warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CET/1.0/no DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/themes/kontrowersje/node.tpl.php on line 86.


Prezydent Piskorski i nowa - stara partia, czyli zróbmy sobie alternatywę.

Słyszeliście? Słyszeliście, Miki już coś na ten temat półgębkiem wspomniał. Powstaje nowa partia, całkiem stara, założona przed wojną i święcąca tryumfy w PRL. Partia, do której należeli Nowak i Mikke. A właściwie nie partia, partia była jedna, to było stronnictwo. Stronnictwo Demokratyczne, satelita PZPR, niestrudzony bojownik na froncie jedności narodu, ugrupowanie, którego od blisko 20 lat zwyczajnie nie ma. Politycy SD się wykruszyli, poprzechodzili do innych partii lub znaleźli robotę w innym radiu, większość jest już na emeryturze, pracuje w Watykanie na stanowisku ambasadora, albo pisze bloga, informując, że w dupokracji rządzą idioci i dając się jednocześnie co jakiś czas idiotom wybrać. Zachowały się jednak resztki, partia ma stronę internetową, struktury w połowie powiatów, kilka tysięcy członków i atrakcyjne nieruchomości w centrach dużych miast, pozostałość po majątku z czasów PRL.


No właśnie, majątek. Złośliwi mówią, że o to właśnie naszemu przedsiębiorczemu europosłowi chodzi, sam Piskorski deklaruje, że chce stworzyć alternatywę dla PO, partię, na którą będą mogli głosować ludzie, którzy dotychczas byli skazani na Platformę, by nie wrócił PIS. Piskorski wspomniał też o wyborach prezydenckich w 2010 roku, media spekulują, czy będzie kandydował, czy nie, wiadomo, że nie wróci do Parlamentu Europejskiego. Chce zostać w kraju, reaktywować partię i zrobić z niej poważnego gracza. Ambitne plany? A może raczej mrzonki? Na pierwszy rzut oka to drugie, powstaje kolejna kanapa, która nie będzie miała nic do powiedzenia. Resztki po partyjce z czasów PRL, obdarzony zerowym zaufaniem lider i umizgi paru podstarzałych, przygasłych gwiazdek w stylu Rosatiego, Olechowskiego i Onyszkiewicza, to nie jest kapitał, który da się pomnożyć, z tym można wojować z kanapą Dutkiewicza, w najlepszym razie z partią Rydzyka, ale nie z PIS, czy PO. Ale to tylko pierwszy rzut oka, gdy rzucimy okiem po raz drugi zobaczymy coś więcej. A najlepiej nie rzucajmy, "połóżmy" oczy na swoim miejscu i zadajmy sobie parę pytań. Pytanie pierwsze: dlaczego SD miałoby odnieść sukces, skoro "Polska XXI" okazała się klapą już na starcie? Dlaczego Piskorski miałby ugrać więcej, niż sympatyczny i popularny Dutkiewicz ze swoją kompanią? Odpowiedź jest prosta, odpowiedzią jest brak skrupułów i zdolności przywódcze.


Zacznijmy od zdolności, których Dutkiewicz nie ma. O Dutkiewiczu można powiedzieć wszystko, można o nim powiedzieć, że jest świetnym menadżerem, sprawnym administratorem, ale nie to, że jest dobrym przywódcą. Moja babcia ma w sobie więcej charyzmy, zdecydowania i parcia na szkło, niż Dutkiewicz, który nie ma w sobie niczego, co powinno charakteryzować lidera. Dutkiewicz jest świetnym samorządowcem, może pracować w zaciszu gabinetów, prowadzić negocjacje, ale nie potrafi przemawiać do tłumów, nie pociągnie za sobą zdyscyplinowanej gwardii, jak Kaczyński, ani nie będzie medialnie przypodobywał się wyborcom, jak niezbyt zresztą medialny Tusk. Zaplecze Dutkiewicza to już kompletna katastrofa, Dutkiewicz bez charyzmy lidera to jeszcze pół biedy, znalazłby pewnie zresztą całkiem sporo wyborców, którzy przywództwa od niego nie oczekują, ale Dutkiewicz z beznadziejnym zapleczem to dramat. Tu zaczyna się druga odsłona tragedii, ta tragedia to Maria i reszta tych sztywnych moralizatorów, mędrków prowadzących wieczną dysputę o upadku standardów. Oni nie zdecydują się na żaden twardy, zdecydowany ruch, a takie ruchy są często potrzebne w polityce. Spytajcie jakiegokolwiek polityka we Wrocławiu, każdy powie to samo: Schetyna zgniecie Dutkiewicza małym palcem. Dutkiewicz nie ma nikogo, równie skutecznego, jak Schetyna i to jest jego największy problem. On nie ma nawet nikogo, kto zaprowadziłby go do telewizji, zrobił wielką kampanię, on ma swój niszowy Dziennik, swoją Marię i grupkę przyjaciół, która palcem po mapie zmienia konstytucję i roi sobie wybory prezydenckie. Dutkiewicz nie będzie prezydentem, a "Polska XXI" może robić za konkurencję dla Samoobrony i LPR, nie dla PO. A Piskorski?


Powiem szczerze, że jeśli jest ktoś, kto byłby w stanie walczyć ze Schetyną, to jest to właśnie Piskorski, nokogo innego do tej roboty nie widzę. Piskorski był poprzednikiem Schetyny na stanowisku sekretarza generalnego i podobnie jak Schetyna miał wszędzie swoich ludzi. W końcu stracił posadę, ale zachował wpływy, Schetyna nadal się go bał i boi się go do dzisiaj. Piskorski to nie Gilowska, która po oskarżeniu o nepotyzm poszła budować solidarne państwo, jako koleżanka z rządu wicepremiera Leppera, to nie jest też Maria, która z partyjnego lidera na własne życzenie została zdegradowana do roli marginesu, wypchniętego poza relną politykę. Piskorski to zdecydowany gracz i powiem szczerze, że daję mu znacznie większe szanse, niż Dutkiewiczowi. Wracając do pytań, których miała być para, więc czas na drugie: czy potrzebna jest obecnie jakaś alternatywa dla PO i PIS? Czy Polacy chcą czegoś takiego? Niektórzy chcą, na pewno chcą politycy, bo co i raz wymyślają kolejne, nowe ugrupowania, które zrobią rewolucję na scenie politycznej i złamią dominację dwóch głównych partii. Wróć, jednej głównej, bo PIS w porywach może dobić do 30%, na więcej nie ma szans, poza tym nie ma żadnej zdolności koalicyjnej, więc jesteśmy skazani na PO. Problem w tym, że ludzie nie lubią być na nic skazani, a tutaj są. Nie zagłosują na PIS, bo nie chcą PIS, nie poprą SLD, z wiadomych powodów, nie oddadzą głosu na Dutkiewicza, bo go zwyczajnie nie znają, poza tym jak widzą Marię, to wolą iść na łono Jarosława. Ludzie nie zostaną też w domach, bo wiedzą, że to rzeczonego Jarosława wzmacnia, a tego się boją. Co im zostaje? Jeśli nie mają rodziny w PSL, to tylko PO, koło się zamyka, ludzie będą przeklinać Tuska i wrzucać kartkę z krzyżykiem przy jego nazwisku do urny, bo innych przeklnęli sto razy soczyściej. W końcu pojawi się zapotrzebowanie na alternatywę, jeszcze nie teraz, teraz ludzie nie są bardzo zmęczeni Paltformą. Pojawi się jednak prędzej, czy później, to tylko i wyłącznie kwestia czasu. Zanim jednak zakrzyknę, że alternatywą jest SD, rozpatrzę wszystkich kandydatów.


Kandydat 1. Normalny PIS. Całkiem możliwe, ale nie w tym stuleciu. Potrzeba jeszcze przegranych wyborów do europarlamentu, przegranych wyborów prezydenckich i przegranych wyborów parlamentarnych, by Jarosław stracił władzę. Ta opcja jest więc możliwa najwcześniej za jakieś cztery lata. Kto jednak miałby budował normalność w PIS, ewentualnie partię rozłamową skupiającą rozsądnych z PIS? Nie widzę kandydatów, większość rozsądnych uciekła do Dutkiewicza, Zalewski jest wyrzucony i umizguje się do niego PO, w partii został Religa ( choruje ), Gęsicka ( bawi się cyferkami ), Kluzik - Rostkowska ( nie ma wielkich zdolności przywódczych ), Poncyliusz i Kowal. Szansą jest ta ostatnia dwójka, ale oni również nie są urodzonymi liderami, poza tym Kowal jest wiernym gwardzistą Kaczyńskich. Więc kto? Dorn? Skoro mówimy o normalnym PIS, to kolejny niespełniony intelektualista w stylu Marii, w dodatku z ciągotkami dyktatorskimi ( kamasze, wykształciuchy ) jest żadnym kandydatem. Opcja więc odpada, może znajdzie się tam ktoś rozsądny i charyzmatyczny zarazem, ale najwcześniej za parę lat i bez jakichkolwiek gwarancji sukcesu.


Kandydat 2. Normalna Lewica. Na pewno nie SLD, które znajduje się w stanie agonalnym i ma 50% szans na przejście przez próg. Z SLD nie da się już zrobić niczego, ta partia jest zbyt mocno osadzona w postkomuniźmie. Mamy Napieralskiego, Olejniczaka, Tobera, Piekarską i na tym kończą się młodzi działacze, zresztą oni też są windowani i namaszczani przez starych postkomunistów. Olejniczak próbował coś zmienić, dzięki niemu partia miała w koalicji z paroma innymi partyjkami 10% z hakiem, ale mydlany Wojtek się przejadł i przyszedł przywódca Grzegorz. Grzegorz Zapateralski okazał się śmiesznie nieudolnym "liderem", który jenego dnia zrywa krzyże i deklerykalizuje państwo, a następnego walczy o wolne w katolickie święto Trzech Króli. Zapateralski biegał na herbatkę i ciasteczka do pana prezydenta dwa razy dziennie, a za podwieczorek odwdzięczał się poparciem weta, co zaskutkowało wepchnięciem i tak już skompromitowanego na wszystkie możliwe sposoby SLD w ramiona PIS i ochrzczenie nowej koalicji "pisolewem". Poza SLD na lewicy nic ciekawego nie ma, są jacyś radykałowie z KPP, którzy chcą likwidować kapitalizm, jest znajdująca się w stanie resztkowym SdPl i jest paru popularnych, podstarzałych polityków, którzy szukają bezpiecznego miejsca, z którego mogliby kandydować do senatu, albo do Stasburga, zapewniając sobie tym samym bezpieczną przyszłość.


Kandydat 3. "Naprzód Polsko". Partia mająca duże szanse na przekroczenie progu wyborczego i tylko na to. Maksymalny możliwy elektorat to 8%, bo mniej więcej tylu wyborców słucha Radia Maryja. Jak każde ugrupowanie eurosceptyczne zaczyna karierę od wyborów do Parlamentu Europejskiego. Może sporo ugrać na tej samej zasadzie, na której ugrał LPR pięć lat temu. Choć twórcy partii mówią coś o przełamywaniu monopolu PIS i PO, to bez względu na to ilu powiązanych z CIA miliarderów właduje w nią swoje pieniądze, nie złamie ona żadnego monopolu, nawet alkoholowego.


Kandydat 4. "Polska XXI". O nich już pisałem i nie ma sensu pisać więcej. Klub prawicowych, konserwatywnych intelektualistów, świetna alternatywa dla prawicowych, konserwatywnych nieintelektualistów. Partia dla koneserów i czytelników niszowego Dziennika, przeczołganie się przez próg możliwe, choć zaangażowanie w projekt Marii źle wróży. Mają szansę jeśli ściągną jakąś gwiazdę pop, np. Marcinkiewicza, ale atrakcyjny Kazimierz nie dostrzega chyba niczego atrakcyjnego w grupie sztywnych, jakby kij od szczotki połknęli i nabuzowanych wysoką - jakością - debaty - publicznej przegranych polityków.


Kandydat 5. Stronnictwo Demokratyczne. Cóż, Piskorski ma szanse dać radę Schetynie. Może ściągnąć Olechowskiego, który nie jest jeszcze wypalony tak bardzo jak Kwaśniewski, czy Onyszkiewicz. Może przyciągnąć też wielu byłych polityków PO i to bardziej nadających się do uprawiania polityki niż Maria. Będzie potrafił wykorzystać majątek stronnictwa, co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Nie skręca za bardzo w lewo, ale nie tworzy też kolejnej prawicowej alternatywy dla centroprawicy z PO i pseudoprawicy z PIS, mówi, że SD będzie partią centrum o umiarkowanie liberalnych poglądach zarówno w dziedzinie gospodarki, jak i w innych dziedzinach. Chce wrócić do takich pomysłów PO, jak podatek liniowy 15%, zamierza też być mniej konserwatywny. Może więc mamy alternatywę? Nie wiem, w każdym razie ze wszystkich kandydatów SD ma zdecydowanie największe szanse i warto bliżej przyjrzeć się tej partii.


5.52
Twoja ocena: Brak Średnia ocena: 5.5 (4 głosy/głosów )
Zostaw link w miejscach, które odwiedzasz lub/i skorzystaj z gotowych odnośników!

Słabośc SD

SD z zapleczem finansowym i przedwojenną tradycją ma szanse być tą nową siłą, która może zebrać rozmaitych polityków z centrum i osłabić zarówno PiS, jak i PO.
Ale na pewno nie z Piskorskim. Może i on energiczny, ale nie ma dobrej opinii wśród tych, których chiałby ściągnąć do partii, no i do urn.


jacio


Masz rację, Piskorski jest w

Masz rację, Piskorski jest w oczach wielu mocno skompromitowany. Poza tym będzie chyba kolejnym ugrzecznionym politykiem, bo przyłączył się niedawno do tych, którym nie podoba się zaniżanie standardów moralnych przez Palikota. Mimo to trudno znaleźć polityka, który potrafiłby lepiej przeciwstawić się Schetynie i lepiej wykorzystać spory majątek SD. Zresztą Piskorski nie będzie jedyną twarzą stronnictwa, partią interesuje się Olechowski i paru polityków, którzy wiele znaczyli w strukturach regionalnych PO, a dziś odeszli lub zostali wyrzuceni z partii. Jeśli więc znajdzie się dla PO jakaś alternatywa, to SD ma największe szanse.


Na pewno nie sięgnie po władzę

ale na 8-10 procent głosów przy dobrych wiatrach może liczyć.


Nawet na trochę więcej, jeśli

Nawet na trochę więcej, jeśli postaraliby się mogliby powalczyć o 10 - 15%. To dobry punkt wyjścia do budowania czegoś większego, PO też zaczynała z pułapu 12%.


Mało istotne są te 2-3% w lewo czy prawo

najistotniejsze jest sięgnięcie po pozycje okupowaną dziś przez PSL, czyli partii pozwalającej PO stworzyć stabilną koalicję. Wbrew pozorom ten mniejszy partner w takim układzie jest mocniejszy.


Cóż, jeśli SD chce być w

Cóż, jeśli SD chce być w przyszłości ( raczej dalszej, bo zbyt szybko się to nie stanie ) alternatywą dla PO, to lepiej, by na starcie miało te 2 - 3% więcej niż PSL. Zawsze to jakiś dodatkowy plus na starcie.


na domowy użytek ochrzciliśmy wespół SD

i stronnictwo XXI ( czy jak oni tam mają), jednym słowem- zgrupowania spadów- Klubem Polskich Nieudaczników XXI wieku. (blisko Berlina mamy, to i nieudaczników znamy, pozdrowienia! :)) Ja nie wiem, czy im się może udać coś ugrać. Wszyscy są mniej lub bardziej zużyci, bardziej mi to wygląda na drgawki, niż śmiałe wyskoki. Coś mi się wydaje, że szanse ma jedynie ten, który odchodzi będąc na fali, ta reszta to takie mułki błotne. Jasne, że mogę się mylić, niestety- ale wszystko to, co powstaje, to frustraci po PO, niewiele się różnią, w gruncie rzeczy. Mnie najbliżej to liberalnego skrzydła PO, liberalnego gospodarczo i obyczajowo, jakby z tego lewa PO zrobił się jakiś konkret, to na moje oko i tego bym sobie życzyła- PO centrowa plus "PO " lewicowa wystarczyłaby w zupełności.


Liberałowie gospodarczy i

Liberałowie gospodarczy i obyczajowi w PO to Palikot i jeśli chodzi o wierchuszkę partyjną to chyba tylko Palikot.


Liberalne skrzydło PO

portret użytkownika atkabe

Jakie liberalne skrzydło PO? PO juz dawno wycofało się ze swojego tzw. liberalizmu, ten liberalizm w PO to może i był w 2001 roku a potem skutecznie malał. W PO nie ma już nic z liberalizmu, jeden jedyny Palikot się ostał, ale to za mało aby mówić o liberalnym skrzydle.
Piskorski jako liberał zgodzę się, co z tego wyniknie trudno powiedzieć, ale przy dzisiejszym systemie oddawania głosów zadna nowa partia czy partyjka ne ma w RP żadnych szans. Okręgi jednomandatowe bez progu , czyli glosowanie na konkretna osobę to jedyne rozwiązanie na pojawienie się kogos nowego na tym podwórku. XXI wiek to jakas kpina a nie teatr, Jan Maria Kazimierz, Ujazdowski itp. kolesie, to ma byc niby alternatywa , dla kogo? Dla byłych Zchn-owców, czy moherów w filcowych kapeluszach? Wolę przyglądać się temu czemuś zwanemu SD a nuż coś z tego wyniknie.


no Palikot, Palikot

ale mam taką naiwną nadzieję, że za nim stoją jacyś cisi, co go głośno nie popierają, ale coś tam z nim razm dłubią. No bo że on juz taki zupełnie sam...Nie odbierajcie mi złudzeń....


Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że Palikot

to enfant terrible podobny nieco do Jasia Marii, ino z odwrotnym spinem. Nie budował sobie struktur, i zdaje się mieć to w nosie. Za to Piskorski to potrafi i nadal ma te struktury, będzie potrafił również zapanować nad strukturami SD.


O ile się spikną i nie pozagryzają, mogą z czasem przebić tandem Schetyna-Tusk.


Nie bądź śmieszny. Palikot

Nie bądź śmieszny. Palikot coś robi i potrafi w tym co robi być skuteczny, a Marysia? Co Marysia zrobiła oprócz mędrkowania i tworzenia konfliktów w każdej kolejnej zaliczonej partii? Niezbyt wiele. Palikot nie buduje wokół siebie własnej frakcji, czy podstawy pod przyszłą partię, bo obecnie PO jest na topie i z PO najłatwiej realizować mu jego pomysły, a poza tym nawet jeśli Palikot wypadnie z polityki to ma dokąd wracać. A Piskorskiego w SD nikt nie zagryzie, bo na razie nie ma tam nikogo, kto byłby zdolny to zrobić. Rozgrywki wewnętrzne, jeśli będą, to dopiero wtedy, gdy partia się wypromuje i gdy wylansuje się paru nowych, znanych członków, a na to potrzeba trochę czasu.


Myśl trochę bardziej abstrakcyjnie

bo porównanie tyczyło właśnie chęci i zdolności do tworzenia struktur. Bez tego w polityce można być pajacem albo gadającą głową, dopiero własne struktury i oparcie w wiernej grupie tworzą prawdziwego i władnego coś dokonać przywódcę.


Przejmowanie cudzych struktur jest zawsze trudne, i praktycznie niemożliwe, jeżeli nie ma się charakteru oślizłego gada, bo ujawnienie zapędów, czy choćby talentu przywódczego od razu napotyka na garde aktualnego przywódcy.


Nie zauważyłem, że odnosiłeś

Nie zauważyłem, że odnosiłeś się do złudzeń Doroli. Palikot partii tworzyć chyba nie chce, zresztą w PO mu na razie dobrze. Choć uważam, że jeśli miałby taki zamiar, to byłby skuteczniejszy niż Jaś Marysia, zresztą trudno nawet porównywać tych dwóch polityków. Palikot zajmuje się konkretnymi sprawami, takimi jak walka z biurokracją, jest przy tym wyrazisty i potrafi wzbudzać kontrowersje. JMR to zupełnie inna bajka, on zajmował się mrzonkami o popisach, zmianach konstytucji, czy standardach moralnych, a kontrowersje wzbudzał co najwyżej zmieniając kapelusz.


hmmm

no ale jeśli maja być "cisi" to muszą być tez "gęgacze"


Jeśli już rozważamy różne

portret użytkownika czarodziejka

Jeśli już rozważamy różne hipotetyczne scenariusze to myślę, że taka liberalna gospdarczo i obyczajowo partia miałaby chyba największe szanse na zaistnienie i poparcie wśród młodych ludzi, sama bym na taką partię głosowała.


Mogę się założyć, że Pan

portret użytkownika czarodziejka

Mogę się założyć, że Pan Migalski nie byłby zadowolony z twojej diagnoza politycznej:), ale faktem jest, że ona jest bardziej racjonalna od tego co czasem mogę usłyszeć z ust tego mędrca. Ja też uważam że ruch XXI nie specjalnie będzie miał szanse bo: 1. idea popisu juz się zdewaluowała i jakość jak się obracam wśród ludzi nie widzę aby tęsknili do niej, 2. to że zostało parę sierot, które tęsknią za IVRP w nowych szatach nie spowoduje nadmiernego poparcia wśród gawiedzi, 3. ludzie mają duży mętlik w głowie jesli chodzi o etykietki polityczne, dla wielu PIS jest prawicą, więc po cholerę im kolejna prawicowa partia, a niech do tego jeszcze dojdzie jakis twór polityczny Rydzyka i wtedy robi się nam w polityce podaż nieadekwatna do popytu.


To pan Migalski jeszcze robi

To pan Migalski jeszcze robi za dyżurnego mędrca? Kto by pomyślał. Masz rację, Popis i IV RP się już przejadły, żadna mucha nie lepi się na te hasła. Wprawdzie zostało w redakcji Dziennika parę sierot po tych projektach, ale poza tym komu na tym zależy? Jest jeszcze w Polsce ktoś taki?


Sam napisałeś, że paru

portret użytkownika czarodziejka

Sam napisałeś, że paru redaktorow w Dzienniku, którym się wydaje że zawojują świat, tego dołóżmy paru z TVN24 i paru z Polski the Times, naiwne żuczki oderwane od rzeczywistości.


TVN 24? O wiele można ich

TVN 24? O wiele można ich oskarżyć, ale o Popis?


Nie cały TVN24, ale niektórzy

portret użytkownika czarodziejka

Nie cały TVN24, ale niektórzy np. Morozowski. Poza tym wielu z nich pisuje felietony do działu Opinie w Dzienniku.pl, czasem po przeczytaniu takiego czy innego mam mieszane uczucia.


Czytam, czytam -

zgadzam się. Każda z tych partii ma szanse na przeskoczenie progu wyborczego. Pod pewnymi warunkami i o tym wiemy, nie ma co bić piany. Piskorski jest cwany, zobaczymy.
Natomiast Olechowski... o, mój miły panie Ja !
Olechowski to jest ściemniacz jakich mało. To jest ptaszek co nie lubi latać w stadzie, ani nawet kluczem. Owszem szarmancki, elokwentny, głupot nie gada, ale na długi dystans do roboty partyjnej, do słuchania lidera, on się nie nadaje. Przelatywał po kolei przez partie i bloki (BBWR) jak nie przymierzając kukuruźnik nad pawlakowym zagonem. I fruuu... poleciał.
On jest fajny. Tylko tyle: Olechowski jako fajny gość może coś przez chwilę firmować, a potem znika. Jak był w Platformie, nawet do Sejmu nie startował, bo mu się nie chciało.
I tak trzymać, panie Andrzeju. Odpoczywać!


Rolą, jaką Olechowski mógłby

Rolą, jaką Olechowski mógłby odegrać w tej partii jest reklama. Po prostu popularny polityk, liberał, jeden z założycieli Platformy nas popiera. Taki komunikat mógłby wysłać Piskorski do swych ewentualnych wyborców. Myślę, że pod tym względem Olechowski byłby całkiem przydatny. Natomiast Rosati i Onyszkiewicz... W partii mogą być, ale na miejscu Piskorskiego nie robiłbym z nich lokomotyw wyborczych, są już wypaleni i nikogo nowego nie przyciągną. Mogą być za to gwarancją na stworzenie kolejnej kanapy, ledwie przeczołgującej się przez próg przy sprzyjających wiatrach. Na miejscu Piskorskiego poszukałbym kogoś nowego wśród byłych polityków PO i w samym SD, wśród obecnych kilku tysięcy członków tego ugrupowania. A Olechowski, Rosati i Onyszkiewicz mogą być, ale zdecydowanie oprócz, nie zamiast kogoś nowego i nie powinni zawłaszczać całej wierchuszki dla siebie.


Jestem konsekwentny, dlatego głosuję na listę nr 2

Nie wierzę w nowe byty polityczne. Jedyna możliwość to podział partii z dotacjami - Nowa Lewica Palikota. Polityka to olbrzymie pieniądze, więc las Piskorskiego i nieruchomości SD po prostu nie wystarczą. Poza tym nie uważam żeby Piskorski personalnie miał jakieś szanse, gdyż prokuratorskich zarzutów pewnie kilka jeszcze może dostać (coś mi się zdaje, że parlament UE to była ucieczka w solidniejszy imunitet - podobnie jak obecnie Zbigniewa Z.)


Nie będzie nowej lewicy

Nie będzie nowej lewicy Palikota. Zresztą jaka tam z Palikota lewica.


Napisz Ja co rozumiesz pod pojęciem Lewica,

bo Lewica tak jak ja ją pojmuję do Palikota pasuje jak najbardziej.


Lewica to nie liberalizm

Lewica to nie liberalizm gospodarczy. Chyba, że socjalliberalizm, słynna "trzecia droga", wtedy mogę się zgodzić.


Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.