warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CET/1.0/no DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/themes/kontrowersje/node.tpl.php on line 86.


Niebajka o dobrym pustelniku

Ech, nie było we wsi świętszego człeka niż pustelnik Paprycy. Nie gonił za nowościami, nie śledził światowych plotek, do polityki nie ciągnął. Nawet radia nie puszczał – jeno blusy i rokabili ze starych winylowych płyt, co je na sprężynowy adapter nadziewał. I to w naszym dwudziestym wieku! Co gadacie? Że w dwudziestym pierwszym już? Może to być, może.


Miał ci on kawał ziemi, ale pożal się Boże, co to za ziemia – ot, sam piach, sosenek małowiele, strumyczek leniwie i niepewnie cieknący. A on nie dla bogactwa tę ziemię trzymał, nie dla KRUSu, a nawet nie dla unijnych dopłat – a mógłby przecie brać niezłe ojro. Jakimże to cudem, zapytacie? A toć ziemię miał całą w pagórach i magórach jak stary Ciuńdzielak, co to go ze śmiechem „Góralem” przezwali, bo jak orać traktorem wyjeżdżał, to inklinometr wieszał przy kierownicy – a wiadomo, że takim Unia płaci nawet na naszej nizinie, jak tym na Podhalu. Byle góra pochyła, jak trza.


Ale nie Paprycy, o nie, ten jeno w zagrodzie stado kóz trzymał, co to się na wszystkim pożywią, mleko od nich doił, sery sobie sam z niego wyciskał, a i warzywa własne trzymał w ogródku za chatą. Dla każdego uśmiech miał serdeczny, z każdym zagadał, a jakieś takie dobro od niego szło, że nikomu się nie chciało figli mu płatać. No, byli młodzi, co im hormony do łbów walą, przejechali raz bez las, coby z Paprycego sobie żarty postroić. Wyszedł przed chatę, rękę do nich wyciągnął, „Pis, men” powiedział, a wcale nie „pis of” a oni jakosi dziwnie ścichli. Weszli na gumno, pustelnik fajkę zapalił, w krąg ją puścił, zapach słodki a drażniący się rozszedł wokoło – i więcej już Paprycemu młodzi w drogę nie weszli.


Chodziły słuchy, że on sam – chłop w kwiecie wieku, dobrze już czwarty krzyżyk na grzbiecie noszący – za młodu wiele po świecie jeździł, egzekutywem był czy tam innym si i oł, i w góry okrutnie wysokie w Indii zajechał, i na Jamajkę, gdzie też rum przedni pędzą, i nad rzekę Amazonkę, co ponoć jak morze wielka, ale nie wiem, jakby to mogło być. No, słowem człek bywały, z niejednego pieca chleb jadał i z niejednej paczki papirusa kurzył. A z tym dobrem to i tak było – powiadali – że nieraz od chałupy Paprycego blask się niósł przedziwny, a wraz z nim błogość niezmierna i ochota, by ino dobrze czynić. Ale kto by im tam wierzył, pijakom.


Chociaż prawda, że w naszej wsi, od kiedy nam pustelnik nastał, wszystkim jakoś lżej było żyć i weselej, a z czasem i w okolicznych wsiach, w całej gminie i w powiecie, w samym Unyniu. Chłopy mniej pili, na co sarkał stary Poździerz, co w Geesie prywatny sklep miał, że mu piwo i gorzała coraz słabiej i słabiej schodzą. Ale i to przyznać musiał, że mąki, herbaty, kawy i luksusów za to więcej brał z hurtowni, bo baby zadowolone ze swoich ślubnych ciasta piekły na potęgę, żarcie lepsze gotowały i nic im do szczęścia nie brakowało. No a jak starzy sobie z dziobków jedli, to i ich dzieci – w spokoju i zdrowo się chowały.


Aż kiedyś wracał Jędrek od Maciupów nocką bez lasek koło pustelnika . Wiatru nie było, księżyc na niebie wisiał, a Jędrek usłyszał jakie rozhowory, śmiechy, co z chałupy pustelnika się niosły daleko. Ciekawy był chłop, to do okna się podkradł, a tam w środku Paprycy z dziewczyną… to robili, do czego Pan Bóg dziewczyny i chłopaków stworzył. Jędrek czerwony się zrobił, jak cichcem pod okno trafił, tak zaczął cichcem ku wsi dreptać, aż tu z chałupy światło jakieś buchnęło, myślał Jędrek, że pożoga, ale zaraz pojął, że nie, bo go zamiast żaru coś za serce wzięło, aż się zawstydził, że tak podpatrzeć chciał.


Wrócił się Jędrek do swojego obejścia, ale zasnąć czegoś nie potrafił. Wstał skoro świt, wyjrzał na ulicę, a tam wszyscy gospodarze się zbierają, kręcą, sami nie wiedzący, czego chcą. W końcu jeden się w głowę klepnął – Chłopy, a ta nasza droga dziurawa jak sam… Biermy się, dziury zalepimy, wszyskim się bedzie równiej jeździło! Wzięli się do roboty, dziury tłuczonym kamieniem zasypali, beczkę asfaltu któryś przytoczył, rozpalili przy drodze ognisko – nie minęło czasu wiele, a droga załatana była. Siedli se przy drodze i swoją robotę podziwiali, gwarząc o Maryni i jej wdziękach, aż Jędrek – co z nimi dziury łatał – powiedział, co w nocy u pustelnika widział. A opowiadał o tym ze łzami, jakby na spowiedzi, że taki niecnota, co pod cudze okno polazł. Posłuchali, głowami pokiwali… i ucieszyli się, że mają takiego Paprycego, co dobrem się dzieli ze wszystkimi.


Ale przysłuchiwało się temu dwu miastowych, elegancko ubranych, z teczkami, jeden książeczkę malutką wyciągnął i coś sobie zapisał. Poszli potem do Poździerza, a kiedy już pojechali, stary galopem ze sklepu wybiegł i dalejże pytlować; a że to kontrola skarbowa, a że w całym powiecie mniej gorzałki sprzedają i za akcyzę mniej do skarbówki trafia. Pokręciły chłopy głowami, że ta gorzała taka ważna, żaden tego nie wiedział, jak ją pił, a tu proszę – kontrola aż przyjechała. Minęło czasu znowu trochę, lato przyszło nad podziw skwarne i parne, nad chatą pustelnika co i raz się błyskało – czy przy nawałnicy, czy też bez niej, a za każdym błyskiem ludzie się sobie życzliwsi robili.


I tak się życie toczyło i wszystkim było lepiej – póki jednego dnia pod chatę Paprycego dwa auta nie zajechały. Jedno wielkie, czarne, z niebieskimi lampami schowanymi za szybą, a drugie – odwrotnie, białe, ale z krzyżykiem. Karetka, znaczy. Już miejscowi myśleli, że coś się pustelnikowi niedobrego stało, ale nikt się nie spieszył, nie biegał koło chaty, pomocy nie wołał. Tylko trzej w czarnym pierwsi weszli, a za nimi doktorzy z pakunkami. Zabawili tam conieco, kole obiadu pojechali, a zaraz jak tylko zniknęli, z chałupy znowu błyskać zaczęło. Ale nie jak kiedyś, raz i nic, tylko błysk za błyskiem, jakbyś iskry krzesał.


Biło to światło, biło, a ludziska tacy dobrzy dla siebie byli, że aż nadto. Jakby ich co ze zjadaczy chleba w anioły zamieniło! Żeby to całe dobro jakie ujście sobie mogło znaleźć, w końcu się wzięli i tak: popłacili podatki, dochodowe i od ziemi, co to niektórzy od lat zalegali, mandaty, co się ich ani policja, ani windykacja doprosić nie mogli, abonamenty z odsetkami, a kiedy już sami nie wiedzieli, co z tym dalej, wyskoczył młody Kierpca jak z procy i pobiegł na posterunek, samemu z siebie zeznać, że to on wiatę na PKS po pijaku połamał. I wtedy światło z chaty Paprycego zgasło.


Ochłonęli trochę ludzie, odchwycili się i odważyli podejść do pustelni. Najsampierw przez okno zaglądali, potem Jędrek Maciup do środka głowę wetknął, a za nim to już reszta poszła. Leżał Paprycy na legowisku, głowę miał w bandażach, a biegły do niej druty jakieś, od skrzynek, co przy łóżku stały. Sam pustelnik widocznie omglał, bo nie ruszał się, a i oddychał prawie że nie. Zmizerniały był, wychudzony, kości mu wystawały, więc wzięły się chłopy, poniosły go na drzwiach i do drogi, a dalej już autem, co Poździerz użyczył, do Unynia, do powiatowego szpitala. Doktorzy Paprycego zbadali i orzekli, że to skrajne wyczerpanie, że go muszą na łóżku potrzymać, a ile, to się zobaczy.


No i wróciło bez pustelnika stare na naszą wieś, do gminy i powiatu. Jak dawniej, chłopy zamiast co dobrego zrobić, przy piwie albo i gorzałce siadają, jak dawniej baby bez chłopów plotkują, aż się kurzy, jak dawniej młodzi w auta siadają i na drzewach lądują. Z miejscowych nikt nie wie, kiedy Paprycy wróci i czy dalej będzie dobrem siał po ludziach, a Poździerz, co w powiecie bywa, na pytania ręką macha. I tak to zmarnowało się po raz kolejny dobro, co mogło ludziom posłużyć, a pożytek z tego kto ma? Ano ci, co druty pustelnikowi w głowę powsadzali, bo do nich przecie podatki i inne takie trafiły.


Co najlepiej dowodzi, że prawdę wam tu opowiedziałem, jak w życiu, boć to właśnie w życiu nie trafiają się hepi endy.


_________


Tekst chroniony prawem autorskim. Opublikowany w witrynie www.kontrowersje.net oraz na blogu www.madagaskar08.blog.onet.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i przedruk tylko za zgodą autora.


'); //-->'); //-->
6
Twoja ocena: Brak Średnia ocena: 6 (9 głosy/głosów)
Zostaw link w miejscach, które odwiedzasz lub/i skorzystaj z gotowych odnośników!

Puk, puk, wchodzę, dobry wieczór

6

Sama prawda, proszę Pana, sama prawda. Nie tylko muzyka łagodzi obyczaje :) Co ja gadam, przecież od słuchania muzyki płaci się podatki, a od tego, co Pan opisujesz podatków ni ma, jeno dobroć sama i łagodność.


Dobre kopersztychy Pan znajdujesz. Rozejrzeć się trzeba będzie.


Za różne takie...


Dobry, dobry

portret użytkownika quackie

Jest takie powiedzenie, że wszystko, co w życiu dobre, jest nielegalne, niemoralne albo przynajmniej tuczące. Dlatego ze słodyczy najbardziej lubię boczek, dobrze podsmażon.


Koper? Jaki koper? Ja tam całkiem inne ziele widzę w tym tekście... ; ))))


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


Bujne ziele?

portret użytkownika Lukrecja

Oj, chmielu, chmielu, ty bujne ziele,
Nie będzie bez cię żadne wesele,
Oj, chmielu, oj, niebożę,
To na dół, to ku górze,
Chmielu niebożę!
Ażebyś ty, chmielu, na te tyczki nie lazł,
A nie robiłbyś ty z panienek niewiast.
Oj, chmielu, oj, niebożę...


Nie wiem, czy to się pali, ale się pije napewno.


Ale tu już państwo się wcina z akcyzą

portret użytkownika quackie

przynajmniej jeżeli chodzi o produkcję w skali hurtowej. A pustelnik mógł najwyżej pędzić na użytek prywatny. Nie wiem, czy w domowym browarze też chmiel ma zastosowanie - w postaci gotowych jakichś koncentratów zdaje się?


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


Inne domowe zastosowanie wg MP-J:

portret użytkownika Lukrecja

Z wielu powodów i dla smutków wielu,
Chciałabym dzisiaj mieć poduszkę z chmielu.
Zapach tych lekkich, siwo-złotych szyszek
Sprowadza mocny sen - zjednywa cisze.


Gdzieś to czytałam, albo mi sie śniło:
"Chmiel na bezsenność - a sen na bezmiłość.
Poduszkę z chmielu gdy sobie umościsz,
Zaśnij, bo na cóż życie bez miłości"...


Chyba muszę zakończyć na dzisiaj, bo popadam w melancholię.


O to to

portret użytkownika quackie

Dobranoc i niemelancholijnych snów życzę, samemu również uciekając do spania...


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


Ech...

portret użytkownika Jasmine
6

Ech...


Wszyscy jesteśmy Aniołami z jednym skrzydłem. Musimy się mocno objąć żeby polecieć.


Lubimy ludzi, którzy bez wahania mówią to, co myślą, pod warunkiem, że myślą to samo co my.
Mark Twain


Oooo

portret użytkownika quackie

Dobry wieczór. Czy ta emfaza znaczy, że to Ty byłaś wtedy u pustelnika? : )))


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


Za nic się nie przyznam.:)))

portret użytkownika Jasmine

Za nic się nie przyznam.:)))


Wszyscy jesteśmy Aniołami z jednym skrzydłem. Musimy się mocno objąć żeby polecieć.


Lubimy ludzi, którzy bez wahania mówią to, co myślą, pod warunkiem, że myślą to samo co my.
Mark Twain


Nie na temat będzie

portret użytkownika Lukrecja
6

ale muszę się podzielić
Przeglądając ustawę o VAT trafiłam na to:
Art. 79.
Zwalnia się od podatku import:
1)trumien zawierających zwłoki i urn z prochami zmarłych, jak również kwiatów, wieńców i innych przedmiotów ozdobnych zwykle im towarzyszących;


A gwiazdki na temat.


a to jakaś świeża zmiana?

portret użytkownika quackie

Przedtem było to oVATOwane?


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


Nie pamiętam,

portret użytkownika Lukrecja

żaden z moich klientów nie trudnił się importem trumien z zawartością.
Chodzi mi o to, że taki pomysł, że drogie nam zwłoki stają się towarem i jako takie mogą podlegać VAT, więc, że taki pomysł mógł się zrodzić w czyjejś głowie.


Drogie zwłoki to nie,

portret użytkownika quackie

ale opakowanie? Znaczy że samo opakowanie tak, ale z zawartością już nie ("zawierające zwłoki" to jest warunek zwolnienia z VAT).


Swoją drogą świetnie jestem w stanie wyobrazić sobie wielopokoleniową, rozrośniętą rodzinę, sprowadzającą co miesiąc coraz to innego "drogiego krewnego" w coraz wystawniejszym opakowaniu, po czym pokątnie pozbywającą się zwłok i sprzedającą trumnę za grube pieniądze jako świeżynkę. Chore? Oczywiście, ale dochodowe.


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


No, wiesz

portret użytkownika Lukrecja

nie tak dawno zaimportowano 96 opakowań z zawartością(podobno wymieszaną). Jak by wycenić i oVATować, to Skarb Państwa miałby dochód. Ja tylko myślę jak powinien myśleć dobry Minister Skarbu


Nie całkiem tak.

portret użytkownika quackie

Chodzi mi o to, że obecność zwłok w trumnie jest warunkiem zwolnienia z VATu - i to jest OK, zrozumiałe. Natomiast trumna bez zawartości jest już tylko towarem.


Dlatego dostatecznie nieczuła (=chora?) osoba mogłaby wpaść na pomysł, jak sprowadzać trumny bez VATu, pomysł opisany wyżej.


Załapałem ironię w Twoim komentarzu o 96 trumnach, ale myślę, że są pewne granice przyzwoitości, jakie ograniczają najbardziej nawet sprawnego Ministra Skarbu


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


Pan sobie między kolejnym a następnym znakomitym Lajkonikiem

6

ot tak pyknął spory kawałek historii Ludu z wyjątkową przeszłością, i jeszcze jest śmieszne? Pan chyba skandalicznie się zapomniał, że dokładna relacja z przeżywanych dramatów musi być tragiczną klęską w wielu jedynych wersjach, w tym każda wersja jako prawdziwsza od drugszej i z zachowaniem całkowitej powagi, żeby ją - a niech ją! - oficjalnie po poprawkach uznano za narzucone cudze, a nasze oczekiwane wyzwolenie.


Eee, w sumie słabe i jakieś takie suma sumarum nie nasze. Coś Pan za jedyny i jakiego rodzaju?


Dzień dobry Panu!

portret użytkownika quackie

TEŻ się niebywale cieszę, że Pana widzę, suponując, że w dobrym zdrowiu : )


Widzi Pan, z historią ludów jest tak, że kiedyś przekazywano ją ustnie - i ten tekst jest takim, wicie, nawiązaniem. A że końcowe nieszczęśliwe zakończenie za mało nieszczęśliwe, jak na naszą skalę? Logika tekstu tak wskazuje, a żeby mocniej i bardziej nieszczęśliwie zakończyć, to bym musiał, bo ja wiem, jakiegoś Boga Ojca wezwać? Apokalipsę w odwecie za pustelnika zacząć? Meteor, kończący życie na Ziemi, przywołać? Czy te opcje są dosyć tragiczne? Nawet jeżeli, to do rozwiązań deus ex machina się uciekam, jak nie mam innego wyjścia. No i nie miałby kto po fakcie opowiadać, postać narratora "najstarszego górala" nie miałaby racji bytu. No ale ja tu Panu logicznie, a tu zdaje się zupełnie nie o to chodziło : )))


Nasze to, nasze, proszę zauważyć, na końcu wszystko wraca w stare koleiny i innego końca świata nie będzie.


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


Gdzień dobry jest nasz???

I nie nasze to, bo nasze by było:'' Ja ci jeszcze pokażę!'', w tłumaczeniu z rosyjskiego.


Nasze koleiny są, proszę Panią, świetlane.


Proszę sobie wziąść - do pociągu byle jakiego - pod kolejną spodziewaną przez Pana uwagę, za którą już Państwu z góry dziękujemy.


Przedmiotem mojego nieustającego podziwu

portret użytkownika quackie

jest Pańska umiejętność formułowania zdań w ten sposób, aby rozmówca (korespondent?) czuł się rozerwany pomiędzy poczuciem bycia obrażanym a poczuciem przeżywania oświecenia. Rozumiem, że jest to starannie wypracowana technika, której efektem ma być wprowadzenie rozmówcy (korespondenta?) w stupor i jego zejście z powodu niemożności zdecydowania się na którąkolwiek z tych możliwości. Gratuluję!


I ja Panu też : )


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


Pan śmiał był stwierdzić, że jestem czytelny?

To jest najlepsza niespodziewana diagnoza, potraktuję ją jako skierowanie do specjalisty. Już Pan może - no chyba że już Pan nie może - zacząć wyrażać skruchę i przepraszająco zbierać ode mnie cięgi. Proszę też nie zapominać o niedzieli.


Ale musiałem się tymczasem dać Panu poznać na tyle, by nie miał Pan żadnych wątpliwości, iż u mnie nic wypracowane być nie może, wszystko pochodzi z rzadkich przebłysków opanowywania nerwicy, na którą cierpię z kretesem i innych próbuję zarażać?


I Pan mi tu nie podburza komplementów, jakimi obsypuję po starannej refleksji, bo i tak się Panu nie uda! Pan dobrze wie, że wie Pan lepiej, a ja wiem stąd, że dotąd Pan skromnie przemilcza.


PS Dobrze Panu radzę, a jeszcze lepiej na koniec życzę!


Ty!

nieodgadniony!
nie tłumacz się,bo Cię odgadną!
z resztą niech to w końcu inni za mnie zrobią ,a ja ślinić się w wehikule popatrzę.
Będzie powód żeby przyszła piguła i tarła łono me.


Boże, Panie Kłaczku!

6

Rzuciłem sprawniejszym okiem na Pańską konkurencję, a tam na pierwszym miejscu ból egzystencji, a na drugim, cytuję pierwsze lepsze:''uniemożliwiał jej CUCENIE MALCA'' koniec cytatu, podkreślenie moje. Jak Pan chce wygrać z ciężką chorobą na pierwszym miejscu i dziwacznymi skłonnościami na drugim, skoro u Pana wszystko wyjątkowo w porządku?


Ludzie, po dobroci proszę, później zacznę wiersze pisać (!) - głosować na talent, bo litość i wspólczucie nas wyprzedza!


Mamy szczęście, że NASI sobie stąd nie poszli albo że nie założyli Portalu bez nas. Odpłaćmy im z podwyższonym VAT-em, a i tak będzie mało. Tu się objawiły talenty, gdzie indziej dopiero muszą się narodzić, grajmy więc o sprawiedliwy podział kulek, bo inni nas w nie kopną naszą własną nogą.
Nie podtykaj drugiemu nogi prosto pod nos, bo cię w niego nią kopnie.


Nie wystarczy, że nasze dobre, trzeba jeszcze nasze dobrze pokazać. A aby pokazać, trzeba mieć kulki, najlepiej złote, żywe już mamy, nawet Izis ma przenośne; kto czytał, ten widział, reszta niech się ślini.


Po dobroci zatem proszę i nie miejcie mi za złe, bo właśnie o złe tutaj idzie, aby z dobrym naszym głosem nie wygrało nam na nosie.
Do dzieła plus Vat! Pokażmy dziś światu, że również mamy komórki!


Tu mogę napisać, że z oceną cucenia się zgadzam,

portret użytkownika quackie

pozostałe blogi już nie są tak przeraźliwe. No i apel ze wszech miar POPIERAM - a nawet popieram TRZYKROTNIE - również co do blogów lzis i Matki Kurki.


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


Jak najbardziej

Uważam, że mamy trzy złote Kury, w tym jedną Matkę, ale Matka jest tylko jedna, za to dwóch facetów z jajami i jedna jedyna Kobieta.


Głosować KOMÓRKAMI, bo znów wygra Korwin, SLD, PiS albo PO z PSL!


3 X Q!

:)


...Ginger Rogers w tańcu robiła dokładnie to samo, co Fred Astaire, tyle że tyłem i na wysokich obcasach. (A. Earhart)


Ko Ko?

Yo Yo?


for all You:


Co byś synek nie szczezł nam w obczyźnie


Nie czas na chorobę, nie czas...

6

Bo jak się chłopy ugadają przy piwie to i wrychle połapią, że te podatki i mandaty jak głupie przez te jego światełka popłaciły ze zbędnym pośpiechem. Będzie jak nic powtórka z Reymonta.
Ps. Paprycy - śliczne imię :)


...Ginger Rogers w tańcu robiła dokładnie to samo, co Fred Astaire, tyle że tyłem i na wysokich obcasach. (A. Earhart)


Hmmm...

Lema kocham nad życie. Chyba nawet bardziej, niż Thomasa.
Manna, zresztą.
Coś mnie ostatnio wzięło (nawet wiem, co), żeby po latach "Czarodziejska górę" znowu przeczytać.
No, żadna rewelacja! Ale "Buddenbrookowie", albo "Wybraniec", albo "Józef i jego bracia", że o "Doktorze Faustusie" nie wspomnę... no, proszę siadać!
Nie klękać!
W pierścień nie cmokać! Zwłaszcza na krzywy ryj! (To ostatnie do Matki Kurki)


Pozdrowienia od pustelnika, któren był się altruizyną parał, Quakie!
Po drodze i Ojciec Lacymon się załapie.
A już ostatnia fraza wręcz żywcem zerżnięta z jednej z "Bajek..."


Brawo

portret użytkownika quackie

Ale w nawiązaniach nie tylko Lem, zapraszam do pośledzenia pozostałych : ))


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


Bardzo dziękuję

portret użytkownika quackie

wszystkim głosującym z wszystkich możliwych okolic za trzecią kulkę. Mam nadzieję i nie będę ustawał w wysiłkach, żeby taka kolejność jak teraz utrzymała się do 20 stycznia!


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


Nie ma sprawy.

Nie ma sprawy.


Chwała sponsorom: opony i felgi


Chcesz na kogoś liczyć

liczna Yoszkę,bo on jest nieobliczalny.
Powodzenia powodzianom!
A Tobie wygrania.
Buźka=:)


quackie,

portret użytkownika muray
6

przeciez ci od drutow, skarbowka znaczy, to oni dla nas te podatki zbieraja. Z tego sie buduje drogi, mosty, leczy sie chorych i karetki do nich kieruje, dzieci sie posyla do szkol i internatow.
No to kto ma pozytek? Pan ma, tamten pan i tamta pani...


muray


Oj oj

portret użytkownika quackie

Tylko jakoś z efektywnością tego wykorzystania cieeenko. Za to urzędy i urzędnicy coraz bardziej się mnożą i siedziby sobie wystawne budują... Więc że wszyscy mamy pożytek, to teoria jest, a tylko w jakimś procencie praktyka.


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


Tez tak mysle

portret użytkownika muray

dlatego troche Mrozkiem a troche Rejsem pojechalem...


muray


Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.