warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CET/1.0/no DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/themes/kontrowersje/node.tpl.php on line 86.


Populizm i socjalizm.

Nie, nie będzie o partii PIS. Będzie o nich. Najmądrzejsi, najbardziej kompetentni w każdej dziedzinie, oni wiedzą najlepiej jak urządzić nam życie i jak nas chronić, najczęściej przed nami samymi. Kto taki? Politycy. Mamy od kilku miesięcy kryzys gospodarczy, kto jeszcze nie odczuł na własnej skórze i nie zauważył wokół siebie, może sobie pooglądać w TV, gdzie różne mądre, gadające głowy, różni ekonomiści i właśnie politycy o kryzysie mówią.


O kryzysie mówi PO, o kryzysie mówi też PIS, który zarzuca PO, że ta o kryzysie mówi za mało i który kierując się szlachetną zasadą siły w stolcu, zaproponował zasiadającemu na stolcu premierowskim Donaldowi, by kolektywnie kryzys zwalczyć. Kryzys zwalczają zresztą nie tylko polscy politycy, kryzys zwalczają politycy w ogóle. Obama pompuje w gospodarkę 825 miliardów, które weźmie Bóg wie skąd, Merkel dotuje niemieckie stocznie, czego Polsce w przypadku stoczni polskich zabraniało unijne prawo, a Sarkozy, który pod hasłami liberalnych reform szedł do władzy, postanowił zabawić się w etatystę i protekcjonistę, zapominając przy okazji, że UE jest po pierwsze strefą wolnego handlu, wspólnym rynkiem, gdzie nie ma francuskie i nie ma czeskie, jest europejskie, rynkowe, przepływające swobodnie przez granice państw, które spełniają coraz mniejszą rolę. No właśnie, kryzys gospodarczy i reakcje polityków na kryzys zwróciły moją uwagę na parę spraw. Zacznę od Unii Europejskiej i od zagrożeń, jakie przed nią stoją. Zagrożeniem dla europejskiej jedności są obecnie rządy Niemiec i Francji i zanim ci, co krzyczą o motorach integracji europejskiej mnie zlinczują, wyjaśnię o co w tej coraz mniej kontrowersyjnej tezie chodzi.


Francja i Niemcy faktycznie były kiedyś "motorami integracji". To, co dziś jest Unią, zaczęło się od pojednania francusko - niemieckiego po II wojnie światowej. To pojednanie pozwoliło na utworzenie Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, czyli czegoś, co wprowadzało wolny handlem węglem i stalą w państwach członkowskich i co tworzyło w zachodniej Europie jednolity rynek tych produktów. Mówiąc prościej znaczyło to tyle, że nieważne, czy węgiel i stal pochodzą z Niemiec, czy z Francji, ważne, czy jest na nie popyt i czy jest odpowiednia podaż. Gospodarka nie ma narodowości, rynek rządzi się swoimi prawami, handel jest niezależny od rządów, które nie bawią się w wojny celne i protekcjonizmy. Tak właśnie zaczynała się Unia, przed integracją polityczną była integracja gospodarcza i do dzisiaj wspólny rynek i wolny handel są najważniejszymi podstawami Unii. Tym podstawom zagraża właśnie Francja, której prezydent powiedział najpierw, że wyobrazić sobie, bidulek, nie może, że prawdziwi Francuzi jedzą bagietki produkowane przez prawdziwego Chińczyka, czy innego Rumuna, w dodatku z Bułgarii, a potem zaczął kusić producentów samochodów, sprzedawanych we Francji, by nie uciekali z produkcją do tańszych i bardziej niezależnych gospodarczo od rządu Czech i by zostali we Francji. Kusi nie byle czym, kusi miliardami, co powoduje całkiem słuszne oburzenie Czech i nie tylko Czech, to oburza każdego, komu zależy na wspólnej Europie.


Nie może być tak, że drugi największy kraj UE łamie zasady przyjęte w UE. Nie może być tak, że każdy sobie rzepkę skrobie, każdy idzie w swoją stronę i każdy odgradza się murem od reszty, bo wtedy Unię szlag trafi i to, co zostało wypracowane przez 60 lat, posypie się w 60 tygodni. Unii zagraża jednak nie tylko Sarkozy, Unii zagraża także polityka Niemiec, które postanowiły dofinansować swoje stocznie. Od razu podniosły się głosy radyjnych, że oto prawdziwe oblicze diabelskiej Unii, gdzie prawo obowiązuje maluczkich, a Nimiec jest pan. Można oczywiście te radyjne głosy wyśmiać, ale ja tym razem nie wyśmieję, bo tym razem radyjni mają rację. Albo jesteśmy klubem wolnych i równych państw, gdzie każdego obowiązują takie same reguły, albo jesteśmy klubem, w którym nie ma zasad, gdzie największy kraj może robić to, czego krajowi mniejszemu się zabrania. Jeśli wybierzemy rozwiązanie drugie, to lejemy wodę na młyn eurosceptyków, którzy tym razem mielą słusznie. Postępowanie Francji i Niemiec zagraża jedności europejskiej tak samo, jak kiedyś ją cementowało.


Nie tylko zachodnioeuropejscy politycy postanowili się wykazać w obliczu kryzysu, nasi też. Miało nie być o PIS, ale będzie, bo jak słyszę posła Brudzińskiego, który po tyradzie o "ujadającym kundelku" Palikocie, mówi coś o wzroście bezrobocia i o tym, że o kryzysie trza rozmawiać, to mi się źle na miejscu robi. Oto poseł Brudziński, z posłanką Nelly i z jej mężem, co go rodacy małżonki pobili, będą naprawiać gospodarkę i kraj z kryzysu wyprowadzać.  Do nauki, a nie w supermenów się bawić i plany ratunkowe układać. Akurat w tym wypadku jestem całym sercem po stronie Tuska, który wykazał, że plany PIS i SLD na "walkę z kryzysem" oznaczają zadłużenie każdej polskiej rodziny na dwa tysiące złotych. Takie przeliczenia to populizm? Nie, to szczerość. Państwo zadłużać się nie powinno i nie ma żadnego znaczenia, że Niemcy i USA tak robią.


Niedawno Kurak napisał, że rząd nie może ograniczać wydatków na inwestycje, a poza tym Niemcy i USA się zadłużają, a tam zachód, a u nas ludzie głupie. Wtedy przyznałem mu częściowo rację, dziś, po zastanowieniu się, nie wygląda to dla mnie tak oczywiście. Na tym zachodzie decyzje o zadłużaniu państwa i obywateli nie były podejmowane przez prywatnych przedsiębiorców i przez szarego Schmidta, czy Smitha, ale przez polityków. Być może ci politycy mają rację, ale mówienie, że Merkel z Obamą to nie to, co te głupie Polaki, Tuski jakieś, pachnie my myśleniem według schematu "ci politycy to są goście, jak to oni wszystko wiedzą, nie to co my biedni i głupi". A jak politycy są jeszcze z zachodu, to Jezusie Nazareński, grzech się nie zgodzić. Nie będę tu wnikał w plan Tuska, mi się ten plan nie podoba, wrócę jednak do kwestii zadłużenia się i wydatków na inwestycje. Z tymi inwestycjami to może być tak:
1. Państwo postanawia wydać całą wolną kasę na inwestycje w cośtam cośtam, by rozruszać gospodarkę, a jak kasy zabraknie, to weźmiemy kredyt.
2. Państwo szuka w budżecie oszczędności, a zaoszczędzona forsa zostaje przeznaczona na obniżkę podatków i uproszczenie procedur dla przedsiębiorców, którzy również w ten sposób oszczędzają i wydają zaoszczędzoną forsę na inwestycje.
Które rozwiązanie jest lepsze? Moim zdaniem drugie.


Nie wierzę w wszechmogące państwo, które w razie czego przyjdzie i rozwiąże problem. Przeciwnie, państwo zwykle problemy potęguje. Gdy w 1929 roku wybuchł kryzys, państwo nie dało mu się wykryzysić i odejść, lecz zastosowało właśnie protekcjonizm. Postanowiono "chronić" rodzimą gospodarkę za pomocą wojen celnych z innymi państwami. Skończyło się na tym, że każdy chciał eksportować, ale nikt nie chciał przy tym importować, rynki wewnętrzne były za małe i państwowa ochrona gospodarki skończyła się na jeszcze większym kryzysie. Wtedy stwierdzono, że cała ta recesja to wina wolnego rynku i postanowiono wprowadzić Nowy Ład, państwowy interwencjonizm i państwowe inwestycje. Od tej pory stało się dogmatem, że jak jest kryzys, to państwo powinno pomóc, zainwestować, zainterweniować, nawet, jeśli oznacza to rosnące zadłużenie. W ten dogmat uwierzył nawet ktoś tak rozsądny, jak MK, a to bzdura, to bujda na resorach, to postępowanie dziecka, które dopiero co uniezależniło się od rodziców i z pewną miną poszło "na swoje", a gdy pojawił się pierwszy problem, wróciło szybko na garnuszek do mamy i taty. Czy powrót na garnuszek rozwiązał problem? Nie, nie rozwiązał, dziecko znów było dzieckiem, jeszcze bardziej niesamodzielnym i zależnym od rodziców, a rodzice musieli zwiększyć wydatki, bo przecież dziecko nie utrzyma się samo. Tak samo jest z państwem i z politykami. Ich ochrona może szybko przerodzić się w nadopiekuńczość i przynieść opłakane skutki. Lepiej jest wtedy, gdy państwo pozwoli działać obywatelom i tu pochwalę Tuska. Pochwalę go za to, że PO przeprowadziła przez sejm ustawę ( podpisaną już przez prezydenta ) o swobodzie działalności gospodarczej.


Nowa ustawa wprowadza "jedno okieno" przy zakładaniu firmy, zamiast dotychczasowych czterech, czyli Kowalski, zakładając sklep, będzie musiał iść tylko do gminy, resztę formalności załatwią za niego urzędnicy. Kowalski nie będzie też musiał czekać na wpis do ewidencji, działalność gospodarczą będzie mógł rozpocząć już w dniu złożenia wniosku o wpis. Wpis do centralnej ewidencji będzie bezpłatny, Kowalski w każdej chwili będzie mógł zawiesić swoją działalność i ponownie ją odwiesić. Nie będzie też musiał bać się kontroli, ilość dopuszczalnych w ciągu roku kontroli została ograniczona, poza tym przedsiębiorca, który z powodu nieuczciwej kontroli poniesie straty będzie miał prawo do odszkodowania. Ustawa wprowadza w naszym kraju wolność gospodarczą i tu, oprócz pochwały, należy się Tuskowi nagana, bo jego rząd niewiele zrobił, by o ustawie mógł dowiedzieć się każdy, a każdy powinien wiedzieć, już dwa miesiące temu. To kolejny dowód na to, że politycy bardziej niż sprawami istotnymi, wolą zajmować się pierdołami, czyli od gospodarki powinni się trzymać z daleka. Niech obniżą podatki i pozwolą ludziom działać, a reszta, z bożą pomocą, obejdzie się bez nich.


PS. Avast wykrył mi jakąś "bombę dekompresyjną". Usunąć się tego nie da, ręcznie znaleźć też nie, sztuczki z wyłączaniem i włączaniem przywracania systemu też nie działają. Wie ktoś, jak pozbyć się tego kału?


5.0175
Twoja ocena: Brak Średnia ocena: 5 (8 głosy/głosów)
Zostaw link w miejscach, które odwiedzasz lub/i skorzystaj z gotowych odnośników!

Dzień dobry.

5.04

Problem z oszczędnościami budżetowymi w dobie kryzysu gospodarczego jest niejeden, ale oby tylko jeden był  poważny.
Po pierwsze: znacznie maleją dochody państwa, do skarbca wpływa mniej pięniędzy z podatków, prywatyzacji itd.
Po drugie: jednocześnie rosną wydatki ( zasiłki dla powiększającej się rzeszy bezrobotnych; walka z rosnącą podczas kryzysu przestepczością; dodatkowe obciążenie służby zdrowia: ludzie mają depresję, więcej piją, palą, szukają guza...; szkolenia bezrobotnych i w ogóle edukacja, pod  skrzydłami której część próbuje przeczekać najgorsze;itp.)
 Można oczywiście starać się zmniejszać biurokrację, ale akurat w czasie recesji ma ona  ręce pełne roboty, no i niby gdzie ci świetnie wykształceni urzędnicy mieliby szukać pracy, jak dla porządnych i niewykształconych jej brakuje.


Anglosasi to nie socjaliści, jeśli oni pompują potężną kasę w gospodarkę, to albo mają rację, albo jest gorzej niż wszyscy myślimy, zakładam to pierwsze, bo jestem  urodzonym optymistą.
A o kryzysie w ogóle w Polsce było cichutko do niedawna, mieliście medialny spokój jakieś 3-4 miesięce dłużej niż my,  przynajmniej tyle Waszego;)
Pozdrawiam serdecznie,
yo la


Socjaliści nie, ale

Socjaliści nie, ale interwencję rządu to oni lubią. Pan Keynes, to co, pies? Nie, człowiek i do tego Anglosas. Amerykanie, którzy śmieją się z Europejczyków, jako urodzonych socjalistów, zaczęli drżeć, gdy tylko stanęło im przed oczyma widmo końca gierkowskiego życia na kredyt. A na kredyt żyli, konsumowali dwa razy więcej, niż produkowali, a gdy przyniosło to skutki wybrali na prezydenta człowieka, który ratunek widzi w powiększeniu długu ( wynoszącego już 45 bilionów i to naszych bilionów, nie amerykańskich ) i w protekcjoniźmie ( akcja "buy American", którą próbują już kopiować u siebie Litwini, na razie bezskutecznie, bo pielgrzymki z Litwy do Polski na zakupy są coraz większe ).


Piszesz o tym, że do kasy państwa wpłynie mniej, a w czasie kryzysu wydatki budżetowe rosną. A nie pomyślałeś, że gdyby podatki i procedury biurokratyczne były mniejsze, to Kowalski mógłby rozkręcić własny drobny biznes, albo znaleźć pracę w zagranicznym koncernie, który właśnie przeniósł do nas produkcję? Na razie do Polski uciekło z zachodu wiele firm, gdybyśmy mieli mniej podatków i mniej biurokracji, to mogłoby być ich więcej, ergo, wzrost bezrobocia nie byłby zbyt duży, ergo, zapotrzebowanie na zasiłki byłoby mniejsze. Prawda jest taka, że podatki, biurokracja i interwencja państwa wydają się być cudownym lekiem tylko na pierwszy rzut oka, gdyby się głębiej zastanowić, to nie jest to lek, a narkotyk. Bierzesz jedną działkę i świat jest piękny, potem chcesz jeszcze i jeszcze i w końcu nie możesz wyobrazić sobie życia bez nich.


Wyobrażasz sobie świat bez podatków?

To nie jest tak, że inwestor zagraniczny szuka tylko państw o niskich podatkach.
Bardzo ważna jest jeszcze infrastruktura, w tym infrastruktura prawna, kultura prawna i  kultura pracy, odpowiednio wykształcona siła robocza, położenie geograficzne, powiązania ze światową gospodarką...
Świat byłby zbyt piękny i łatwy dla politykierów gospodarczych, gdyby można było inwestycje zagraniczne załatwić sobie wyłącznie, czy  przede wszystkim,  ,,tanią" polityką fiskalną.


Co do interwencji państwa: warto zwrócić uwagę, że obecnie kłopoty mają nie tylko firmy wytwarzające słabe produkty, jak na przykład GM, Ford czy Chrysler, ale też ,, niezawodna" Honda i Toyota. Ten kryzys tnie równo, szkoda utopić fachowców i produkty Toyoty z ,,nierobami" i bublami amerykańskiego GM. Od tego są rządy, żeby wybierać najlepszych i podać im rękę, na Zachodzie - i słusznie - nawet liberałowie gospodarczy nie chcą wylać dziecka z pomyjami, z prostego powodu - TO ZNACZNIE WIĘCEJ KOSZTUJE( nie mówiąc już o kosztach społecznych) niż doraźna i przemyślana pomoc. Ewentualne odtworzenie straconych zdolności produkcyjnych i fachowej siły roboczej kosztuje, a  czasem jest wręcz niemożliwe do wykonania.
Dlatego warto, w sposób rozsądny, chuchać z publicznej kasy na zimne, szczególnie w tak wyjątkowych oklicznościach - naprawdę jest bardzo źle, najwyższy czas  wreszcie to sobie( nie piszę tego bezpośrednio do Ciebie)  uświadomić.


Jeżeli chodzi o dług USA, to chyba trochę przesadziłeś; PKB całego świata wynosi jakieś niecałe 60 bilionów dolarów, a Stany( PKB około 14 bln$) ,w relacji do PKB, są znacznie mniej zadłużone niż tak rozsądne niby kraje, jak Norwegia, Szwajcaria, Dania, Niemcy, czy Austria.


Rzadko wypowiadam się kategorycznie, ale tu jestem pewien: zanim USA ( czy szerzej - cały Zachód) definitywnie zbankrutuje, to w Polsce bedziemy zmuszeni jeść liście z drzew.


Pozdrowienia jeszcze jeden i jeszcze raz;)


Oczywiście, zgadzam się.

Oczywiście, zgadzam się. Ważne są również infrastruktura i biurokracja. Infrastruktura to działka rządu, tu rząd wydaje pieniądze i rząd powinien kombinować jak wydać, by się nie zadłużyć. Jak? Oszczędzając na tym, co niepotrzebne, przede wszystkim na głupotach prawnych, na długich i kosztownych procedurach, na biurokracji i na każdym bzdunym wydatku. Same oszczędności to nie wszystko, jest jeszcze pomoc z Unii Europejskiej. I tu nie trzeba wielkich umiejętności, by wydać te pieniądze, tu wystarczy zrobić kosztorys tego, co jest potrzebne w pierwszej kolejności i trzeba wiedzieć, którym samorządom ( tudzież innym podmiotom ) można dać te pieniądze, a którym lepiej nie dawać, bo albo nie potrzebują, albo zmarują.


Teraz biurokracja. To zmora nie tylko zagranicznych inwestorów, to zmora także polskich przedsiębiorców. Przedsiębiorca, szczególnie drobny, musiał dotychczas przechodzić przez piekło, na szczęście 31 marca zacznie działać "jedno okienko", wpis do ewidencji będzie bezpłatny, działalność będzie można rozpocząć już w dniu złożenia wniosku, a kontrole przestaną przypominać naloty. Te proste zmiany bardzo wiele znaczą dla gospodarki.


Jeśli chodzi o podatki, to nie mówię, że trzeba je zlikwidować. Przeciwnie, trzeba z czegoś utrzymać policję, wojsko, sądy, edukację. Problem tkwi jednak w innym miejscu, w miejscu, które nazywa się "pomoc państwa". Piszesz, że państwo musiało tę fabrykę dotować, tamtą ratować, itd., a czy nie byłoby lepiej, gdyby państwo pomogło tym firmom poprzez nadanie im ulg podatkowych? Wiem, że zmniejszyłoby to wpływy w budżecie, ale przecież obecna pomoc też pochodzi z budżetu, z podatków i jej udzielanie też uszczupla budżet, pompując przy okazji dług. Warto czasem się zastanowić, czy obecny system jest jedyny i najlepszy w swoim rodzaju. Nie, nie chodzi mi o zmianę go na dziewiętnastowieczny kapitalizm, którym zachwyca się pan Mikke ( i który przy okazji był co jakiś czas atakowany kolejnym cłem protekcyjnym, czy kolejną wojną handlową ), ale o zdrowy system, w którym przedsiębiorca ma większą swobodę, a politycy nie układają co i raz kolejnych planów "ratunkowych" dla gospodarki.


Pozdrawiam również, bijąc się w biust, że nie uczyniłem tego poprzednim razem.


I jeszcze jedno: dług sam w sobie nie jest zły,

wszystko zależy od tego, kto się zadłuża i w jakim celu.
Pamiętasz zapewne jak Ceausescu uwolnił Rumunię od długu zagranicznego, i co im z tego?
Indie są relatywnie mało zadłużone, podobnie Chiny.Zamieniłbyś na Szwajcarię bądź potwornie zadłużoną Holandię? Ja tak, a Ja?


Skoro wiesz tak dużo, to zrób zestawienie

interesujących nas państw. Doprowadzenie długu do PKB i obciążenia na każdego obywatela, zupełnia podstawy dyskusji i decyzji.
Też mnie zastanawia co lepiej; zadłużyć się i najeść, czy sprzdać troche krwi.
Przykład na inna bajke ale wiesz o co chodzi.
Gdybym Cię namówił, to puść to jako samodzielny tekst


Jak obiecam, to na pewno nie napiszę,w każdym razie

nie napiszę szybko, mam tu na to świadków na Kontrowersjach.
Cały czas chodzi mi po głowie podzielenie się z portalem moim  fisiem statystycznym, ale mam tyle materiałów na kompie i półkach, że sam nie wiem od czego zacząć i co jest dla innych ciekawe, mnie ciekawią nawet dane o zbiorach porzeczek w górnym KIELECKIEM i liczba samobójstw wenezuelskich kobiet podczas golenia wąsów.


Nie obiecuję, za co jeszcze raz nie przepraszam, ale się postaram, daj mi tylko czas, żebym mógł znowu publicznie dać dupy.


Pozdrawiam i strasznie się cieszę, że przelałeś swoje mistrzostwo krótkiej formy na dłuższą i częstszą sercu treść.


Cieszy mnie, żeś przemyślał

Cieszy mnie, żeś przemyślał swoje pierwsze wrażenia o polskiej drodze reakcji na kryzys. :)
Jest nadzieja, że i inni przemyślą, choć Żakowski dziś dalej forsował dalsze zadłużanie, tylko bidul już nie wiedział skąd i za ile.
Najtęższe głowy wróżą dziś niemal fusów, ale niektórzy pismacy i politykierzy są zadowoleni, oni wiedzą najlepiej. Dziennikarze tropią newsy, politycy wybierają strategie nie na pokonanie kryzysu, ale najlepsze promowanie siebie.
A na razie mamy czeski film - nikt nic nie wie. Już prędzej uwierzę wróżce niż politykowi lub pismakowi. :(


Na razie powinien przemyśleć

Na razie powinien przemyśleć Sarkozy. Facet denerwuje mnie już od dawna. Raz jest wojującym liberałem i liderem zjednoczonej Europy, innym razem protekcjonizmem i interwencjonizmem rozpieprza Unię. Raz jest proamerykański i mówi o współpracy, innym razem pokazuje Jankesom tył i chce samowystarczalności. Zmienia zdanie dwa razy dziennie, przeczy sam sobie i bez przerwy nachalnie się promuje. Powinien wybrać gwiazdorstwo, polityka nie jest dla niego.


Chyba mu ładna żona w głowie mąci

portret użytkownika panmodry

panie Ja albo taki wiek klimakteryjny ;)


A może być. Panie modry, pan

A może być. Panie modry, pan się znasz na komputerach, to powiedz mi jak ja mam tę bombę unieszkodliwić, by mi nie wybuchła.


Wjechał na urząd na białym

Wjechał na urząd na białym koniu, ale wyjedzie z niego na osiołku.
Facet burzy mi moje dotychczasowe przekonania, że zakaz reklamy politycznej zmniejsza ryzyko wybrania pajaca. Będę musiała te swoje przemyślenia zweryfikować. :(


"bombę dekompresyjną"

portret użytkownika cmss

Ki diabeł? Co dokładnie ględzi?


Platonicznie...


No normalnie, skanuję i po

No normalnie, skanuję i po zakończeniu, w sprawdzaniu archiwów, wyskakują mi dwa pliki o jakiejś długaśnej nazwie, których nie mogę ani usunąć, ani przeskanować, ani przenieść, bo to "bomba dekompresyjna". Próbowałem znaleźć ręcznie, ale wyszukiwarka mówi, że nie ma takich plików na dysku. Słyszałem, że w takich wypadkach należy wyłączyć przywracanie systemu, zrestartować komputer, włączyć przywracanie z powrotem i przeskanować, wtedy problem powinien zniknąć. Kiedyś w podobnym wypadku to podziałało, teraz nie działa i pojęcia nie mam co robić. Niby to w niczym mi nie przeszkadza, a jednak trochę niepokoi.


Nie wiem, nie słyszałem, ale na wyczucie albo zignoruj albo:

portret użytkownika cmss

odłącz się od sieci, wyłącz przywracanie systemu, restartuj, sprawdż avastem, gdy skończy włącz przywracanie systemu, restartuj, podłącz się do sieci.
Raczej coś systemowego, co nie dopuszcza avasta.


Platonicznie...


Wreszcie jakaś przejrzysta rada.

Zaraz tak zrobię, dzięki.


Wiele spraw poruszyłeś i

portret użytkownika czarodziejka

Wiele spraw poruszyłeś i wnioski są dość bliskie moich. Dodam parę własnych obserwacji:
- nasze media dość głośno krzyczą z zachwytem w oczach jak to Niemcy pompują kasę podatnika w gospodarkę, ale jakoś cicho sza o tym, że ci sami Niemcy tną podatki najpierw do 15% a teraz jeszcze chcą do 14%, dziennikarz który tą informację przekazał nie sprecyzował już czy są to podatki dla firm czy też chodzi o podatek dochodowy przeciętnego Helmuta, tu się kłania poziom dziennikarstwa
- nasze media zachwycają się tym jaki to ogromny szmal amerykańskiego podatnika popłynął do instytucji finansowych, a ja się zastanawiam jak to się stało że politycy tego kraju pozwolili na przepływ tak olbrzymiego szmalu nie stawiając jednocześnie żadnych warunków i wymogów finansistom, nie jest tajemnicą że szmal który dotej pory otrzymali wielu wypadkach nawet nie został zaksięgowany równie dobrze mógł sobie połynąć na Kajmany, o premiach dla bankrutujących prezesach już nawet nie wspominam
- pompowanie szmalu w ratowanie firm prywatnych, które mają chrakter ponadkrajowych korporacji jest dla mnie ewidentnym wyrzucaniem pieniędzy w błoto podatnika
- prawdą jest że Tusk oraz jego ministrowie mają fatalną politykę informacyjną i tu raczej nie ma znaczenia czy jest rzecznik czy też nie, ale chodzi język przekazu, który w czasach szumu informacyjnego powinien być bardzo precyzyny tak aby nie pozwalał dziennikarzom na własne interpretacje i ucinał wszelkie dziennikarskie spekulacje oraz jakiś precyzyjny plan odnośnie przekazywanych informacji czyli mamy taką sytuację, więc robimy to, po to aby osiągnąć taki efekt, krótko mówiac rząd nie może i nie powinien liczyć na to że dziennikarze ludziom wytłumaczą świat, bo jak narazie dziennikarze sami robią szum medialny i niewiele przeciętnemu Kowalskiemu wyjaśnią
Generalnie tekst mi się podoba bo o gospodarce i kryzysie trzeba mówić prostym i zrozumiałym dla przeciętnego odbiorcy językiem, trzeba mu wyraźnie pokazać przyczyny i skutki zastosowanych lekarstw i wtedy, mogę się założyć, że nawet pani Krysia z panem Kaziem pojmą z grubsza o co chodzi.


Krysia?

Nie znam. A z Kaziów tylko Marcinkiewicza. Ale jemu nalezy jeszcze prościej.


Zgadzam się.

Szkoda tylko, że niektórzy patrzą i wierzą, że jak Niemcy i Ameryka coś robią, to muszą mieć rację i cały głupi świat powinien się dostosować. Szkoda też, że patrzą tylko na część działań Niemiec i Ameryki, tę bardziej medialną ( wielkie cyfry są bardzo medialne ) i jednoczeście głupią ( słynny Plan Paulsona, gdzie pieniądze dawano jak popadnie, w ramach darowizny, nie pomocy, czy pożyczki i bez jakiejkolwiek kontroli ich późniejszego wydawania ).
Pozdrawiam.


język przekazu ..... powinien być bardzo precyzyjny

portret użytkownika cmss

W mętnej wodzie ryby łapać.


Platonicznie...


I naukowo brzmiący!

Oto krótki kurs wiedzy o kryzysie, ze szczególnym uwzględnieniem wagi nazewnictwa ;)
http://www.youtube.com/watch?v=sA7lURtsN...


To wyżej to były aktualności z kraju i ze świata :)
A tu poniżej Wspomnień czar - Przeżyj(e)my to jeszcze raz :)


http://www.youtube.com/watch?v=CjNVamwJw...


Śmiech to zdrowie :))))


Pierwszy link nie działa.

portret użytkownika cmss

:)


Platonicznie...


:( Rzeczywiście

Skopiuj i otwórz w nowym oknie - wtedy działa
Nie wiem dlaczego tu się otwiera źle :(


Czarny futrzaku zamiast myszy

portret użytkownika czarodziejka

Czarny futrzaku zamiast myszy łapiesz za słowa :)


Niestety, mówię o czynności nie przeze mnie (niestety)

portret użytkownika cmss

wykonywanej. Wyjaśniam dlaczego polityka informacyjna jest taka jaka jest. Dotarło? :)


Platonicznie...


Dotarło :)

portret użytkownika czarodziejka

Dotarło :)


odsetki

Amerykanie za swoje papiery dłużne płacą 1,5% odsetek, my coś koło 6% (od tych co je musimy emitować i tak) a Węgrzy podobno ponad 11%; mnie w analizach ludzi, z którymi instynktownie się zgadzam )Rostowski) brakuje jednego: jak strategie przyjęte przez naszych partnerów (głównie Niemcy) wpłyna na naszą gospodarkę, jeśli im się uda, i jeśli nie?


Ja wychodzę z założenia, że

Ja wychodzę z założenia, że moje zamartwianie się tym problemem nie pomoże. Ciszę też rozumiem, bo nikt nie ogłasza całemu światu w takich zwariowanych czasach, gdy spekulują naszą złotówką swoich ewentualnych strategii.


Avast

Świetnie ujęty problem.Co do owej bomby i avast, wyrzuć ten badziewny programik(też go kiedyś miałem) w cholerę , zainastaluj Kaspersky Internet Security 2009 ze strony kaspersky,wersja trial , działa 30 dni , zeskanuj kompa, na pewno pomoże,a po 30 dniach kupisz w każdym sklepie komputerowym kwartalną aktywację kosztującą raptem 15zł .I w ten oto sposób masz jeden z najlepszych antywirów na rynku.Pozdrawiam.


tomek


Dzięki za radę.

Słyszałem już dobre opinie o Kasperskym, również w kontekście bomby dekompresyjnej. Zastanowię się i chyba zmienię.
Pozdrawiam.


UNLOCKER

Czasami pomaga na skasowanie tego co się broni przed tym: http://ccollomb.free.fr/unlocker/
Instalujesz narzędzie, potem prawy przycisk myszy nad obiektem do wyrżnięcia... i pa pa.
Ewentualnie w trybie awaryjnym spróbować...


Zastanowię się.

Albo to, albo Kaspersky, albo jedno i drugie. Dzięki za radę.


A gdzie się podział Miki? Dobry fachman od takich spraw?

Zadziobało Go coś?


Pogłoski o mojej śmierci nadal są stanowczo przedwczesne

ja nie Kaszpirowski, leczyć przez telewizję nie umiem. A są takie paskudztwa, z którymi i dwa dni się walczy.


Sprawdż w sieci. IMHO coś tam mąćą.

portret użytkownika cmss

Pierwszy raz słyszę że Avast sobie nie radzi. Więcej info podaj.
System?
Firewall?
W jakim katalogu plik?
Nazwa pliku?


Platonicznie...


Avastowi lepiej podziękować

Na stół sporo komputerów trafiało z Avastem, na których stada virów grasowało. Z Kasperskim też - bo mimo wszystko nic nie zastąpi myślenia i ręcznego polowania na viry.
Ewentualnie, jak masz wątpliwość, czy plik to wirus - możesz drania wysłać na badania na:
http://www.virustotal.com/pl/
lub http://virusscan.jotti.org/


Avasta odinstalować - już lepiej ściągnąć wersję free AVG z
http://tinyurl.com/c3p3na
i przeskanować komputer. Ważne - w systemie może działać tylko jeden antywirus - więc nie rób jak blondynka, co zainstalowała wszystkie z Niezbędnika i komputer jej padł ;-)


Ściągnij i przeczyść system CCleanerem - ze strony www.ccleaner.com
Ta bomba to raczej nic strasznego: jak masz w pliku jednakowe lub powtarzające się wartości - coś jak powtarzający się wzór np.: 0101010101010101 - bo plik może się źle z netu ściągnął i ma kaszę znaków, czy też jest to jakieś iso - skasować uwalony plik i po problemie. Czasami problem dotyczy braku rozpakowywacza typu winrar - i avast nie umie "zajrzeć" do tego archiwum.


Użyj też google, ściągnij i zainstaluj dwa przydatne programy o nazwach: hijackthis oraz autoruns.
Jeśli problemem jest np. coś w stylu b1213dfsdf.exe - i będzie wisiał na liście hijackthis czy autoruns - to można go tymi programami skasować, ale nie kasuj rzeczy niezbędnych dla systemu. Nie wyobrażacie sobie, ile nieraz ludzie mają syfilitycznego oprogramowania poinstalowanego w systemie operacyjnym...


@aleksieju

Wiataj łowco :)
A ja testuję sobie 90-dniowego free Nortona.
Dziś 1 dzień więc nie wiele mogę powiedzieć ale do narzędzi Symantec'a mam zaufanie.
Powiedz Aleksieju jak sobie radzisz ręcznie z
wirusem boot sectora ?


do narzędzi Symantec'a mam zaufanie.

portret użytkownika cmss

Digiwiz MiniPE pewnie Ci się przyda. :)


Platonicznie...


@cmss

Bez obaw - to nie u mnie :)


Miałem kiedyś

Miałem kiedyś Nortona,strasznie mulił kompa.Kaspersky 7 też nie był za szybki ale 2009 jest ok.Do tego można załadować darmowy,odłączany ,Superantyspyware , dobry na robaki , trojany itp.


tomek


Z wirusem boot sectora radzę sobie.

Wymieniam go na czysty, pozbawiony wirusa. Na to metod jest kilka. Więcej zabawy jest z wirusami przez strumienie w NTFSie - (ADS). Z nimi może sobie nie poradzić taki Symantec.


Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.