warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CEST/2.0/DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/themes/kontrowersje/node.tpl.php on line 86.


A jednak się kręci...

Opublikowany wczoraj raport MAK-u w sprawie przyczyn wypadku lotniczego w Smoleńsku nie zawierał sensacji. Jednak stał się tym, czym jest kij włożony w mrowisko. Podzielił odbiorców. I to nie merytorycznie - wśród specjalistów lotniczych rozdźwięków nie było. Uznali fakty, zrozumieli przytoczone parametry techniczne i zaakceptowali wysunięte wnioski. Wiadomo - technika jest nauką ścisłą i tu fantazjowanie czy irracjonalizm jest czymś wstydliwym, raczej świadczy o ignorancji i niewiedzy niż "oślepia" swoją błyskotliwością. Inżynier lotnictwa Tomasz Hypki ze "Skrzydlatej Polski" był konkretny i jednoznaczny: pełna wina polskich pilotów, brak winy kontrolerów rosyjskich. Piloci - major Michał Fiszer i pułkownik Stefan Gruszczyk również nie kwestionowali żadnego fragmentu raportu MAK-u, podnosili jedynie sprawy pozamerytoryczne w omawianej sprawie jak: szkolenie polskich pilotów, naciski przełożonych, stress w chwili lądowania, kryteria awansowania pilotów w jednostkach wojskowych, mieszanie się polityków do lotnictwa. I to w zasadzie powinno zakończyć sprawę przyczyn katastrofy TU-154M w Smoleńsku.


Ale to by było zbyt piękne. Jest jeszcze czwarta władza - na usługach polityków - i ona też musi wtrącić swoje trzy grosze. Tu podział był całkowity: od pełnego zaakceptowania raportu MAK-u do całkowitego odrzucenia jego ustaleń. Zarazem dała się zauważyć kompletna ignorancja dziennikarzy i polityków. Z powstałego "szumu informacyjnego" wyłowiłem dwa ciekawe przypadki:


Wiadomość o zawartości we krwi gen. Błasika 0,6 promila alkoholu podnieciła obie strony. Pijany dowódca urósł dla strony racjonalnej do rangi pijanego kierowcy, powodującego wypadek. A przecież nie prowadził maszyny, był tylko pasażerem. Druga strona (ta mniej inteligentna) zaczęła bagatelizować problem, wmawiając swoim zwolennikom, że 0,6 promila to norma, standard, błahostka. Nawet usłyszałem, po raz pierwszy w życiu, teorie fermentacji pośmiertnej, głoszącej, że gen. Błasik w chwili wypadku był najzupełniej trzeźwy, a owe "promile" pojawiły się jako proces reakcji organizmu po śmierci. Znam dobrze chemię i uśmiałem się z tego, ale moja koleżanka, wierna zwolenniczka PiS-u, próbowała mnie przekonać do tego swoistą logiką. Przecież każdy człowiek ma duszę, która opuszcza ciało po śmierci. A duch - po łacinie "spirytus" - idąc w zaświaty nie potrzebuje już promili, które zostają w organizmie zmarłego. Zatkało mnie na tyle, że nie dyskutowałem dalej. Ale koleżanka wie swoje i na pewno przekonana do swojej racji innych.


Druga sprawa to ostatnie słowa, które zarejestrowano w kokpicie. Jakiś czas temu pewien polski brukowiec przetłumaczył je swoim wiernym czytelnikom na język patriotyczno-wyznaniowy jako - cytuję: "Jezu, Jezu" - koniec cytatu. Było to zgodne semantycznie ze stenogramami rozmów, gdzie owe słowa przetłumaczono już na czystą, klasyczną łacinę jako - cytuję: "K..wa, K..wa" - koniec cytatu. Wczoraj, na konferencji prasowej MAK-u usłyszeliśmy wersję oryginalną obu tych "tłumaczeń". Było to czyste, polskie "K..wa, mać!". Dla mnie to jest właśnie ta ostateczna prawda. I bardziej trafia do przekonania niż te wszystkie pudrowane i lakierowane wersje dziennikarskie. Nie oburzam się na owe słowa jak niektórzy, przeciwnie - sam bym się tak wyraził w identycznej sytuacji. Rozumiem, akceptuję i szanuję autora tych słów. Identycznie jak cały raport MAK-u...


5.52
Twoja ocena: Brak Średnia ocena: 5.5 (2 głosy/głosów )
Zostaw link w miejscach, które odwiedzasz lub/i skorzystaj z gotowych odnośników!