warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CEST/2.0/DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/themes/kontrowersje/node.tpl.php on line 86.


Kim jestem...

W soboty czasami sobie filozofuję. Taki relaks - po sprawach zawodowych tygodnia trzeba jakoś odreagować. Pytanie: - Kim jestem? - jest jednym z ważniejszych. Na codzień jestem człowiekiem, niekiedy surowym, niekiedy pobłażliwym, zawsze pogodnym. W sumie - przeciętnym. Czasem jednak staję się mieszkańcem grodu nad Wisłą, jednoczę z lokalną społecznością w sprawach regionu. Zanika indywidualność, a zaczyna dominować zbiorowość. Jej interesy, dobro, znaczenie. W sprawach kluczowych staję się Polakiem. Wtedy indywidualność i regionalizm schodzą na drugi plan, a na czoło wysuwa się narodowość. Równie ważne stają się: daleki Górny Śląsk czy Białystok - jak i pobliska Warmia albo Kaszuby. Czuję się odpowiedzialny za całość, za wspólne działanie tego organizmu. W sprawach fundamentalnych staję się Europejczykiem, a nawet Obywatelem Świata. I znowu: indywidualizm, regionalizm, narodowość przestają istnieć, a liczy się tylko interes społeczności międzynarodowej - internacjonalizm. Dobro wspólne, integracja, priorytety rozwojowe, neutralizacja zagrożeń, hegemonii czy dewiacji.


Najważniejszą cechą tych wszystkich wcieleń jest swego rodzaju sterylność, wyobcowanie. Nie ma hamulców ani ograniczeń myślowych. Jest problem - trzeba go rozwiązać. A po rozwiązaniu - zawsze następuje powrót do owego pierwotnego człowieczeństwa. Ale nie jest to już to samo człowieczeństwo, zostaje ono wzbogacone i jakby uczulone na sprawy szersze, dawniej nieznane lub niezbyt rozumiane. Pod względem wiedzy i odporności na indoktrynację przypomina to nie naukę teoretyczną lecz praktyczną, konkretną. A taka właśnie nauka daje najdoskonalsze rezultaty. Urodziłem się w Polsce, w czasach gdy żył jeszcze w Związku Radzieckim Józef Stalin. Uczyłem się w czasach Władysława Gomułki i Edwarda Gierka. Pracowałem gdy narodziła się "Solidarność", gdy nastąpił stan wojenny i gdy dokonano przemian ustrojowych. Patrzę na otoczenie syntetycznie i analitycznie zarazem. Paradoks - ale nie aż taki niemożliwy. Jednocześnie mam silnie zakorzenione poczucie współodpowiedzialności. Za podejmowane decyzje, za ich realizację, za błędy - mimo, że to nie ja je podejmuję i nie ja je wykonuję. Dla mnie nie ma mitycznych "onych", tak wygodnych do przerzucenia winy za niepowodzenia. Jesteśmy tylko "my". Nie jestem megalomanem, nie czuję w sobie żadnych elementów wyższości czy chęci dominacji. Jednak ów element suwerenności konstytucyjnej zawsze tkwi w podświadomości i nadaje sens życiu. Duży sens.


Można powiedzieć, że steruję własnym jachtem przez ocean życia. W warunkach sprzyjających płynę fordewindem, przy niesprzyjających - halsuję bajdewindem lub płynę baksztagiem. Byle zawsze do przodu. Nie walczę z pieniącymi się wokół bałwanami czy leżącymi na drodze skałami i górami lodowymi - zwijam żagle i dryfuję lub omijam. Ignoruję również pioruny i burze. To tylko zjawiska przelotne, o małym znaczeniu dla istoty istnienia.


Odpowiedź na to zasadnicze pytanie - tytułowe - jeszcze nie padła...


5.04
Twoja ocena: Brak Średnia ocena: 5 (2 głosy/głosów )
Zostaw link w miejscach, które odwiedzasz lub/i skorzystaj z gotowych odnośników!