warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CET/1.0/no DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/themes/kontrowersje/node.tpl.php on line 86.


Komedia dająca ujście żywiołom

Ceremonia na granicy pakistańsko-indyjskiej, w trakcie której żołnierze obu stron wykonują popisową musztrę, stanowi barometr stosunków pomiędzy obu zwaśnionymi krajami. Im większe napięcie w polityce, tym wyższe są defiladowe kopnięcia, a okrzyki na widowni bardziej wrogie. Tak właśnie dzieje się w Wagah, w Pakistanie. W Indiach przejście graniczne nazywa się Atari. Codziennie od 63 lat późnym popołudniem rozpoczyna się tutaj ceremonia zamknięcia granicy. Widowisko, które z jednej strony przypomina paradę dumnych kogutów, a z drugiej Ministerstwo Głupich Kroków ze skeczu Monty Pythona, rozpoczyna się o 16.30 w Indiach i o 16.00 w Pakistanie. Być może jest to jedyna miejscowość na świecie gdzie godzina 16 jest jednocześnie godziną 16, 30”


Kiedy nadchodzi czas ceremonii, w kierunku trybun ustawionych po indyjskiej stronie granicy nadciągają tłumy widzów z dziećmi, balonami i popcornem w ręku. Tłumy zgromadzone po indyjskiej stronie granicy są większe i bardziej hałaśliwe, jakby chciały podkreślić, że w kwestii liczby ludności Indie mają nad swoim sąsiadem ponad siedmiokrotną przewagę. Niedawno, w zwykły dzień roboczy po stronie indyjskiej zjawiło się około 3 tysięcy osób, a po pakistańskiej jedynie 400.


Kiedy trybuny się zapełnią, tłum wznosi trzy razy okrzyk „Niech żyją Indie” i „Chwała bogini Indii”. Błyskają flesze aparatów fotograficznych, w powietrze strzelają zaciśnięte pięści, a dziewczęta piszczą z emocji. Prawie natychmiast w odpowiedzi słychać okrzyki z drugiej strony. Hasła „Pakistan to moje życie” i „Allah, Allah!” rozbrzmiewają może nie tak głośno, ale skandowane są z równie wielkim zaangażowaniem.


Przy dźwiękach trąbki po obydwu stronach granicy pojawiają się wyjątkowo wysocy żołnierze. Do dyspozycji mają dziedziniec o długości około 230 metrów, otoczony trybunami. Każdy z paradujących oddziałów występuje w narodowych barwach (czarny i zielony to kolory Pakistanu, pomarańczowy, czerwony i khaki – Indii).


Do udziału w ceremonii każde z państw wybiera najbardziej dorodnych żołnierzy – najwyższych i najbardziej przerażających, a w przypadku Pakistanu na dodatek wąsatych i zarośniętych. Wzrost mężczyzn dodatkowo podkreślają ogromne, wachlarzowate ozdoby na hełmach, które sprawiają, że wartownicy przypominają pawie walczące o partnerkę.


Z czasem parada zaczyna nabierać tempa. Żołnierze maszerują krokiem defiladowym, głośno tupiąc, a potem obracają się szybko i elegancko salutują.


– To takie budujące – entuzjazmuje się Ronur Prakash, 48-letni bankier z Bangaluru w Indiach. – Atmosfera zawsze robi się napięta, jeśli chodzi o sprawy indyjsko-pakistańskie. To jak mała wojna – tłumaczy.


W 2001 roku, kiedy stosunki pakistańsko-indyjskie były wyjątkowo napięte, jeden z żołnierzy pakistańskich wycelował swoją broń w widzów po indyjskiej stronie granicy. Po tym incydencie podpisano porozumienie, że broń używana w ceremonii nie może być naładowana.


Po 30 minutach widowiskowej musztry nadchodzi czas na wielki finał. Wartownicy spotykają się na niewielkim kawałku ziemi niczyjej i opuszczają flagi. Nagle wszystko zaczyna się dziać w zwolnionym tempie.


Następuje moment konfrontacji i wielkie oczekiwanie, która flaga „wycofa się” pierwsza. Potem oficer z każdej ze stron szybko podaje rękę swojemu odpowiednikowi, a następnie wartownicy równie szybko wracają na swoje terytoria, z hukiem zamykając bramę na noc.


Ceremonia, którą zawieszono w roku 1965 i 1971 z powodu wojny, jest rodzajem barometru stosunków obu państw. Im większe napięcie, tym wyższe defiladowe kopnięcia. A w szczególnie ciężkich czasach obie strony potrafią prowokować się szyderstwami, straszyć spojrzeniami i uderzeniami w klatkę piersiową.


– Obecnie prowadzimy kampanię na rzecz złagodzenia najbardziej agresywnych gestów, takich jak gniewne spojrzenia – tłumaczy jeden z indyjskich oficerów.


Sześćdziesiąt lat po podziale, pakistański taksówkarz, pyta mnie po oddaleniu się od granicy indyjskiej raptem o kilka metrów – Przyjechał pan z Indii? Jaka tam jest pogoda?


 


http://www.youtube.com/watch?v=GVLfibEp1Pk


 


P.S. To skrócony i zmodyfikowany przeze mnie artykuł, napisany przez Marka Magniera, który ukazał się dziś na Onecie. Ma w sobie dużą dawkę komizmu ale też realizmu i radzenia sobie przez zwaśnione strony w prowadzeniu permanentnej wojny przez dziesiąt lat bez jednego wystrzału.


6
Twoja ocena: Brak Średnia ocena: 6 (5 głosy/głosów)
Zostaw link w miejscach, które odwiedzasz lub/i skorzystaj z gotowych odnośników!

fajne i fajny temat

6

nie chcę offować paradnymi krokami greckich reprezantacyjnych bo nie do rzeczy.
Natomiast aż się we mnie gotuje jak widzę te fajansiarską konstrukcję bramy.
I tylko zgiełk chyba zagłusza, ale jako żywo już czuję na plecach dżwięk piszczących metalowych kółek nigdy nie smarowanych.
Ojczyzna Mittala takim fajansem chce powstrzymać najzacieklejszego religijnego wroga?Jak by mi jakiś "majster" taką fuchę zaproponował to chyba bym go łańcuchami przykuł do skrzydła i tak długo telepał żeby zmienił zawód.
A są gotowe wzorce


Dziękuję:) Zapewne, być może,

portret użytkownika Jasmine
6

Dziękuję:) Zapewne, być może, co nader prawdopodobne, przegapiłabym.


Wszyscy jesteśmy Aniołami z jednym skrzydłem. Musimy się mocno objąć żeby polecieć.


Lubimy ludzi, którzy bez wahania mówią to, co myślą, pod warunkiem, że myślą to samo co my.
Mark Twain


A może wzdłuż Wisły pobudować na barkach podobne

bramy i odprawiać na nich misteria ciekawych kroków, wilczych oczów i pobrzękiwania szabelką? Dla tych z lewego i tych z prawego brzegu?


e_krakowski


Pomysł wart poparcia.

portret użytkownika Jasmine

Pomysł wart poparcia. Zwłaszcza, że jestem po właściwej dla mnie stronie.;) Mogę piszczeć dziewczęco.:) Jak mniemam te kroki, oczy i pobrzękiwania zarezerwowane dla dzisiejszych solenizantów.;)


Tylko Dobrego Ci z okazji i bez też.:)


Wszyscy jesteśmy Aniołami z jednym skrzydłem. Musimy się mocno objąć żeby polecieć.


Lubimy ludzi, którzy bez wahania mówią to, co myślą, pod warunkiem, że myślą to samo co my.
Mark Twain


Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.