sama ugotuję i ciebie przeżyję!!!!" i to chyba jest jedyny realnie/rzeczywisty przykład przełożenia słów w czyn który znam.
Przeżyła wszystkie swoje kuchty i kuchcików.Ta moja kochana prababcia ,która zaczynała dzień od zjadania "kożuszków " z mleczka co inni odkładali z niuansem na brzeżek spodeczka.Nie mlaskała lecz z bezdźwięku,a tylko widoku jej rozkoszy z spożywania tego specjało nikomu by nie przyszło co innego jak zazdrość tej rozkoszy ,jaką trywialnym onym specjałem ona doznawała.
Tak też widzę Pana Gesslera trochę się jąka,babla,zacina się- w sumie nie medialny gostek,ale tak samo jemu zazdroszczyć się zda jak konsumuje schabowego z kostką. Smacznego! "


"Ni Hau"- to nie jest jak niektórzy bęcwały są świadomi nasz odpowiednik "Dzień Dobry",lecz w wolnym tłumaczeniu:"czy już dzisiaj jadłeś"


jest jeszcze :
"Nio mumio horengh ghie go"
Co jest życzeniem:
"Dobrze jedz ,a jeszcze lepiej sraj"
Taki dygres bez celu czy kierunku.


P.S.
Specjalne "pozdro" dla piotr46 za inspirę,jakoś taki oklapły ostatnio jestem,wzbudziłeś u mnie emocje, którymy się u Ciebie też dzielę.


6
Twoja ocena: Brak Średnia ocena: 6 (3 głosy/głosów )
Zostaw link w miejscach, które odwiedzasz lub/i skorzystaj z gotowych odnośników!

To i ja się podzielę

Pan Gessler ma piękne dłonie i jak on nimi mówi o jedzeniu, to ja się robię głodna. Jak karmi, jeszcze nie wiem. Ale u pani Gessler gotują okropnie. Królowa kiczu, także kulinarnego.


...Ginger Rogers w tańcu robiła dokładnie to samo, co Fred Astaire, tyle że tyłem i na wysokich obcasach. (A. Earhart)


Bogini moja!

Opowiem Wam Izisie
Był cudny przełom maja z czerwcem ,poznałem subtelną dziewczynę ,taką bardziej myślicielkę z archiwów niż szpilkę na Giewoncie.
Spotykałem się z nią nierytmicznie ,z góry umówieni że do niczego nie dojdzie.Super.
Ja się otwierałem na oścież ,ona z takim skrzypieniem zawiasów.Pierwsza chyba ,no może nie ,ale napewno taka ostatnia ,czekam cierpliwie ,bo napewno następne istnieją.


Z centralnej Polski z scyzorykiem jako breloczek zamiast piercingu,niesamowicie uwielbiała chlać piwsko.To było pod trykającymi Koziołkami,mieliśmy swój rytm zmiany ogródka albo zgodnie z ruchem wskazówek zegara,lub rysując marszrutą gwaiazdę Dawida czy wstęgę Moebliusa,wszelkie pozycje wedle aktualnej fantazji.


Aż kiedyś usiedliśmy w ogródku sztandaru Gesslerowej .Ona zachwycona wystrojem i komentowaliśmy z znastwem niuanse,wtedy na takiej rozkroczonej tablicy pisanej kredą stało:
"sałatka wiosenne z Vienegreett"
Zaczęłem jej opowiadać jak ja w rózny sposób takie robię,z lubością patrzyłem jak wilgotniała w oczach i węchu.


Zamówiłem 2 sałatki "Vienegreett",mój pierwszy błąd że pisownia tego menu mnie nie zaalarmowała,zręczna kelnerka przyniosła z wdziękiem i "bukietem" octu spirytusowego.
Zaprawdę powiadam Wam-pełen odjazd.


Taką awanturę zrobiłem,kasy nie chcieli(nie chciała ta Gesslerowa) oddać,przyszedł jej sztandarowy poznański kucharz i dalej mi wćiskać że są tysiące smaków Vienegretu i nie mam prawa krytykowąć ,mamy się tym "napaść" i spierdalać ,albo spierdalać nie ruszając ,ale on nie uznaje Reklamacji.Kwaśne jest,wszyscy to wpierdalają,płacą i pasara.Jeden się znalazł i wybrzydza ,pewnie gołodupiec -12zł porcyjka.


Ja wtedy pokazałem się z swojej Mr.HYDE side,jebłem tą salaterką w tego pyrlandszefa,zgasła świadomość,trzasło szkło i urok prysł.


Więcej się ze mną nie umówiła ,moja molica w okularach ,bo ona nie po to z kieleckiego się ewakuowała żeby się z Yossim w Poznaniu przeżywać powszedność kielecką.


Gesslerowa na wieki wieków ma u mnie przerąbane.


Też pozdrawiam

i przesyłam stosowny cytat gastronomiczny:
..."Scena 38: (na zapleczu kuchni, w kawiarni)


[Kelnerka wypija pół kawy ze szklanki i wychyla sie przez okienko do kuchni]
Kelnerka (do Kucharki): Kochanie! Dolej trochę więcej wody. Jakaś oklapła jestem dzisiaj. Mówię pani...
Kucharka: Pani Iwonko, pani wytrze tę szminkę, bo klient znów się będzie pieklił.
Iwonka: Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest mniej awanturujący się."


No wszystko fajnie, tylko

No wszystko fajnie, tylko trzeba jeszcze dodać, że w tym opowiadaniu ta pani "ekspert" od gotowania, jest jak ówczesny Janusz Gajos w PRL-owskim Megasamie, albo współczesny Makłowicz. Chciałem tylko powiedzieć, że gotowaniem param się z pasją i ta pani uczy wszystkiego, tylko nie gotowania. Na tle tych przydrożnych garkotłuków wygląda jak plastikowa bogini, ale niczego nowego na temat gotowania od niej się nie dowiedziałem, może dlatego, że więcej jak pół odcinka nie byłem w stanie przetrawić. Adam Słodowy chociaż miał technikę i połowę na wizji piłował, przycinał, malował, ta baba ględzi do kamery i stringi pokazuje, no lepszy to widok od dupy Makłowicza, ale nic ponad to.


Chwała sponsorom: opony i felgi


Tak właśnie jest

Matko_Kurko,i to chciałem wyrazić,Makłowicz też niczego nowego nie pokazał ,ale przynajmniej po prostu gotuje,przypomina mi potrawy z skądś tam gdzie kiedyś byłem.


Nie zapomnę kuchni węgierskiej,czasami Makłowicz rzeczywiście przypomina mi oryginały np."Gulasz segetyński" który pichcił jak należy w kociołku na "jadwidze" nad ogniskiem.
Ja kiedyś biwakowiczom moim taki upichciłem ,dawno temu w Starych Jabłonkach,tak dawno ,że wtedy jeszcze wolno było palić ognisko na biwaku pod Hotelem co teraz jest szpan i turniej piłki siatkowej kopanej nogami.


I pamiętam pewną panienkę z Warszawy,co tak się nim obżarła ,iż puściła pawia ,po czym poprosiła o dokładkę.
Mniam.


Trafiłeś Piotrze46

doskonale w wskazany cel .Jeszcze raz Bravo! i O'Klaski!


A ja przeszłam na dietę, co

portret użytkownika Lukrecja
6

A ja przeszłam na dietę, co mnie tam gotowanie, inne przyjemności też są i co ważne wyszczuplają.


Dance with me, make me sway
Like a lazy ocean hugs the shore
Hold me close, sway me more


a co Nam pozostało z tamtych lat?

Nie ta dieta,

portret użytkownika Lukrecja

Waldorf salad i ScrewDriver.
http://www.youtube.com/watch?v=vj9TRVZo5...
(napisy jakieś nieapetyczne)


Cali

zumieć inglisz
nawet filing some times:


Na moje oko

portret użytkownika Lukrecja

to będzie 5 grzech główny "Nieumiarkowanie w jedzeniu i tyciu"


Przyponiał mi się, a propos, film "siedem"
Taki grubas siedział przy stole, z głową złożoną na talerzu. Jeden z policjantów zaopiniował "nie żyje" drugi na to "skąd wiesz" a ten pierwszy "facet siedzi po pas we własnym gównie. Jak by żył, to by wstał"


ja to chcę z Tobą

deklaruję posuwisty dystans,lakierki,równowagę,rytm i fantazję!


Brzmi

portret użytkownika Lukrecja

zachęcająco


Zachęta

jak takie rytmy puszczasz na kontrowersjach.net to nie licz na moją obojętność.


Jest Karnawał

portret użytkownika Lukrecja

jakby nie było. Liczyłam na nieobojętność. Powiadasz, że się nie zawiodłam?


Zawiedź mnie

gdzie zechcesz.Nie będę się opierał ,co najwyżej zostawię ślady DNA.ale ani mru mru


Ucha

portret użytkownika solano
6

Takiej uchy, jak Ciocia gotowała, to nigdzie nie ma na świecie. Ciocia należała do mojego byłego męża, zatem dostęp do uchy mi się urwał, drogą sądową.


Zemsta jest słodka - jemu się też urwał, bo Ciocia zmarła; po 96 latach życia i pewnie 76 latach doświadczenia w gotowaniu uchy.


Twoja rybcia.


To po ile dziś powietrze?


Rybciu?

ty chyba tutaj jedyna wiesz o czym piszesz.
A dodasz chili czy gałkę muszkatołową?
Pytam bo to gruntowne/podstawowe?


Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.