warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CEST/2.0/DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/themes/kontrowersje/node.tpl.php on line 86.


A to biografia siódma, część pierwsza. Koniec z dymania językiem w bambuko!

Jak można - jeśli można, a nie można?, można by powiedzieć - pochylając się nad człowiekiem, prześlizgnąć się między ludzką psychiką, tak by nie zmoczyć sobie ciała? Jeśli teraźniejszość jest preludium do przyszłości, krucho ze mną. Rzeczywistość jest, stoi gdzieś obok mnie, personifikacją moich klęsk, nieprzewidzianą przez wyobraźnię. Przybrała ciało, żeby gnębić umysł zmysłami. Nie ma szans na przyjaźń, ledwie lekkie obwąchiwanie się na odległość. Niebezpiecznie. Stąd cała problematyka jutra, do którego trzeba się dowlec, dotrzeć sobą. W przeszłości okopać się nie mogę, mało co pamiętam, a z tego co pamiętam, nie ma co. Jest krzywe. Zostaje dziś; dziś, które wkrótce się kończy, a tymczasem i tak uwiera, i tak codziennie od nowa... jakie to znowu nowe i po co. Codziennie, na razie, budzę się przedstawiany lokalnemu światu przez najświeższe, z mi dostępnych, wydanie teraźniejszości; przedstawiano mnie zazwyczaj jako ''...jeden z najciekawszych idiotów swego pokolenia... typek towarzysz ...ski. Ludzie się do niego garną i on się do nich wulgarnie. Nikomu przedstawiać nie trzeba, a jak trzeba, to niech się przestawi... Panie i Panowie... oto jeden z najciekawszych idiotów swego pokolenia! Żeby improwizować, trzeba mieć poukładane w głowie. Oto i on! Jego Umysł wpadł na taką głębię, że TYLE go widzieli. Ze swoimi
r ó w i e ś n i a k a m i. Umysłem szczał w dziesiątkę. A gdzie i z iloma złożył kupę? Tyle dywagacji na schemat źródła prezentowanego sukcesu. Sukces suckes! SUKCES SUCKES!!! Sukces... ''. ...Tęsknię, tak romantycznie tęsknię za etapem zbierania poklasku wśród rówieśniaków. To były czasy. Etap zbierania po kasku.


Docenienie? Nie, nie, nie, nie! Co to tonie i nie wypływa. A ponoć świat ma tyle minut, ile mieści się w blisko - zależy jeszcze komu - 14 miliardach lat, jeśli przeżyć je w jednym ciągu, nie równolegle; jakby rzeczywiście istniał wybór. Oto z nich najciekawsze, sam bardzo każdą przeżyłem, jestem od nich o nie starszy. Fakt, nigdy specjalnie nie dręczył mnie niedostatek skrępowania wobec płaskiej klitki wyobraźni, w jakiej, uchowaj Boże, przyszło mi się na świat schronić przed rzeczywistością w wersji 3D – dramat do dupy, ale od czegoś trzeba w końcu zacząć. Ja zacząłem od zastanowienia.


Po pierwsze, język. Ktoś tym językiem robi ze mnie wała. O, takiego wała! Ze mną się tak nie da, zwracam uwagę na wyrazy. Kto opracował tę językową manipulację? Kto wniósł poprawkę, żeby burzyć? Żeby wzburzone wymieszać a na wymieszanym stworzyć prowizorkę sali balowej, na której rozradowani tancerze wzniosą swoją bezwiedną radością tonę pyłu, nic nie będzie widać, nie będzie czym oddychać. Będzie tylko komu tańczyć. Współczesne igrzyska: taniec na prochach. Prochach zniszczonego fundamentu. Praca ludzkich rąk poprzedzona pracą głowy znalazła swój koniec pod nogami, gdyby jeszcze potrafiły rytmicznie się obkopać... A kiedyś istniało c o ś; teraz przemielone na sieczkę unosi się i na unoszeniu nie poprzestaje, jak powinno na inżynieryjnie zatwierdzonym miejscu, lecz opada: nie tam, gdzie na zawsze powinno się zatrzymać. Ten pył, nim ponownie zamieniono go w barbarzyński proch, był kiedyś mozolnie zorganizowanym pyłem, zebranym w znakomitą całość, ułożonym na takie a nie inne miejsce, żeby wiecznie trwać. A teraz wszystko jednym tąpnięciem zbiorowej głupoty oddano na pastwę sztucznie stworzonego chaosu; z tego bogowie świata nie ulepią, proch się w proch tylko raz obraca, kolejnym razem obraca się zawsze przeciw ludziom.


Pierwszy przykład z brzegu: dlaczego ''opodal'' i ''nieopodal'' mają takie samo znaczenie? Kto wymieszał? To jak w końcu, opodal czy nie? Że mało ważne? Z takiego ''mało ważne'' biorą się wszystkie grzechy świata, każda ludzka niedola i nieludzka dola mają za ojców i matkę wypowiedziane - za plecami, za murem, brutalnie wprost w oczy - to przeklęte '' to mało ważne''.


Kwiczycie, że ''Bandyci'', że ''Kurwa kurwie łba nie urwie'', a zapytał kiedyś kto językiem, którym mamla, dlaczego język na to pozwala?


Zgodziliście się, mojej zgody przy tym nie było, na pomieszanie szyków i pojęć, na relatywizm i tańce na lodzie, na którym już zostaniecie, najbardziej gorące rytmy was nie wyzwolą, to nie prawda.


Widzicie tylko skutek, że ''dobrodzieje'' to ''złodzieje'', relatywizm oralny w najbardziej dotkliwym wydaniu, bo bije po kieszeni. ''Co się, panie dziejku, dzieje?''. '' Pan Dobrodziej to Złodziej!''. I wam wystarcza. Historiozofia, pod którą jesteście w stanie podłożyć się
krzy(ży)kiem.


Tymczasem MNIE to nie wystarcza, ja wyrosłem z ''wystarcza'' jak gwałtownie wyrasta się z podziemia. Wszystko zaczęło się od niby niewinnych słów lekarza, do którego skierowano mnie losem.
- Postać zechce siąść – powiedział lekarz.
- Pan doktór wybaczy, ale co chciał przez to powiedzieć?
- Co miałem na myśli.
- A co Pan doktór miał na myśli?


To był dzień, w którym dodatkowo poznałem potęgę pauzy. - ''Panie doktorze, łaskawco, sprawa niecierpiąca zwłoki!'' - krzyknęła nieomal omal mi do ucha wystraszona śmiertelnie rannym rodzina.


- Sprawa niecierpiąca... - zapisał głośno lekarz, robiąc wymowną pauzę. - ZWŁOKI! - i uśmiechnął się z zadowoleniem do końca zgrabnej definicji. - Czasami tak mam – puścił do mnie oko – samo mi wpada skojarzenie do głowy, między przyjmowaniem pacjentów a przyjmowaniem od pacjentów.
- Zwłoki. Kropka – powiedziałem. - Chyba że wierzy się w Boga... Wielokropek...
- Kropka jest tylko jedna – zakończył filozoficznie lekarz. - A nie mówiłem? - uśmiechnął się na pożegnanie.


Co za koszmarną moc redefinicyjną mają ci lekarze! Wielkie rzeczy, też tak potrafię: '' W postaci siedzi leżak'', nawet bardziej medyczne mi wyszło.'' W postaci na kucąco'', dodałem, myśląc o sobie jeszcze lepiej. ''Chory był buntowniczy i się nie poddawał, pokonał lekarza uzbrojonego w morderczą diagnozę i z całej siły kopnął w kalendarz...''. Zrozumiałem zadowolenie lekarza. Też miałem minę, jak kobieta, co najadła się skwarków i potrafiła przy tym bez wysiłku zrzucić z siebie wagę.


Takie były początki, tak się to wszystko zaczęło. Tak postanowiłem nie dać się robić językiem w bambuko. '' Zbieg się zbieg z biegiem lat...''. Wystarczy, nie jestem lekarzem, czas na myśli. I wcale nie miałem na myśli czasu.


6
Twoja ocena: Brak Średnia ocena: 6 (4 głosy/głosów )
Zostaw link w miejscach, które odwiedzasz lub/i skorzystaj z gotowych odnośników!

perfekcyjne i mądre

6

Znakomite.
A nie próbowałeś zostać słynnym angielskim pisarzem, tak jak J. Conrad?


Chlor


Fajne, w sensie: fajne ma Chlor poczucie humoru,

a że zawsze się nad słowami Chlora zastanawiam, poszedłem i obejrzałem, korzystając ze smugi cienia, swoje jądro w ciemności - w niczym nie przypominało Conrada, tylko się swojego ryja naoglądałem w wersji 3D, patrz wyżej, jak i ja się patrzyłem.


Jesteś Poetą. Może kiedyś Ci

portret użytkownika Jasmine
6

Jesteś Poetą. Może kiedyś Ci to wybaczę.


Wszyscy jesteśmy Aniołami z jednym skrzydłem. Musimy się mocno objąć żeby polecieć.


Lubimy ludzi, którzy bez wahania mówią to, co myślą, pod warunkiem, że myślą to samo co my.
Mark Twain


Proszę mi darować

i sobie!


Czytam Pańskie teksty z

portret użytkownika Jasmine

Czytam Pańskie teksty z masochistycznym wprost zadęciem. Wybaczyć Komuś, Kto bez pardonu wchodzi (Miało być włazi, ale staram się być zawsze au courant z grzecznością.), Temu wybaczyć... Oki doki, to po angielsku, mamy wybaczone. Pan bardziej, bo to Pan jest Poetą.


Wszyscy jesteśmy Aniołami z jednym skrzydłem. Musimy się mocno objąć żeby polecieć.


Lubimy ludzi, którzy bez wahania mówią to, co myślą, pod warunkiem, że myślą to samo co my.
Mark Twain


Nie szkoda Pani oczu?

Od czytania się na oczy ślepnie i na nic wyrównanie w postaci ciut jaśniejszego umysłu.


Poetą, czy też może chciała Pani powiedzieć ''kobietą''? Pani coś sugeruje?


Poetą. Niczego nie raczę

portret użytkownika Jasmine

Poetą. Niczego nie raczę sugerować, bo ja wprost, gdybym. Poeta, jak każdy mężczyzna i kobieta ma w sobie coś z mężczyzny i kobiety. Pan nie jest każdym tym bardziej właśnie jest wyjątkowy.


Oczu mi nie szkoda. Mam dwa. Umysł rozjaśnia mi czytanie? Wydawało mi się, że raczej zaciemnia, ale ja się nie znam. Może mi i rozjaśnia. Kto go tam wie. Serca szkoda, bo jedno. No, może jeszcze wątroby, ale to serce nie słucha, jak stwierdził inny Poeta. Umarł, pominę go zatem milczeniem. Na wątrobie to może najwyżej coś leżeć. A i to nie zawsze. Czasem staje w gardle. Wie Pan, że PODOBNO czujemy brzuchem?


Mam nadzieję, że jasno wyjaśniłam, że nie sugeruję.


Pozdrawiam serdecznie bardzo, granicząc z podziwem.:)


Wszyscy jesteśmy Aniołami z jednym skrzydłem. Musimy się mocno objąć żeby polecieć.


Lubimy ludzi, którzy bez wahania mówią to, co myślą, pod warunkiem, że myślą to samo co my.
Mark Twain


Panie kochany

portret użytkownika quackie
6

Z tym burzeniem, żeby budować, z tym pyłem, podnoszonym uciesznymi hołubcami kultury masowej się nie wygra. Toć to postmodernim, post-cokolwiek, Wielki Post w końcu. Się rozkłada, żeby złożyć ponownie, ot, wizje unterdenlinden czyli kalejdoszkop.


A tych cwańszych lekarzy proszę unikać, oni się nie mają upajać własnym ego, tylko stwarzać warunki dla dalszego postępu Pański-ego.


Ściskam znacząco za przegub, spoglądając na zegarek.


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


Pan jak zawsze stara się cucić

moje teksty filozoficznym wymiarem, kiedy to raczej trzeba obejść, przeżegnać się znacząco i czym prędzej czmychnąć w czeluść.


Tekst mój jest postem myśli, postępowym w tym sensie i rewolucyjnym, że idzie śladami poprzednich rewolucji. Nie wiem jeszcze, z czego te poślady, ale pracuje się nad tym.


Próbuję sięgnąć do Pana i odściskuję.


Już tak mam,

portret użytkownika quackie

że próbuję świat wokół siebie jakoś wyjaśnić i uporządkować - mimo że utrzymuję wokół siebie twórczy chaos. Wiem, że na dłuższą metę to wyjaśnianie i porządkowanie jest daremne, ale też ta świadomość nie sprawia, żebym od razu chciał czmychać i kord... kołr... kocem się nakrywać. Filozofia, o ile tylko porządkująca, dobrze robi na trawienie, polecam.


Kłopot mam tylko z tymi autoepitetami. Niechże Pan nie oddala się od siebie na takie dystanse, bo kiedyś Pan się zgubi i będzie miał kłopot, żeby dojść do siebie!


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


Pan ma śmiałość przenazwać

wierny opis świata lustrem ''autoepitetem''? Piszę, co widzę, a jak nie widzę, milczę lub wzdycham. Ta Pańska uprzejmość kiedyś Pana zgubi.


Przyjmuje Pan życzenia czy nie?


Sim, senhor!

portret użytkownika quackie

Od Pana przyjąłbym wszystko i zawsze, więc i tym razem nie inaczej.


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


Nawzajem

A czemu ten angielski pies jest u Pana kotem?


Awatar, proszę Pana,

portret użytkownika quackie

oznacza to, z czym się właściciel awatara aktualnie identyfikuje. Tak się właśnie czuję ostatnio, jakbym czasem wtykał mordę, gdzie nie trzeba. A kot z sygnaturki jest naturalną antytezą psa z awatara. W rezultacie zetknięcia tezy i antytezy otrzymujemy co? Syntezę. Jak już wspominałem, filozofia bywa że porządkuje życie.


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


Proszę jednak wziąć pod uwagę, że my, Anglicy,

jesteśmy konkretni jak smak barszczu o poranku i kontynentalne filozofie są nam obce. Liczy się... sam doskonale Pan wie, co się liczy, a czego i tak zawsze brakuje.


antytezą psa z awatara

portret użytkownika cmss

?. Mnie początkiem "Na zachodzie bez zmian" rezonuje.


Edit. O, już nie.


Platonicznie...


Było bez zmian

portret użytkownika quackie

ale się zmienił ; )))


Nie żebym się od razu rzucał gryźć z kotami i Kotami ; )))


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.