warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CET/1.0/no DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/themes/kontrowersje/node.tpl.php on line 86.


Po jaką cholerę tajemniczy kandydat PiS występuje w jednym skeczu z Cymańskim?

Zaczynał jako grabarz i skończył jak grabarz. Jakby się nie bronić, nie unikać ewidentnych skojarzeń, po prostu się nie da. Zbyszek Ziobro po swoim słynnym piskliwym występie dołożył kompromitacji prezentacją „premiera” Cymańskiego. Spektakl tak osobliwy, że nawet najbardziej zainteresowane ośmieszaniem prawicy media, poświęciły wydarzeniu 5 sekund na końcu ramówki. Bardzo nie chciałbym się śmiać z Solidarnej Polski, nie chciałbym się też śmiać z Cymańskiego, który w roli posła od spraw społecznych ma swoje zalety, ale moje zaciskanie zębów bez wątpienia jest odosobnionym masochizmem. Śmiech na sali, inaczej komentować nie sposób i zawsze tak jest, kiedy najmniej właściwy człowiek pojawia się w najmniej właściwym miejscu i czasie. Kurski chyba zupełnie stracił formę, bo wyreżyserowanie takiej komedii może świadczyć albo o mimowolnym, ale wybitnie sprawnym sabotażu albo o utracie wszelkiej nadziei. Jak się domyślam „pomysł” miał służyć zdetonowaniu kandydata PiS, strategicznie może i ciekawie, jednak w wykonaniu wygląda to tak jak wytoczenie procy na papierowe „bolce” przeciw… nawet nie trzeba kolubryny wystarczy kusza. Z tej pieśni żałobnej płynie jako taki pocieszający refren. Sam byłem zwolennikiem jakiegoś przeorganizowania PiS, nie zachęcałem do kasowania Ziobry, w końcu to jedyny ewentualny koalicjant, ale sprawy przybrały taki obrót, że prezes Jarosław wyrósł na męża i Mojżesza. Jakby się nie przyglądać PiS i SP, z której strony by nie zerkać mamy jasny i wyraźny podział.


Po jednej stronie gówniarze, groteskowi trampkarze, po drugiej nieco zmanierowany, ale jednak senior, który ogrywa smarkatych jak chce. Ciągle mi bębni w tyle głowy, że Kaczyński jest tak zaszczuty i sponiewierany przez media, jak tylko się da zaszczuć i sponiewierać, co w konsekwencji buduje u przeciętnych zjadaczy hot dogów odruch nienawiści. W tym sensie Kaczor jest fatalnym liderem opozycji i kontrkandydatem dla Tuska. Łatwo go zmieść na poziomie odruchów bezwarunkowych, ale pora dać sobie spokój z SP jako uzupełnieniem, bo o alternatywie w ogóle nie ma mowy. Przychylam się do zamordyzmu i albo smarkaci wrócą do seniorów grzać ławę albo: „nic się nie stało, Jacku i Zbyszku nic się nie stało”. Prawdę mówiąc nie bardzo nawet sobie wyobrażam ten powrót, przyjmować pod swój dach ubogich i nie do końca „wyjściowych” krewnych, to zawsze się rykoszetem kompromitacji odbije. Kurski i Ziobro coraz bardziej skręcają w stronę grubszego Kamińskiego, jeden dziecku dupkę na okładkach „Pani domu” podciera, drugi lada dzień napisze bestseller „Byłem w PiS, brrr”. I w ogóle bym się tymi pierdołami nie zajmował, ale cały cyrk znów zaśmieca media. Jasny podział, który się opierał na dualizmie: gówniana władza i jako taka opozycyjna alternatywa, nagle zaczyna się rozwadniać na komedie z kandydatami „podzielonej prawicy”. Ta słabość Kaczora do zajmowania się pierdołami i pokazywania miejsca w szeregu nic nieznaczącym pionkom sprawia, że łapy opadają do samej ziemi.


Postęp jest, bo nie sam Kaczor, ale trzeci szereg potyczkami się zajmuje, ale mimo wszystko pojąć nie mogę po jaką ciężką cholerę się zajmować z jakiegokolwiek szeregu. W dużo ważniejszej sprawie, Amber Gold, prezes i PiS słusznie usuwali się na bok, by pozwolić na pełną kompromitację autorską. Tutaj, w sprawie groteskowej z natury rzeczy, narodziła się nieprawdopodobna nadgorliwość. Czas najwyższy olać tę partyjkę i dać się jej zapędzić w kozi róg. Ziobro i reszta póki co kozaczą, bo do wyborów europejskich jeszcze trochę czasu pozostało. Bieda zajrzy im w oczy i wtedy się skończy wesoła i beztroska prywatka na kanapce. Wystarczy, że SP zbierze w tyłek przy wyborach do PE, co jest więcej niż pewne, a reszta będzie na kolanach wracać i łaski prosić. Po co się tym teraz boksować, dzielić kompromitacją i przede wszystkim odwracać uwagę od spraw kluczowych? Na początku można było się doszukiwać minimalnej nadziei, ale życie idzie do przodu i wdać wyraźnie, że ekipa Ziobro z Kurskim w roli propagandysty jest jak wrzód na „d”. Niby przypominają, że boli i potrzebna jest terapia, jednak poza upierdliwość nie zdołali i nie zdołają wyjść. Jak dla mnie nie ma problemu „podziału prawicy”, co najwyżej kolejny PJN, czy inna Prawica Marka Jurka dogorywa w wystarczająco satyrycznych okolicznościach, by się zajmować niepotrzebnym i mało skutecznym dobijaniem. Smarkaci nie są problemem, problem jest jeden i wszyscy, łącznie z przedstawicielami problemu, wiedzą o co chodzi.


5.04
Twoja ocena: Brak Średnia ocena: 5 (1 vote)
Zostaw link w miejscach, które odwiedzasz lub/i skorzystaj z gotowych odnośników!

strasznie to wszystko

strasznie to wszystko śmieszne i straszne zarazem.
rząd " lewicowy " był rządem najbardziej liberalnym ( chyba ) - rząd " prawicowy " był dość socjalistyczny.
z kolei rząd obecny jest nijaki - ani - ani.
partia " ludowa" jest partią urzędniczą - a ruch palikota to prawie anarchiści.
oczywiście upraszczam - ale coś jest na tzw. rzeczy.
wodewil z " rządem fachowców " to takie gierki - nic takiego nie powstanie obecnie.
ciekawie na tym tle wygląda 1 strzelec RP - cicho cicho .
czasami z kancelarii dochodzą jakieś niemrawe pomruki ale generalnie - czekamy .
na co ?
na wcześniejsze wybory chyba niema co liczyć - każdy na nich może stracić - oprócz sld .
poza tym posłowie musieli by się sami od koryta oderwać - to chyba niemożliwe .
ważne jest co się stanie w wyborach do euro parlamentu - to prawdziwy ( poniekąd ) sondaż .


jedynie słuszna Droga - Moskwa - Pietuszki .


I całe szczęście że nie będzie przedterminowych

wyborów z woli partii władzy, będą z woli historii. Teraz jest czas budowania podwalin pod nowa Polskę, z czynnym udziałem władz PRL ale niekoniecznie zgodnie z ich intencjami.


Antykomor ma takie szanse wygrać przed II instancją, jak Chodorkowski lub pussy riot. Tylko że, póki co, ma wygraną sprawę przed Strasburgiem. I status ostatniego więźnia politycznego PRL, walczącego o zniesienie ostatnich reliktów państwa totalitarnego.


Najważniejsze w tym całym nagraniu jest to, jak szef wszystkich sędziów z województwa gdańskiego potraktował sędziów sobie podległych. Trudno zarzucać mu niewiedzę. Przecież tam ani razu nawet jako cień nie pojawia się "niezawisłość sędziowska". Gdyby tak mówił do nowo poznanej dziewczyny mógłby bajerować i tak tego nie sprawdzi. Ale rozmawiał z prawą ręką premiera, referując chwilowo sprawę jego asystentowi i chciał się spotkać z premierem. Na pewno przed premierem nie byłoby innej wersji, co najwyżej więcej argumentów, przecież nie umawiał się na spotkanie z premierem żeby zrobić prowokację i zarzucić mu łamanie niezawisłości sędziowskiej. Premierowi nie kłamał na temat swoich sędziów.


Najgorzej w tym wszystkim ma Adaś, który od 5 lat robi za twarz partii władzy. Jak spróbuje zmienić profil trybuny ludu, tym razem zabiorą mu nie znaczek solidarności, tylko ogłoszenia, czyli pieniążki na druk oraz wynagrodzenia.


Jestem dumny z tego, że mieszkam w Polsce i jestem Polakiem.


legendarny Adam - komunista żydowski

Czerwone życiorysy: Załgany rodowód Adama Michnika – vel Aarona Szechtera
http://www.bibula.com/?p=18836


Jarosław Kaczyński, opisując kiedyś zachowanie Michnika, podkreślał jego niebywałą skłonność do kłamstwa, to, że potrafi łgać w żywe oczy, dosłownie iść w zaparte. Trzeba przyznać, że szczyt łgarstwa osiąga Michnik już przy najnowszych opisach rodowodu swojej rodziny, kiedy na przykład stara się maksymalnie wybielić postać swego ojca Ozjasza Szechtera, członka Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy. Pisze o nim, że czuł się on jak “absolutnie polski Polak” (“Między panem a plebanem”, Kraków 1995, s. 50). Nie wyjaśnia tylko nigdzie, czego ten “absolutnie polski Polak” szukał w Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy i jak zawędrował na sam jej wierzchołek z tą swą rzekomą “dumą z polskiej tożsamości” (tamże, s. 50).


Przypomnijmy, że Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy konsekwentnie dążyła do rozbicia Polski, oderwania wielkiej części jej ziem i przyłączenia do już rusyfikowanej skrajnym sowieckim terrorem wschodniej Ukrainy. Dodajmy, że według książki H. Piecucha “Akcje specjalne” (Warszawa 1996, s. 76), ten “absolutnie polski Polak” Ozjasz Szechter był starym, wypróbowanym agentem Moskwy w Polsce. I wchodził wraz z Brystygierową, Bermanem, Chajnem, Groszem, Kasmanem i innymi w skład wydzielonej komórki, bezpośrednio podporządkowanej Moskwie.
Według najlepszego jak dotąd opracowania dziejów przedwojennych komunistów pióra Jana Alfreda Reguły (Mitzenmachera), Szechter, bardzo znany działacz KPZU, został aresztowany wraz z grupą innych działaczy KPZU jesienią 1930 r. Jak pisze Reguła: “Oskarżeni sypali innych towarzyszy partyjnych (…). Przodowali w tym komuniści, zajmujący stanowiska kierownicze (…). Okazało się, że ci bohaterowie byli skończonymi tchórzami” (J.A. Reguła, Historia Komunistycznej Partii Polski, Warszawa 1934, s. 243). Michnik w wywiadzie z Danielem Cohn-Benditem stwierdził: “Mój ojciec był bardzo znanym działaczem komunistycznej partii przed wojną, siedział osiem lat w więzieniu. Po wojnie nie odgrywał żadnej roli. Nie odgrywał, bo nie chciał jej odgrywać” (cyt. za: L. Żebrowski, Paszkwil “Wyborczej”, Warszawa 1995, s. 35). Zdaniem Żebrowskiego (op. cit., s. 35): “Bardziej prawdopodobne jest jednak to, iż z powodu zaszłości nie powierzono mu wysokich funkcji partyjnych”. Ze zwierzeń Michnika w “Polityce Polskiej” dowiadujemy się również, że od ojca już w pierwszych rozmowach otrzymał “niezwykle mocny zastrzyk myślenia antyreżimowego”. Był to rzeczywiście “mocny” zastrzyk, jeśli nie przeszkodził Michnikowi już w młodości w działaniu przez lata w komunistycznym “czerwonym harcerstwie” walterowców, a jeszcze podczas swego procesu w 1969 r. w gromkich zapewnieniach, że jest komunistą!


Brat – morderca sądowy
W “Między panem a plebanem” (op. cit., s. 50) znajdujemy kolejne łgarstwo Michnika o ojcu: “Przez wszystkie lata bardzo konsekwentnie unikał peerelowskiej kariery”. Jak więc wytłumaczyć piastowanie przez Ozjasza Szechtera w czasach stalinowskich stanowiska zastępcy redaktora naczelnego skrajnie serwilistycznego organu związków zawodowych – “Głosu Pracy” (od 1 stycznia 1951 r. do 11 marca 1953 r.). Ciekawe, że szefem Szechtera w tej gazecie kadłubowych związków zawodowych był Bolesław Gebert, ojciec obecnego podwładnego Michnika – Dawida Warszawskiego (Geberta).
Wpływ wychowawczy “wielkiego antykomunisty” Ozjasza Szechtera jakoś nie zaszkodził w PRL-owskiej karierze starszego brata Adama – mordercy sądowego Stefana Michnika. Należy on do grupy stalinowskich katów, którzy winni odpowiadać przed sądem Rzeczypospolitej za zbrodnie przeciwko Narodowi Polskiemu. Prezes Sądu Najwyższego Adam Strzembosz pisał na łamach “Rzeczpospolitej” (z 18 marca 1996 r.) o kapitanie Stefanie Michniku jako członku jednej z dwóch grup sędziów najbardziej odpowiedzialnych za mordercze wyroki. Był on bowiem członkiem grupy sędziów, którzy orzekali wyroki śmierci w sprawach, w których doszło później do pełnej pośmiertnej rehabilitacji osób skazanych na śmierć.


Magdalenkowa zdrada zydowska


Dobrzy znajomi: gen. SB Czesław Kiszczak i “opozycjonista” Adam Michnik – Aaron Szechter


Jeszcze jako młody podporucznik Stefan Michnik został dopuszczony do sądzenia spraw oficerów dużo wyższych od niego stopniem. Niejednokrotnie wchodził do składów sędziowskich w warszawskim Wojskowym Sądzie Rejonowym, który miał najwięcej spraw “ciężkiego kalibru” o wielkim politycznym znaczeniu, oczywiście spraw całkowicie sfabrykowanych. Wyrokował w tzw. sprawach tatarowskich.
Stefan Michnik nie zawiódł pokładanego w nim zaufania. Sądził tak, jak od niego oczekiwano, nieuczciwie i bezwzględnie, wydając surowe wyroki, w tym wyroki śmierci na osoby całkowicie niewinne. I został za to dobrze wynagrodzony, awansując w 1956 r. w wieku zaledwie 27 lat do stopnia kapitana. Jako podporucznik był sędzią wydającym wyroki w sfabrykowanych procesach majora Zefiryna Machalli, pułkownika Maksymiliana Chojeckiego, majora Jerzego Lewandowskiego, pułkownika Stanisława Weckiego, majora Zenona Tarasiewicza, pułkownika Romualda Sidorskiego, podpułkownika Aleksandra Kowalskiego (por. “Dokumenty. Mieczysław Szerer. Komisja do badania odpowiedzialności za łamanie praworządności 10 czerwca 1957″, paryskie “Zeszyty Historyczne”, 1979, nr 49, s. 156-157, i J. Poksiński, My sędziowie, nie od Boga…, Warszawa 1996, s. 276). Wydał w tych procesach surowe wyroki, w tym kilka wyroków śmierci.
10 stycznia 1952 r. stracono w wieku 37 lat skazanego na śmierć przez Michnika majora Zefiryna Machallę (został zrehabilitowany pośmiertnie 4 maja 1956 r.). Stefan Michnik wydał wyroki śmierci również na byłego polskiego attaché wojskowego w Londynie, pułkownika M. Chojeckiego i na majora J. Lewandowskiego. Ci mieli więcej szczęścia, wyroku nie wykonano. W przypadku płk. Chojeckiego zadecydowało to, że wiceminister MBP Romkowski chciał wykorzystać Chojeckiego jako świadka w innym procesie. Dzięki temu Chojecki dożył 1956 r., a 28 marca 1956 r. jego sprawa została umorzona z powodu całkowitego braku dowodów winy. 8 grudnia 1954 r. zmarł, niecały miesiąc po udzieleniu mu przerwy w odbywaniu kary więzienia, skazany przez Michnika na 13 lat więzienia płk Stanisław Wecki, były wykładowca Akademii Sztabu Generalnego, przez dwa lata więzienia torturowany, pośmiertnie uniewinniony (por. J. Poksiński, TUN, Warszawa 1992 r.). Ciężkie przejścia więzienne przyspieszyły śmierć innego skazanego przez Michnika (na 12 lat więzienia) płk. Romualda Sidorskiego, byłego naczelnego redaktora “Przeglądu Kwatermistrzowskiego”. W marcu 1955 r. ze względu na bardzo zły stan zdrowia udzielono mu przerwy w odbywaniu kary; zmarł wkrótce. Został pośmiertnie zrehabilitowany 25 kwietnia 1956 r.
Wyroki śmierci w głośnych sprawach wysokich oficerów z grupy generała Tatara wcale nie były jedynymi wyrokami śmierci, które orzekł Stefan Michnik. Tylko że te inne wyroki – w sprawach oficerów podziemia niepodległościowego, są dużo mniej znane. Tak jak podpisany przez Stefana Michnika wyrok śmierci na majora Karola Sęka, który miałem możliwość oglądać w listopadzie 1994 r. na wystawie na UMCS w Lublinie, uczestnicząc tam w panelu na temat “Żołnierzy wyklętych” (tj. żołnierzy polskiego niepodległościowego podziemia po 1944 r.). Major Karol Sęk, artylerzysta spod Radomia, przedwojenny oficer, potem oficer Narodowych Sił Zbrojnych, został stracony z wyroku sędziego wojskowego Stefana Michnika w 1952 r.
Stefan Michnik “niewiele rozumiał, ale podpisywał wyroki śmierci i czuwał nad ich wykonaniem”. A były to wyroki godzące w najlepszych polskich patriotów. Tak jak w przypadku kierowanego przez Stefana Michnika wykonania wyroku śmierci na wspaniałym polskim patriocie Andrzeju Czaykowskim, cichociemnym, powstańcu warszawskim, zastępcy dowódcy połączonych baonów “Oaza-Ryś” na Mokotowie i Czerniakowie. Odznaczonym za bohaterstwo w walce z Niemcami Krzyżem Virtuti Militari. Zamordowano go na Mokotowie 10 października 1953 r. pod nadzorem porucznika Stefana Michnika (por. opis tej tragedii pióra P. Jakuckiego, “Zamordowany za patriotyzm”, “Gazeta Polska”, 20 października 1994 r.).


Hańba domowa
Myślę, że sprawa brata – stalinowskiego zbrodniarza, stanowi jeden z kluczy, wyjaśniających ciągły flirt Adama Michnika z komunistami po czerwcu 1989 r. Chodziło o łączący go z nimi równie głęboki strach przed rozliczeniami i pełnym pokazaniem “hańby domowej” czy “hańby rodzinnej”. Mając stalinowskiego kata w rodzinie, Michnik robił wszystko, aby nie doszło do prawdziwych rozliczeń ze zbrodniami komunizmu, opublikowania ksiąg hańby, bo uznał to za niezwykle groźne dla własnej legendy.
Przypomnę tu, że Adam Michnik usprawiedliwiał wyroki wydawane przez swego brata (nigdzie nie podając jednak, że chodziło o wyrok śmierci) tym, że: “Kiedy zapadały najgorsze wyroki, Stefan był dwudziestoparoletnim człowiekiem, który niewiele rozumiał z tego, co się działo” (“Między panem…”, s. 48). Wyjaśnijmy więc, że młody porucznik Stefan Michnik gorączkowo rwał się do sądzenia w sfabrykowanych procesach wojskowych nad dużo wyższymi od niego stopniem majorami czy pułkownikami, bo widział w tym szansę błyskawicznego przyspieszenia swojej kariery. I rzeczywiście uległa ona radykalnemu przyspieszeniu – już w wieku 27 lat awansował na kapitana.
Przy obrazie rodowodu Adama Michnika warto wspomnieć również o roli jego matki, zaangażowanej komunistki sprzed wojny – Heleny Michnik. Po wojnie wsławiła się głównie dogmatycznymi podręcznikami, zalecającymi m.in. jak najskuteczniej walczyć z religią katolicką. Oto przykładowy fragment jej zaleceń zamieszczony w “Komentarzu metodycznym dla klasy IX ogólnokształcącej szkoły korespondencyjnej stopnia licealnego” do podręczników: E. Kosiński “Historia wieków średnich”, A.W. Jefimow “Historia nowożytna”, S. Missalowa i J. Schoenbrenner “Historia Polski”, Warszawa 1953 r.: “(…) Nie wystarczy np. powiedzieć, że Kościół był główną podporą feudalizmu, lecz trzeba to udowodnić. Udowadniać będziecie w ten sposób: Kościół był główną podporą feudalizmu, ponieważ: 1) głosił, że władza królewska pochodzi od Boga, a więc poddanym nie wolno się buntować; 2) głosił wieczność feudalizmu i zasady nierówności społecznej; 3) stosował klątwę kościelną i karał wszystkich występujących przeciwko nierówności społecznej; 4) urządzał krucjaty przeciwko ruchom ludowym, np. przeciwko albigensom we Francji, husytom w Czechach itd.; 5) zwalczał postępową naukę, gdyż podważała ona panujący ustrój (np. potępienie nauki Kopernika, Galileusza itd.); 6) przez hasło ‘błogosławieni maluczcy duchem’ utrwalał ciemnotę i zacofanie mas ludowych; 7) głosząc, że ci, którzy cierpią na tym świecie, będą zbawieni po śmierci, rozbrajał rewolucyjną walkę mas ludowych” itd. Adam Michnik twierdził, że jego matka wywodziła się z “całkowicie spolonizowanej żydowskiej rodziny”, pisał o jej “całkowitej identyfikacji z polskością” (“Między panem…”, s. 46-47). Nie wyjaśnił tylko, jak pod opieką takich patriotycznych rodziców – ojca jakoby absolutnie “polskiego Polaka” i matki “całkowicie identyfikującej się z polskością” – on sam już w młodości stał się narodowym nihilistą (“Między panem…”, s. 91). Pisał sam o sobie, że był narodowym nihilistą i rzekomo przestał nim być po marcu 1968 r.
Komunistycznemu rodowodowi Michnika towarzyszyły odpowiednie splendory – wielkie, eleganckie mieszkanie w gęsto obsadzonej przez zaufanych towarzyszy z partyjnej i bezpieczniackiej elity Alei Przyjaciół w Warszawie, dokładnie w tym samym domu, w którym mieszkał były stalinowski minister bezpieczeństwa Stanisław Radkiewicz (por. “Wprost”, 22 listopada 1991 r.). [...]


prof. Jerzy Robert Nowak


czy to fragment z jakiej

czy to fragment z jakiej prelekcji z lat 80 wygłoszonej w instytucie marksizmu i leninizmu ?
czy późniejsze przemyślenia ?
w sumie dobrze że się naprostował - zmiana poglądów świadczy o elastyczności i umiejętności wychwycenia skąd wiatr wieje .
to przydatne dla pewnych ludzi w dzisiejszym świecie .
ale na szczęście są ludzie którzy poglądów nie zmieniają .


jedynie słuszna Droga - Moskwa - Pietuszki .


Sprawdź czy jesteś lemingiem:) (wersja testowa)

portret użytkownika zaczarowany_olowek


Tak, skecz, to forma zdecydowanie uboższa niż kabaret

Trzeba przyznać, że można się było spodziewać takiego obrotu sprawy.
Zestaw tych młodziaków, szarpiących prezesa za nogawkę, nie dawał wielkich nadziei. Szopki na poziomie podstawówki w wykonaniu tego synka Jakiego...popiskiwanie Ziobry z dziecęcymi bucikami w ręku, cwaniaczek Kurski, Powolniak Dera i za duży i jakby niezręczny Dorn między nimi. Katastrofa.
Jakkolwiek to nie zabrzmi, to chyba jedynie Kępa ma tam jaja.
I teraz powiedzcie, jeżeli Dorn, Kowal i Poncyliusz mieli być zapleczem intelektualnym Kaczora w PIS, to na Boga, co oni robią w tych skeczach.
Partia Kurskiego osiągnęła takie dno, że nawet w zaprzyjaźnionych telewizjach ich zatkało.
Nie śmieją się, bo to rzeczywiście niekulturalnie naigrywać się z kogoś z dysfunkcją ważnego narządu lub upośledzonego intelektualnie.
Wszystkim uczestnkom gry, do akcji Kaczyński "ostateczne rozwiązanie ", potrzebny będzie Ziobro.
Nawet głosy na żyrandol od Ziobry, muszą przejśc na gajowego, a tu kurcze taki czad.
Inteligentnych w tym kraju (i proszę prawidłowo odcyfrować te słowa, nie napiszę przecież razwiedka), których nie brakuje, będą główkować dalej. Uciszą sprawę Cymka, za tydzień już nikt o tym nie bedzie pamiętał. Przypomną dopiero 29, jak Kaczor ogłosi swojego kandydata i wtedy faktycznie w sekwencji po Tadku będzie to kolejny skecz tym razem z kandydatem na premiera PIS.
I ten sabotaż chłopakom wyszedł, może to wcale nie było głupie, może dostali coś przyobiecane. Cholera wie. W każdym razie co by to nie było, to zawsze trafi w Kaczora, jakby nie patrzeć kuperek z tyłu.


Jak żyć? I jeszcze ten Hofman, koniec świata.


PS Grabarz - skojarzenie nasuwa się samo. A więc czy Cymańki tylko pogrzebie szanse SP, czy może to jakaś większa symbolika. Może rzeczywiście kolejny premier jedyne co będzie mógł, to tylko pogrzebać polską gospodarkę. Tragiczne.


Nie sądzę, by to był płatny

Nie sądzę, by to był płatny skecz, ale takiego Kurskiego spokojnie mogę sobie wyobrazić w szeregach dowolnej partii, nie wykluczając szmaciarza z Biłgoraja. Kaczor ma zajoba, to jest ciężki do życia człowiek, ale jedno mi się w nim podoba - determinacja i parcie na historię. Kaczor chce przejść do historii jako KTOŚ, a to jest idealna motywacja dla polityka i poczucie bezpieczeństwa dla wyborcy, bo żeby zaistnieć na wieki jako ktoś, trzeba zrobić coś i to raczej wielkiego. Kaczor podpierdala w brudnych mokasynach, bez konta i żony, wierzchem na kocie, bo cały jego bzik to wielka polityka i wielka historia również Polski. Tę motywację widać jak na dłoni i to jest cenne, o ile się wznieść ponad codzienne pieprzenie o duperelach.


Chwała sponsorom: opony i felgi


Wielki Żyd z zajobem na

Wielki Żyd z zajobem na wielką historię.
Udział w tworzeniu układu z Magdalenki [dziedzictwo po bliźniaku], rozwalenie LPR wraz Samoobroną - to już wielka polityka?
Czekam, kiedy rozpierdzieli PO. Dobrze mu idzie od 5 lat:)


W obradach plenarnych

W obradach plenarnych Koszernego Stołu - owocu Magdalenki - uczestniczyli:


pierwsi trzej prezydenci III RP (Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski, Lech Kaczyński),
pięciu późniejszych premierów (Czesław Kiszczak, Tadeusz Mazowiecki, Leszek Miller, Jan Olszewski, Jarosław Kaczyński),
czterech późniejszych wicepremierów,
sześciu późniejszych marszałków i wicemarszałków Sejmu i Senatu,
ponad 75 późniejszych ministrów i wiceministrów,
ok. 100 późniejszych parlamentarzystów,
kilku późniejszych prezesów Sądu Najwyższego, Trybunałów, redaktorów naczelnych gazet.


Jarek lub Jacek Kurski stanie na dowolnej pozycji

pod warunkiem że po drugiej stronie będzie ciemna masa.


Jestem dumny z tego, że mieszkam w Polsce i jestem Polakiem.


Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.