warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CET/1.0/no DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/themes/kontrowersje/node.tpl.php on line 86.


Piąta Rzeczpospolita Pomostowa.

Wiemy już co jest przyczyną kryzysu gospodarczego. Przyczyną jest odejście od zasad społecznej gospodarki rynkowej, co wytłumaczyli nam związkowcy z OPZZ i "liderzy ugrupowań lewicowych", którzy zawiązali właśnie sojusz na rzecz "Polski socjalnej". Coś takiego już przerabialiśmy za rządów PIS, z tym, że wtedy nazywało się to "Polska solidarna", bo chociaż idee wyszły z tego samego socjalistycznego matecznika, to prawicowej partii o socjalizm walczyć nie wypadało. Zamieniono go więc na "solidaryzm", co przy okazji było nawiązaniem do walki z komuną i tak wygrano wybory, wpuszczając na szczyty zdekomunizowanej władzy Jasińskiego, Wassermanna i Kryże.


Zanim przejdę do socjalnych pomysłów lewicy powiem parę słów tytułem wyjaśnienia. Niedawno pochwaliłem Szwecję i Danię za ich politykę gospodarczą i duży stopień wolności. Podkreśliłem jednak, że nie możemy robić u siebie "drugiej Szwecji", jak chcą niektórzy ( m. in. ludzie ze środowiska "Krytyki Politycznej" ), bo nie żyjemy w Szwecji, podobnie jak nie żyjemy w Irlandii ( z wyjątkiem Laudate, jeśli chodzi o "kontrowersyjnych" ). Mieszkamy w Polsce, jeżeli więc podoba nam się model polityczny, czy gospodarczy panujący w jakimś kraju, to musimy przerobić go tak, by pasował do naszych lokalnych warunków. Druga Szwecja nie jest u nas możliwa, zwłaszcza, jeżeli rozumiemy przez nią wyższe podatki i wyższy socjal, a większość tak właśnie to rozumie. Ja chwaliłem Szwecję ( oraz znacznie bardziej lubianą przeze mnie Danię ) akurat za coś innego, konkretnie za dużą wolność gospodarczą, większą niż w Polsce. Kraje skandynawskie to pionierzy wolnego handlu i znoszenia barier w Europie, to także kraje przyjazne przedsiębiorczości, również tej małej i średniej, wreszcie są to kraje zdecentralizowane, przy czym decentralizacja dotyczy tu przede wszystkim finansów. To pierwsza różnica między Skandynawią a Polską, u nas coś takiego jak wolność gospodarcza niemal nie istnieje. Biznes, zwłaszcza drobny, dobijany jest wysoką biurokracją i licznymi opłatami, zarówno podatkowymi, jak i pozapodatkowymi. Państwo jest wciąż scentralizowane, pomysły większej autonomii finansowej samorządów są traktowane, jako próba "landyzacji", przedstawianej jako zło.


Drugą różnicą między Polską a Szwecją jest etos pracy. Pod tym względem wypadamy niestety gorzej niż Skandynawia. Mamy dużo wyższą korupcję, niewielki szacunek obywateli do własności publicznej ( państwowe, czyli niczyje ) i państwa do własności prywatnej ( wymaganie koncesji, licencji i pozwoleń na niemal wszystko ), wreszcie rozdętą biurokrację i niską wydajność pracy. W Skandynawii również bywa z tym nieciekawie, faktem jest jednak, że Szwedzi, czy Finowie potrafili osiągnąć pomimo wielkiego socjalu dużo lepsze wyniki gospodarcze niż Polacy, wypromowali też znacznie więcej znanych i cenionych marek. Z tych paru powodów robienie u nas "drugiej Szwecji", czy "drugiej Danii" nie jest obecnie możliwe, a jeśli ktoś chce robić "Polskę socjalną" bez wcześniejszego zwiększenia stopnia wolności gospodarczej oraz bez zmniejszenia biurokracji i korupcji, to znaczy, że zamiast drugiej Skandynawii może nam urządzić co najwyżej drugi PRL. O to zresztą autorom pomysłu chodzi, mogę się założyć o cokolwiek, że ci, którzy nawołują do powrotu "społecznej gospodarki rynkowej", myślą w chwili powtarzania swojego cacanego hasła o powrocie pomostówek i trzynastek oraz o przyzakładowych Kasach Zapomogowo - Pożyczkowych. Czy takie "uspołecznienie" rynku jest lekarstwem na kryzys? Nie.


Kryzys wziął się z balona spekulacyjnego na rynku nieruchomości i z życia na kredyt. Na kredyt dostępny dla każdego, bo władze USA i paru innych państw uznały, że pieniądze ci się należą. Możesz nie mieć pracy, albo czyścić kible za najniższą krajową, ale to nie powinno ci przeszkadzać wyjąć forsy z banku. Powinno ci to nawet pomóc, w końcu kredyty są dla tych, którzy są biedni i potrzebują pomocy. Zaraz, zaraz, pomoc dla biednych? No właśnie, to przecież "społeczna gospodarka rynkowa". Z tą różnicą, że państwo zostało zastąpione w pomaganiu przez prywatne banki, którym trzeba było zwrócić ratę kredytu. Wielu zwrócić nie mogło, bo przeceniło swoje możliwości, albo zwyczajnie nie pomyślało i tak narodził nam się kryzys, kryzys wzrostu napędzanego pustym pieniądzem z pustej pożyczki, przeżartej na nową plazmę, czy inne wakacje na Tahiti. O tym wiedzą już wszyscy, po co więc wymyślać nowe przyczyny, po co "uspołeczniać" gospodarkę i gardłować o wyższy socjal? Ano właśnie dla samego socjalu, nikomu nie chodzi o zapobieganie kolejnemu kryzysowi, zresztą kto by tam do jakichś recesji, czy innych makroekonomii miał głowę. Tutaj chodzi wyłącznie o socjal, co zresztą uczciwie przyznają sami twórcy sojuszu, w tytule swojej inicjatywy zamieszczając "Polskę socjalną". Chodzi o socjal i żeby nikt nie pomyślał, że mi chodzi o to, że socjal jest zły, bo tak, wyjaśnię, że nie uważam państwowej pomocy socjalnej za zło wcielone. Nie uważam, bo takie uważanie z góry byłoby głupie, nie znaczy to jednak, że jestem zwolennikiem dania wszystkim po równo i rozdzielenia reszty "sprawiedliwie", bo to byłaby głupota identyczna. Jak w każdym wypadku, tak w wypadku polityki społecznej trzeba myśleć. Myśleć jednak nie o tym ile dać, ale komu dać.


Polityka społeczna nie powinna być rozdawnictwem ryb dla tych, którym nie chce się łowić. Polityka społeczna to nie wcześniejsza emerytura dla pani z kasy dworcowej, która musi się męczyć do pięćdziesiątego roku życia z rozróżnianiem "przewozów regionalnych" od "Intercity". Polityka społeczna to nie zasiłek dla bezrobotnego, który rączek sobie pracą nie pobrudzi i chodnika w ramach robót publicznych nie odśnieży, bo to poniżej jego godności. Polityka społeczna to wreszcie nie "trzynastki", "zapomogi" i miliony innych świadczeń, które państwo, pracodawca, czy byle kto ma mi dać, byle dał, bo mnie się należy. To wszystko nie jest polityką społeczną, to rozdawnictwo majątku wypracowanego przez część społeczeństwa dla innej części, której pracować się nie chce, albo która pracować nie potrafi. Rozdawnictwo istotą socjalu być nie może, tak samo jak nie może nią być "niwelowanie różnic majątkowych", bo taka niwelacja również oznacza zazwyczaj rozdawnictwo i to w imię idei, że czy się stoi, czy się leży, taki sam majątek się należy i nikt nie ma prawa mieć lepiej, ani wystawać ponad marną przeciętność. Taka "równość" to równanie do dołu, a jeżeli socjal ma odnieść jakiekolwiek pozytywne skutki, to nie może on ciągnąć w dół całej gospodarki, całego kraju, społeczeństwa. Czemu więc socjal powinien służyć? To proste jak drut, jeśli nie rozdawaniu ryb, to dawaniu wędki.


Pomocą socjalną powinni być objęci ludzie, którzy na starcie mają gorzej. Powinna ona być przeznaczona na stypendia dla zdolnych uczniów z biednych rodzin, na renty dla osób niepełnosprawnych i dostosowywanie do ich potrzeb obiektów publicznych, na pomoc dla osób, które wskutek jakiejś tragedii utraciły cały dobytek życiowy. Mówiąc krótko socjal powinien być dla tych, którzy z niezależnych od siebie przyczyn są w jakiś sposób pokrzywdzeni przez los. Takim ludziom trzeba pomagać, w takich ludzi warto inwestować. Nie w imię idei "sprawiedliwości społecznej", czy "równości majątkowej", ale w imię normalnej sprawiedliwości i równych szans. Jeżeli "Polska socjalna" ma oznaczać pomoc państwa dla tych ludzi, to ja taką Polskę popieram. Jeżeli jednak socjal w tej Polsce ma zostać wyrzucony w błoto na zaspokajanie kolejnych zachcianek wszelkiej maści roszczeniowców i nierobów, to ja chromolę całą tę ideę i odsyłam ją tam, gdzie spoczywa "solidarna" IV RP i "ludowo - demokratyczny" PRL: na śmietnik historii.


5.839998
Twoja ocena: Brak Średnia ocena: 5.8 (6 głosy/głosów)
Zostaw link w miejscach, które odwiedzasz lub/i skorzystaj z gotowych odnośników!

Polska jest suuupersocjalnym krajem

Przy dochodach budżetu na poziomie 270 mld nasze państwo, z naszych podatków, dopłaca ZUS'owi, na emerytury, rent i zasiłki ok 150 mld. Do KRUS dopłacamy jedynie 16 mld, ale emerytury rolnicze łatwiej krytykować.


Weź mnie nie denerwuj

portret użytkownika panmodry

Po  prostu szlag mnie trafia gdy to czytam. :(


a to niby dlaczego?

Ubezpieczenia społeczne obecnie utrzymują się głównie dzięki solidaryzmowi społecznemu, gdyż składki z lat minionych już dawno zostały skonsumowane. Podalem tylko cyfry.
PS
Byłem trochę mało ścisły. Dotacja na ZUS z budżetu wynosi 50 mld, a reszta pochodzi w bieżących wpływów, czyli pracujących, którzy są "opodatkowani" składkami na rzecz obecnych świadczenibiorców.
PS2
Nie jestem przeciwny solidaryzmowi społecznem. Chciałem jedynie naocznić skalę problemu.


Pokolenie dzisiejszych emerytów budowało Polske

wszystko i to za marne wynagrodzenie. Własnie dlatego, że państwo płaciło mało, mogło budowac kolejne kopalnie huty i t d. Był kiedyś taki pomysł, by z prywatyzacji wydzielic pieniadze dla tych, którzy to zbudowali. Był i przepadł. Szkoda, dzisiaj konstrukcja emerytury robi z nich pasozytów. Współczesny model jawi sie jako bardziej złodziejski.


OK, masz rację, ale "Polska

OK, masz rację, ale "Polska socjalna" nie jest lekarstwem na tę chorobę. Tutaj może pomóc tylko reforma systemu emerytalnego, problem w tym, że trudno w dwie minuty wymyślić receptę na taką reformę. Mi podoba się pomysł stworzenia systemu, w którym nasze składki emerytalne są składane w czymś, co sposobem funkcjonowania przypomina lokatę. Taki system wymaga jednak dopracowania, trzeba go urządzić tak, by nie okazało się, że ktoś w pewnym momencie wszystko traci.


To wszystko prawda, ale

ten system chyba lepszy być nie może. Nie chce mi się szukać, ale pracujących jest ok. 12 mln, a emerytów i rencistów 10 mln. Ciężko podzielić biedę.


Wszystkim żyjącym byłym i obecnym posłom i senatorom od

portret użytkownika panmodry

oraz byłym i obecnym członkom rządów, tudzież wszystkim prezydentom, przewodniczącym rad państwa itp. zabrałbym aktualne i przyszłe emerytury za złe wykonywanie obowiązków. W takim jestem nastroju. Pojutrze pewnie będę chciał ich wieszać. :(


Rozwiń

dlaczego


Z bandaży chcesz żebym Cię rozwinął?

portret użytkownika panmodry

Oj Markizie, Markizie, znajdź se markietankę do tego :)


Nasz Kolega poruszył problem

i Ciebie i mnie nastroszył. Ciekawy byłem z jakich powodów Ciebie. Ale skoro jestes uparty


Markizie

portret użytkownika panmodry

zapewne z tych samych. W sumie zgadzam się z Ja ale jakby mniej we mnie entuzjazmu do solidaryzmu społecznego.
Najbardziej boli, że te k... politycy wiedzą o problemie od dziesiątek lat i kadencja za kadencją brak odważnego żeby rozwiązać więc zamiatają gówno pod dywan choć wiedzą że coraz bardziej będzie śmierdzieć i podłoga, dywan zgniją...


Ten solidaryzm jest konieczny

Ten solidaryzm jest konieczny i mówię to jako zdeklarowany liberał. Oczywiście nie może być to "solidaryzm" typu "każdemu po równo", czy "zabrać bogatym, rozdać biednym", to zwyczajna komuna. Mam na myśli wspieranie ludzi, którzy mogliby coś w życiu osiągnąć i mają motywację, ale z przyczyn zupełnie niezależnych od siebie mają przesrane. Takim ludziom pomóc po prostu trzeba, bez wędki nikt nie nałowi sobie ryb.


W takim razie nie pozostaje

W takim razie nie pozostaje nam nic, jak tylko przywrócić pomostówki i parę innych przywilejów. Będziemy dopłacać do ZUS jeszcze więcej. A skąd wziąć pieniądze? Żaden problem, "prywaciarzom" się podwyższy podatki, albo jakąś opłatę i będzie git. "Myślenie" niektórych ludzi mnie przeraża.


I tak mamy lepiej niż Litwa. Tam rząd, chcąc robić "oszczędności" podnosi podatki, w tym VAT, który wiele krajów w obliczu kryzysu obniża. Wszystko po to, by utrzymać sztuczny, nienaturalnie wysoki kurs lita. Cierpią na tym głównie drobni przedsiębiorcy oraz... budżet państwa. To, co miało przynieść więcej kasy w rządowym skarbcu sprawiło, że Litwini uciekają przed wysokim VATem na zakupy do Polski.


Fajnie się to czyta ;)

portret użytkownika czarodziejka
6

To, że w Polsce jest jak jest to wina głównie nas - obywateli.


Niestety.

Obywatel w Polsce często narzeka na polityków, na to, że robią coś źle, albo nie robią niczego w ogóle. Jednocześnie robimy niewiele, by zademonstrować politykom czego oczekujemy, by pokazać im, że muszą się liczyć z nami, naszymi interesami i poglądami. Ciągle czekamy na zbawców i nie rozumiemy, że musimy przede wszystkim pomóc sami sobie. No, chyba, że chodzi o większy socjal, wtedy potrafimy założyć związek zawodowy, iść na Warszawę i palić opony.


Uzupełnienie.

Żeby nie było, że autor przesadza...
http://wiadomosci.onet.pl/1932057,11,ite...


Cennobita.

Dzięki za ten link, to właśnie stamtąd się dowiedziałem o tym "sojuszu". Te "partie lewicowe", to podobno SLD, SdPl i Polska Lewica Millera. Najbardziej zadziwiająca jest zapowiedź walki o bardziej powszechny dostęp do kredytu konsumpcyjnego. Rozumiem, że niektórzy kierują się maksymą "czym się strułeś, tym się lecz", ale w ekonomii ta zasada chyba nie obowiązuje. To właśnie życie na kredyt, kredyt udzielany byle komu jak popadnie i niemożliwy do spłacenia, spowodowało kryzys. Dalsze zwiększanie zadłużenia i dalsze przejadanie długu nową plazmą, czy domkiem na Mazurach, spowoduje tylko pogłębienie kryzysu.


W moim tekście sprzed tygodnia nazwałem politykę prowadzącą do kryzysu "neoliberalizmem". Widocznie źle ją nazwałem, bo jak widać na załączonym obrazku, do wszechmogącego kredytu modlą się socjaliści. Prawdą jest jednak, że ludzie, którzy prowadzili politykę powszechnego kredytowania określali się mianem "neoliberałów", czy "neokonserwatystów", a polityka taka nie byłaby możliwa, gdyby nie demontaż nadzoru bankowego, prowadzony pod hasłami większej wolności gospodarczej. Okazało się, że zamiast wolności mieliśmy samowolę. Na szczęście w Polsce mieliśmy liberała Balcerowicza, nie wiem, czy "neo", "demo", czy "socjal", ale liberała, który miał dość rozsądku, by nie zachowywać się tak idiotycznie jak Greenspan, który do dzisiaj nie wie ( albo po prostu udaje ), gdzie popełnił błąd.


Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.