warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CEST/2.0/DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/themes/kontrowersje/node.tpl.php on line 86.


O seksie

Niniejszy tekst był pisany późną nocą jako luźne dywagacje z których drobną cząstkę użyłem potem w stand upie. Pewnie to wielki ekshibicjonizm, ale żal by mi było gdyby to tak leżało i było zupełnie nieczytane, więc wrzucam. Tekst jest lekko surowy, ponieważ nie przygotowywałem go jako wpisu na bloga, a potem uznałem że zachowam jego charakter.


Prostytucja ewidentnie świadczy o tym że to mężczyźni bardziej lubią seks od kobiet – wszak coś co lubimy robilibyśmy za darmo. Zauważyliście jak się o tym nie mówi? Wszyscy faceci udają że mogą tyle razy co lwy i że mają penisy wielkie jak u konia. Kto się wygada i będzie poniżej normy ten przegrywa.


To że stosunek kończy się po wytrysku mężczyzny jest jednym z najbardziej szowinistycznych faktów natury. Gdy już się zaczną, faceci koniecznie muszę skończyć. Facet ucieka się do wszelkich chwytów: opowiada o miłości, cierpliwie pieści, liże przysypiającą partnerkę, czasem wręcz posuwa się do „gwałtu małżeńskiego”. Żeby się tak nie demaskować używam ogólnych określeń na kobietę i mężczyznę, ale prawda jest taka, że mówię o sobie i mojej dziewczynie z którą jestem już od pięciu lat. Jedna dziewczyna to dla samca nie powód do chwały, ale co powiedzieć mają prawiczki? Umrzeć jako prawiczek to dla wielu największa możliwa porażka (dla mnie taką byłoby umrzeć nie spróbowawszy LSD, jak ktoś ma to chętnie kupię;). Panowie brzydcy i odludkowie mają jeszcze tą nadzieję że zdobędą wysoki status społeczny, na który poleci kobieta. Kobieta pasztet to najbardziej nieszczęśliwe stworzenie świata. Takie kobiety często dużo czytają i wyrabiają w sobie poczucie humoru.


Jednego wieczoru tak standardowo mogę trzy razy (4 to skrajność, próbowałem piąty, ale bez finału). Pierwszy stosunek danego wieczoru zawsze trwa najkrócej więc przynosi najmniej przyjemności kobiecie (chociaż niekoniecznie, bo wtedy jest najtwardszy). Do momentu ejakulacji facet podejmuje mnóstwo wysiłków by dojść, a potem jest mu wszystko jedno, staje się odrębnym egoistycznym bytem. Kobieta rozochocona zapewnieniami o miłości snuje wizje wspólnego życia, a on obojętnie zasypia. Moje pierwsze pierwsze razy trwały dosłownie moment i z pewnością cieszyły głównie mnie. Mam taką fazę że przed pierwszym razem danego wieczoru staram się go oszczędzać by za szybko nie trysnął - dlatego unikam lodów itp. Zaczyna się od gry wstępnej, którą przerywa decyzja o kopulacji - wtedy następuje przeszukiwanie szafek żeby znaleźć prezerwatywy. Po założeniu rzadko udaje się odzyskać pełnię nastroju, ale jestem zbyt podniecony i wystarcza mi sam mechaniczny akt. Partnerka za to irytuje się na brak wrażliwości. Między innymi dlatego fajniejszy jest seks bez prezerwatywy, który po wytrysku do środka zapewnia dodatkową wilgoć gdy trafiliśmy na czas posuchy. Drugi raz charakteryzuje się dłuższym okresem trwania. Najciekawszy jest raz trzeci. Po pierwsze z początku penis jest zwiotczały, wymaga więc cierpliwości i wsparcia. Kiedy już odzyska pewność siebie, można na nim jeździć bardzo długo, pół godziny, nawet godzinę. Z tego powodu trzeci raz charakteryzuje się dużym zmęczeniem fizycznym. Często rezygnuję uznając że przyjemne zmęczenie zastąpi mi orgazm, ona w zasadzie też ma dosyć, lub wręcz odczuwa ból. Niekiedy przychodzi i czwarty a nawet piąty raz, ale to wariant na długie noce czy budzenie się koło czwartej.
Tu podaj tekst alternatywny
Czas obfitego kiślu to najlepszy czas w miesiącu, tylko wtedy kobieta myśli jak facet - czystym pożądaniem. W każdym innym momencie kobieta uzależnia seks od uczucia, przez co faceci muszą udawać uczucia. W muzyce przybiera to ciekawą formę - na określenie ruchania używa się słowa taniec. Np. to ostatni taniec, zatańczmy jeszcze raz, nikt nie tańczył tak jak ty, spłońmy w tańcu, bo do tanga trzeba dwojga. Gdyby faceci odrzucili tą grę pozorów, nie byliby w stanie manipulować kobietami, które niestety nie oddzielają myśli od emocji. Irytuje mnie postawa kobiet typu nie nie, tylko trochę, tak tak, jeszcze nie przestawaj. To zachęcanie do gwałtu. Znowu wychodzi wasze związanie uczuć i rozumu, do tego jeszcze odczuć z mięśni gładkich czy co tam w środku macie.


Gdy tak leżymy sobie pod kołdrą lubię bawić się moimi długimi palcami w ginekologa. Bawię się jak jakiś palczak - takie śmieszne stworzonko co dłubie w drewnie palcem i wybiera robale. Z czasem próbuję dołożyć kolejne palce, aż na końcu całą rękę, co zwykle kończy się odmową dalszej współpracy. Przy seksie oralnym wolę być stroną aktywną, tj. robić minetę. W ogóle w seksie największą satysfakcję sprawia mi sprawianie przyjemności partnerce, więc dziwi mnie ten stereotyp egoistycznego mężczyzny. Takie zaspokajanie tylko swoich potrzeb, może jest dobre dla zaganianych etatowych pracowników chcących się szybko odprężyć przed snem. Owszem czasem gdy kobiet nie chce, ma się tą fizjologiczną potrzebę i robi to czysto mechanicznie, ale to wasz brak współpracy zmusza nas do egoizmu - jak już wspomniałem dla nas seks jest fizjologiczny, dla was uczuciowy. Staram się uprawiać seks z poświęceniem, chociaż czasem w chwili gdy druga strona osiąga szczyty namiętności, ja wybiegam myślami gdzieś obok i zastanawiam się „a cóż to za dziwną zwierzęcą czynność właśnie wykonuję”. Nieco to zniechęcające, ale dokańczam to co zacząłem.


Związek to takie lenistwo w podbojach seksualnych. Ot nie chce nam się lub nie potrafimy co wieczór szukać partnera a potrzebujemy bliskości i kopulacji więc mamy taką wygodną opcję. Związek to inicjowany krótką burzą miłości długotrwały kompromis z potrzebami fizjologicznymi, który potem uświęca przywiązanie. Zresztą naukowcy to zbadali i wnioski zawiodą romantyków. Miłość to narkotyk – na początku ostra psychodelia miłości, potem nieco twardego narkotyku fizycznego spełnienia, a na koniec lata miękkiej używki – przywiązania + ordynarne ekonomiczne uzależnienie.


[można dorzucić opowieść o perwersjach, krajaniu penisa i przebieraniu się oraz elementy stand upów o kupie i sikaniu i o seksie na odległość/przez neta/telefon]


Ostatnio żyjemy w związku na odległość przez co jestem bardzo spragniony kobiecości. Gdy znowu się spotykamy, tuż przed upragnionym stosunkiem lubię celebrować moment. Podziwiam moją zdobycz, pieszczę wszędzie (tylko nie tam), obracam na plecy i bok by napawać się widokiem i zapachem kobiety. Odwlekam moment wejścia jak tylko się da by potem triumfalnie i energicznie dokonać pierwszego pchnięcia. Potem sprawy przybierają różny obrót, tempo i pozycję w zależności od nastroju. Ze związkiem na odległość wiąże się mnóstwo masturbacji. Wtedy można bić rekordy Guinessa w ilości godzin poświęconych tej szlachetnej rozrywce. Kiedyś robiłem to całą ręką. Ostatnio robię to rzadziej, przed zaśnięciem, do tego leniwie i po cichu ruszam sobie palcami i nadgarstkiem. Potem zasypiam i nawet chusteczek nie chce mi się wyrzucać. Wywołuje to dziwny zapach w moim pokoju. Mi on nie przeszkadza, ale wyobrażam sobie wrażenia innych. Często czuję podobny zapach, choć zawsze o lekko odmiennej nucie zapachowej w pokojach moich znajomych. Louis C.K. powiedział kiedyś że zawsze po miewa się dziwne wrażenie że ludzie wiedzą że się przed chwilą masturbowałeś. Zwykle po masturbacji mój napletek nie nachodzi do końca, przez co sikam jak spryskiwacz na całą muszlę za co opieprza mnie siostra. Zastanawiam się czy odkryła z czego to wynika. Pewnie wstydzimy się masturbacji bo to swoista porażka – nie zdobyliśmy partnera. Seksu z dziewczyną co prawda też zwykle nie uprawiamy publicznie, ale po nim odczuwam wręcz dumę, zupełne przeciwieństwo tego co po masturbacji. Mimo to kupując prezerwatywy zawsze czuję się zażenowany, a przecież za chwilę zaliczę. Ciekawe że przy kupnie papieru toaletowego nie czuję skrępowania, a przecież za chwilę podetrę sobie nim 4litery (do tego mam tam bogate owłosienie przez co podcieranie trwa dłużej). Z powodu zażenowania rzadko masturbuję się przy video, nawet będąc samemu w domu odgłosy wprawiają mnie w zażenowanie, zresztą aktorki zwykle kiepsko grają (dlatego najbardziej lubię porno amatorskie, najlepiej seks nagrany ukrytą kamerą). Lubię obrazki roznegliżowanych pań, ale najbardziej chyba klasyczną pamięciówkę. Czego ja w nich nie robiłem. Dokonałem każdego aktu zbereźnego jaki można sobie wyobrazić. Bohaterkami tych fantazji były w zasadzie wszystkie kobiety które zapadły mi w pamięć, nawet najbrzydsze z którymi nigdy w realu nawet za dopłatą nie chciałbym tego zrobić zostały przeze mnie w wyobraźni przeleciane przynajmniej kilka razy. Rzadko wyobrażam sobie kobiety które kochałem - chyba mam do nich za duży szacunek. Wyobrażenia z nimi mają zwykle romantyczny a nie erotyczny charakter, zarysowują sytuację w której jesteśmy razem i żyjemy długo i szczęśliwie. Moje gwiazdy pamięciówki erotycznej przypominają klasyczne bohaterki filmów porno - mają wydatne cechy kobiece, z tą może różnicą że zamiast blondynek preferuję rude, mam też upodobanie do dziwnej urody, może dlatego że takie łatwiej zdobyć samcowi beta. Najbardziej stymulujące są prawdopodobne scenariusze wydarzeń, z udziałem kobiet które w moim mniemaniu miałyby na mnie ochotę. W innym przypadku świadomość nieosiągalności marzenia psuje przyjemność. Ale nic straconego - idę wtedy w drugą stronę. Przydaję sobie boskich mocy. Każda jest na moje skinienie, zmieniam dowolnie formy i płcie, moja sperma ma właściwości lecznicze czy narkotyczne, przez co ustawia się do mnie kolejka wiernych, pompuję zakompleksionym kobietom piersi, przy orgazmie wywołuję u nich laktację, zachodzą w ciążę a potem dzieckiem okazuje się kolejna kobieta albo facet z którym kopulują. Idde fixe moich fantazji jest powolny taniec przytulany znany wam być może z dyskotek w podstawówce i gimnazjum w trakcie którego stymuluję partnerkę wzwiedzionym penisem, mimo to zachowujemy dystans wynikły z oficjalnej sytuacji, przez co napięcie jest bardzo stymulujące. Jedną z takich historyjek opisałem na blogu jako „pomysły onanisty” i ma tak ze cztery razy więcej wyświetleń niż najpopularniejsze moje wpisy o tematyce „poważnej”.


Tu podaj tekst alternatywny


PS: jak to jest z tym ustawieniem płatnego dostępu do treści? Czy na Kontrowersjach mogę zarabiać używając Google AdSense, czy mam uciekać na inny portal? Bo wiecie już nieco się starzeję i naszła mnie chęć zarabiania na tych wpisach. Do tego powoli rozkręcam vlogi: http://youtu.be/swxXRooPkTE , jak będzie lepszy mikrofon i kamera to ruszą z kopyta.


3.255
Twoja ocena: Brak Średnia ocena: 3.3 (4 głosy/głosów )
Zostaw link w miejscach, które odwiedzasz lub/i skorzystaj z gotowych odnośników!

Ciekawy tekst

a najciekawszy jest fragment: "Związek to inicjowany krótką burzą miłości długotrwały kompromis z potrzebami fizjologicznymi, który potem uświęca przywiązanie. Zresztą naukowcy to zbadali i wnioski zawiodą romantyków. Miłość to narkotyk – na początku ostra psychodelia miłości, potem nieco twardego narkotyku fizycznego spełnienia, a na koniec lata miękkiej używki – przywiązania + ordynarne ekonomiczne uzależnienie."
Od jakiegoś czasu twierdzę, że nauka pójdzie w jednym kierunku - stwierdzi, że nie ma miłości. I to będzie koniec. Nauki, nie miłości.


nieważne


smakowite

6

Ciekawy tekst.
Niczego się nie nauczyłem, ale trochę dowiedziałem.


Chlor


Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.