warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CET/1.0/no DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/themes/kontrowersje/node.tpl.php on line 86.


Jolanta w krainie czarów.

Już dawno twierdziłem, że pani minister pracy, Jolanta Fedak, powinna stracić pracę. Uważałem, że pani minister nie jest odpowiednią osobą na tym stanowisku i że przyniesie rządowi więcej kłopotów, niż pożytku, no i proszę - wywróżyłem. Pani minister naraziła swój resort i cały rząd z jednej strony na oburzenie, a z drugiej na śmieszność. Oburzyli się naukowcy, którzy piszą do pani Fedak "list otwarty w obronie rozumu", śmieje się wiele osób, zdaje się, że dzięki resortowi pracy kabarety będą miały pełne ręce roboty.


O co poszło? Oczywiście, o listę zawodów opublikowaną na stronach ministerstwa. Na liście oprócz takich profesji, jak fryzjer, sprzedawca, informatyk czy mechanik samochodowy znalazł się zawód wróżbity. Wraz z zawodem znalazła się jego definicja. Według ministerstwa, wróżbita to ktoś, kto "świadomie wykorzystując wrodzone uzdolnienia do działania w obszarze zjawisk nadprzyrodzonych, dokonuje wglądu w przeszłe i przyszłe wydarzenia przy zastosowaniu ukształtowanych przez tradycję różnych form wróżenia". Mówiąc krótko przewidywanie przyszłości za pomocą talii kart, czy wykorzystywanie nadprzyrodzonych właściwości fusów herbacianych jest zgodnie z decyzją ministerstwa pracą, jak każda inna. Przyznaje to zresztą rzeczniczka resortu pracy, która oświadczyła, że wróżka to taki sam zawód jak naukowiec. I słusznie uznała, ja poszedłbym tym tokiem myślenia ( ? ) jeszcze dalej i wpisał na listę zawodów profesję znachora. W końcu znachor to to samo, co lekarz, nawet lepiej, bo łapówek nie bierze, nie mądrzy się, chemii pacjentom nie przepisuje, tylko prosto ludzi leczy, tradycyjnymi metodami. Kiedyś cała służba zdrowia, wiejska zwłaszcza, znachorem stała i czy źle było? Nie, nie było źle, zdarzyło się wprawdzie tu i ówdzie, że znachorka dziecko do pieca na trzy zdrowaśki wsadziła, przez co choróbsko zbyt szybko z dziecka wylazło i dziecko spopieliło, ale dziś również zdarzają się błędy lekarskie. Poza tym jak znachorzy biednych ludzi leczyli to nie było tylu chorób, co teraz i na dokładkę tak groźnych. Słyszał ktoś, żeby ktoś chorował za dawnych czasów na AIDS, czy raka? Nikt na to nie chorował, chorób psychicznych też nie było ( zdarzały się opętania, ale z tym się do dobrodzieja szło, nie do znachorów ). Czy to nie wystarczy, by zrównać zawód znachora z zawodem lekarza?


Jeśli nie wystarczy, to przedstawię jeszcze jeden argument. Argument, który był zdaje się decydujący przy "legalizacji" wróżbitów: podatki. Każdy znachor musiałby odprowadzać od swoich zysków z praktyki znachorskiej stosowny podatek, podobnie jak będzie go musiała odprowadzać każda wróżka. No proszę, więc pani minister nie zrobiła wcale takiej głupoty, dodatkowe wpływy do kasy państwa przydadzą się w czasie kryzysu. Problem w tym, że pani minister przeoczyła pewien szczegół: jeśli Madam Sybilla będzie oddawała państwu procent ze swojego nadprzyrodzonego dochodu, to w momencie utraty klientów będzie mogła zażądać od państwa całkowicie przyziemnej pomocy w formie zasiłku. Tak więc może się okazać, że jeśli jakaś wróżka z powodu złego układu planet, bądź przez nieodpowiednią koniunkcję Księżyca z Gwiazdą Polarną, dozna nagłych, rozległych zakłóceń swych wrodzonych, ponadnaturalnych zdolności, to państwo będzie musiało zwrócić jej pieniądze z czasów, gdy Słońce kumulowało w sobie pozytywną energię Jowisza. To jednak nie jedyny problem. Inną ważną i kontrowersyjną kwestią jest pytanie jak ocenić stopień wrodzenia magicznych uzdolnień w osobę, mającą owe uzdolnienia wykorzystywać? Mierzyć ten stopień liczbą zdobytych klientów? Powołać państwowe uczelnie wróżbiarstwa? Robić testy opracowane przez organizację zrzeszającą pracowników sektora usług nadprzyrodzonych? Czy może wierzyć na słowo każdemu, kto twierdzi, że ma kontakty z powszechną nadświadomością? No proszę, jeden zawód, a tyle trudnych kwestii.


Na szczęście żyjemy w Polsce, w kraju, gdzie wróżyć może każdy, o ile ma kulę ze szkła ( tudzież inne czarodziejskie przedmioty ), tajemniczo wyglądające szaty i klientów, którzy poznają się na wrodzonych uzdolnieniach wróżącego. A w to, że klienci się poznają nie wątpię, w naszym kraju są poważne instytucje korzystające z usług jasnowidzów, więc dlaczego nie miałaby z takich usług skorzystać pani Jadzia spod piątki? To rozwiązuje kolejny problem, problem bezrobocia wśród wróżek: w naszym kraju mają one zapewniony stały dochód. W tej sytuacji ministerstwu nie pozostaje nic innego, jak liczyć pieniądze z podatków i opracowywać nową listę zawodów, która uwzględni tak zacne zajęcia, jak czarnoksiężnik, czy wiedźma. W końcu to takie same zawody, jak wróżbita, czy naukowiec, niech więc będą oficjalne. Taka oficjalizacja z pewnością rozkręciłaby całą gospodarkę, zwłaszcza sektor turystyki: ludzie z całej Europy przyjeżdżaliby obejrzeć na własne, zewnętrzne oczy krainę czarów, której mieszkańcy zaglądają wewnętrznym okiem w najodleglejsze zakamarki przyszłości, odczyniają uroki, wypędzają "złego", spluwają przez lewe ramię i palą czarne koty w piątek trzynastego na stosie z drabin. Niech żyje Ciemnogród, a pani Jolanta na prezydenta, albo na pierwszą damę, tfu, czarownicę, jak mawia Ojciec Dyktator, amen.


3.728574
Twoja ocena: Brak Średnia ocena: 3.7 (7 głosy/głosów)
Zostaw link w miejscach, które odwiedzasz lub/i skorzystaj z gotowych odnośników!

Ja-Wróżbito,

6

Widzę Waść adeptem tych sztuk jesteś, bo nawróżyłeś w tekście i podatek będziesz musiał zapłacić.
Takie szkoły już są. Pani Jola moją ulubienicą nie jest, ale muszę ją trochę odciążyć z całego ciężaru tego kuriozum - te wróżki to były o ile sobie przypominam na liście zawodów, tylko chyba jakieś porządki w tych listach ostatnio robili. Tak więc to nie tylko dzieło pani Joli, ani też polska specjalność:
to informacje z 2006r http://www.wiadomosci24.pl/artykul/magia...


A pstaw się takiej Czarownicy, strach. ;)



Cóż, pretensje do pani Joli

Cóż, pretensje do pani Joli dotyczą zdaje się właśnie tego, że porządku nie zrobiła, wprowadziła za to nieco więcej bałaganu. Na nowej liście zawodów znajdują się wróżbici, radiesteci, astrolodzy i tylko znachorów brakuje.
Pozdrawiam.


Ja, czy ty kiedyś dostałeś zasiłek?

Czy wiesz, jakie zasady są jego przyznawania, zwłaszcza dla drobnych "przedsiębiorców" których ostatnio tak dziko broniłeś?
Uwierz mi, jak Wróżka Anastazja zobaczy jakiś zasiłek z powodu złego układu gwiazd, to tylko jeśli wcześniej z powodu dobrego układu gwiazd (lub frajerów) wpłaci do kasy ZUS dużo więcej niż dostanie w formie zasiłku... i to wyłącznie jeśli będzie się meldować posłusznie w pośredniaku w wyznaczonych godzinach.
Jak wróżka Anastazja będzie miała złą koniunkcję wcześniej, to będzie raczej uciekać przed ZUS, jak moja jedna znajoma, którą zawiodły talenty paranormalne. Czyli - problemu nie ma, nie wiem o co panom pawezorom chodzi, chyba tylko o to by się poczepiać...
A co z zawodem księdza???


Ja bym jednak optował za niewidzialną ręką rynku :- )))

portret użytkownika quackie

Jak wróżka zdolna i zapobiegliwa, to kryzys powinna wywróżyć, albo chociaż okresowy spadek wartości złotego, i w euro zainwestować ze stosownym wyprzedzeniem, żeby zasiłku od państwa nie musieć pobierać. A jak kiepska i nie potrafi przewidzieć giełdowych dołów i spekulacji banków, to niby dlaczego ma dostać zasiłek?


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


:)))

Rozumiem, że wszystkich ekspertów finansowych do tej kategorii zawodów trzeba zaliczyć.


A tak poważnie to nie rozumiem dlaczego naukowcy się teraz dopiero obudzili - rozporządzenie MPiPS jest z 2004r. i były tam i wróżki, radiesteci itp.
O ile sobie przypominam to tych list zawodów jest kilka i z tego powodu nie wiadomo było już z której listy korzystać.
Teraz sporządzono jeden wspólny spis.


http://praca.wp.pl/kat,18453,title,MPiPS...


Trochę czasu mi to zabrało, ale mam pomysł:

portret użytkownika quackie

Niechże doradzają rządowi wróżki, ekonomiści i technicy weterynaryjni - kto chce, z zastrzeżeniem, żeby rząd też chciał z usług korzystać i stosowne kontrakty podpisał. Ale niech ich wynagrodzenie będzie zależne od efektów tych rad. Przecież w prywatnych firmach rada nadzorcza/ zarząd rozlicza prezesa/ dyrektora m.in. z zysków. Ameryki nie odkrywam, ale jak taki ekspert jeden z drugim będzie miał swój żywotny interes, to coś mi mówi, że będzie się starał bardziej...


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


Wspomniałeś Waść o czarownicach i wiedźmach !

portret użytkownika panmodry
4.02

Otóż ich szukam od dawna, mając nadzieję , że genetyczne następczynie z pogromów i wieków eksterminacji się ocaliły. Alem nigdy nie spotkał żadnej. Pal licho, że wiedza tajemna nie przetrwała. Szkoda takich genów.


wziąwszy pod uwagę

że panicznie boję się pływać ( nigdy się nie topiłam, żadnych niebezpiecznych przygód), ale pływac mogę wyłacznie mając pewność, że jak stanę, to mam grunt pod nogami a nos nad wodą, oraz że do czasów licealnych bałam się zapalić zapałkę ( znów to samo- żadnych poparzeń, pożarów itepe), a gaz zapalałam tak, że w nożyczki wkładałam zapałkę, potem dopiero tę przedłużoną konstrukcję nad palnik- wnioskuję, że w grę wchodzą zadawnione leki przed pławieniem a następnie paleniem na stosie. Tak mi zresztą wróżka powiedziała:D
Więc- w czym mogę pomóc?


a w ogóle, to się czepiasz

normalnie, dziewczyny chodzą do wróżek. Wrózka - taka sama robota jak inna. Ja sama ze dwa razy w życiu byłam i było fajosko. Raz, że mi własciwego chłopa wywróżyły, dwa, że mi druga powiedziała, że ja z gadania będę żyła, i proszę, sprawdza się. Trzy, najfajniej do wróżek chodzi się zbiorowo, potem obgadać te rewelacje na piwo i to jest i zabawne i ekscytujące. Ale chyba chłopaki tego nie kumają po prostu.....
A analitycy finansowi to co, nie wróżki? i w dodatku jakie kiepskie.


Taa, JA się czepia.

chłopaki chodzą do domów łatwych panienek, a dziewczyny chodzą do wróżek.
Jak już taka Pytia Delficka będzie zarejestrowana, to przynajmniej zus zacznie płacić. Żeby jeszcze te łatwe panienki zaczęły odprowadzać podatki, to dopiero było by prawie sprawiedliwie. :)
Tak więc pytam, o co ten rwetes krotochwilny? (uff, ależ bogactwo leksykalne!)


PS. dam piątkę za styl. Bo to jednak sztuka tak zgrabnie i zadziornie pisać o mało ważnej sprawie.


Łatwe panienki to wyższa

Łatwe panienki to wyższa użyteczność publiczna, więc z wróżkami nie ma porównania. A mówiąc całkiem serio, to panienki działające oficjalnie nie wpadałyby w łapy złych bandytów i miałyby aktualne badania zdrowotne, co w dobie AIDS jest dość ważne. A wróżki? Cóż, można powiedzieć, że to też praca, ale stwierdzenie, że "wróżka to taki sam zawód jak naukowiec" uważam za dość kontrowersyjne, podobnie jak pisanie w oficjalnych, państwowych dokumentach o "wrodzonych zdolnościach działania w obszarze sił nadprzyrodzonych" i o "wglądzie w przyszłość". Ja rozumiem, że dla Doroli i innych dziewczyn to świetna zabawa, ale ministerstwo pracy to przecież sama rządowa powaga. W dodatku powaga z XXI wieku.


Wróżka to taki sam zawód...

nie tyle jak naukowiec, co jak fryzjerka. A ponieważ nie ma lepszych i gorszych zawodów, to naukowiec też się łapie...
W ogóle co to znaczy "lista zawodów", jak Jiima zażyczy sobie zakładu przelewania z pustego w prózne też powinno móc go założyć, o ile podatki zapłaci, no i ZUS, który tak się głupio składa, że dla właściciela zakładu jest zryczałtowany, więc nie zależy od wypracowanego dochodu, który w opisanym przypadku jest łatwy do przewidzenia i dość okrągły.
To, czy ktoś czuje się poszkodowany przez oszusta, to sprawa dla sądu, a nie dla ministerstwa pracy.
No i porównanie do analityka finansowego trafne...


Chodzą po ziemi egzorcyści

Chodzą po ziemi egzorcyści ciesząc się powszechnym szacunkiem (bo niebezpieczna robota) i pomniejsi czarodzieje przyznający się do kontaktów tylko z jasną stroną mocy, ale za to mający wgląd w przyszłość osobnika po śmierci tegoż. Ba, za odpowiednią opłatą podejmują się tę przyszłość kształtować. Wróżka to istotnie pikuś mały przy takich fachurach.


...Ginger Rogers w tańcu robiła dokładnie to samo, co Fred Astaire, tyle że tyłem i na wysokich obcasach. (A. Earhart)


no nie?

ale przyznasz, że jednak nie są opodatkowani .....
nawiasem, ksiądz to zawód? wpisany na jakąś listę? bo skoro ksiądz, to i wróżka, na zimną logikę biorąc.....


No właśnie :)

Co komu wróżka szkodzi, zwłaszcza gdy, w przeciwieństwie do duszpasterza, podatki ma płacić. Czy ksiądz jest na liście czy nie, to nie mam pojęcia, gdzieś czytałam, ze płacą jakieś grosze raz do roku, więc może ujęci w ewidencji. Chodziło mi tylko o wskazanie, że zawód ksiądz nie budziłby nawet drgnięcia brwi, ale wróżka to ho ho...


...Ginger Rogers w tańcu robiła dokładnie to samo, co Fred Astaire, tyle że tyłem i na wysokich obcasach. (A. Earhart)


Dobrodzieje ryczałt jeno

Dobrodzieje ryczałt jeno płacą, chyba, że mają państwową posadę katechety, albo kapelana. Wtedy płacą podatki, które przeznaczane są ( wraz z podatkami innych ludzi, nawet takich bezbożników jak ja ) m. in. na państwowe pensje dla katechetów i kapelanów. Na kościół wydajemy 3 mld. rocznie. Co z tego, że jesteśmy krajem na wiecznym dorobku, stać nas.


no, to o co ten szum

skoro zrzucamy się w normalnych państwowych szkołach, na osobników, którzy mają za zadanie krzewić w wiarę w nadprzyrodzone? a wróżka nam nie pasuje....


Ksiądz to zawód?

Wychodzi na to, że tak, i to menedżerski. Na własne uszy słyszałam księdza, który komentując "kryzysowe" szkolenia, zorganizowane dla kleru przez NBP (za publiczne pieniądze zresztą), powiedział, że parafia to taka firma. Znaczy się proboszcz jest menedżerem; swoją drogą, skoro firma, to i podatki powinna płacić normalne, czyli CIT, co nie?


Za różne takie...


Chyba żaden kapłan to nie zawód

Ale z księdzem jest taka zabawa, że może prowadzić inną działalność gospodarczą na preferencyjnych warunkach, podobnie jak zakonnik / zakonnica. Czemu? Nie do Jiimy to pytanie...


Ale osso chozi?

Jiima jest zdezorientowane. Ma znajomą wróżkę z własną działalnością gospodarczą. Wróżka musi bulić ZUS jak każdy pechowiec posiadający jednoosobowy zakład pracy nie będący fikcją "samozatrudnienia" (czytaj - jesteś "fachman" z własną firmą, ale musisz do roboty przychodzić jak wszyscy, siedzisz przy biurku z resztą pracowników innej firmy w której de facto pracuesz i masz w tej firmie umowę o pracę na minimum socjalne, reszta na kontrakt). Raz ma lepiej raz ma gorzej. O jej talentach wróżbiarskich Jiima się nie będzie wypowiadał, bo jak dotąd żadna z jej prognoz stawianych (może dlatego że za darmo i trochę na siłę, przez co Jiima musiało jakieś złe fluidy wydzielić) Jiimie się nie sprawdziła, ale...
Moim zdaniem pracować może każdy. Czym się taka wróżka różni od analityka giełdowego czy doradcy finansowego (z których spora część ma wykształcenie z zupełnie innej dziedziny)? Jedni i drudzy wróżą, przy czym analityk musi wróżyć na dokładkę tak, by bank go z pracy nie wylał, co oznacza, że jednak wróżka jest bardziej wiarygodna.
No i jeszcze jedna sprawa, czym się taka wróżka różni od innej legalnej profesji w tym kraju, tym się różniącej, że od działalności nie płaci podatków? Mam na myśli... księdza. Jedno i drugie oferuje usługi ezoteryczne, z gruntu nie weryfikowalne. Przy czym różnica polega na tym, że jakoś Jiima nie zauważyło by wróżki domagały się nauczania wróżbiarstwa w szkołach publicznych.
Ze znachorem sprawa jest zupełnie inna. Jeśli karmi ludzi jakimiś świństwami, powinien mieć na to papiery, a świństwa conajmniej status suplementów diety. Wróżka nikogo niczym nie karmi (poza bredniami, ale one nie są na ogół toksyczne, chyba że w przenośni), chyba że dorabia jako zielarka, a wtedy zioła powinna mieć pod kontrolą.
W ogóle nie rozumiem w czym zamieszanie. Moim skromnym zdaniem, powinno dać się nawet otworzyć zakład Przelewania-z-pustego-w-próżne i o ile jego właściciel będzie przez odpowiedni czas odprowadzał za siebie ZUS (około roku jeśli pamiętam), to niech potem bankrutuje a facet idzie na zasiłek, zasłużył sobie.
Jedyne zawody które powinny być pod kontrolą, to te które pod kontrolą są - generalnie medycyna (zastanowiłobym się nad psychologią, bo chwilowo panuje tam wolna amerykanka, psychoterapeutą może być wspomniana wróżka), zawody "zaufania publicznego" jak adwokat - generalnie im mniej tym lepiej.
No i wciąż Jiima nie rozumie, dlaczego nie ma zawodu prostytutki, skoro prostytucja w Polsze jest legalna?


Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.