warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CEST/2.0/DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/themes/kontrowersje/node.tpl.php on line 86.


Małe pieski...

Małe pieski mają pięć sposobów okazywania swoich uczuć:


1 - głośno szczekają, warczą, oraz - jeżąc grzbiet i prężąc ogon - pokazują kły, a nawet gryzą,
2 - szczekają, doskakują i odskakują przypadając do ziemi, ale merdają ogonem,
3 - siedzą na ogonie na dystans i bacznie obserwują, czasami tylko szeroko ziewając z nudów,
4 - łaszą się i skaczą wysoko w górę, usiłując dosięgnąć człowieka,
5 - piszczą, tulą się i liżą językiem po rękach i po ...no mniejsza z tym po czym.


Wybraliśmy sobie prezydenta i - pośrednio - także premiera oraz rząd. Z chwilą objęcia stanowisk, nastąpił jakby podział na: my i oni. My - to ci niewybrani - szara masa, bezbarwna, bezradna, bierna, chwiejna, niemal upośledzona. Oni - to ci wyróżnieni - elita, wszechmogący, aktywni, prężni, opanowani, cwani, sprytni, niemal doskonali. I ten dystans: bieganie czeredy dziennikarzy, reporterów za wybrańcem. Z nadzieją na wywiad, parę zdań, może chociaż słowo? Ale nie tylko. Pożądane jest każde odmienne zachowanie, o jego utrwalenie zadbają nieodłączni "papparazzi".


Część dziennikarzy i publicystów nie miesza się z tym tłumem, oni siedzą w ciepłych redakcjach i nie potrzebują słuchać, co ma do powiedzenia wybrany przez lud. Oni komentują jego słowa, zachowania, nawet myśli (których się, oczywiście, domyślają). W mediach sympatyzujących z opozycją standardem jest pozycja pierwsza naszej "pieskiej skali". Tak jak w matematyce sprowadza się ułamki do wspólnego mianownika, tak tutaj ten mianownik jest taki sam. Nie ma znaczenia nic: ani treść wypowiedzi polityka, ani kontekst, ani nawet racja stanu - atak zawsze musi być! Przyznam, że podoba mi się to. Nie pochwalam - ale mam ten komfort psychiczny, że nie muszę czytać, bo i tak wiem z góry jaka będzie treść. A to jest - w czasach zalewu informacji i deficytu czasu - nieocenione. Darowuję więc sobie czytanie "Rzeczpospolitej", "Naszego Dziennika", "Gazety Polskiej" czy podobnych tytułów. Zysk jest wymierny: zarówno finansowy jak i czasowy. O komforcie psychicznym niezaśmiecanego bredniami umysłu nie wspomnę nawet.


Druga część dziennikarzy i publicystów jest wyznawcami pozycji drugiej na owej "pieskiej skali". Tych lubię, czytam i sympatyzuję z nimi. Bo mam podaną pełną paletę stanowisk - moim zaś wyborem jest ich akceptacja lub odrzucenie. Bywa, że w dynamicznych sytuacjach opinie zmieniają się diametralnie: to, co było początkowo akceptowane - za jakiś czas staje się nie do przyjęcia. I to też można zrozumieć, w końcu "panta rhei". Czytając artykuły tych dziennikarzy mam jakby swój udział w życiu publicznym, solidaryzuję się z rządem lub sprzeciwiam jego decyzjom, rozważam za i przeciw przy każdym dylemacie. To jest właśnie to, czego oczekuję od mediów. Nauki - a nie kazań. Dyskusji - a nie dogmatu. Partnerstwa - a nie dominacji.


Na tym skala dziennikarska się kończy. Pozycje 3, 4 i 5 "pieskiej skali" w tym zawodzie nie mają racji bytu. Dezawuują bowiem autora i czynią zawodowym pariasem. Klasyfikują wprawdzie wyborców, polityków i rzeczników partyjnych - ale to już zupełnie inna strona medalu...


5.04
Twoja ocena: Brak Średnia ocena: 5 (1 vote)
Zostaw link w miejscach, które odwiedzasz lub/i skorzystaj z gotowych odnośników!