warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CET/1.0/no DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/themes/kontrowersje/node.tpl.php on line 86.


Do Mińska bliżej.


Fotografia rozwiewa wszelkie, ewentualne, skojarzenia z Mińskiem Mazowieckim. Nie jest to również tekst z okazji wydalenia ambasadorów Polski i Unii z Białorusi.
Chociaż, ten desperacki ruch Łukaszenki, wywołuje pewne skojarzenia z miotającym się od ściany ministerstwa obrony do ściany ministerstwa sportu - Tuskiem. Gdyby tylko sytuacja międzynarodowa pozwalała, nasz demokratycznie wybrany, przywódca ,,liberalno-demokratycznej" partii, sięgnąłby bez mrugnięcia wilczym okiem, po mocniejsze argumenty - dla zdyscyplinowania niedowiarków z własnych szeregów i przekonania szerokich rzesz społeczeństwa do jedynie słusznej drogi. Drogi do emerytur, a właściwie - cmentarnej alei.
Więc kiedy tak, wieczni malkontenci, wynajdujemy powody do narzekań i rozdymamy małe potknięcia władzy do rozmiarów kataklizmu, bierzemy sobie za, niedościgniony, wzorzec - zachodnie demokracje.
Niemal wszystko i niemal zawsze - porównujemy. Chcielibyśmy, żeby nasi politycy mieli godności i honoru choćby tylko tyle, ile ostatni prezydent Niemiec Christian Wulff. Albo potrafili twardo i bez żadnych ceregieli, wyłożyć całej Europie, a dokładniej Unii Europejskiej - istotę własnego interesu narodowego, Nie mówiąc już o tym, żeby ktoś tutaj, w Polsce, zdobył się na odwagę i zapytał Polaków, o cokolwiek, na sposób szwajcarski - w referendum ogólnonarodowym.
Uważam taki sposób opisywania polskiej rzeczywistości, politycznej, za błędny. Błędny i bezsensowny.
Opisywanie struktur naszego państwa, sposobu sprawowania władzy, kompetencji oraz wzajemnych relacji najważniejszych urzędów i urzędników tegoż państwa - w ciągłej analogii do zachodnich odpowiedników - jest daremnym zabiegiem, bezwartościową metodą. Czystą iluzją niemalże.
Iluzją, której nieśmiertelnym argumentem pozostaje przekonanie, że następny rząd to już będzie ,,ten".
Właściwy, kompetentny, uczciwy i zwyczajnie egoistyczny, bo nade wszystko dbający o nasz, polski, interes. Ostatnie dwudziestolecie boleśnie zweryfikowało te mrzonki. Bo gdzież, niby, ujawniły się te przesławne ,,zachodnie standardy"? Któryż to premier ustąpił ze stanowiska, bo tak nakazywały dramatycznie spadające społeczne poparcie albo zwykła przyzwoitość? Zaś pomniejszych notabli, którzy zachowali twarz, odchodząc w porę i z własnej woli, policzyć można na palcach jednej ręki. Czy któryś z wielkich ,,reformatorów" albo, jeszcze lepiej, ,,prywatyzatorów" naszej gospodarki, który zadbał o interes swoich ,,pozasystemowych" mocodawców i , zupełnie bez związku z pełnioną funkcją, dorobił się stajni szybkich samochodów, kilku domów i kilku hektarów na Mazurach - poniósł kiedykolwiek, jakąkolwiek odpowiedzialność? Co najwyżej był ,,ciągany po sądach". Bezskutecznie, rzecz jasna. Jak pewien nasz brukselski, teraz już, komisarz.
Musimy więc uzmysłowić sobie, jasno i bez kompleksów, nasze wschodnie - na wskroś - standardy.
Proszę zwrócić uwagę na wymowę tego słowa - stanDarD, gdyż wszyscy ,,językoznawcy" mówią bez przerwy o ,,standartach". Oczywiście - wielkich lub wysokich. Tyle tytułem dygresji.
Przyglądając się trwającemu od dobrych kilku dni festiwalowi ,,co to za pan obok Tuska", nazwanemu przez telewizyjnych propagandystów ,,przeglądem ministerstw" - pomyślałem o typowej ,,putinadzie".
Gdzie w blasku reflektorów moskiewskiej ,,niezależnej" telewizji, car wszystkich czekistów, pułkownik Putin przepytuje swojego ministra, albo innego czynownika, na okoliczność ceny chleba albo okrętów podwodnych. Jednakże chwila refleksji sprawiła, że to już nie są standardy moskiewskie, choćby z powodu haseł skandowanych pod murami Kremla, albo banerów zawieszonych vis a vis. Więc nawet szeregowy kagiebista już wie, że na patriotyczne pieśni chóru Aleksandrowa - masy nie reagują.
Że pewien etap ogłupiania ludzi skończył się bezpowrotnie. I zanim na Kremlu, albo w Ostankino, nie wymyslą czegoś nowego, należy siedzieć cicho. Bo diabli wiedzą czym to się może skończyć, wszyscy tam oglądają transmisje z Syrii.
Więc ,,robocze spotkania" naszego pana premiera, z ministrami, z którymi, ponoć, spotyka się na codzień, na posiedzeniach rady ministrów, bardziej pasują do klimatu białoruskiego Mińska. Z kołchoźnikiem Łukaszenką w roli ,,przesłuchujacego", albo - ,,spowiadającego".
Ale nie tyle sam fakt ,,roboczych spotkań" premiera Tuska, nasuwa takie skojarzenia, co konferencje prasowe - po. Po, lub w trakcie ,,roboczego spotkania", które de facto jest jasnym sygnałem do wyborców Platformy, do wszystkich, którzy - jeszcze - wierzą, że Tusk coś robi, że coś ,,reformuje". Sygnałem i takim oto przekazem - nic nie robię i kwita. Coś jak ten słynny szatniarz: nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi? Bo nawet Putin nie wpadłby na tak bezczelny i szalony pomysł, żeby codziennie poznawać, od nowa, swoich ministrów i urządzać wyreżyserowane ,,konferencje prasowe" z ,,zaskakującymi" pytaniami. To już w Moskwie było dawno temu.
Tylko nad Wisłą, w cieniu iglicy Pałacu im. J.Stalina, to jest przebój miesiąca. A najbardziej przebojowi są dziennikarze, oraz ich ,,zaskakujące" pytania. Pytania oraz sposób ich zadawania są kalką identycznych, w formie, konferencji prasowych pierwszych sekretarzy, oraz, rzecz jasna - szczerze zatroskanego losem wszystkich kołchoźników - bat'ki Łukaszenki.
Kiedy już, pewnie przez czyjeś niedopatrzenie, znajdzie się na sali, pośród grona sprawdzonych i niezawodnych ,,dziennikarzy" jedna czarna owca, i zada, bez żadnej konsultacji, jakieś bezczelne pytanie, to pan premier się wcale nie pogubi, ani nie zapowietrzy. Ani się nawet nie zająknie.
Ani nie odpowie - też. Tylko postraszy prokuraturą i ,,niezawisłym" sądem. Jak wczoraj, kiedy ktoś, bez uprzedzenia, zapytał o prokuratorskie zarzuty wobec ministra Grasia, a dokładnie - czy pan premier ma nadal do niego zaufanie?
Więc się dowiedział durak, że władza ma nie tylko zaufanie wielkie, ale i serce łaskawe i łaskę iście królewską - i nawet w tiurmu nie pójdzie durak-pismak.
I smatri Wania - on żyw.


6
Twoja ocena: Brak Średnia ocena: 6 (1 vote)
Zostaw link w miejscach, które odwiedzasz lub/i skorzystaj z gotowych odnośników!

W Polsce jest demokracja na miarę Białorusi

portret użytkownika solano

Jak zauważyłeś (wnioskuję), wcale nie odwrotnie.


Słowo "reżim" jest używane dowolnie, tak samo jak słowo "terrorysta". Co komu wygodnie.
W przeciwieństwie do "demokracji" i "praw człowieka", które zależą od położenia geograficznego i planów Departamentu Spraw Zagranicznych USA.
Łukaszenko nie wpuścił do kraju żydowskich band bankierów i finansistów, dlatego jest reżimem i praw człowieka nie przestrzega.
Tymczasem na Białorusi kryzysu nie ma. Nie ma wszelakiego dostatku, ale pomału idą do przodu, jak szli.


Ruski jest straszny, ale amerykaniec wcale nie dużo lepszy.


To po ile dziś powietrze?


Witaj Solano:-)

portret użytkownika ojciec_milicjant

Jestem na szarym końcu w kolejce apologetów byłego dyrektora kołchozu, a dzisiaj właściciela kilku pałaców i kolekcjonera najdroższych na świecie żyrandoli. Tylko tak się składa, że Łukaszenka był fajny i nikt go nie wyzywał od dyktatorów do momentu aż nie zgodził się sprzedać fabryki Biełaz jakiejś żydowsko-amerykańskiej firmie. I wtedy się zaczęło...


Każdy , kto chce robić rewolucję musi zdawać sobie sprawę,że własne życie nie jest najważniejsze. Che Guevara


Witaj, Ojcze :-)

portret użytkownika solano

Prawdopodobnie Białoruś i Rosja to ostatnie kraje, gdzie żydoameryka jest skutecznie zwalczana.


Słyszałam dziś wywiad z młodym rosyjskim buntownikiem. Mówił dobrze po angielsku.
Narzekał, że Putin sfałszował wybory, bo chce nadal rządzić krajem.
Na pytanie, jaka jest sytacja gospodarcza w Rosji odpowiedział, że gorsza, niż w innych krajach. Putin trzyma się swojej legendy, że przez 12 lat jego rządów nastąpił wzrost gospodarczy, wytworzyła się klasa średnia, wzrost jest stały, niezakłócony przez światowy kryzys, ale patrząc po innych krajach, powinno być o wiele lepiej.


Dziennikarka zapytała, jak to jest, że Putin łączy protesty z działaniem sił z zachodu, zwłaszcza Departamentem Stanu USA i CIA. Młodzian odpowiedział, że swoje dzieci posyła do rosyjskich, lokalnych szkół, a Putin swoje wysłał do zagranicznych. W związku z tym to Putin ma więcej wspólnego z zachodem niż on.


#1 Córki Putina kształciły się w Petersburgu.
#2 Pani dziennikarka zaakceptowała szkolne zamydlenie jako odpowiedź na zasadnicze pytanie.


Na Twoim blogu, wybacz, że podam link do wykresu.
Te słupki to nie jest wzrost greckiego zadłużenia, ale wzrost oprocentowania w ciągu ostatnich dwóch lat!
http://en.wikipedia.org/wiki/Template:Gr...


To po ile dziś powietrze?


Tylko, że ja - obywatel kraju między Bugiem a Odrą

portret użytkownika ojciec_milicjant

wolałbym mieć ,,Żydoamerykę" za miedzą, zamiast kilkuset tysięcy zabiedzonych i zapijaczonych żołdaków sowieckich w Obwodzie Kaliningradzkim.
A propos moskiewskich i petersburskich demonstracji, to podobnie jak w latach 1985/1986 ewentualne zmiany nadejdą ze Wschodu. Nasza jaruzelsko-bolkowa legenda pomija milczeniem WYŁĄCZNĄ zasługę Gorbaczowa w upadku tamtej komuny i tamtego PRL-u(nowy wybraliśmy sobie sami). To Gorbaczow, decyzją o opuszczeniu NRD i zgodą na zjednoczenie Niemiec - przypieczętował rozpad Układu Warszawskiego.
Nikt nie zna takiego szczegółu : polska generalicja jescze w latach 90-tych jeździła do Moskwy na szkolenia KGB. Byliśmy zatem najwierniejszym sojusznikiem ZSRS - wbrew obiegowym opiniom.


Każdy , kto chce robić rewolucję musi zdawać sobie sprawę,że własne życie nie jest najważniejsze. Che Guevara


Zimna wojna

portret użytkownika solano

Żadnemu z mocarstw nie kibicuję, zwracam tylko uwagę, że imperializm jest po obu stronach tak samo agresywny. Po wschodniej stronie jako zgony w niewyjaśnionych okolicznościach, po zachodniej jako obłupienie.


Zimna wojna rozgrywa się na gorąco w Syrii. Tu Ruski pokazuje Amerykańcom, dokąd mogą sięgnąć, i że sięgają za daleko.


To po ile dziś powietrze?


Tylko dlaczego giną tysiące ludzi i nikt się tym nie przejmuje?

portret użytkownika ojciec_milicjant

W taki sposób jak to było w Egipcie i Libii? Wystarczyło ruskie nielzja. I nie stawiaj na równi amerykańskich żołnierzy z sowieckimi barbarzyńcami. Obejrzyj fotografie Politkowskiej(z Czeczenii) - jeżeli nie wierzysz.


Każdy , kto chce robić rewolucję musi zdawać sobie sprawę,że własne życie nie jest najważniejsze. Che Guevara


Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.