warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CET/1.0/no DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/themes/kontrowersje/node.tpl.php on line 86.


Historia oparta na ?faktach identycznych?. O tym jak babcia przeżyła trzy ?publiczne? operacje i nie oślepła.

?Gdy my z chłopakami dokładali do pieca?, było tak. Byłem ja, ?młody? za pomocnika palacza, był starszy palacz i był łopatowy. Łopatowy jaki był taki był, ale jedno powiedzenie miał magiczne: ?na faktach identycznych?. Odrabiając służbę w Ludowym Wojsku Polskim, którą to łaskawość, pod naporem mojego wydumanego pacyfizmu, dała mi ówczesna władza, nauczyłem się życia jak nikt. Nauczyłem się życia, nie od kierownika kotłowni, nie od palacza, ale od łopatowego. ?Na faktach identycznych?. Na faktach identycznych opowiem Wam taką oto niewiarygodną historię o polskiej bezpłatnej służbie zdrowia. 82-letnia babcia, trzy lata temu trafiła do szpitala. W tym wieku, żadna rewelacja. W szpitalu okazało się, że babcia ma poważnie uszkodzoną wątrobę i musiał przejść przez trzy operacje. Wszystkie trzy operacje babcia przeżyła, przeżyła również szpital, to przedwojenny materiał, nie poddaje się z byle powodu.


Wyszła wymęczona babcia ze szpitala i od tego momentu zaczęła się dramatyczna historia babci. Babcia w szpitalu przeżyła trzy operacje, niestety szpital sprzedał babci bakterię, która robi w Polsce zawrotną karierę. O bakterii babcia nie miała zielonego pojęcia, bo i skąd mogła mieć, kiedy przez trzy lata lekarze nie wiedzieli o co chodzi. Bakteria ofiarowana babci przez szpital nazywa się chlamydia. Wystarczy w google wpisać hasło, żeby się pozbyć złudzeń co do chlamydii. Chlamydia atakuje różne organy, babcia miała to nieszczęście, że bakteria zaatakowała oczy. Od ośrodka do ośrodka, wszystko dzięki Bogu bezpłatnie, jeździła babcia i skarżyła się na piekące i opuchnięte oczy. Jeździła przez trzy lata, dostawała refundowane kropelki i refundowane antybiotyki. Przez trzy lata babcia płaciła za wynajęcie ?taksówki? i niemal cotygodniowe wizyty u darmowego okulisty. Cieszyła się babcia, że tylko za ?taryfę? trzeba płacić, nie trzeba płacić za lekarza.


Po trzech latach, bez efektu terapeutycznego i z coraz większym bólem, dotarła babcia do prywatnego gabinetu. Okazało się, że tam po raz pierwszy wykonano babci badanie dna oka i stwierdzono kataraktę i prawdopodobne zakażenie bakteryjne. Nazbierała babcia diagnoz jak ubogi w torbę i z płaczem wróciła do domu, przymierzając się do umierania. Po dwóch dniach załamania i perswazji ze strony wnucząt, babcia zdecydowała się na ratowanie wzroku. Za wizytę w prywatnym gabinecie zapłaciła 60 zł. Po wizycie trzeba było zrobić wymaz z oka.


Najbliższe laboratorium mikrobiologiczne mieściło się w byłym ośrodku wojewódzkim, 30 kilometrów od babci domu. Wnuki zawiozły babcię, wcześniej błagając kierowniczkę laboratorium, żeby pobrała wymaz z oka, ponieważ tylko ona w całym laboratorium miała odpowiednie kwalifikacje, reszta personelu nie była przeszkolona. Wszystkie badania mikrobiologiczne są w Polsce płatne. Babcia wyłożyła 80 PLN za wymazy z oczu i usłyszała od Pani kierownik, że na jej zdrowe oko, to badanie nic nie da, ponieważ babcia ?pachnie? Pani kierownik chlamydią.


Wnuczęta słysząc diagnozę, zasugerowały badanie na chlamydię i usłyszały odpowiedź, że to laboratorium nie ma takiej możliwości, ale oddalone o 110 km laboratorium robi takie badania, oczywiście płatne. Babcia trafiła do wielkiego miasta do mikrobiologicznego gabinetu, który był w stanie, za jedyne 120 zł., stwierdzić obecność chalmydii. Po trzech dniach ?na telefon? wnukowie uzyskali wiadomość, że babcia jest zarażona złośliwą bakterią. Wróciła babcia do prywatnego gabinetu zapłaciła 60 zł. i dostała ?celowane? antybiotyki, co w języku normalnych ludzi oznacza, że antybiotyk był właściwy do zwalczania namierzonej bakterii. Szpitalna bakteria zwana chalmydią, ma to do siebie, że jest uodporniona na większość antybiotyków i wymaga radykalnej terapii.


Babcia przez dwa tygodnie miała zażywać ?końskie? dawki antybiotyku, ponieważ z chlamydią chodziła 3 rok. Po dwóch tygodniach, uszkodzona wątroba babci odmówiła posłuszeństwa, a babcia trafiła na badanie USG, płatne badanie (60 zł.), ponieważ w ośrodku trzeba było czekać 4 tygodnie. Badanie wykazało, że wątroba jest opuchnięta i wymaga odpoczynku, głownie od niewłaściwej diety i antybiotyków. Musiała babcia wykupić kolejne leki i zadbać o dietę. Po kuracji antybiotykowej, wymagane jest powtórne badanie na chlamydię, czyli podróż na 110 km i 120 zł., w jedną stronę. Bogu dziękować chlamydia umarła, babcia odetchnęła z ulgą, i podskoczyła z radością, przytrzymując się za nadwyrężona wątrobę.


Radość była przedwczesna, chlamydia wywołała przewlekłe zapalenie spojówek, które trzeba było leczyć. Natomiast zaćma zaczynała przybierać niebezpieczną postać, tak zwane stwardnienie, które powoduje komplikacje, przy ewentualnym zabiegu. Zaćmę można w Polsce usunąć bezpłatnie, w ramach obowiązującego sytemu opieki zdrowotnej. Z tym, że na taką operację, w zależności od ośrodka czeka się od 2 do 3 lat. Jest to wystarczająco dużo czasu aby oślepnąć, ale nie jest tak źle, operację można wykonać prywatnie, ba nawet często w tym samy ośrodku, gdzie się wykonuje bezpłatnie i rękoma tego samego chirurga. Koszt operacji to 2900 zł. W najtańszej wersji. Babcia jeszcze o tym nie wie, wnukowie z troski o serce babci nie postawiły babci przed bezlitosnym wyrokiem.


Podsumowanie losów babci. Babcia trafiła do publicznego szpitala z uszkodzoną wątrobą, które jej zaleczono, po trzech operacjach, co babcia przeżyła. Ze szpitala wyniosła babcia złośliwą bakterię, a ta doprowadziła do chronicznego zapalenia spojówek, terapii antybiotykowej powodującej ponowne uszkodzenie wątroby i trzyletniej gehenny babci, wydającej potworne pieniądze na opłacenie kosztów podróży, częstych wizyt w gabinetach lekarzy i zakup lekarstw. Teraz babcia ma przed sobą kolejne wyzwanie, może pójść na płatną operację zaćmy, w ośrodku oddalonym o 30 km i jak wiemy koszt takiej operacji to 2900 zł. Albo może babcia, ślepnąc przez trzy lata, pójść na operacje do publicznej służby zdrowia. Taka operacja wiąże się z gwarancją złapania chlamydii i bez gwarancji złapania żółtaczki, co babcię czeka po tej operacji, to już wiecie, wystarczy jeszcze raz przeczytać tę samą historię i zestawić koszty.


6
Twoja ocena: Brak Średnia ocena: 6 (1 vote)
Zostaw link w miejscach, które odwiedzasz lub/i skorzystaj z gotowych odnośników!

Dobry wieczór.

Przeczytałem, żebyś sobie nie myślał. Historia bardzo obrazowo przedstawia chora babcię i państwową służbę zdrowia, jeszcze bardziej chorą, stan wręcz agonalny. Jednocześnie znakomita reklama zmian własnościowych w lecznictwie. Siadaj, pięć. Pozdrawiam.


Gryzona już nie ma na Kontrowersje.net


Biedna babcia

Szkoda, że ktoś nie spróbował zastosować u niej prostego, taniego leku jakim jest ciprofloxacyna. Terapia kosztuje 10-20 zł. Substancja ta świetnie sobie daje radę z chlamydiae trachomatis, przynajmniej w układzie moczowym. Może przy oczach jest inaczej - nie wiem, nie jestem ekspertem. No i nie trzeba robić specjalistycznych badań diagnostycznych - lek ten ma bardzo szerokie spektrum działania i niską oporność (narastanie odporności na antybiotyki). A że "wali" w wątrobę ? Robią to wszystkie leki - tylko lepiej coś brać miesiąc, a nie 3 lata. Jakby jakiś wyedukowany doktor (są tu tacy?) się odniósł to moich amatorskich tez, to będę wdzięczny - mogę się kompletnie mylić.
A przy okazji, mój kuzyn - kardiolog z dobrej kliniki, zawsze mnie ostrzega : "stary jak chcesz żyć, to unikaj lekarzy. Nie daj się zabić".


"Służba" Zdrowia.

Rozmawiają dwaj kumple: Słyszałeś?, pies uratował życie staruszce!. Tak, a w jaki sposób?. Nie wpuścił do domu ekipy pogotowia ratunkowego.


Swieta racja MK, mam tylko

portret użytkownika estimado

Swieta racja MK, mam tylko jedno pytanie:


Dlaczego akurat lekarze mieliby prezentowac wysoki poziom fachowosci i etyki zawodowej, a nie np. politycy, kierowcy, nauczyciele, sedziowie czy ksieza?


Kiedy zostane zle - glupio, niefachowo, po chamsku - potraktowany dajmy na to w sklepie, to wiem, ze wlasciciel lub oplacany przez niego menedzer zawalil 3 rzeczy: selekcje, szkolenie i motywacje swej dzielnej zalogi.


Czy do profesji medyka byly lub sa wbudowane jakies szczegolne mechanizmy pozytywnej selekcji lub specjalnej motywacji?


Pozdrawiam


jeżdziła do tego samego okulisty przez 3 lata - okazał się

kiepskim fachowcem. Przypadkiem prywatnie trafiła na lepszego. A mogła przecież trafić na kiepskiego prywatnego albo dobrego państwowego. Inaczej: zwykle w większych osrodkach lekarze mają wieksze doswiadczenie, bo częściej stykają się z przypadkami nietypowymi. Chlamydia oczna nie wyglada na typową.


Chyba od wieków jest stosowane sprawdzanie, jeśli sprawa przeciąga się. Nie pomaga jeden fachowiec, idzie się do innego. Smutna ta historia moim zdaniem nie ma związku ze sposobem finansowania placówek medycznych, przecież owe 3 operacje przeprowadzono państwowo i rozumiem, ze skutecznie. Gdzie byś nie pojechał, do dowolnego kraju, mogłoby zdarzyc się zakażenie. Tylko że u nas pierwszą czynnością w takiej sytuacji nie jest zawiadomienie prawnika i wszczęcie postepowania o uszczerbek na zdrowiu czy jakoś.


Za to u nas można poszukać kliniki, w której kolejka jest krótsza. Nie sądzę, aby obecna ekipa uznała zabiegi usunięcia zaćmy za priorytet w refundacji - jakoś takie mam wrażenie.


Masz fM niewatpliwa racje o

portret użytkownika estimado

Masz fM niewatpliwa racje o tyle, ze rowniez IMO najlepszym batem i treserem na sluzbe zdrowia (zreszta rowniez wszelkich innych fachowcow) jest odpowiedzialnosc cywilna - czyli prywatna wlasnosc warsztatu pracy oraz sady cywilne, ktore sie nie patyczkuja przy zasadzaniu odszkodowan.


Pozdrawiam


Wiesz, samo nazewnictwo jest wadliwe. Bo nie ma "słuzby zdrowia"

Od 1989r. teraz jest ochrona zdrowia, opieka medyczna, opieka zdrowotna. Wbrew pozorom nomenklatura jest tu ważna, dla obu stron. Pacjent słuzbę traktuje jak:
1. należy mi się, bo oni mają funkcję słuzebną
2. ma być bezpłatnie, bo mundurówka.
Medyka wkurza, ze ktoś traktuje go protekcjonalnie i albo zwiewa za granicę, aby nie być traktowanym jak służący, albo "olewa" służbowo.
:)
Odpowiedzialność jest taka sama prywatnie czy państwowo, tylko dlaczego ludzie tak rzadko wytaczają procesy? Przecież przy zarazeniu zwykle to pacjent wygrywa, musi tylko dowieść, że nie mógł go zarazić nikt inny poza skarzoną placówką. Musi tego dowieść niezależnie, czy zarazenie nastapilo prywatnie, czy państwowo.


Pozdrawiam.


Z ta sluzba zdrowia to sie

portret użytkownika estimado

Z ta sluzba zdrowia to sie czepiasz. pojecie sie utarlo i uzywa sie go bez glebszej analizy semantycznej ;-)


Co do ilosci procesow... Wiesz, kiedys zajmowalem sie zarobkowo procesami z rekojmi i gwarancji samochodow. Zwazywszy na jakosc aut za komuny nie bylo to wcale trudne, wygrywalo sie z automatu, dobrze ponad 95% wyrokow po mysli nabywcy.


Radczynia prawna Polmozbytu i moja przeciwniczka w wielu sprawach byla moja kolezanka ze studiow (fakt bez wplywu na tresc orzeczen).
Zapytalem ja kiedys, jak to jest, ze w wiekszosci przypadkow nawet nie podejmuja walki.
Ona mi na to, ze i tak jako sprzedawca maja regres do producenta, byle opinia bieglego wskazywala na produkcyjny charakter wady. I tylko tyle ja w tych sprawach interesuje.
Ja na to pytam dalej, dlaczego w takim razie ten producent pozostaje bierny... A ona odpowiada, ze co go to obchodzi - i tak odsetek pozwow reklamacyjnych w stosunku do zakupow wynosi wszystkiego ok. 1,25 promila!


Oczywiscie bylem tez uzytkownikiem auta i sila rzeczy czestym gosciem serwisow. Faktycznie, w poczekalniach powszechnie byl wyrazany poglad, ze z Polmozbytem (a takze PKP, milicja i jeszcze paroma) sie nie wygra...


Nie ma u nas nawyku indywidualnego dochodzenia swoich praw, ludzi tego nie nauczono. Przeciwnie, zwlaszcza w sprawach o podlozu medycznym procesy byly dlugotrwale, biegli tendencyjni (tez lekarze...), a i sedziowie wykazywali sie sklonnoscia do bardzo restrykcyjnego zasadzania odszkodowan (pozwanym bylo panstwo, a wiec tychze sedziow pracodawca; takie nastawienie daje sie zaobserwowac i dzisiaj...).


Poza tym spoleczenstwo w ogole w swej masie jest nacechowane biernoscia, by nie rzec mentalnoscia niewolnika.


Zobaczysz czasem na drodze taki znamienny obrazek - predkosc dozwolona 60 albo i 70 km/h, 2-3 pasy ruchu w 1 strone, wieczor, ruch niewielki, prawym pasem 30 km/h jedzie patrolujacy okolice radiowoz, a za nim pokornie sunie sznureczek prywatnych aut... Czyzby wszystkie byly kradzione i bez waznego przegladu? Na pewno nie, a przeciez jednak ludziska sie boja wyprzedzic.


Pozdrawiam


Wszystko racja, i mechanizmy i analogie. Dodam, ze skutecznośc

dochodzenia odszkodowań w różnych przypadkach medycznych zależy pewnie od oczywistości popełnienia błędu - procesy mogą być trudne z wielu powodów, postepowanie a'propos sławetnego doktora G. - samo zbieranie dowodów jest jakimś przykładem. Czy mozliwa róznorodność opinii ekspertów - medycyna to sztuka podobno.


Nomenklatura jest do porównania z np. słuzbą edukacji. Gdyby tak nazywało się szkolnictwo, wywoływałoby znacznie bardziej roszczeniowe nastawienie moim zdaniem. Posłannictwo, powołanie, misja wysuwałyby się na plan pierwszy. Przy nazwie "szkolnictwo" pierwsze skojarzenia to obowiązek nauki, wysoki poziom wykładów/ lekcji. A przecież pracę medyków można porówanć z pracą nauczycieli. A spółki Skarbu Państwa? Też są państwowe, ale PGNiG jako słuzba energetyczna traci aspekt finansowy i wywołuje skojarzenia z obowiązkiem Państwa zapewnienia mieszkańcom energii nawet, jesli nie płaciliby rachunków.
Pozdrawiam i dobranoc:)


Chlamydia

A ja wam opowiem inny przypadek, acz również wskazujący na upadek naszej służby zdrowia. Moja córka, która przeszła juz 14 operacji (wada wrodzona) źle się czuła i żaden lekarz , ani żadne badania nie potrafiły ustalić powodu tego stanu. Wpadłam na pomysł (ja - nie lekarz), że trzeba zrobic wymaz i sprawdzić, czy to nie gronkowiec, paciorkowiec lub chlamydia. Na wrocławskiej Akademii Medycznej, w laboratorium mikrobiologicznym (płatne) badania wykazały, że jest chlamydia. Wielka ulga - bo wiadomo, co leczyć. Prywatna wizyta z wynikami badań i pół roku leczenie antybiotykami. Wynik - żaden. Kolejne badania i znowu jest chlamydia. Załamanie co dalej robić. Zrobiłam badanie na ślady Chlamydii (jakieś genetyczne) w prywatnym laboratorium w Instytucie Immunologii i Terapii Doświadczalnej we Wrocławiu (ponad 200 zł) i jaki wynik? Otóż nie ma żadnych śladów chlamydii i nigdy córka jej nie miała. Laboratorium Akademii Medycznej ma bowiem 100% wykrywalność chlamydii - wykryje ją u każdego. To jest zgroza i skandal.
Sprywatyzujmy wreszcie ten skansen/


I właśnie tak rodza się mity .

Czytelnik w tekście nie widzi konkretnej babci lecz każdą bliższą czy dalszą babcię, można nawet powiedzieć że nawet sam stawia się w miejscu babci wzdychając po przeczytaniu w celu potwierdzenia ogólnonarodowego charakteru zjawiska:
- oj tak, ja też pamiętam , "Lewandowskiej" czy sąsiadowi również..itd.


Tylko czekać gdy opowieść o babci stanie się rodzinną opowieścią tysięcy polskich rodzin tak jak to bywa niekiedy z kawałami , które krażąc w narodzie przeistaczają się w osobiście doświadczone wydarzenia opowiadajacych.


Tylko czekać jak ktoś wyczuje dobry moment a dobry moment na krytykę SZ jest codziennie i krzyknie : Lekarze to mordercy !! Lud obrzuci kamieniami strajkujących medyków . Rząd wtedy stwierdzi : nie zrobimy niczego co dodatkowo obciążyłoby obywatela, zas prezydent i
jego opozycja wskażą jak rząd zabija ludzi .


Nie wiem czy nakłoni ten tekst wymęcznych często operatorów izb przyjęć do wnikliwszych badań pacjentów .


Mógłbym dla równowagi opowiedzieć o 80 letnim dziadku który w szpitalu był jeden jedyny raz w czasie wojny kupić spirytus i tydzień temu pomógł lekarzowi popychając mu samochód .


Mógłbym opisać rencistkę która codziennie okupuje krzesło do lekarza w przychodni gdyż uwaza że ma raka a lekarze nie potrafia go znaleźć . Jako dowód ma babcia opakowanie po kawie na której pisze Night & DAY i 'night' jest tłumaczone przez nią jako niemieckie 'nicht' - co jest wg babci wystarczającym dowodem na trucicielski (rakotwórczy) charakter kawy .


Mógłbym opisać wreszcie lekarzy , którzy są uprzejmi .
No ale nie będzie w takiej opowieści darcia ran narodowych krzywd więc i efekt wynikający z odbioru będzie żaden .


Literacko jak zwykle bardzo dobrze :)


pozdrawiam


prywatne-państwowe

to naprawdę nie jest tak, że w państwowych sama fuszerka, a prywatni wspaniali; mam przyjaciół pracujących w szpitalach klinicznych; dużo się od nich nasłuchałam o poprawianiu po innych, zarówno po powiatowych państwowych, gdzie ani odpowiedniej aparatury nie ma ani wykwalifikowanych specjalistów; ale też po prywatnych, gdzie owszem, szybko i miło, ale błędy zdarzają się równie często; znajoma rodziła w prywatnym, jak zaczęły się komplikacje, szybko przewieziono ją do kliniki państwowej; nie bronię państwowego systemu ochrony zdrowia (jestem za zachowaniem właściwej nomenklatury) - problem, że u nas żadnego systemu nie ma i na horyzoncie nie widać; pacjent miota się między różnymi przychodniami i szpitalami, szczególnie jeśli sprawa jest poważna i komplikacje (różne) prawdopodobne; jeden z moich znajomych był swojego czasu tzw. konsultantem wojewódzkim; zrezygnował - nie dawał rady z tłumaczeniem, że nie wszędzie, nie każdy szpital posiada odpowiednie warunki, aby otworzyć (utrzymywać) oddział chirurgii czy ortopedii; potem są zakażenia i inne komplikacje - bardzo częste!


prywatnie czy państwowo

portret użytkownika panmodry

Lekarz powinien pracować albo prywatnie albo państwowo. Inaczej jest konflikt interesów.
Sprzęt w państwowej służbie zdrowia nie powinien być wykorzystywany do świadczenia usług prywatnych (np. po godzinach). Bo jest to konflikt interesów.
Itd, itp.
Medycyna jest enklawą gdzie ewidentny konflikt interesów jest prawnie dozwolony. Lobby ordynatorów, docentów i innych zainteresowanych doi nas podatników bez żadnej żenady.


Prawdziwe zwiazki chlamydii z watroba, albo dlaczego babcia po-

winna wielbic polska sluzbe zdrowia...
Nie,nie, nie? a wlasnie ze tak. Podziwiam Twe teksty Matko Kurko. Czytam je w miare mozliwosci od czasu do czasu i czerpie z nich wiele przyjemnosci.
Jednakze ten tekst, no moze poza jego walorami artystycznymi, bede z cala moca mej wiedzy krytykowal, wysmiewal, albo jak kto woli bede sie czepial. Otoz tak sie sklada, , ze fakty identyczne sa mi znane dobrze, a coz tam, moze co najmniej tak dobrze jak lopatowemu w wojsku. Siedze czesto w tym medyczym salonie 24/dobe, na szczescie jest to jeden z najnowoczesniejszych salonow Europy Zachodniej, ktory w porownaniu z polskimi mysimi dziurkami ma mozlliwosci jakby to okreslil moj 12-sto letni chrzesniak, kazdorazowo wywolujac odruch przezegnania sie u mojej babci, megahiper-wyjebiste, to jednak musze Was zmartwic. U nas babcia mialaby tez duze szanse na wieczorek zapoznawczy i balange z chlamydia.
Nie ma byc o tym, ze polski system sluzby zdrowia jest dobry, bo jest zly. A jaki jest kon, kazdy widzi. Tylko chodzi o to, zeby nie mowic, ze kon to krowa, bo to metody wrecz pisowskie.
Brak wiedzy na temat medycyny jest porazajacy, a z tego wynika tez smieszne podejscie do jej problemow
Otoz moim zdaniem babcia co sie zlapala za watrobe ze szczescia na koncu, to powinna sie cieszyc, ze ma sie za co lapac. Historia pt. "trzy operacje na watrobie i chlamyda" wydaje mi sie dosc lipna. I juz pisze dlaczego. Nie bardzo rozumiem co mialoby sie operowac u osiemdziesiecioletniej kobiety na watrobie. Widze tu tylko trzy mozliwosci: 1. zadzialales na tzw. "use your illusion i troche science fiction" dla przekazania idei, badz tez, o co nie posadzam zgodnie z teoria jednego znanego stratega "ciemny lud to kupi" 2. pomylily sie Ci organy badz tez 3. babci rzeczywiscie cos lezalo na wartrobie, a jest niewiele takich rzeczy ktore trzeba i moze co wazniejsze, mozna jeszcze dzieki szybkiej diagnozie i umiejetnosciom lekarzy zoperowac: ale jesli tak bylo, to babcia powinna podskoczyc, przytupnac dwa razy na nozkach i fiknac walczyka z chlamydia, po czym odmowic paciez do polskiej sluzby zdrowia i chwalic jej cuda na swiecie, tudziez okolicznych wioskach za dar zycia.
Jesli juz demaskujemy akta chlamydii, to zdemaskujmy je do konca. Chlamydia mozna sie zarazic najczesciej droga seksualna, babci zdrowia po trzech operacjach pozazdroscic...., ale nie, sorki, oczywiscie nie, skadze..., co prawda babci niczego nie odmawiam, ale mozna tez, a szczegolnie oko zarazic kropelkowo czy przez inny kontakt aseksualny choc cielesny.
Choc niewatpliwie pasuje to jak ulal do historii nadwyrezonej panstwowej sluzby zdrowia, zakazenie chlamdia czy innymi paskudztwami u osiemdziesiecioletniej kobiety, ktorej uklad immunologiczny jest zrujnowany przez trzy operacje, a jesli miala co podejrzewam to jeszcze jest oslabiony przez to co podejrzewam, nie jest niczym nadzwyczajnym. Szpital babci nic nie sprzedawal, babcia byla dla chlamydii manna z nieba i w salonie medycznym Europy Zachodniej czy tez amerykanckim private szpitalu babcia tez mialaby duze szanse pobaraszkowac z chlamydia.
A poniewaz ja jestem przekonanay, ze biale jest biale, a kon to nie krowa, chocby i mleko dawal, to osmiele sie stwierdzic, ze chlamydia to pikus, a uratowanie watroby to niedocenione dzielo umierajacego w ubostwie artysty geniusza.
Dla tego patrzenie na ta historie z tej strony,jak to opisales, to dla mnie jak atak ekonomicznych zulusow z pisu na balcerowicza.
Zgadzam sie oczywiscie, ze nasz medyczny Balcerowicz ma obtarte portki i potrzebuje jesli nie transplantacji watroby to przynajmniej dobrego antybiotyku na chlamydie, al e moze troche za prosto sie to niektorym wydaje.
Otoz i tu przechodzimy do sedna sprawy, wielu nie rozumnie o czym my mowimy. Sama prywatna sluzba zdrowia, choc nic przeciwko niej niej nie mam, niczego nie rozwiaze. Ja akurat zajmuje sie taka dziedzina, ktora dotyka ludzkosc coraz dobitniej, a jednoczesnie powstaje wiele nowych lekow na te przypadlosci, dajacych ogromne nadzieje... i te terapie kosztuja okolo 10 000 Euro na tydzien, a trzeba sie leczyc miesiacami, jesli nie latami. I jest na prawde niewielu, ktorzy sobie na to moga pozwolic. Nie wiem czy sobie zdajecie sprawe, ze budzet tylko sluzby medycznej w niektorych krajach niewiele odbiega od budzetu calej Polski, a mimo to sa w tych krajach coraz wieksze problemy z zapewnieniem opieki zdrowotnej. A te terapie, o ktorych pisze kosztuja w Polsce tyle samo co w krajach o ktorych pisze.
Piszesz, ze babcia nie mogla wylweczyc chlamydii, a czy wiesz, ze w Anglii niektore swietne terapie ratujace zycie sa zabronione, bo sa za drogie i sa dostepne tylko za prywatne pieniadze dla waskiego grona pacjentow. Sama prywatna sluzba zdrowia niczego nie zalatwi, bo bedzie na nia stac tylko waskie grono ludzi, jesli zachoruja na cos powazniejszego niz katar. Z drugiuej strony zadne zmiany systemowe nie poprawia stanu polskiej sluzby zdrowia znaczaco. Jedyna szansa jest rozwoj gospodarczy i bogacenie sie kraju, a przez to wieksze pieniadze na sluzbe zdrowia. Tylko bogaty kraj moze pozwolic sobie w dzisiejszych czasach na oplacenie podstawowej opieki zdrowotnej dla swoich obywateli w ramach powszechnych ubezpieczen zdrowotnych. Do tego musza dochodzic oczywiscie dodatkowe prywatne ubezpieczenia, bowiem zadne powszechne skladki nie sa w stanie pokryc kosztow nowoczesnych terapii. Tylko wtedy mozna to jakos poukladac. Kraje biedne sa w tragicznej sytuacji, bowiem powszechne ubezpieczenia sa najwyzej w stanie pokryc taki bajzel jak jest teraz w Polsce,niewazne jakbys te pieniadze dzielil i ukladal, a z drugiej strony prywatyzacja na duza skale moze prowadzic do sytuacji "nie masz czym placisz, nie zyjesz"


Ja też mam to świństwo.

Troszkę się różnię od rzeczonej babci, że ja co jakiś czas zmieniałam okulistkę.I co i nic.Chodzę po okulistkach i państwowo i prywatnie...dostaję 2-3 rodzaje kropli w tym "Zaditen" na alergię, bo ponoć oczy też są alergiczne i jak leciało z lewego oka tak leci.Ręce mi już opadają.Też chodzę po okulistkach 3 długie lata i nic...antybiotyk , kropelki na alergię......kasę skasować i tyle.Zastanawiam się, czego tych okulistów uczą na tych uczelniach....no bo nie leczenia z prawdziwego zdarzenia.Na to że oczy trzeba zbadać dokładniej/wymaz/ ja prosiłam okulistkę...ona na to nie wpadła/zresztą nie ona jedna/I dalej jestem w punkcie wyjścia...Pozdrawiam...


Udzielę znachorskiej porady.

Udzielę znachorskiej porady. Wymaz z oka miała też nasza babcia. NIC NIE WYKAZAŁO. Dopiero badanie na chlamydię pokazało co jest grane. Z chlamydią jest tak jak ze wszystkim jeden będzie miał i będzie żył drugiego to zabija. Badanie na chlanydię jest dostępne w nielicznych ośrodkach i zwykle jest płatne jakieś 80 PLN. Babcię musiałem wieźć 120 km i co gorsze po wyniku pozytywnym okulista dał dupy zalecając kropelki, a to gówno przenosi się po całym organizmie różnymi kanałami (oczy, układ oddechowy, cewki moczowe) i bez antybiotyków nie ujedziesz. Na chlamydię jest raptem parę antybiotyków i to też TRZEBA OKULIŚCIE POWIEDZIEĆ. Słowem babcia nie ma już wycieków z oka i widzi, ale nie zawdzięcza tego okulistom, tylko mojej żonie, która się zajmowała problemem w swoim czasie, sam też bym na to nie wpadł. Zacząłbym od tego, to nie jest badanie bolesne i kosztuje mniej więcej wizytę u okulisty.


Chwała sponsorom: opony i felgi


Nie dość, że leje, to

portret użytkownika Jasmine
6

Nie dość, że leje, to przeczytałam. A tam...:(


Wszyscy jesteśmy Aniołami z jednym skrzydłem. Musimy się mocno objąć żeby polecieć.


Lubimy ludzi, którzy bez wahania mówią to, co myślą, pod warunkiem, że myślą to samo co my.
Mark Twain


Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.