warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CET/1.0/no DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/themes/kontrowersje/node.tpl.php on line 86.


Frycz i Wałęsa, Józef Bąk i dziennikarz GPC, sądy RPIII i sądy za żółtymi firankami

Gdy kładę palce na klawiaturę za każdym razem, do wszystkich wypowiedzianych zdań i argumentów, staram się dopisać albo chociaż wtrącić coś nowego. W przypadku skazanego właściciela strony antykomor.pl, uniknięcie efektu odkrywania Ameryki wydaje się jeszcze trudniejsze niż zwykle bywało. Dzieje się tak dlatego, że nie wypada zapomnieć o faktach, które niby są oczywiste, ale jakoś tak zwane państwo ma tę oczywistość w tunelu bez światełka. Trudno, niech będzie ciężej niż zwykle, mimo wszystko postaram się spojrzeć chociaż trochę inaczej niż wszyscy, o co nie mam pretensji, bo wnioski i skojarzenia narzucają się same. Do tej pory w Polsce było ledwie kilka spraw, które skończyły się wyrokami. Poniżej wklejam statystykę, tak na przysłowiowego chama z przysłowiowej Wikipedii, ale proszę się tym nie zrażać, tylko zwrócić uwagę na pewną charakterystyczną rzecz, która mnie się od razu rzuciła w oczy:


1. W 1992 roku Stanisław P. został skazany przez sąd na rok więzienia w zawieszeniu za wulgarne wypowiedzi pod adresem Lecha Wałęsy.
2. W 1993 Sąd Rejonowy w Brzegu skazał dwóch studentów na grzywnę w wysokości ówczesnego średniego wynagrodzenia.
3. W 1999 roku Wojciech Cejrowski został skazany na grzywnę 3000 złotych za obrazę prezydenta Kwaśniewskiego.
4. W 1999 roku sąd skazał dwóch mężczyzn za obrazę Aleksandra Kwaśniewskiego (przebywającego wtedy we Włodawie).
5. W 2001 roku gdański Sąd Okręgowy skazał Andrzeja Leppera na grzywnę w wysokości 20 000 złotych za obrazę głowy państwa.
6. W 2006 roku Sąd Okręgowy w Warszawie umorzył postępowanie wobec bezdomnego Huberta Hofmana z uwagi na znikomą społeczną szkodliwość czynu. Zarzucano mu słowne znieważanie Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego w grudniu 2005.
7. W 2007 roku Jolanta Szczypińska i Karol Karski złożyli do Prokuratury Krajowej zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa znieważenia urzędującego prezydenta Lecha Kaczyńskiego przez byłego prezydenta Lecha Wałęsę. Postępowanie zostało umorzone 27 lutego 2008 r. przez warszawską prokuraturę okręgową.
8. W 2009 roku prokuratura umorzyła dwie sprawy z udziałem Janusza Palikota, pierwsza dotyczyła słów: „uważam prezydenta za chama”, druga mówiła o "psychopatycznej postaci".


Czy tylko mnie i od razu coś ukłuło w oczy? Proszę spojrzeć na punkty od 1 do 5. Co jest cechą wspólną tych wyroków? Sam widzę jedną podstawową, wszystkie wyroki dotyczą prezydentów, którzy uważają się za największych demokratów i obaj byli ostrymi krytykami trzeciego prezydenta, uznawanego za „politycznego dysponenta policyjnego państwa”. Druga cecha wspólna, to wyroki skazujące, w punktach od jeden do pięć mamy wyroki skazujące za obrazę Kwaśniewskiego i Wałęsę. W punktach 6-8 mamy uniewinnia sądowe lub na poziomie prokuratury w sprawach dotyczących znieważenia Lecha Kaczyńskiego. Nie wiem na ile mi się udało wprowadzić nowe informacje, jednak wydaje mi się, że takiego dobitnego zestawienia wyroków i faktów dotąd nie pokazał nikt. I wcale nie dla siłowej oryginalności, produkuję się z pokazywaniem pewnego dramatu, ale przyświeca mi prywata. Jedni wiedzą inni się dowiedzą, że jestem w tej chwili nagabywany przez prokuraturę i żeby było śmieszniej, gdańską prokuraturę, na okoliczność ewentualnej obrazy prezydenta Komorowskiego. Patrząc na powyższą układankę widzę wyraźnie, że jedyna skuteczna linia obrony jaką jest obraza prezydenta Lecha Kaczyńskiego z pozycji pupila salonów mnie nie dotyczy. Tym bardziej się nie łapię, że jako taka rozpoznawalność internetowa nie ma najmniejszego znaczenia o ile nie zachodzi warunek drugi, czyli właściwy prezydent do obrażania.


Najściślej rzecz kondensując w RPIII wyroki sądów uniewinniające od zarzutów znieważenia prezydenta RPIII zawsze były determinowane jednym jedynym schematem: właściwy człowiek obraża niewłaściwego prezydenta. Pozostałe przypadki kończyły się wyrokami skazującymi i nic nie pomagało rozpoznawalne nazwisko o czym przekonał się Cejrowski i jeszcze boleśniej Lepper. Proszę mi wybaczyć, że spojrzałem na zagadnienie z taką prywatą, ale postaram się zrehabilitować puentą, która mam nadzieję będzie dobrem wspólnym. Dzisiaj Frycz, jutro ja, pojutrze Ty, On, Ona, My, Wy i tylko nigdy Oni. W RPIII można się podszyć pod Józefa Bąka, żeby wyrwać faktury na parę tysięcy, z konta siedmiokrotnie skazanego oszusta i w przypadku krytyki tej „zaradności” Romek napisze pozew. W RPIII można kraść, walić w mordę, porywać, mordować, być bossem mafii i usłyszeć w sądzie: „niewinny, z prawem do wystąpienia o odszkodowanie”. W tej samej RPIII nie wolno podszyć się pod współpracownika GPC, żeby pokazać lokaja władzy w todze prezesa gdańskiego sądu. W tej samej RPIII, Frycz niczym Plichta zostaje uniewinniony, czemu sam się dziwi, z zarzutów fałszerstwa dokumentów i skazany niczym boss Pruszkowa, „Parasol”, za opisanie pajaca po imieniu. O ile robi to na kimkolwiek i jakiekolwiek wrażenie, to góra średnie i najwyżej na dwa machnięcia skrzydełek kapustnika. Suka Ramona miała lepszą prasę, więcej medialnego zaangażowania i szacunku niż biedaczek Frycz. Ta tendencja będzie rosnąć, bo człowiek nie bydle, do wszystkiego się przyzwyczai.


6
Twoja ocena: Brak Średnia ocena: 6 (2 głosy/głosów )
Zostaw link w miejscach, które odwiedzasz lub/i skorzystaj z gotowych odnośników!

dla sławnych mandat

No, tak to wygląda, że najbardziej nieprzyjemne wyroki dostawali ludzie niemedialni typu "Stanisław P.", o ile obrażali nie tego prezydenta co trzeba.
Jest jeszcze jedna furtka, mianowicie świnia podkładana prezydentowi przez rządowe sądy, aby ukazać go jako dzierżymordę i siepacza ubogiego ludu.
Tak się szczęśliwie załapał na umorzenie sławny z imienia Hubert von Bahbhof.
Może podobną rolę ma pełnić Frycz, więc idzie częściowo siedzieć?


Chlor


W tym przypadku sąd powinien

portret użytkownika zaczarowany_olowek

W tym przypadku sąd powinien odstąpić od wymierzenia kary Antykomorowi ponieważ do zniewagi doszło w wyniku prowokacji. To Bronisław Komorowski swoimi licznymi wpadkami sprowokował Antykomora do zamieszczania na swojej stronie internetowej satyrycznych grafik i tekstów pod adresem Komorowskiego. Prawo przewiduje taką możliwość http://pl.shvoong.com/law-and-politics/l...


gdzie jest Brudny Harry?

63 lata temu komuniści zamordowali ks. Władysława Gurgacza


Ci młodzi ludzie, których tutaj sądzicie, to nie bandyci, jak ich oszczerczo nazywacie, ale obrońcy Ojczyzny! Nie żałuję tego, co czyniłem. Moje czyny były zgodne z tym, o czym myślą miliony Polaków, tych Polaków, o których obecnym losie zadecydowały bagnety NKWD. Na śmierć pójdę chętnie. Cóż to jest zresztą śmierć?…. Wierzę, że każda kropla krwi niewinnie przelanej zrodzi tysiące przeciwników i obróci się wam na zgubę – mówił jezuita ks. Władysław Gurgacz przed komunistycznym sądem w Krakowie.


Miesiąc później – 14 września 1949 roku – na podwórzu więzienia Montelupich został zamordowany „katyńskim sposobem” – strzałem w tył głowy. Miał 35 lat, był kapelanem Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowej (PPAN) na Nowosądecczyźnie. Wraz z nim tego dnia zabito dwóch żołnierzy PPAN, 27-letniego Stefana Balickiego i 25-letniego Stanisława Szajnę.


Z ks. Gurgacza uczyniono głównego oskarżonego. Wtłoczony w propagandowy schemat „ksiądz-bandyta” idealnie wpisywał się w strategię przygotowanego – po likwidacji opozycji politycznej i zbrojnego podziemia niepodległościowego – uderzania w Kościół katolicki. Procesowi towarzyszyła kampania nienawiści wobec „księdza stojącego na czele bandy”. Nie miało znaczenia, że nigdy nie pełnił takiej roli, był tylko kapelanem. Publikowano jego zdjęcie – siedzącego ze stułą i pistoletem „vis” (którego nigdy nie użył) i obłożonego plikami banknotów. Gazety krzyczały wielkimi tytułami „Cynizm ‘teologów moralnych’ ks. Gurgacza i Żaka”, „Oszust w sutannie dowodził bandą”, „Prokurator [Henryk Ligęza] żąda kary śmierci”. I gdy sąd (Władysław Stasica, Ludwik Kiełtyka) skazał trzech oskarżonych na śmierć, w prasie ogłoszono, iż zapadł „sprawiedliwy wyrok”…


Dla komunistów byli oni groźni nawet na sali sądowej. Bezpieka przygotowała bowiem dokładny plan „zabezpieczenia procesu”. Zapewniono skrupulatne sprawdzenie przepustek i sądzonych, a także kontrolę starannie dobranej publiczności wyselekcjonowanej przez zakładowe komórki PZPR. Na sali mieszczącej 200 osób wskazanym jest, aby każdego dnia rozprawy znajdowali się pracownicy Urzędu Bezpieczeństwa w liczbie 20, by ci mogli obserwować publiczność i zwracać uwagę na jej wypowiedzi – pisano w planie. Ponadto budynek otoczono patrolami, a na ulicy Poselskiej ustawiono nawet tankietkę.


Prześladowany ma prawo się bronić…


Ks. Władysław Gurgacz urodził się w 1914 roku w Jabłonicy Polskiej, koło Krosna. Wstąpił do Kolegium Jezuitów w Starej Wsi, a w Krakowie rozpoczął studia filozoficzne. W 1939 roku w Wielki Piątek, podczas pobytu na Jasnej Górze, przygotowując się do ślubów wieczystych złożył akt całkowitej ofiary za Ojczyznę w niebezpieczeństwie. Abyś pokój i wszelaką pomyślność Ojczyźnie mojej darować raczył, błagam Cię dziś pokornie, składając Ci w dani całkowitą ofiarę z życia mego. Te słowa miały się wypełnić dziesięć lat później.


Po przyjęciu święceń kapłańskich był po zakończeniu wojny kapelanem szpitala w Gorlicach, a od września 1947 roku u sióstr służebniczek w Krynicy. Tam też prowadził rekolekcje, cieszące się wśród wiernych ogromną popularnością. Ich treść była przyczyną próby zamordowania ks. Gurgacza przez miejscowego milicjanta. Wkrótce zagrożony aresztowaniem kapłan zaczął się ukrywać. Wtedy też przyszedł do niego z prośbą o spowiedź dowódca konspiracyjnej organizacji Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowej, Stanisław Pióro „Emir”. Jednocześnie poinformował go o działalności PPAN i pytał o ocenę moralną różnych czynów, m.in. odebranie sobie życia w razie niebezpieczeństwa, czy i kiedy wolno zabić bliźniego, o sens działalności podziemnej.


Tymczasem, wzmagający się terror Urzędu Bezpieczeństwa powodował, że coraz więcej członków PPAN szukało schronienia przed aresztowaniem. Dlatego Pióro postanowił utworzyć z nich partyzancki oddział leśny i chciał zapewnić mu duszpasterską opiekę. Z tą propozycją zwrócił się do ks. Gurgacza, który ją przyjął. Nie uważałem że przynależność do nielegalnej organizacji jest grzechem, bo prześladowany ma prawo bronić swojego życia i uciekać – tłumaczył swój ówczesny wybór. O swej decyzji powiadomił prowincjała jezuitów. Oddział pod dowództwem „Emira” zebrał się po raz pierwszy wiosną 1948 roku. Początkowo, na wniosek kapłana, przyjął nazwę – Pierwszego Podhalańskiego Oddziału Partyzantów pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny Królowej Różańca Świętego, a później „Żandarmerii”. Z tymi żołnierzami ks. Gurgacz spędził rok, aż do momentu aresztowania.


„Zawsze wspierał moralnie”


W tym czasie bezpieka i wojska Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego pacyfikowały całe wsie podejrzane o sympatie z podziemiem. Największe poparcie mieliśmy wśród zwykłych, prostych i biednych ludzi. Oni nie szukali intelektualnych uzasadnień dla wprowadzenia komunizmu. Dla nich był to zbrodniczy i znienawidzony system. Wiedzieli to nie mając ukończonych uniwersytetów – zapamiętał Marian Stanek „Zero”.
To oni stanowili oparcie oddziału, mimo, iż los pojmanych oznaczał często śmierć. – Pięć kilometrów pędzono nas boso po śniegu. Śledczy przychodzili po zabawie, nad ranem. Kilku pijanych biło i kopało nas. Kiedyś przyprowadzili nawet wilczura, gdy nie chciał nas gryźć, to kopali jego – opowiadał Ludwik Klatka „Sęp” z PPAN. Nie wszyscy wytrzymywali takie tortury. - Metoda była prosta, bolszewicka. Aresztowali człowieka i bili tak długo, aż coś powiedział, albo go zabili. Wtedy brali następnego i tak do skutku – wspominał Tadeusz Ryba „Jeleń”.


- Mimo takich represji, w najczarniejszą stalinowską noc byliśmy wolnymi ludźmi. Z nami był skrawek niepodległej Polski – podkreślał Stanek.


Dowódca „Emir” przywiązywał dużą rolę do edukacji i morale swych żołnierzy. Dlatego niemal codziennie słuchali wykładów z historii starożytnej, fizyki, matematyki, a rola kapelana – ks. Gurgacza sprawującego Msze św. była szczególna. Sam tak mówił o niej w śledztwie: - W moich wykładach wyjaśniałem dowody na istnienie Boga, nieśmiertelność duszy, wartość czynów ludzkich, nagroda i kara w życiu pozagrobowym, zarys ascetyki, czyli, na czym polega istota życia wewnętrznego, kwestia ewolucji materializmu z punktu widzenia filozofii katolickiej. Jeśli chodzi o materializm, w swych wykładach podkreślałem jego rozbieżności z wynikami zdrowego rozumu. Podkreślałem sprzeczność materializmu tkwiącą w samych jego założeniach, a mianowicie, nie możliwym jest by materia była wieczna i niezmienna. Wyjaśniałem również zgubne skutki wynikające z przyjęcia teorii materialnej, a mianowicie znika wtenczas również różnica między złym a dobrym, zbrodnią i cnotą nie ma odpowiedzialności za swoje czyny, że zbrodniarza nie ma sensu karać, a dobrego za jego czyny wynagradzać. Nie ma w materializmie miejsca na istnienie życie duchowego, pozagrobowego. Wymieniałem im również uczonych, którzy byli apostołami materializmu. Prócz tych wykładów w każdą niedzielę i święta miewałem kazania na tematy wyłącznie ewangeliczne.


Członkowie PPAN zapamiętali jak ważna była wśród nich obecność kapłana. Relacja Tadeusza Ryby „Jelenia” nie była wyjątkiem. Towarzyszył nam w najtrudniejszych chwilach, nigdy nas nie opuścił. Dodawał wiary i otuchy. Nawoływał do nie przelewania niepotrzebnie polskiej krwi. Zawsze wspierał moralnie tłumacząc sens oporu wobec komunistów. Sam pasjonował się filozofią, wiele nam o niej opowiadał, dużo malował, był uzdolniony plastycznie. Ostatni raz widziałem się z nim na tydzień przed jego aresztowaniem – tak zapamiętał kapłana jeden z uczestników PPAN.


„Sprawa nie posunęła się naprzód”


Urząd Bezpieczeństwa posiadał jednak coraz więcej informacji dotyczących ukrywającego się kapłana. W takiej sytuacji Naczelnik V Wydziału kpt. Kozłowski przygotował „Plan przedsięwzięć agencyjno-operacyjnych w kierunku uchwycenia ks. G.[urgacza] z bandy ’Żandarmeria’”. Odpowiedzialnym za wykonanie zadania uczyniono referenta Stanisława Florka. Głównym elementem planu był werbunek agentury w miejscach, z którymi – jak przypuszczano – poszukiwany może mieć kontakt. Jednocześnie, wraz z werbunkiem agentury Kozłowski nakazywał podległym strukturom UB udzielenie czynnej pomocy w zebraniu materiałów kompromitujących dotyczących współpracy z elementem przestępczym i wszystkich informacji dotyczących udziału w bandach członków Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Męskiej i innych kościelnych organizacji, co było przygotowaniem do akcji propagandowej. Już wtedy rozpoczęto gromadzenie materiałów mających kompromitować Kościół i wykorzystanych następnie m.in. w czasie procesu.


Na początku stycznia 1949 roku bezpieka zrealizowała pierwszą część planu przygotowaną przez Kozłowskiego. Zdobyto siedmiu konfidentów mających donosić na księdza Gurgacza, inni odmawiali. W parafii Ptaszkowa ksiądz kategorycznie odmówił podpisania zobowiązania, jedynie ustnie zadeklarował przekazywanie informacji. Podobnie w parafii Nawojowa nie udało się nakłonić do współpracy miejscowego księdza, który, mimo że jest przychylnie ustosunkowany do obecnej rzeczywistości zobowiązania w żadnym wypadku nie chciał podpisać wykręcając się różnymi powodami. Niepowodzeniem zakończyła się również akcja w parafii Grybów.


Wartość wiadomości otrzymywanych od stworzonej bardzo szybko sieci agentów była wątpliwa. Nikt nie widział i nic nie wiedział o ks. Gurgaczu. Konfident „Marek” donosił: Jako maszynista parowozowy bardzo mało przebywam w domu. Dlatego też mniej posiadam wiadomości niż powinienem ich posiadać. Mimo licznych werbunków, a także mimo zdobycia dalszych pięciu informatorów UB: sprawa jednak nie posunęła się naprzód. Sama bezpieka musiała przyznać, że mimo rozbudowanej agentury, przez ponad rok, jej wysiłki zmierzające do pojmania ks. Gurgacza były nieskuteczne.


„W imię miłości Boga i Ojczyzny…”


Aresztowano go w wyniku niepowodzenia akcji zdobywania pieniędzy w krakowskim banku. Zatrzymani uczestnicy wskazali adres – mieszkanie w krakowskiej kamienicy przy ul. Krótkiej 3, pod którym może przebywać poszukiwany kapłan. On sam nie brał udziału w akcji, ale kiedy dowiedział się, że kolegów aresztowano, nie skorzystał z możliwości ucieczki, gdyż jak stwierdził: moje miejsce jest tam, gdzie moich chłopców. Byliśmy razem, dlatego do końca będziemy dzielić wspólny los.


Został oskarżony m.in. o udział w napadach rabunkowych. Tłumacząc organizowanie akcji, których celem było zdobycie pieniędzy na potrzeby oddziału mówił: Podobnie jak za czasów okupacji niemieckiej partyzanci utrzymywali się z dokonywania napadów na mienie znajdujące się we władaniu okupanta. Polska Podziemna Armia Niepodległościowa nie działała z pobudek osobistych, ani chęci zysku, lecz na skutek przekonania, że obecny rząd polski nie jest wyrazem opinii większości społeczeństwa polskiego i nie stara się o interesy wszystkich obywateli, dlatego uważałem, że zabierając mienie państwowe czy spółdzielcze nie popełniamy przestępstwa.


Postać ks. Gurgacza przez dziesiątki lat była zapomniana. W 2008 roku został odznaczony pośmiertnie Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski przez śp. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, który w okolicznościowym liście napisał: W imię miłości Boga i Ojczyzny wybrał los ludzi wyklętych przez komunistyczną propagandę i wyjętych spod prawa, nieustanie tropionych przez aparat bezpieczeństwa, zaciekle zwalczanych, a w razie aresztowania okrutnie torturowanych i skazywanych na śmierć. I nie zawahał się pójść tą drogą aż do samego końca.


Jarosław Szarek
http://www.pch24.pl/


Drogi Piotrze ja tam widzę to w jasnych barwach.

Wiesz co Matka, wysiliłem swój zakątek mózgowy odpowiedzialny za analizy i doszedłem do klasycznej reguły czasu, miejsca i akcji:


1. Dobry czas dla Twojej sprawy - kontekst obu bohaterów ostatnich dni ( prezez sądu i bloger)
2. Dobre miejsce - Sąd Gdański - kontekst kompletnej jego kompromitacji
3. Meritum. W przypadku rozpoczęcia procesu, sprawa ta zacznie żyć w każdym Fakcie, SE, szkle kontaktowym itd, cała Polska dowie się o jaki konkretnie epitet chodziło, brrr.


Jestem pewien, że zainteresowani boją się jak ognia ujawnienia tego nieszczęsnego określenia.
Wniosek - umorzenie i to w try miga. No, ale to dla inteligentnych. Ale chyba takich tam nie brakuje.
PS nawet jeżeli dostaniesz wyrok to co tam...
Będzie dobrze.


zmienić prawo na lepsze

Po pierwsze trzeba znieść absurdalny przepis o zniesławieniu. Ludzie publiczni, czyli tacy dla których popularność, pokazywanie ich palcami i ciągła obecność w mediach są niezbędnym elementem pełnionej funkcji nie mogą być chronieni przed żadną formą krytyki, ośmieszania czy natarczywego zainteresowania.
Ochrona prawna osób ze świecznika powinna być mniejsza, a nie większa niż prostego obywatela.


Chlor


Dla inteligentnych?

portret użytkownika ojciec_milicjant

Których tam nie brakuje?
A słuchałeś prezesa sądu Milewskiego? Kabotyna Milewskiego? On żyje w świecie telefonów z tarczą łączonych przez telefonistkę z komitetem Partii. Wystarczy, że telefon zadzwoni i prezes Milewski usłyszy ,,łączę z komitetem", żeby, stojąc na baczność, zgadywał życzenia towarzysza pierwszego sekretarza. W kwestii - ile zważy ta baba z opaską na oczach, co to nie wiedzieć czemu robi za symbol ludowej sprawiedliwości.


Każdy , kto chce robić rewolucję musi zdawać sobie sprawę,że własne życie nie jest najważniejsze. Che Guevara


Na który punkt w kraju by nie spojrzał ...

znalazłem ciekawy film - prawda o Antysemityzmie
www.youtube.com/watch


oxygen49


Oczywiście, że masz rację,

Oczywiście OM, masz rację, ponieważ nie miałem na myśli tej nędzy, tylko odpowiedni telefon od inteligentnych ludzi, którzy powiedzą co i jak ma być, żeby było dobrze.


Lekkie przeklamanie

Frycz zostal skazana m.in tez za falszowanie dokumentow
A nie dostal kary grzywny poniewaz sad wzial pod uwage jego dotychczasowe sukcesy na drodze lamania prawa za co zostal juz wczesniej 2 krotnei skazywany w tym raz na kare pozbawienia wolnosci
To tytulem szerszego obrazu
Do listy brakuje jeszcze Edwarda S skazanego na kare grzywny za zniewazenie Lecha Kaczynskiego


Masz jakieś źródło do tego

Masz jakieś źródło do tego Edwarda S? Z Tym wyrokiem za fałszerstwo opierałem się na informacji i zdziwieniu samego skazanego, prawdę mówiąc nie weryfikowałem dalej, bo wydawało mi się mało prawdopodobne, aby Frycz kłamał. Jak został skazany i nie dostał kary, to trochę dziwna konstrukcja, nawet jak na prawo.


Chwała sponsorom: opony i felgi


.....

Prosze bardzo - zrodlo to chyba nie powinni byc trudne do znalezienia


http://www.rp.pl/artykul/599370.html


Alez dostal kare a z weryfikacja to tez nie byl problem, moze warto czasami jej dokonac dla chocby odrobiny wiarygodnosci tego co sie pisze
Ten wiecznie bezrobotny meczennik wolnosci slowa podrobil legitymacje, zaswiadczenie lekarskie i skierowanie na leczenie sanatoryjne wydawal sie Tobie bardzo wiarygodnym ucielesnieniem bezpodstawnej represji wymiaru sprawiedliwosci?


http://lodzkie.naszemiasto.pl/artykul/ga...


Nie widze niczego dzwinego w tym wyroku a nawet powinien dostac znacznie surowszy wyrok


"Nie wiem na ile mi się udało

"Nie wiem na ile mi się udało wprowadzić nowe informacje, jednak wydaje mi się, że takiego dobitnego zestawienia wyroków i faktów dotąd nie pokazał nikt"


Moze inni starali sie byc bardziej rzetelni i mniej obludni?


Tu kolejny na liste nieobecnych
http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3...


Być może inni są mniej

Być może inni są mniej obłudni i bardziej rzetelni i ja do tych innych odsyłam, ponieważ tutaj dla partyjniackich agitek nie ma miejsca. Natomiast co do faktów, to potwierdzam i jednocześnie prostuję, żeby było mniej obłudnie i bardziej rzetelnie. Za fałszowanie dokumentów Frycz dostał "prace społeczne", za obrazę pajaca 15 miesięcy. Zatem 15 miesięcy jest "gołym" wyrokiem za znieważenie pajaca i to jest najwyższy wyrok w historii. Co do tego "pozycjonera", który wypromował w google bluzg skojarzony z Lechem Kaczyńskim, to go po prostu w Wikipedii nie było, a jak WYRAŹNIE NAPISAŁEM, korzystałem tylko z tego źródła. Zatem mamy jednego skazanego za obrazę Lecha Kaczyńskiego, który się sam przyznał do winy, wyraził skruchę i dostał marne 3 miesiące w zawieszeniu. Mam wrażenie, panie roney, że my się nie pierwszy raz żegnamy, bo pomijając, w tym wypadku słuszną upierdliwość w detalach, prowadzącą do doprecyzowania faktów, partyjniackim żarem bije od łaskawcy na kilometr. Do zobaczenia pod nowym nickiem.


PS Działaność Antykomora uważam za żenującą, ale wyrok za ośmieszania pajaca ma wszelkie cechy mentalności, którą i łaskawca reprezentuje - mentalności czekistowskiej.


Chwała sponsorom: opony i felgi


Dla szacunku wobec faktów

Dla szacunku wobec faktów uzupełniam drobiazgi, by rozmaite pajace w gatunku roneya, nie miały pola do "popisu":


1) Frycz dostał 15 za znieważenie, Komorowskiego i nie został uniewinniony za fałszowanie dokumentów, ale dostał 40 dni prac społecznych. Dla mnie w skali i paranoi nie zmienia się nic, ale fakty, to fakty: http://m.wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci... Źródło jest z Czerskiej, gdyby ktoś miał ochotę i jeszcze to zweryfikował, będę wdzięczny.
2) Dwa przypadki skazanych w sparwach o obrazę Kaczyńskiego, podane przez pajaca roneya, wyglądają następująco. Pierwszy wyrok za znieważanie Kaczyńskiego to 3 miesiące w zawieszeniu. Młodziak wypromował bluzg w google łączony z Kaczyńskim, sam się przyznał, skruszył i przeprosił. Nie było tego w Wikipedii i tutaj przepraszam za pułapkę, przed którą sam przestrzegam. Taki wyrok rzeczywiście był.
3) Drugi wyrok to 1500 PLN dla dziennikarza lokalnego Edwarda S, za nazwanie Kaczyńskiego "idiotą". Sąd apelacyjny zawiesił tę śmieszną karę, dziennikarz nie zapłacił grosza.


Wszystkie te detale nie mają najmniejszego wpływu na obraz właściwego kierunku, który przyjął "wymiar sprawiedliwości" PRLII, ale nawet jeśli jakiś pajac dla celów pajacowych usiłuje budować "symetrię" na skrawkach faktów, to same skrawki trzeba potraktować z szacunkiem.


Chwała sponsorom: opony i felgi


Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.