warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CET/1.0/no DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/themes/kontrowersje/node.tpl.php on line 86.


Byt określa świadomość...

Wczoraj w Sejmie odbył się sąd nad ministrem Cezarym Grabarczykiem. Widowisko raczej mierne, oglądałem je sporadycznie i bez większego zainteresowania. Mimo, że miał to być hit dnia, a telewizja informacyjna TVN24 nawet zrezygnowała z popołudniowej ramówki aby to pokazać w całości i na żywo. Z powodu nudy owego "cyrku medialnego" zacząłem sobie filozofować. Co by było, gdybym to ja został ministrem infrastruktury? Przychodzę do resortu i zastaję: stare układy, nominatów poprzedniej koalicji rządzącej, leniwych urzędników o nawykach socjalistycznego podejścia do petenta, niesprawne spółki, które żądają coraz większych dotacji a z wydajnością pracy jest coraz gorzej. Jedyne rozsądne - ale niemożliwe z przyczyn oczywistych - rozwiązanie, to rozpędzić to całe towarzystwo i stworzyć od nowa całą strukturę resortu. Zostają więc półśrodki, czyli droga ewolucji, zamiast rewolucji. To moja pierwsza porażka. Z decydenta i stwórcy czegoś nowego - mogę być tylko kontynuatorem i jedynie naprawiaczem starego.


Najpierw muszę mieć kontrolę nad wszystkimi komórkami, a sam tego nie dam rady zrobić, Trzeba więc zatrudnić ludzi, którym ufam. Na stanowiskach kierowniczych, oczywiście. Ten krok jest rozsądny, słuszny i zrozumiały. Teraz problem - gdzie takich ludzi znaleźć? Bo to jest ryzykowne przedsięwzięcie - oni będą pracować, reorganizować swoje działy - a ja będę za to odpowiadał! Nie można brać ich więc z "ogłoszenia" czy "łapanki", pozostają koledzy partyjni, rodzina, krewni, znajomi. Sprawdzą się? Nie wiem. Ale innego wyjścia nie mam. Koniec. To moja druga porażka. Znowu robię to samo co poprzednicy, nihil novi sub Sole.


Kolejna sprawa - to wyznaczenie kierunku rozwoju resortu, opracowanie planów na przyszłość. Potrzebuję doradców, sam nie mam żadnej, no może dostatecznej, wiedzy w tym zakresie. Czy można zaufać doradcom pracującym w resorcie? Sukcesów żadnych, osiągnięcia krytykowane przez wszystkich. Ale gdzie znaleźć nowych? Kto przyjdzie do resortu, gdy najlepsi pracują w firmach prywatnych za pensje, o których sam mogę tylko pomarzyć, że już o przyznawaniu ich podwładnym nie wspomnę. Jedyna możliwość, to wymiana starych doradców resortowych na nowych, spoza resortu. Posunięcie ryzykowne, bo burzę określone układy i powiązania. Nie, nie te korupcyjne czy nepotyczne - chodzi o pracę w dużych grupach, zespołach, instytutach czy na uczelniach. To, co się dociera latami, kształtuje i hartuje na błędach oraz porażkach, rozwija powoli i jakby inaczej, niż przewiduje teoria. Na to się nie zdobędę, efekt może być dla mnie i dla mojego resortu tragiczny. Zostaja więc starzy doradcy i zaliczam kolejną porażkę osobistą.


Tu już kompletnie uszła ze mnie para. Po co mi to wszystko? Skoro tyle lat resort się nie rozsypał, to i dalej może istnieć bez większych zmian. A ja przetrwam, nawet do emerytury. Całą energię poświęcę na propagandę, wizerunek medialny mojego resortu. To ważniejsze dla przetrwania, w końcu to byt określa świadomość...


5.04
Twoja ocena: Brak Średnia ocena: 5 (1 vote)
Zostaw link w miejscach, które odwiedzasz lub/i skorzystaj z gotowych odnośników!