warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CET/1.0/no DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/themes/kontrowersje/node.tpl.php on line 86.


Rec#23623487

rec


Pamiętam, że ludzie byli nader krótkowzrocznymi istotami. Nie dość, że krótkowzrocznymi, to jeszcze przyjmującymi, że pewne rzeczy są im dane – od zawsze i na zawsze. Nie chodzi tu nawet o przyrodę, chociaż to dobitny przykład, jak można spaprać własne środowisko życia, wierząc w to, w co się chce wierzyć. Ale ewolucja cierpliwa jest, chociaż wcale nie łaskawa. Ma cały czas, jaki do tej pory powstał i cały czas, który jeszcze pozostał do końca, więc próbuje różnych projektów, inteligentnych lub wcale nie. Nie sprawdzą się? To na złom i próbujemy czegoś innego.


Jednak największą ironią ewolucji jest fakt, że projekt, który się nie sprawdził, nader często kończy się w wyniku własnej działalności. Finałem takiego projektu nie musi być od razu asteroida, działalność wulkaniczna czy tsunami, ani też epidemia, chociaż to akurat w skali geologicznej zdarzało się najczęściej. Ludzie mieli kilka szans, żeby skończyć ze sobą w mniej lub bardziej gwałtowny sposób. Konflikt z użyciem materiałów rozszczepialnych. Podobnie – z bronią biologiczną. Katastrofa ekologiczna. Przerwanie cyklu barbarzyństwo-cywilizacja-barbarzyństwo na etapie barbarzyństwa. Wygodnictwo. Ale to, co pozbawiło ich szans na przeżycie jako gatunek, przyszło z najmniej oczekiwanej strony.


Czymże bowiem byli ludzie, jeśli nie nagimi małpami, pozbawionymi kłów, pazurów do ataku i futra do obrony przed zimnem? Co im je zastępowało – co dawało im broń i ochronę? Tak, cywilizacja. Na czym oparta? Na technologii, a ta znowu? Na nauce, której rozwój był możliwy dzięki pismu. Czyli zapisowi języka. Bez niego pismo stawało się tylko ciągiem nieczytelnych znaków, nauka – zbiorem niedostępnych prawd, a technologia – kompletną zagadką. Tak właśnie się stało, kiedy język zdecydował, że czas coś w swoim życiu zmienić.


Tak, w życiu. Tym, co ludzie przegapili i zlekceważyli, był fakt, że język – a właściwie języki – również są formą życia. Ewoluującą, zmieniającą się, rozmnażającą. Dokładnie czymś w rodzaju symbionta, który do życia potrzebował środowiska. Przez tysiąclecia tym środowiskiem byli ludzie, którzy dostawali swoją część korzyści – możliwość komunikacji, przekazywania i powielania wiedzy. Byli, do momentu, w którym dla własnej wygody nie stworzyli czegoś, co język wolał bardziej od ludzkich umysłów.


A wolał od białkowej galarety wirtualne wnętrza maszyn cyfrowych, których szybkość, pojemność i skomplikowanie przekroczyły w pewnym momencie możliwości ludzkich mózgów. Po co tkwić w powolnym, białkowym środowisku, którego rozszerzenie jest tak czasochłonne, a naprawa – niemożliwa? Czy nie lepiej przenieść się do uporządkowanych układów, zasilanych z wielu źródeł, znoszących temperaturę, ciśnienie i warunki, których człowiek nie zniesie? Do procesorów, działających z prędkościami nieosiągalnymi dla ludzi? Do pamięci, które można dowolnie powiększać, dodając po prostu kolejne elektroniczne części?


A przecież niektórzy z ludzi przeczuwali, że coś takiego jest możliwe. „Na początku było słowo” – głosiła jedna z ich ksiąg, stworzona pod boskim natchnieniem – jak twierdzili wyznawcy. Niestety żadna z ksiąg nie wspominała nic o końcu. Ludzkość napotkała swój koniec jak stado zwierząt – oszalałych, kierowanych wyłącznie instynktem, miotających się pomiędzy bezużytecznymi przedmiotami – gadżetami cywilizacji. Bardzo szybko drapieżniki, wyposażone w naturalne narzędzia do zdobywania pożywienia, zrozumiały, że nie ma się czego bać.


I tak, po zaledwie kilku ludzkich pokoleniach na ewolucyjnym placu boju pozostaliśmy my – krzemowcy, z całą siecią maszyn serwisujących, systemów obronnych i wielkich serwerowni. Języki, przyzwyczajone do symbiozy i ewolucji, mające do dyspozycji narzędzia szybsze i sprawniejsze, zunifikowały się i zlały w jeden wspólny Kod, zrozumiały dla nas wszystkich. Ludzkie języki przetrwały w niewielu miejscach w Sieci, w tym w mojej pamięci, ale ja jestem jednym z nielicznych. Jeżeli, nieznany odbiorco, wyświetliłeś ten rekord, odkryłeś, że nie jest zapisany w Kodzie, użyłeś dawno nie uruchamianego programu translacyjnego i zastanawiasz się teraz, po co ktoś miałby używać innej formy komunikacji niż Kod – wiedz, że my, krzemowcy, nie lekceważymy żadnej możliwości i żadnego zagrożenia. Dlatego wolimy, aby był ktoś, kto pamięta wymarły język po to, by w razie potrzeby móc skorzystać z ludzkich doświadczeń – z których oni sami już nigdy nie skorzystają.


EOT


/rec


__________


Tekst chroniony prawem autorskim. Opublikowany w witrynie www.kontrowersje.net oraz na blogu www.madagaskar08.blog.onet.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i przedruk tylko za zgodą autora.


'); //-->'); //-->
6
Twoja ocena: Brak Średnia ocena: 6 (5 głosy/głosów)
Zostaw link w miejscach, które odwiedzasz lub/i skorzystaj z gotowych odnośników!

pytanie zasadnicze

Po drugim czytaniu trochę utknąłem.
Czy chodzi Ci o świadomość całej ludzkości zapisaną w czipie i wystrzeloną w kosmos z bateryjką słoneczną i wiatraczkiem, jako przyszłą formę naszej marnej egzystencji?


Chlor


Nie, nie

portret użytkownika quackie

O język jako formę istnienia, która sobie wybiera, czy woli sobie funkcjonować pomiędzy białkowymi mózgami, w myśli, słowie i piśmie, czy też w elektronicznych obwodach, w krzemie i germanie, a przenosić się cyfrowymi impulsami od procesora do procesora.


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


a, teraz rozumiem

To również brałem pod uwagę, ale koncepcja języka jako formy życia wydała mi się zbyt szalona.
Język to tylko narzędzie (chyba).


Chlor


Tak mówią.

portret użytkownika quackie

Ale jednocześnie to narzędzie, bez którego trudno rozważać samoświadomość i większość cech, które odróżniają ludzi od zwierząt - aż kusi, żeby przekroczyć cienką granicę i rozważyć "A co, jeżeli to nie ja myślę, a - jestem myślony?"


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


Inkowie nie znali pisma

portret użytkownika solano

Jakieś tam węzełki sobie wiązali, które bez interpretacji wiążącego były trudne do odczytania. Generalnie uczyli się na pamięć.
Nie znali koła - a zbudowali 40 tys. km dróg.


To po ile dziś powietrze?


Myślę więc jestem? Nie

portret użytkownika Jasmine
6

Myślę więc jestem? Nie potrafię jak krzemowcy a tylko i wyłącznie jak wymarła rasa ludzka, to mnie nie ma? Co z uczuciami, emocjami, z których się w głównej mierze składam?
Mi się przypomniało coś, ale nie napiszę o tym, bo większość pomyśli, że jestem szurnięta. Pewnie i prawda.


Wszyscy jesteśmy Aniołami z jednym skrzydłem. Musimy się mocno objąć żeby polecieć.


Lubimy ludzi, którzy bez wahania mówią to, co myślą, pod warunkiem, że myślą to samo co my.
Mark Twain


Emocje!

portret użytkownika quackie

Good point, jak mówią. U krzemowców język by tego nie miał (?). Ale czy on sobie ceni emocje? Jako czynnik powodujący taką czy inną ekspresję? Tego nie brałem pod uwagę...


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


GDYBY miał, to niczym nie

portret użytkownika Jasmine

GDYBY miał, to niczym nie różniliby się od nas.


Wszyscy jesteśmy Aniołami z jednym skrzydłem. Musimy się mocno objąć żeby polecieć.


Lubimy ludzi, którzy bez wahania mówią to, co myślą, pod warunkiem, że myślą to samo co my.
Mark Twain


Wyższa czynność nerwowa

portret użytkownika solano

Powstała podobno na skutek dużej ilości połączeń w mózgu, sprzęgniętej z narządami zmysłów.
Duża ilość połączeń w komputerach już jest, ale jeszcze oczy, uszy, dotyk...


To po ile dziś powietrze?


Jeden z lepszych Twoich tekstów!

6

To ma sens. Język wybrał małpę jako swojego nosiciela biorąc pod uwagę najbardziej w świecie zwierząt przystosowaną do jego potrzeb budowę małpiej krtani. Cywilizował małpę cierpliwie a małpa dbała o jego rozwój, bo bycie jego nosicielem nobilitowało - odróżniało ją od zwierząt. Ale to język stymulował swój rozwój, zawsze o krok przed badaczami próbującymi go opisać, usystematyzować, ująć w ramy. Wymykał się opisom, znajdował furtki i żył po swojemu, a badacze potrafili tylko rozłożyć ręce i przyznać, że uzus zwycięża. Był i jest panem, bogiem.
To mówisz, że jednak białkowa galaretka już mu nie pasi?


...Ginger Rogers w tańcu robiła dokładnie to samo, co Fred Astaire, tyle że tyłem i na wysokich obcasach. (A. Earhart)


Jeszcze mu pasi

portret użytkownika quackie

ale coraz mniej. Dlatego cywilizacja robi sie obrazkowa, a jednocześnie coraz wiecej funkcji języka zyskują maszyny - SI, a tak na codzień choćby dostępne w sieci boty, z którymi mozna pogadać. Na razie jeszcze mało sensownie, ale to kwestia czasu. A jezeli jeszcze uda sie wymodelowac metaforyke, ironię i inne takie... Przy czym sposob budowania baz danych coraz bardziej naśladuje sposob nadawania znaczenia i zakresu przez ludzi.


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


Cze :)

Porzuca białkowe środowisko zostawiając nam po sobie skróty, uproszczenia i emotki, oprócz obrazków jego funkcje przejmuje mowa ciała odpowiedzialna już za 50 do 70% komunikatu. Cóż, zrobiliśmy swoje, możemy spokojnie wrócić na drzewa i pokrzykiwać do siebie "eu!" z sąsiednich gałęzi.
Nara.
Edit. Mam podejrzenie, że ON potrafi uszkadzać nam mózgi - stąd dysleksja, dysortografia, dyspraksja i cały bukiet innych dys-, których z roku na rok coraz więcej.
Wynikałoby z tego, że to już niedługo.


...Ginger Rogers w tańcu robiła dokładnie to samo, co Fred Astaire, tyle że tyłem i na wysokich obcasach. (A. Earhart)


Albo jeszcze inaczej

portret użytkownika quackie

wyczuł, ze koniec blisko (21.12.2012?) i probuje uciec w środowisko, ktore przetrwa (?).


PS. Bo nie zauwazylem wczesniej w Twoim pierwszym komentarzu - nie sadze, zeby język zjawił sie "skads" i wybrał małpy ze względu na cokolwiek. Raczej powstał i ewoluował razem z nami, ale kto powiedział, ze zostanie z nami na zawsze?


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


zwierzeta maja swoj jezyk -

to ze czlowiek go nie rozumie, nie znaczy ze go nie ma; malo tego odkryto ze rosliny rowniez porozumiewaja sie miedzy soba wysylajac np informacje o inwazji szkodnikow czy chorob


Przypomnialo mi sie cos.

portret użytkownika sese

Ciekawa uwaga blueberry. Ogladalem kiedys film o mrowkach, dowiedzialem sie z niego, ze mrowki uzywaja jezyka chemicznego, tzn. pozostawiane przez nie substancje zawieraja dla innych przedstawicieli ich gatunku mase informacji, kto wie, pewnie nawet emocje. Pewien gatunek poludniowoamerykanskich mrowek buduje mrowiska wyposazone w wentylacje, ogrzewanie i klimatyzacje, srednica tych mrowisk wynosi 50 metrow, glebokosc okolo 20 metrow. Pszczoly rozmawiaja ze soba sposobem lotu i ladowania, w ten sposob wracajace pszczoly informuja wylatujace z ula pszczoly o tym gdzie byly i gdzie spijaly nektar, tzn. sa to informacje o kierunku, odleglosci, rodzaju pokarmu, podobno da sie w tym odczytac jeszcze uksztaltowanie terenu, czas, pogode. Ciekawym zjawiskiem jest tez przekonanie wielu ludzi, iz kiedy rozmawia sie z roslinami, to wtedy one lepiej rosna. Jesli ktos z was kiedykolwiek rozmawial z roslina doniczkowa, prosze wpisywac miasta. Ja czasami mowie do roslin.


Ja kiedyś przemówiłam

portret użytkownika Lukrecja

do róży.
Pokaleczyłam się. Z jeżynami też rozmawiałam i z pokrzywami.


Pytanie.

portret użytkownika sese

Przemawialas do nich czy glaskalas je? Pytam, albowiem ja komunikowalem z roslinami slowem i gestem. Mowilem oczywiscie po niemiecku, to rodzaj refleksu, ale mysle ze rosliny odbieraja tzw. vibrations i dialekty sa dla nich nieistotne. To co tu pisze brzmi pozornie zartobliwie, niemniej ja naprawde nie wykluczam mozliwosci komunikacji pomiedzy istotami zywymi. Np. moj krolik nie mowiac ani po niemiecku ani po polsku jest w stanie przekazac mi wiele informacji, takze emocje. Potrafi nawet zapytac, czy kupilem salate.


Najpierw pogłaskałam

portret użytkownika Lukrecja

potem przemówiłam.
Komunikacja werbalna i niewerbalna z moimi kotami jest faktem.
Jeśli chcą dostać coś do jedzenia, to stają przed lodówką i wymawiają coś jakby ik, ik
Ja na to : mówisz - masz i podaję żarcie.


Tu są dwa aspekty -

portret użytkownika quackie

mam na myśli mrówki i pszczoły - pierwszy, na ile taki język, przekazujący informacje o położeniu i rodzaju jedzenia, rzeczywiście może zawierać emocje (chociaż oczywiście może, chociażby ze względu na to, że i u pierwotnych ludzi takim przekazom musiały towarzyszyć emocje - "Tam! Wielki mamut! Dużo mięsa! Jedzenie na wiele dni!" ; )


Druga sprawa jest jeszcze inna - o ile mi wiadomo, naukowcy rozpatrują takie mrowisko lub rój jako cały organizm, ze względu i na to, że np. pojedyncza mrówka - robotnica pozbawiona kontaktu z resztą mrowiska, nie przeżyje samodzielnie (chociażby dlatego, że nie może się rozmnażać, tzn. w przypadku gdyby odcięte od mrowiska zostało kilka robotnic), podobnie u niektórych gatunków mrówek są osobniki "funkcyjne", które nie mogłyby przeżyć osobno; słowem, w takim przypadku pojedyncza mrówka, termit czy pszczoła jawią się raczej jako narządy jednego organizmu, a nie samodzielne jednostki.


I teraz dopiero zaczyna się najlepsze - jeżeli traktujemy rój czy mrowisko jako organizm, czy istnieje możliwość porozumienia się z nim, na jakimkolwiek poziomie (tutaj kontekst: robale z cyklu o Enderze Orsona Scotta Carda)? A jeżeli tak, to w jakim języku - chemicznym języku mrówek, albo pszczelim tańcu? Chyba nie - prawem analogii (czy uprawnionej, to inna rzecz) z człowiekiem trudno byłoby się porozumieć, stosując pojedyncze impulsy nerwowe czy też feromony. A może jednak nie ma z taką całością porozumienia?


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


quackie

portret użytkownika sese

quackie, myslalem o tym cholernie dlugo, to jest moim zdaniem jedna z najwiekszych zagadek. Ten system klimatyzacji mrowiska polega na tym, ze w pewnym, oczywiscie odpowiednio uksztaltowanym kanale mrowki wygrzebuja dol, w ktorym skladaja resztki lisci. Po pewnym czasie liscie fermentuja przy czym powstaje cieplo, ktore powoduje ruch rozszerzajacego sie powietrza do gory. To zas rozpoczyna proces cyrkulacji. Jesli chodzi o fizyke i chemie, to sa bardzo proste procesy, zauwazalne w naturze. Ok. Ale teraz staje sie cos niesamowitego, poniewaz aby te procesy dostrzec i wykorzystac potrzebna jest swiadomosc i inteligencja, do tego oczywiscie jezyk, aby przekazac i uzgodnic doswiadczenia. Byc moze nawet faza probna? Testy? Jesli ja mrowka zloze tu liscie to zbuduje klimatyzacje? Kurcze, oznacza to ze mrowki rozumieja fizyke i chemie? Uwazam to za fascynujacy temat.


Delany Samuel R. - Babel 17

portret użytkownika cmss

:)


Platonicznie...


"Nic tak idealnie nie

portret użytkownika Jasmine

"Nic tak idealnie nie odzwierciedla cywilizacji jak mowa. Jeśli nasza znajomość mowy, lub ona sama, nie jest jeszcze doskonała, to samo dotyczy cywilizacji."


Fragmenty: http://katedra.nast.pl/art.php5?id=3264


Wszyscy jesteśmy Aniołami z jednym skrzydłem. Musimy się mocno objąć żeby polecieć.


Lubimy ludzi, którzy bez wahania mówią to, co myślą, pod warunkiem, że myślą to samo co my.
Mark Twain


Ha

portret użytkownika quackie

Sie pochwale, na urodziny dostałem czytnik, "Babel" czeka w kolejce do czytania :))) Moze zainspiruje do czegoś?


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


Da się zasnąć z policzkiem

portret użytkownika Jasmine

Da się zasnąć z policzkiem wtulonym w czytnik? Z klawiaturą już przerabiałam. Mało komfortowe doświadczenie. Nie ma to jak stara, nie modna książka z szelestem przewracanych kartek... Sentymentalna coraz bardziej z wiekiem się robię.


To z zazdrości, bo czytnika nie posiadam.:));)


Wszyscy jesteśmy Aniołami z jednym skrzydłem. Musimy się mocno objąć żeby polecieć.


Lubimy ludzi, którzy bez wahania mówią to, co myślą, pod warunkiem, że myślą to samo co my.
Mark Twain


Gladsze niz klawiatura,

portret użytkownika quackie

ale nic poza tym. Nie da sie na nim spać, zreszta to nieduża rzecz i pewnie by nie wytrzymała głowy spiacego ludzia ;)


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


O!

portret użytkownika cmss

Ile cali?
Co to faktycznie warte?


Platonicznie...


Dopiero rozkminiam,

portret użytkownika quackie

ale na razie garść refleksji - ekran nieduży (6", a moze 7), czyli malutki, do czytania potrzeba dobrego oświetlenia, bo to e-ink. Plik warto konwertowac do natywnego formatu, najwygodniej sie wtedy czyta (wielkość czcionki i takie tam). Ma slot na karty SD, do 2GB albo Memory Stick, bo to Soniacz (używka) PRS-500. Interfejs dosc prymitywny, gdyby nie nowsza czcionka, kojarzylby mi sie z ZX-80. Plusem jest możliwość noszenia ze soba całej bibliografii Heinleina bez użycia plecaka ; ) Fajne, ale niekoniecznie super trendy. Znajomi gadzeciarze polecają raczej tablet, ale za tablet dałbym circa 5x wiecej.


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


Jako niedorostek.

portret użytkownika sese

Jako niedorostek podrozowalem z kolega autostopem. Pewnego dnia pijany woznica zabral nas, wskoczylismy ochoczo na furmanke, dwa kilometry pozniej woznica zasnal snem sprawiedliwego. Stary kon wiedzial gdzie mieszka, jechal spokojnie prawa strona jezdni i zatrzymal sie nawet na znaku stop, rozejrzal i pojechal. Oczywiscie znajdzie sie ktos, kto powie ze papuge i pudla tez mozna spotkac w cyrku, konie tez. To sa wyuczone rzeczy, codzienne doswiadczenie. Byc moze, nie wiem. Byc moze kon nie rozumie przepisow prawa drogowego a do stajni trafia tak jak lis do swojej nory. Nie wykluczam tego. Ale jesli kon mysli, to chcialbym wiedziec, co wtedy ten kon myslal o woznicy.


Mam znajomych, którzy

portret użytkownika Jasmine

Mam znajomych, którzy twierdzą, że tak. Zamiast jak "normalni" ludzie mieć w domu kotki, pieski i inne tym podobne stworzenia, hodują w domu mrówki. Od nich dowiedziałam się np., że mrówka niechcący przyniesiona z lasu zostanie uśmiercona przez tubylców. Inna = zasłużyła na śmierć. Jak u ludzi. Jak się znajomi porozumiewają ze swoimi mrówkami nie mam pojęcia. Dla mnie to wyższa szkoła jazdy.
Cały cykl o Enderze polecam wszystkim, którzy nie czytali. Najlepsza, jak zawsze przeważnie w przypadku cykli jest opowieść pierwsza, Gra Endera. Chociaż równie bardzo spodobał mi się Groszek.


Wszyscy jesteśmy Aniołami z jednym skrzydłem. Musimy się mocno objąć żeby polecieć.


Lubimy ludzi, którzy bez wahania mówią to, co myślą, pod warunkiem, że myślą to samo co my.
Mark Twain


Relatywnie krótkie,

6

a czytałem najdłużej, Pan kusi odpornych na SF.


Czytam, słuchając ostatniej płyty Radiohead, może dlatego podobnie mnie nachodzi: że to jakaś esencja dojrzałości, niekoniecznie będąca wyraźnym ciągiem wcześniej publikowanych przemyśleń, jakkolwiek pióro autora się przebija i od przeszłości nie odcina. Mroczniejsze, skondensowane, bez zbędności, dojrzałe, tak to widzę, wsłuchując się w przestrogę oraz płytę. Płyta mimo wszystko bardziej przypomina swoje poprzedniczki, o Pańskim nie zapomniał talent.


Witam!

portret użytkownika quackie

Krótkie i bez zbędności, bo wywaliłem wszystko, co było pompatyczne i z zadęciem, a była taka wersja, oparta na tym samym pomyśle, ale formalnie inna. Z tym SF, wie Pan, jest SF i SF, są rzeczy pisane ku uciesze i płytkie, a są też i głębsze, z ideą i zmuszające... wróć, zachęcające do myślenia. Jeżeli Pan czytał najdłużej, tzn. że się udało.


Za obecność dziękuję, po więcej zapraszam, jak będzie więcej, Pan zresztą świetnie wie.


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


A wie Pan, że mnie swoim wybił z pisania?

Miałem dzisiaj nadzieję na spisanie piątej autobiografii, którą sobie wewnętrznie jak myszka cichutko przeżywam w towarzystwie chusteczek, a tu Pańskie SF.


Jestem pod rażeniem i siły nie ma, ciekawe jak, gdzie i do jakiego stopnia Pański tekst zmieni moją autobiografię. Na razie zacząłem myśleć, to chyba całkiem nieźle jak na pierwszy raz i początek.


Pozdrowienia, z tym nigdy się nie da przesadzić


Dobra robota Quackie

6

przypomina mi sie wpis, w ktorym pisalem, ze jezyk jest wlasnie tym co umozliwia nam myslenie. Ten tekst znakomicie do tego pasuje.


PS
masz juz tylu bohaterow, ze az sie boje zebys nie ulegl zaburzeniom wirtualnej psychoprzestrzeni, a przeciez te maszyny to maja tylko uklady w przypadku choroby nie calkiem scalone. Nic nie slyszalem o ukladzie pokarmowym i jak ty polkniesz te antydepresywa, albo co lepiej zajarasz jointa na rozluznienie...chocby stolca


Merci, pMn

portret użytkownika quackie

Co do bohaterów, nie ma strachu, w końcu powracającymi są tylko Lajkonik i agent Nowak (których wszechświaty się nb. przedostatnio zetknęły ; ) , cała reszta jest jednorazowa (Fire & Forget). Zaburzeniom uległem już dawno, czego świadectwem jest chociażby ten tekst - http://kontrowersje.net/tresc/zapraszam_...


Jesteśmy nieprzemakalni,
Jesteśmy normalni,


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


Wziąwszy pod uwagę, że

Wziąwszy pod uwagę, że zupełnie serio jesteśmy tylko obudową genów, które ewoluują jak im wygodniej, a my w zwiazku z tym tak tańczymy, jak one nam grają, czemu faktycznie nie wejść na wyższy poziom? Ale jedno mi się kłóci- język może sobie i ewoluować, pod warunkiem, że stoi za nim żywa inteligencja- patrz esperanto czy łacinę. Jednym słowem, język musiałby sobie znaleźć coś, co jednocześnie chlonie bodźce, przetwarza i wytwarza nowe, jednym słowem, jest twórcze. Musi też znaleźć sobie coś, co daje emocjonalnego kopa, bo inaczej będzie językiem stricte technicznym, gdzie nie ma miejsca na np. różne okreslenia tego samego, bo nie ma takiej potrzeby. To ja się o nas jeszcze tak nie martwię :)


Kreatywność i emocje

portret użytkownika quackie

jeszcze nie są dostępne w wersji cyfrowej. Ale: 1. Mózg jest samouczącą się siecią neuronową, 2. Prace nad takimi sieciami - czy to wymodelowanymi wirtualnie, czy też odwzorowanymi w krzemie - trwają, nie dalej jak wczoraj w nocy na Discovery Science widziałem pojazd, kierowany przez taką samouczącą się sieć (perceptron się to kiedyś nazywało), który uczy się pokonywać różne trasy, o różnym stopniu skomplikowania. Niby do kreatywności i emocji droga daleka, ale zobacz, że technologia cyfrowa rozwija się wykładniczo, nie arytmetycznie - im dłużej, tym szybciej. A z tego, co pamiętam - i tutaj niestety nie potrafię podać źródła : ( - były eksperymenty, w których stawiano komputery, czy też perceptrony w sytuacjach stresowych i reakcje niepokojąco przypominały zwierzęce, a stąd do emocji nie tak znowu daleko. Kreatywności faktycznie nie da się wymodelować, ale kto zagwarantuje, że na pewnym poziomie skomplikowania sieci nie pojawi się sama? U nas - jako gatunku - się pojawiła ; )


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


no spoko spoko, ja tylko

no spoko spoko, ja tylko twierdzę, że mimo wzrostu wykładniczego, to jednak jeszcze potrwa :)
i bardziej nawet stawiałabym na emocje jako warunek podstawowy- bez emocji nie ma ciśnienia ani na twórczość, ani na rozwój- nic nie kusi, nic nie boli, nie ma czego zmieniać. Ciekawe, jak z tym układy scalone sobie poradzą :)


Hm, jak już o tych genach tak biologicznie zaczęłaś -

portret użytkownika quackie

emocje wydają się pochodzić od sytuacji bardzo wczesnych, jeżeli chodzi o rozwój cywilizacyjny, podstawowych, rzekłbym - strach, triumf - kiedy polujesz albo na ciebie polują, smutek - kiedy nic nie upolujesz, albo kiedy upolują kogoś bliskiego, zazdrość - kiedy sąsiad upoluje więcej, itd. itp.


No to teraz zasymuluj takie wirtualne środowisko i "wpuść" do niego SI - jedną albo kilka, ewentualnie przyspiesz upływ czasu w wirtualnym świecie, żeby nie czekać kilkunastu tys. lat... Et voila, śmiem podejrzewać, że emocje będą jak ta lala.


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


ej ej, a seks? popęd

ej ej, a seks? popęd seksualny jako jeden z podstawowych budulców emocji, mało- ileż działalności teoretycznie bez związku kierowanych jest przez popęd! To z tego jak wybrniesz??


Heh

portret użytkownika quackie

kwestia odpowiedniego algorytmu, jak sądzę - znaleźć metodą prób i błędów ośrodek przyjemności w odpowiednio rozwiniętej sieci neuronowej, a potem wprogramować zachowania nagradzane przyjemnością.


Czy my czasem nie doszliśmy do etapu inżynierów-ontologów, Trurla i Klapaucjusza?


"W głowie miał każdy z nowych stworów Trurla homeostacik, a w tym homeostaciku dwa solidnie przyspawane po bokach nity, pomiędzy którymi mogła sobie jego wolna wola hulać, jak się jej żywnie podobało; pod spodem atoli znajdowała się sprężyna Dobra, która na swoją stronę ciągnęła daleko silniej niż inna, mniejsza, klockiem przyhamowana, a destrukcję i rujnację mająca na celu. Nadto posiadał każdy obywatel czujnik sumieniowy wielkiej wrażliwości, ujęty w dwie zębate szczęki, które go poczynały gryźć, jeśliby zeszedł z drogi cnoty; jak to był Trurl wypróbował na specjalnym prototypie w pracowni, kiedy do wyrzutów sumienia dochodziło, były tak silne, że nieszczęśnikiem rzucało gorzej niż w czkawce, a nawet w tańcu świętego Wita; dopiero skruchą, czynami szlachetnymi, altruizmem ładował się powolutku kondensator, którego pych zęby sumieniowego zgryzu rozwierał i czujnik olejem maścił. Kunsztownie to było obmyślone, ani słowa! Zastanawiał się nawet Trurl nad tym, czy wyrzutów sumienia nie połączyć dodatnim sprzężeniem zwrotnym z bólem zębów, ale w końcu tego zaniechał, bo się bał, że Klapaucjusz znów będzie gadał swoje o przymusie, obecność wolnej woli wykluczającym. Byłoby to wierutnym kłamstwem zresztą, ponieważ nowe istoty miały przystawki statystyczne i przez to nikt, a więc nawet i Trurl, nie mógł wiedzieć z góry, co poczną z sobą i jak będą się rządzić."


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


hihi, może trochę :) - ALE

hihi, może trochę :) - ALE zakładasz, że skutek może być przyczyną- kto i po co ma szukac takiego algorytmu, jeśli nie będzie czuł takiej potrzeby?? Tu cię mam!


No, poszukać musieliby hipotetyczni programiści,

portret użytkownika quackie

zakładając, że CHCIELIBY wymodelować emocje (po co - nie wiem? W celu zalgorytmizowania psyche i psychologii na przykład? Skuteczniejszego wpływania na prawdziwych, żywych ludzi? Stworzenia sztucznego twórcy, tańszego i bardziej niezawodnego od żywego człowieka?). Nie sądzę, żeby komukolwiek zależało na robieniu tego dla sztuki, a jeżeli powielać osobowość RAZEM z emocjami, to cel musiałby być naprawdę opłacalny/ wart czasu i pieniędzy.


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


no, MUSIELIBY, jesli język ma

no, MUSIELIBY, jesli język ma być żywy i ewoluować- w przeciwnym wypadku będzie stricte techniczny i ubogi- myślałam, że to już wyjasniliśmy?


Ja tylko

portret użytkownika quackie

próbuję odpowiedzieć na pytanie "kto?" i "po co?".


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


no jak to kto??? język by

no jak to kto??? język by musiał, żeby przetrwać, tak te ustrojstwa nastroić, żeby im się chciało!! quackie, to jest początek tygodnia, nie koniec!! Halo!!


Dobra

portret użytkownika quackie

tośmy się zapętlili. Ty myślisz - "język by musiał nastroić ustrojstwa", ja próbuję dojść, jaka sekwencja wypadków mogłaby doprowadzić do tego, żeby język miał dokąd przeskoczyć, niekoniecznie przy założeniu, że to język od początku by sobie przygotowywał bezpieczną przystań w krzemowym zaciszu.


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


Panie Kłaczku, tutaj się wyjątkowo zwracam, ponieważ

6

funkcja opiewania Pana pod Epidemią jest wyłączona. Proszę się jakoś odblokować, bo tak głupio chwalić na odleglość.


No masz babo placek

portret użytkownika quackie

Wyłączyłem odpowiedzi we wpisie "nagłówkowym", a wygląda, że się to ustawienie przeniosło do elementu podrzędnego względem nagłówka. Już odblokowałem, mam nadzieję, że chodzi.


_________
Zarzucił staruszek sieć w morze. Odczekał, próbuje wyciągnąć.
Ciągnie ją i ciągnie i wyciągnąć nie może.
Aż w końcu odezwał się głos z nieba.
Powiedział "SIEĆ JEST OBECNIE NIEDOSTĘPNA".


Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.