warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CET/1.0/no DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/themes/kontrowersje/node.tpl.php on line 86.


Nadzieja końca...

Dzisiaj MAK, rosyjska Komisja Badania Wypadków Lotniczych, opublikuje swój raport w sprawie wypadku lotniczego w Smoleńsku. Stosunkowo szybko - jak na takie incydenty. W Polsce sprawę pułkownika Miłosza prokuratura wałkowała przez ponad 7 lat i nadal wyrok sądu nie jest ostateczny, podlega rewizji. Z jednej strony nic dziwnego - za wszystko płaci budżet państwa, a lukratywne posadki prokuratorów, ekspertów, sędziów, biegłych i całej tej machiny wymiaru sprawiedliwości wymagają "podlania" odpowiednimi sumami aby nie zginęła. Zwykłe samofinansowanie.Tu nie cel uświęca środki, a raczej przeciwnie - środki zdominowały cel. W Rosji widać jest inaczej. Badania skończone, raport napisany i opublikowany - temat zamykamy i zajmujemy się innymi wypadkami. Rozsądne, choć jakieś takie "niepolskie".


Nie oczekuję wielu nowości po raporcie MAK-u. Wypadek w Smoleńsku nie był niczym nadzwyczajnym w historii wypadków lotniczych. Trudne warunki pogodowe, sprawna do końca maszyna, ryzykowna decyzja pilotów o lądowaniu i ten polski hazard: uda się czy nie uda? Jak na wojnie: kulka może przelecieć 2 cm od głowy żołnierza lub wylądować 2 cm wewnątrz. Różnica - jak między życiem a śmiercią. Pilotom Tupolewa zabrakło kilku metrów wysokości do sukcesu. Trudno, wyszła katastrofa. Ale "afery hazardowej" z tego nie uda się zorganizować. Dla mnie przyczyna wypadku była jasna niemal nazajutrz, natomiast opublikowanie stenogramu rozmów w kokpicie z ostatnich minut lotu - ugruntowało to przekonanie. Pozostałe szczegóły, które może dzisiaj wyjaśnić raport MAK-u, są tylko sprawami technicznymi, bez większego znaczenia dla sedna sprawy.


Jest jeszcze szukanie winnych tego wypadku. Tego nie zrobi MAK, również polskie komisje (Klicha i Millera) też tego nie zrobią. To wyłącznie domena prokuratury i nie chciałbym być w skórze prokuratorów. Dużo osób zaangażowanych bezpośrednio już nie żyje i nie może zeznawać. Osoby żyjące starają się minimalizować swój udział, dowodów świadczących o przestępstwie brak - pozostają poszlaki, pomówienia, donosy. A w ich braku (optymista jestem!) jest jeszcze droga sprawdzania przestrzegania procedur. Tu można udowodnić wszystko. Z winnego - zrobić niewinnego, krzywo przyłożona pieczątka lub jej brak może urosnąć do głównej przyczyny wypadku, a urzędnik odpowiedzialny może uznany zostanie winnym nr 1. Zadecyduje interpretacja. Łakomy kąsek stanowią kontrolerzy rosyjscy z wieży smoleńskiej. W końcu też można im przypisać winę za zaniedbania - jak się chce kogoś ukarać, to paragraf zawsze się znajdzie. I jeszcze w dodatku żyją! Ale to nie nasyci żądnej krwi opinii publicznej. Premier, prezydent (aktualny - oczywiście!), minister, marszałek - oto najlepsi kandydaci na kozła ofiarnego. Jak spreparować akt oskarżenia? Nie będę pisał, w końcu wzorce są powszechnie dostępne z czasów stalinowskich w Związku Radzieckim - tylko brać i wykorzystać!


A ja mam idiotyczną nadzieję na koniec tej zabawy. Wiem, że nadzieja jest matką głupich i szansa na sukces jest bliska zeru. Zbyt dużo stron wykorzystuje wypadek smoleński do przyrządzania własnych pieczeni. Szacuję - na podstawie przypadku pułkownika Miłosza - że najbliższe dziesięć lat będzie przesiąknięte tymi rozgrywkami. Jak już pisałem - jestem optymistą...


5.04
Twoja ocena: Brak Średnia ocena: 5 (1 vote)
Zostaw link w miejscach, które odwiedzasz lub/i skorzystaj z gotowych odnośników!