warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CEST/2.0/DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/themes/kontrowersje/node.tpl.php on line 86.


Co z tymi OFE?

Nie jestem ekonomistą, ostatni raz miałem do czynienia z tą nauką na studiach, ponad 40 lat temu. Wtedy ekonomia była upolityczniona: przez jeden semestr uczono nas arkanów gospodarki kapitalistycznej, przez drugi - idei gospodarki socjalistycznej. Jako podręcznik tej swoistej wiedzy o kapitalizmie służyła gruba książka w niebiesko-granatowej okładce. Nauka z niej była przyjemnością, język był zrozumiały, wnioski wynikały same z siebie. Przy studiowaniu kolejnych rozdziałów często trzeba było wracać do poprzednich, i te powroty uzupełniały wiedzę, spajały ją w jedną całość. Podczas egzaminu końcowego żadne przygotowania nie były potrzebne, wystarczyło przewertować zeszyt i można było odpowiadać na pytania wykładowcy bez obaw. Satysfakcjonująca ocena z egzaminu potwierdzała zdobytą wiedzę, która była jak wieża z klocków LEGO, albo poprawnie ułożona układanka "puzzle". Pomaga mi do dzisiaj w operacjach finansowych na giełdzie, przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych, zarządzaniu własnymi oszczędnościami, robieniu zakupów.


Do nauki ekonomii socjalizmu służył równie opasły podręcznik, tym razem w czerwonej okładce. Poszczególne rozdziały również były napisane jasno, zrozumiale. Ale studiowanie było koszmarnie upiorne. Nic do siebie nie pasowało. To, co miało sens w jednym rozdziale, kolidowało z wiedzą wyłożoną w innym. Wszech panujące "dobro ludu" było panaceum na wszystko. Przedsiębiorca (czytaj: państwo) stawał się Bogiem, który obdarzał swoich pracowników: pieniędzmi, opieką socjalną, urlopem, wczasami, podnoszeniem kwalifikacji. Oczywiście - konkurencji między podmiotami gospodarczymi nie było, przecież wszyscy mieli na celu jedynie dobro ludu. Aby zdać egzamin końcowy, wykorzystałem swoją, wtedy jeszcze wspaniałą, pamięć krótkotrwałą. Noc wkuwania - i cała ta piramida wiedzy została doniesiona rankiem na uczelnię. Po zdaniu - z wynikiem jedynie dostatecznym - egzaminu, wiedza rozsypała się kompletnie, jak drewniane klocki lub bierki. Do dzisiaj nic z niej nie zostało.


Chcąc przeanalizować sprawę ostatnich projektów w stosunku do OFE - jestem dość bezradny. Nie mogę opierać się na wiedzy ekspertów, przypominają oni w swoich wypowiedziach medialnych średniowieczne konsylium nad chorym pacjentem. Jeden "dottore" radzi puszczanie krwi, inny "medicus" upiera się przy pijawkach, kolejny "consiliare" wychwala pod niebiosa stawianie baniek, a wybitny "professore" widzi jedyny ratunek w egzorcyzmach. Dlatego muszę podejść do problemu sam, bardziej intuicyjnie niż naukowo. Wbrew wszystkim - stawiam na rząd. Nie tylko dlatego, że to rząd ma wszystkie dane o sytuacji ekonomicznej państwa, perspektywach rozwoju kraju, stanie innych krajów UE i świata, rozbudowany aparat analityczny i decyzyjny. Czuję, że ma w tym wypadku najlepsza receptę dla pacjenta, jakim jest Polska. Pieniądze w OFE nie są jedynie nominałami, ich wartość zmienia się w zależności od sytuacji gospodarczej, międzynarodowej, środowiskowej. Ta sama złotówka mojego zarobku po rozpoczęciu pracy w 1975-tym roku, urosła do dziesięciu tysięcy złotych w roku 1990-tym, by - po denominacji w 1995-tym roku - wrócić z powrotem do wartości 1 złotego. A działo się to zaledwie w okresie 20 lat, czyli z punktu widzenia czasowego dla problemu emerytur niezbyt długiego. Dlatego rzucanie pieniędzy przyszłego emeryta "na głęboką wodę" i powierzanie ich pomnażania OFE jest zbyt ryzykowne. Ten hazard może się opłacić nielicznym; dla większości obywateli może być klęską. A kontrola i wsparcie finansowe państwa (poprzez ZUS i budżet) jest bezpieczniejsze, potencjał finansowy kraju jest w końcu dużo większy od możliwości - największych nawet - samodzielnych organizacji finansowych.


To jest jak z klęską żywiołową - gdy dotknie konkretny rejon kraju, oczekiwanie pomocy kierowane jest do rządu i władzy centralnej, a nie do lokalnych instytucji. Czy emeryci z tych OFE, które zawiodą ich nadzieje na godziwą emeryturę, również nie zwrócą się o pomoc do rządu, do państwa, do ZUS-u? Lepszy jednak wróbel w garści niż kanarek na dachu...


6
Twoja ocena: Brak Średnia ocena: 6 (1 vote)
Zostaw link w miejscach, które odwiedzasz lub/i skorzystaj z gotowych odnośników!