warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CET/1.0/no DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/themes/kontrowersje/node.tpl.php on line 86.


Każdy głupek ma swój słupek (poparcia)

Jakoś tak się nieustannie składa, że żyjemy w ciekawych czasach. Jak już po latach burzy i naporu wydawało się, że w miarę szczęśliwie dobrnęliśmy do bezpiecznego portu, czyli UE, zaś władzę objęła frakcja, powiedzmy, umiarkowana- a więc może i nie zadowalająca nikogo w pełni, ale przynajmniej przewidywalna i pozbawiona tych wszystkich przymiotników „niebywałe, skandaliczne, niesłychane”- dup! i z USA nadszedł kryzys, pogrążając w chaosie i dezorientacji zamożny świat zachodu i północy. Kryzys kryzysem, to w końcu ogólnoświatowa sprawa, za to my możemy się osobiście pochwalić katastrofą, w której zginął sam prezydent i pół generalicji. Trudno się spodziewać, żeby tu nie grały emocje i interesy, można tym grać przecież w dowolną stronę, do wyboru do koloru dobierać a to uczucia szarpiące struny, a to spiski, a to dowolnie oskarżać siebie nawzajem . Jakby tego było mało, nie minęła chwila jak nasze wakacyjne ostoje okazały się być beczką prochu, burząc nam po raz kolejny obraz świata jako poukładanego i znającego swoje miejsce.
W takich warunkach nic dziwnego, że dyskusja toczy się na tematy, powiedziałabym, ściśle aktualne .A ten powiedział, a tamta się obraziła, a na Internecie, a będzie kandydować, a nie będzie, a z mężem intercyzę podpisała, to się rozwiedzie czy nie. A propos tej ostatniej- na blogu napisała, że gazety opozycyjne się w Polsce kupuje spod lady. Do tej pory aż tak śmieszna wydawała mi się jedynie Kempa Beata- czas weryfikuje i to.
Ale my tu gadu gadu, a meritum stygnie.
Meritum, czyli dyskusja na tematy niezależne od dzisiejszych trendów i wygłupów, czyli demokracja.
Przeczytałam ostatnio, że zaletą rządów Donalda Tuska jest wykonywanie vox populi, czyli, jakby nie patrzeć, teoretycznie sól istoty demokracji.
Jako jednak wykonawca postulatów ludu, postulatów zawartych w sondażach, rząd automatycznie traci status elitarnego rządu wykształciuchów, wiadomo, zadowolone masy to nie żoliborska inteligencja, ani nawet trójmiejscy anarchiści.


Tu mi się przypomina mój ulubiony rysunek Raczkowskiego, kiedy to krowina na pastwisku na kilkunastu obrazkach raz podnosi łeb i myśli, że czas skubnąć trawę, ale kiedy już skubnie przy glebie, to myśli, że trzeba podnieść łeb, żeby przeżuć- i tak w kółko.
Innymi słowy- z powyższego rozumowania wynika wniosek, że demokracja jest – nie wiem, jak to zabrzmi, ale inaczej się nie da- systemem debilnym.
Albo masy są zadowolone, ale rządzą populistyczni idioci, albo rządzi intelektualna elita, wbrew bezrozumnym masom, niezadowolonym, a co za tym idzie, goniącym elitę w demokratycznym głosowaniu ( nabrać to się masa jeszcze nabierze na czas wyborów, bo jest jaka? Głupia oczywiście).
Wniosek jest teoretycznie- ale tylko teoretycznie i poprawny i oczywisty, ale zawiera jeden błąd w założeniu- a ten błąd nazywa się „demokracja to rządy większości”.


Naturalnie, traktując demokrację w tak prosty, żeby nie powiedzieć prostacki sposób, możemy usprawiedliwiać wszystko. Lud tak chce, vox populi, vox dei, koniec kropka.
Ale można demokracje traktować inaczej- nie jako rządy jednej większości ( w zasadzie- dyktaturę większości)- ale jako REPREZENTACJĘ wielu społecznych nurtów, interesów, grup.
Czy ktoś dziś serio sobie wyobraża scenariusz pt. mamy w sejmie większość mężczyzn, uchwalamy nakaz noszenia większych dekoltów?
Niby czemu nie, niby demokratyczna większość wybrała. Albo wygrywają dziewczyny ( osoby po 54-tym roku życia, albo blondyni, albo geje, albo wielodzietni, albo z dochodem wyłącznie poniżej/powyżej 10 tys. złotych, etc..) i uchwalają ustawy ewidentnie promujące dziewczyny ( blondynów, itepe), zaś dyskryminujące resztę?
Przecież dziś to już nie do pomyślenia, abstrakcja, temat na żart.


Niby na żart, a jednak nie. Podczas dyskusji o parytetach było wiele śmiechów i żartów, a nawet oskarżeń o manipulacje, jakby- po pierwsze- mężczyźni przez wieki, tylko z racji swojej płci nie mieli forów, a co za tym idzie, nie byli do przodu w świadomości społecznej jako „grupa trzymająca władzę” , a jednocześnie dokładnie tak samo rozumieli specyficzne sprawy kobiet, jak same kobiety. To oczywisty nonsens i w oczywisty sposób byli nadreprezentowani.
Po drugie zaś- i dziwi mnie, że nikt tego argumentu nie użył- od lat mamy w sejmie mniejszość niemiecką, której nie obowiązuje standardowy próg wyborczy. Może mieć swoją reprezentację w Sejmie ( może, nie musi), na zdecydowanie innych warunkach niż partie. Czemu? To proste, startuje z innych pozycji.
Mimo tego ktoś kiedyś uznał, że mimo braku szans na spektakularny sukces wyborczy, ta mniejszość zasługuje na swoją obecność w parlamencie, w demokracji, o ile będzie jej na tym faktycznie zależało.
I ja myśle, że to całkiem niegłupie podejście, oczywiście bardzo wybiórcze, ograniczone do jakiegoś minimum, ale pokazujące, że można demokrację traktować nie jako „zwycięzca bierze wszystko”, ale jako- musimy funkcjonować tak, żeby uwzględniać interesy wielu grup, żeby dzięki swojej reprezentacji w życiu publicznym- w decyzyjnym życiu publicznym- czuły się współodpowiedzialne i zaangażowane we wspólne dobro i wspólne państwo.
Kiedy dzisiaj zastanawiamy się, czemu Polska podzieliła się na dwa spektakularnie różne obozy, ja widzę znacznie więcej podgrup wykluczonych, pominiętych, wyśmiewanych. Czy to jednak będą małe grupy, które nie czują się reprezentowane, a co za tym idzie- nie czują się gospodarzami, współgospodarzami- czy znacznie większe grupy, reprezentowane przez największe partie opozycyjne, natychmiast rodzi się podział na wykluczonych, podejrzewających zwycięzców o najgorsze instynkta i intencje, niemal o chęć eksterminacji reszty ( czasem to podejrzenie jest wyrażane wprost….), oraz na wygranych, którzy mogą wszystko i są jedynymi depozytariuszami woli ludu.


Podział, który tnie społeczeństwo na mnóstwo fragmentów, podział pokazujący miejsce w szeregu, oparty na dystrybucji przywilejów z jednej strony i zwalniający z odpowiedzialności całe grupy społeczne z drugiej strony ( to nie moje państwo, to nie mój kraj) nie jest demokracją. Nie uczy szacunku dla różnorodności, wręcz przeciwnie, promuje zawsze silną większość. Przekłada się na obraz- silniejszy znaczy lepszy, ucząc, że tylko dostosowując się do większości ma się wpływ na decyzję, czyli władzę.


Nie sugeruję dla odmiany pocięcia sejmowego tortu na specjalne kawałeczki dla rudych, leworęcznych czy okularników, chce tylko pokazać, że można wyjść z absurdu demokracji polegającego na rządach głupich mas, wbrew intelektualnym elitom.
Można po prostu zacząć, choćby od dziś, zastanawiać się, ile odpowiedzialności, władzy i obowiązków mogą przejąć od władzy ci, którzy traktują siebie ( najczęściej słusznie) jako wykluczonych i niereprezentowanych. Jakie mechanizmy pomogą w angażowaniu się w decyzyjność i odpowiedzialność tych grup.
Wtedy i ta „intelektualna elita” będzie miała coś do powiedzenia, choćby i to, jak poprawić trochę masom codziennie funkcjonowanie, a i masy zyskają nieco zaufania do elit, jako grupy nie traktującej ich z pogardą.
Czyż nie?


'); //-->'); //-->
5.01
Twoja ocena: Brak Średnia ocena: 5 (4 głosy/głosów )
Zostaw link w miejscach, które odwiedzasz lub/i skorzystaj z gotowych odnośników!

A ja - naiwny chłop, wierzyłem w ,,babską solidarność"

portret użytkownika ojciec_milicjant

a tu taki ,,siuprajz". Życie jest pełne niespodzianek.


Każdy , kto chce robić rewolucję musi zdawać sobie sprawę,że własne życie nie jest najważniejsze. Che Guevara


Jak ktoś jest inteligentny i myśli niezależnie, to ma szansę

portret użytkownika Pistacjowy Kosmita
6

na napisanie (kolejnego) mądrego tekstu. W przeciwnym wypadku, nawet o przeczytaniu ze zrozumieniem nie może być mowy.


raczej nie

Nie da się ulepić mozaikowego sejmu reprezentującego poszczególne grupki społeczne bez rezygnacji z normalnych wyborów i zastąpienia ich jakimś administracyjnym mechanizmem typu parytet dla wszystkich.
Demokrację partyjniacką w której czynnikiem jednoczącym wyborców są (teoretycznie) poglądy polityczne chcesz zastąpić systemem grupek interesów dobranych według jakiegoś klucza.
Tak się nie da, to znaczy da się, ale to już ciężko będzie nazwać typową demokracją.
No i co zrobić z uciśnionymi masami? Są nadreprezentowane liczbowo w społeczeństwie więc trza by stosować pozytywną dyskryminację tychże?


Chlor


Nie wiem, czy doczytałeś do

Nie wiem, czy doczytałeś do końca, kiedy pisałam, że NIE proponuję dzielenia tortu aż tak dosłownie. Natomiast zmiana choćby partyjnego myslenia, przyciągania w poszczególnych partiach konkretnych grup społecznych, użycia klucza mniej kolesiowatego.
Na konkretnym przykładzie- zakładanie partii kobiet nie miało specjalnie sensu, bo kobiety, oprócz pewnej wspólnoty problemów czy spraw, mają różne poglądy - polityczne, gospodarcze itepe, to normalne. Dlatego sensowniej jest wprowadzić pewien parytet W PARTII- przy całym zróżnicowaniu poglądów kobiety, mające pewną naturalną wspólnotę doświadczeń mogą wprowadzać projekty, które nie będą domeną mężczyzn, pozostawiając jednak wyborcom swobodę wyboru. Na dziś to chyba optimum. Podobnie może być z innymi grupami- niech wyborca ma możliwość wyboru, ale partie obowiązek szukania i wystawiania na listy osób niedorepreentowanych do tej pory.
Taki pomysł, pewnie ma mnóstwo wad technicznych choćby, ale to kierunek, o który mi chodzi, skutkujący poczuciem zaangażowania a nie wykluczenia i izolacji.


Znów wzięłaś sztandarowy

Znów wzięłaś sztandarowy projekt ze statutu ideologicznego i wkomponowałaś w arcy-cudaczne rozwiązanie systemowe, nazwałbym to demokracją kartelową. Istnieją dwa procesy myślowe, pewnie jest więcej, ale te dwa szczególnie się wyróżniają. Jeden to jest kombinowanie jak rozstrzygnąć dylemat, w tym wypadku jest to dylemat stary jak powiedzonko: "demokracja to fatalny system, ale nie ma lepszego". Odpuściłaś sobie ten proces myślowy i zajęłaś się innym, drugim, czyli dopasowywaniem ideologii do problemu. Demokracja jest fatalna? No to ciach, dopiszemy jej "ludowa", przepraszam "parytetowa", dla mnie to synonimy. No i jeszcze poza tematem, taki myk, też przysłowiowy i bardziej z Rejsem niż krówką mi się kojarzy. A jaką metodą wybierzemy metodę głosowania? Czyli jaką metodą dojdziemy do demokracji parytetowej, bo poza rewolucją nie mam pomysłu. Alogiczne absurdalne grzebanie przy czymś co z definicji do grzebania się nie nadaje. Jeśli w wyniku demokratycznych wyborów lud zdecyduje, że chce rządów "parytetowców", to zdecyduje na wieki? Jestem przekonany, że nie przetrwaliby kadencji? Wtedy wygrywają monarchiści i mamy nowy cudowny dodatek do demokracji. Demokracja jest systemem dla debili? Zdecydowanie tak, ale dokładanie prefiksów to wyróżnianie skromnej grupki debili, co w moim odczuciu jest jeszcze bardziej szkodliwe i demoralizujące. Rozwiązanie jest jedno, nakłamać populizmem w trakcie wyborów, a potem rozpocząć elitarne rządy. Tusk pierwszy etap przeprowadził wybitnie i na tym się zatrzymał. Zgadzam się z JKM, baby do wielu rzeczy zwyczajnie się nie nadają, są to wszystkie rzeczy, gdzie chłopski cynizm i wyrachowanie jest niezastąpione. To co napisałaś to nie jest projekt polityczny, a tym bardziej racjonalna propozycja strukturalna, to jest dość infantylna wizja ziemi obiecanej, dobry temat kawiarniany, nic poza tym.


Chwała sponsorom: opony i felgi


Jest taki rysunek Mleczki- na

Jest taki rysunek Mleczki- na tle płonącej wioski i szubienic na ryneczku stoi dwóch gości, z których jeden mówi do drugiego- "no tak, ale jesli nie feudalizm, to co? "
Nie pamiętam, czy cytuję dokładnie, ale sens ten sam :D
Na teksty o babach rodem z JKM nie odpowiadam, bo to nuda, natomiast ciekawsze jest coś innego- powszechna krytyka systemu demokratycznego w takim kształcie, jaki istnieje, kryzys znamionujący konieczność przekształcenia systemu dyktatury korporacji, pierwsze jaskółki zmian myślenia nawet w Polsce ( tak, właśnie chciałam zauważyć, że społeczeństwo wybrało taki parlament, który wprowadził partyjne parytety- to JUŻ się stało, halo), badania, z których wynika, że tam gdzie społeczność jest reprezentowana żyje się po prostu fajniej- i nic, nic nie dociera. Faktycznie, jesli nie feudalizm, to co?


Niestety nie rozumiesz

Niestety nie rozumiesz podstawowych mechanizmów, ani nawet pojęć. Kierujesz się ideologiczną satysfakcją, taki demon kiedy śpi rozum. Parlament nie wprowadził żadnych parytetów, aby to zauważyć naprawdę nie trzeba wiele polotu, parlament rzucił fikcyjny ochłap w dodatku na jeden odcinek, ale jak widać do kości został oblizany przez piewców złotych recept. Takie są smutne efekty braku myślenia zastąpionego radością wiary. Gdzieś tak do 21 roku życia miałem podobne wizje, ale później dorosłem. W wieku 40 lat fascynacja ideami nie wiedzieć czemu nazywanymi nowoczesnymi, a to przecież stary odgrzewany kotlet z końca XIX w, czyli zabobon po prostu, to jest zjawisko fascynujące, ale z pozycji obserwatora. Dzieckiem będąc (18 lat) wymyśliłem sobie taką oryginalność. Wszyscy nosili w katanach takie plastikowe znaczki, a to z pentagramem, a to z anarchią. Postanowiłem być oryginalny i narysowałem sobie własny znaczek: NA. To się nazywało Nowa Alternatywa, ruch się nie przyjął, a teraz gdy już jestem dorosły śmieję się ze swojej młodzieńczej naiwności i głupoty, która nie pozwoliła dostrzec konformistycznego nonsensu tego zabiegu. Ludzie dojrzewają w różnym wieku, 40 lat wydaje mi się granicą nieprzyzwoitą dla tego procesu, a dalej jest proces odwrotny - zdziecinnienie. Podniecanie się myślami sfrustrowanych gospoś domowych z końca XIX w, to dla mnie ewidentny przejaw zdziecinnienia i kult ciemnogrodu.


Chwała sponsorom: opony i felgi


różnimy się co do

różnimy się co do interpretacji- uważasz, że to ochłap, który kończy sprawę, ja uważam, że to ochłap, ale- wbrew pewnie intencjom wielu z uchwalających- pewien początek zmian.
Czas oczywiście pokaże, jak będzie, ale ja uważam, że pewnych zjawisk nie da się zatrzymać i tyle. Jakby nie patrzeć, konserwatyści zawsze bronili starego porządku, a ten porządek i tak się zmieniał.
Te klasyczne bzdety o sfrustrowanych godpodyniach świetnie ilustrują bezradność- od ilu lat obelgą jest "sfrustrowana gospodyni", a jak wiele zmian weszło w życie? Nie patrzę tylko na Polskę, oczywiście.
Ale nie przejmuj się, nie będzie tak źle- strach ma wielkie oczy, a tu się nie ma czego bać :D


Sfrustrowane gospodynie to

Sfrustrowane gospodynie to jest fakt, początki tego zamierzchłego i ponad stuletniego ruchu dokładnie takie były. Nie napisałem tego w pejoratywnym znaczeniu, chociaż mogło tak zabrzmieć. Gospodynie domowe wyszły na ulice, ponieważ miały powód i po drugie miały dość. Gdybym żył w tym czasie kibicowałbym sufrażystkom z prostego powodu - miały rację. Miały rację domagając się praw, tam gdzie bez sensu im prawa odbierano. Kobiety i polityka to nieporozumienie, z nielicznymi wyjątkami potwierdzającymi regułę, ale zdecydowanie wolę inteligentną kobietę w roli wyborcy, niż na przykład "męskich" znajomych Napieralskiego. W tej chwili występy sufrażystek są karykaturą pierwotnej idei, a walka o równe prawa przeszła w walkę o PRZYWILEJE. Gdybym był kobietą, uznawałbym współczesne sufrażystki za obciach, przecież to co robicie (liczba mnoga, ponieważ zdecydowanie jesteś członkinią tej grupy) jest ustawianiem kobiety na pozycji upośledzonej. To coś jak punkty za pochodzenie, albo szkoły integracyjne, totalny idiotyzm i każdy kto przebywał w takiej klasie, a nie w TV oglądał słodkie "idee" ten wie o czym mówię. Słowem parytety to jest ewidentne przyznanie się do tego, że kobieta w wielu dziedzinach potrzebuje forów, przyznanie się do tego, że kompletnie nie radzą sobie w ramach normalnej konkurencji. Ale paradoksalnie jest to wręcz flagowy przykład kobiecego poplątania z pomieszaniem. Z jednej strony prężę muły z drogiej kwilę - dajcie mi fory. Tak czy siak, wszystko ma swoje granice, kontynuowanie idei sprzed stu lat we współczesnym świcie to jest ciemnogród, zupełnie nieadekwatne i przez to groteskowe zachowania. No i jeszcze ta nieznośna maniera pedagogiczna - nie bójcie się zmian idzie nowe. Jakie nowe? Idzie karykatura idei sprzed 100 lat, wiocha zupełna. Mnie nie przeraża postęp, tylko uwstecznienie, współczesne sufrażystki to sekciarski ciemnogród. Postępem byłaby baba, która weźmie za pysk męskie towarzystwo i zaprowadzi porządek, bez jęczenia o przywileje. Kilka takich bab było i jest, co dziwne sufrażystki ich nienawidzą, a powód jest chyba oczywisty - osiągnęły sukces bez jęczenia. Znam trochę kobiet, przed którymi czuję respekt, co więcej nie czuję, że są kobietami, kiedy gadamy na "tematy" i to jest komplement. Natomiast rozmowa z kobietą, która oczekuje, że będę uznawał jej racje, ponieważ jej się to w wyniku historycznych zaniedbań należy jest rozmową z dziewczynką, to ma swój urok, nawet erotyczny, ale jak każda osobliwość może podniecić raz, na stałe jest nieludzko nudnie.


Chwała sponsorom: opony i felgi


Postępem będzie myślenie,

Postępem będzie myślenie, które odpuści sobie w końcu idiotyzm pt. baba, co weźmie facetów za pysk i zrobi porządek. To dokładnie ten sam rodzaj komplementu, co :kobieto, ty to masz jaja!
Postępem będzie też myślenie, że sukcesem niekoniecznie może być stanie pod żyrandolem i przyjmowanie medali, jak to się utarło przez setki lat, sukcesem może być współpraca, a nie współzawodnictwo w konkurencji, o której się utarło myśleć, że jest jedyna.
Sukcesem będzie nie "łaskawe" dopuszczenie kobiet do polityki, tych, które mają jaja- a taka zmiana polityki, żeby łatwiej było o współpracę i zaangażowanie w cel, nie stanowisko.
Sukcesem będzie takie ustawienie wielu spraw- począwszy od zmian w szkolnictwie, skończywszy na choćby dostępności żłobków- żeby kobiety miały większą szansę uczestnictwa- fizycznie- w życiu publicznym.
I na końcu sukcesem będzie, jesli do tego typu rozmów przestanie się wtrącać pobłażliwe - podobasz mi się maleńka, ale na raz- powiedział pan internetu, przeciągając sie leniwie, czym zakończył dyskusję. hihi


Nie rozumiem. Naprawdę nie

Nie rozumiem. Naprawdę nie rozumiem. W jednym akapicie piszesz, że się boisz w drugim, że byś chciała. To znaczy rozumiem, tak mówi każda rewolucjonistka. Co jest złego w powiedzeniu, że baba ma jaja? Wytłumacz mi to? Co jest złego w stwierdzeniu, że mogłaby w końcu narodzić się baba, która zrobi porządek z męskim porządkiem na tej planecie. Nie o top chodzi? Wytłumacz mi to po kolei, ale nie paragrafami ze statusu, tylko tak własnymi słowami.


PS Miałem ochotę podesłać Ci swoją książkę do recenzji, ale zrezygnowałem właśnie z takkich powodów. Ja wiem, że to patriarchalne i protekcjonalne, ale nie znałem kobiety, która tak beztrosko rozmieniałby swoją inteligencję na tandetną ideologię. Przypominasz mi tych wszystkich nawróconych muzyków Budzyńskiego, Licę i Nowaka. Nie wiem może to tak już musi być, że ludzie inteligentni szukają jakiegoś skanalizowania swoich wewnętrznych dylematów. Ale żeby aż tak?


Chwała sponsorom: opony i felgi


Przepraszam, że się wtrącam w żywą dyskusję

portret użytkownika ojciec_milicjant

jedynie gwoli uzupełnienia arsenału argumentów. Oto jest ,,baba z jajami" - Iveta Radiczova, premier Słowacji. Miała odwagę pokazać środkowy palec Unii, zamiast wyłożyć miliony euro na ratowanie greckich emerytur.


Druga znana mi baba z jajami nazywa się Rosann Wowchuk i chociaż jest ministrem finansów kanadyjskiej prowincji Manitoba, to głowę dam, że korzenie ma gdzieś na Ukrainie.
Zasłynęła z tego, że zniosła podatki dla małych firm.


Każdy , kto chce robić rewolucję musi zdawać sobie sprawę,że własne życie nie jest najważniejsze. Che Guevara


Gwoli uczciwości Ojcze,

Gwoli uczciwości Ojcze, pani premier Iveta Radićowa nie zawsze miała jaja,kiedyś podejrzewam miała cipkę, a było to wtedy kiedy oddała głos w parlamencie za nieobecną Tatianę Rosową.


No własnie, o tym mówie, o

No własnie, o tym mówie, o tego typu idiotycznych wypowiedziach- „granice mojego języka są granicami mego świata”.


To ja ci już tłumaczę. Złe w

To ja ci już tłumaczę. Złe w powiedzeniu, że baba ma jaja jest to, że traktuje się to jako komplement- baba jest fajna, bo ma takie fajne, męskie cechy- może być politykiem, bo ma męskie cechy- może chwycić towarzystwo za mordę i zrobic porządek:D
Tymczasem nobilitacja baby bo ma męskie cechy jest kretyńska. Żadna baba nie musi robić porządku z męskim porządkiem, nie trzeba wypleniać jednego, żeby zrobić miejsce na inne, należy natomiast nauczyć się takiej współpracy, żeby- po pierwsze- znalazło sie miejsce dla wszystkich, po drugie- żeby atrybuty płci nie były ani obelgą, ani nobilitacją. Czy to tak ciężko zrozumieć???


PS a propos książki- przestań

PS a propos książki- przestań się mazać, ja swoją wydałam, mimo że idzie totalnie wbrew farmaceutycznemu lobby i kilka wydawnictw sie licytowało- po jakimś tam pierwszym okresie czekania na reakcję- a własnie dziś moja serdeczna przyjaciółka wręczyła mi świeżutki egzemplarz swojej książki, w której i ja znalazłam swoje miejsce, najs.
Histeryzujesz jak klasyczn....... no kto?


Mnie się marzy, nie marzę

Mnie się marzy, nie marzę się. A przepraszam bardzo gdzie można Twoją książkę idącą w poprzek lobby medycznego nabyć? Jakiś link do Merlina? Wydać sobie można, nawet samemu sobie, ale ja jakoś nie zauważyłem nowej metody terapeutycznej typu dorola. Nie wiem czy to lobby, czy innym spisek, w każdym razie w TV nadal widuję Santorskiego, bo pedofil Samson już nie żyje, celebryta Kotański też. Wydaje się setki tysięcy nieszkodliwych książek i broszur. Cóż znaczy wydać? Nie sądzę, abyś napisała coś co jest inne niż piszesz tutaj, a to jest idealne pod wydanie, wręcz modelowe jak jakiś Dario Fo, czy inny Szczygielski. Tak czy siak wrzuć linka, nabędę, przeczytam.


Chwała sponsorom: opony i felgi


Nie twój target, to z działki

Nie twój target, to z działki uzależnień, ale nie od kadarki. I owszem, jest w empiku czy merlinie, owszem też, kiedy rozpoczynała się wielka akcja GW pt. odważ się o odchudzaniu i zachęcano do opisywania metod itepe czytelników, to w poczuciu durnej misji wysłałam CAŁĄ książkę jescze zanim znalazłam wydawcę, w nadziei, że może zacznie się coś zmieniać, jak w wypadku "rodzić po ludzku" czy hospicjów, W naiwności swojej nie skumałam, że przy rodzeniu można reklamować pieluchy, przy hospicjach raczej nic, ale to nigdy nie było nośne, a przy jedzenioholiźmie- gigantyczny rynek reklam, jakie płyną przy tej akcji odchudznia daje złote żniwa, a ja, kretynka, namawiałam do całkowitej rezygnacji z tych idiotyzmów, bo nie o to chodzi. Nawet nie wysłali meila, żebym się dupę pocałowała :D
Ale nic to, właśnie idzie poszedł dodruk, a moje babki "doznają olsnienia"- jak same mówią. I to jest zajebiście fajne.


Dorola

D...kobieta aby wzbudzic uznanie musi mieć jaja, wiec spraw adwersarzom podobna pochwale, komplementujac go stwierdzeniem... ale z ciebie cipa, niech się samiec cieszy, a co tam. Sam musze się uderzyc w piersi i przyznac ze dlugo wychodzilem z zalozenia, ze zmeczona kobiete po dwunastogodzinnym dniu pracy powinno się zostawic w spokoju, pozwalajac jej spokojnie posprzatac w domu, ale ...ale hej hej. Każdy musi przejsc przez rozne etapy rozwoju.
Wiecie dlaczego w Berlinie jest pelno ulic Marxa i Engelsa?
To jest w ogole ciekawa historia, a ruch na rzecz praw kobiet nie zaczal się wcale u znudzonych gospodyn domowych, ale ... a jakze u rewolucjonistek. I tu wkleje kawaleczek z Historii wedlug pM o kobietach. Pierwszy ruch kobiecy uformowal się we Francji podczas slawnej Rewolucji Francuskiej, od ktorej wszystko się zaczelo, no prawie wszystko bo kobiety jednak ostatecznie z praw obywatelskich wylaczono. Malo kto wie, ale w owych burzliwych czasach, rownolegle do ogloszenia praw obywatelskich zostaly ogloszone prawa kobiety przez Olympe de Gouges. Zazadano w nich aktywnego i pasywnego prawa wyborczego dla kobiet oraz dostepu do wszelkich urzedow. Jak wiemy potrzeba było jednak jeszcze ponad stu lat walki, aby te postulaty staly się rzeczywistoscia! Podczas Rewolucji Francuskiej kobiety tworzyly wlasne kluby polityczne, które po raz pierwszy w historii odwazyly się upominac o prawa kobiet. Jednak gdy zapragnely one prawa do swobodnego wyboru ubrania, także w stylu meskim, nawet najwiekszym rewolucjonistom plci samczej nie było do smiechu.
Zabawa skonczyla się gdy Mary Wollstonecraft w swojej „A vindication of the Rights of Women” poprosila dla kobiet nie tylko o prawo do udzialu w wyborach, ale także o prawo do wyksztalöcenia ( to można było jeszcze przyjac) ale i oraz do...no ale... zaspokojenia podczas aktu wspolzycia seksualnego!!!!!.
O nie tu tu tu tu tfu to się miarka przebrala i cala sprawa rypla się na wspomniane ponad sto lat.... jeśli chodzi o prawa wyborcze, bo ze kobieta może mieć orgazm ---wiedze ta, dla samcow tajemna, odkryl dopiero pewien Szwed w latach szescdziesiatych dwudziestego wieku i wtedy mialo się zaczac... Jednak niektorzy zostawali w tyle. Jak wiemy pogloski o owym fakcie do Polski dotarly dopiero jakies dwadziescia lat temu na co wielu
Polakow zakrzyknelo chorem:
„Co? moja stara!?! Kurwa, to gdzie ja mam przyciskac?"


Słabe. Ja znam pierwszy ruch

Słabe. Ja znam pierwszy ruch kobiecy o kilka tysięcy lat wstecz. Pogrzeb w niemieckiej Wikipedii na pewno coś będzie o Amazonkach. No właśnie. To jest cholernie irytujące kiedy się u skądinąd inteligentnych ludzi obserwuje takie łatwizny intelektualne. Przecież to co napisałeś, jest pantoflarstwem, jakimś rodzajem prymitywnego podrywu. Jaja i cipa mają się tak do siebie jak: "ty głupi chuju" i "fajna dupa". Przecież nie możesz nie dostrzegać takich subtelności, chyba, że faktycznie nie dostrzegasz.


Chwała sponsorom: opony i felgi


Wyluzuj, nie wszystko musis brac tak smiertelnie powaznie

a wiec jak Ci to przyjemnosc sprawi to fajna z Ciebie dupa


Ja jestem strasznie luźny,

Ja jestem strasznie luźny, mnie tam jest wszystko jedno, ale jak chcesz być modny, to w męskim przypadku mówi się "ciacho" i to pod warunkiem, że jest się fajną dupą, a nie ciotą.


Chwała sponsorom: opony i felgi


właśnie nie, jak kobietę

właśnie nie, jak kobietę chcesz nobilitować posiadaniem jaj, to ciacho, jako rodzaj nijaki i nie przypisany płci, odpada. Ale może- fajny z ciebie cycek?


Przepraszam, ale znów się

Przepraszam, ale znów się pogubiłem. Sam czytam niewiele, natomiast słyszałem, że to nie wypada być takim nieoczytanym, między innymi z Twojej klawiatury. Jeśli Ci się uda zapomnij przez chwilę, że jesteś "dowcipna" i walcząca. Następnie przełóż te wszystkie rozpaczliwe techniki sofistyczne na poważne słowo pisane, jakiekolwiek od dzienników Brygidy Dżons (chyba tam się rozpowszechniło ciacho), po Quentina Tarantino. Jakby wyglądał świat spisany słowem, skręcony kadrem, gdyby Twoje i europejskiego podrywacza uwagi traktować poważnie? Na tym polega sztuka, aby ciacho nie było cyckiem i fajna dupa głupim chujem, a wszystko będzie w cipę. Uwolnijcie emocje, poczujcie to, zaciągnijcie się pierwotnym instynktem, miejcie jaja.


Chwała sponsorom: opony i felgi


Każdy może się pogubić. Na

Każdy może się pogubić. Na tym polega życie, nie przejmuj się.


Rozumiem. To jest sentencja

Rozumiem. To jest sentencja na niedzielę. A na poniedziałek mogę prosić? Nie dało się obronić tego co sobie wydumałaś, ale to jeszcze nie powód, żeby tak się nad sobą użalać.


Chwała sponsorom: opony i felgi


ponoć punkt g znajduje się

ponoć punkt g znajduje się na końcu słowa shopping ;) I ja niejako potwierdzam tę ekscytację. Swoją drogą, plotki, że kobiecy orgazm odkrył Szwed sa przesadzone- przypuszczam, że pierwsza jednak była jakaś kobieta:) Ale to dobrze tłumaczy wkurw kobiet- jesli nawet odkrycie, że kobiety miewają orgazmy przypisuje sie facetowi......:)


A co to jest ten punkt "g".

A co to jest ten punkt "g". Poważnie pytam i jeszcze dopytam, kto pierwszy zaczął rozprowadzać tę plotkę.


Chwała sponsorom: opony i felgi


Point G

baba z jajami

fajne te dwie baby z jajami ojca milicjanta ( jestem ginekologiem ). Ale słuchajcie, dajcie spokój z tymi "analyzami" - na dzień dzisiejszy - jutrzejszy pozostaje tylko i tylko chłopak z Biłgoraju - o ile chcemy: 1. rozdziału kościoła od państwa, 2. normalnego systemu opieki zdrowotnej, 3. autostrad (czyli po prostu dróg) - tylko Jasio, myślę, że to jedyna racjonalna droga DZIŚ - pojutrze może być normalniej ale potrzeba mentalnego przeskoczenia dyskusji o niczym . Obudźcie się !


Pierwsza była Lilith

portret użytkownika Lukrecja

Z Wikipedii, bo piewsza była na wierzchu, ale też w innych źródłach.


"I stworzył Bóg człowieka na wyobrażenie swoje: na wyobrażenie Boże stworzył go: mężczyznę i białogłowę stworzył je"


Pierwszy jasny opis Lilith jako żony Adama zawiera anonimowe dzieło średniowieczne Alfabet Ben-Sira. Według tekstu została stworzona mniej więcej w tym samym czasie, co Adam – lecz nie z żebra. Nie zgodziła się ze służalczą rolą (prawdopodobnie podczas stosunku płciowego) i porzuciła męża. Opuściwszy Raj, urodziła Liliny (Dżiny w wersji islamskiej) poczęte z Adamem, które również porywały dzieci. Adam błagał Boga o przyprowadzenie Lilith z powrotem. Zostały za nią wysłane trzy anioły: Senoy, Sansenoy i Semangelof. Zagroziły one zabijaniem setnej części dzieci Lilith każdego dnia, póki ta nie powróci do Raju. Lilith w odpowiedzi obiecała, że będzie składać ofiary z potomków Adama i Ewy (będą jedynie ocaleni ci, który noszą amulet z imionami trzech wspomnianych aniołów). Do Raju nigdy nie powróciła. Wstąpiła do piekieł, gdzie została kochanką najwyższego szatana w hierarchii piekła.



Fascynująca jest mitologia

Fascynująca jest mitologia izraelska.


Chwała sponsorom: opony i felgi


Prawda?

portret użytkownika Lukrecja

aż się chce wierzyć


Owszem kusi jak wizyta

Owszem kusi jak wizyta akwizytora Providenta. Ale poważnie, uważam tę mitologię za arcydzieło, nie jest przypadkiem, że wymieniłaś przy tej błahej okazji trzy największe monoteistyczne religie. Strach pomyśleć co by się działo, gdyby się izraelici nie pożarli o reformację. Wyobrażasz sobie taki fundamentalizm? Mówię o tym co by się stało gdyby chrześcijaństwo zostało zaakceptowane i firmowane przez starszych braci w wierze. Na przykład taki krzyż na Krakowskim Przedmieściu byłby tak nietykalny jak Auschwitz, a kto by łapę podniósł ten chrześcijanofob i Trybunał w Strasburgu.


Chwała sponsorom: opony i felgi


Tak, strach pomyśleć

portret użytkownika Lukrecja

ale Bóg nad nami czuwa - jak by rzecz ujęła moja babcia


Boga nie ma, ale zbieg

Boga nie ma, ale zbieg okoliczności faktycznie jest łaskawy.


Chwała sponsorom: opony i felgi


Może to jest

portret użytkownika Lukrecja

dowód na istnienie Boga? Dla mnie przekonywujący.


A czy to wina Tuska

że lud woli skubać i przeżuwać, zamiast budować broń atomową i wysyłać lotniskowce na drugi kraniec świata?


Jestem dumny z tego, że mieszkam w Polsce i jestem Polakiem.


Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.