warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CET/1.0/no DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/themes/kontrowersje/node.tpl.php on line 86.


Rok 1967.

Nic się nie dzieje. Również z monitora wieje nudą, na głównej stronie "kontrowersji" filozoficzne dywagacje, życiorys jakiegoś Hindusa, czy innego Wietnamczyka i wzmianka o amerykańskim wróżbicie z tytułem naukowym, który ponoć przewidział, że za sto lat Polska i Meksyk będą rządzić światem. Nie ma o czym pisać, a mnie aż palce świerzbią, by wystukać na klawiaturze parę nieskładnie poskładanych w średnio sensowne zdania słów. Mam nawet temat, jedyny wart uwagi, jeśli chodzi o aktualne wydarzenia. Rozejm. Postrzelali do siebie, zginęło trochę ludzi, ktorych trupy zostały pośmiertnie użyte, jako mięso armatnie dla wszelkiego rodzaju ideologów filo- i anty- semickich i w końcu przestali.


Wczoraj wieczorem pan minister nie pamiętam już czego, z Izraela, ogłosił, że Izrael pokazał swoją wielkość i osiągnął zakładane cele, więc można odpuścić sobie dalszą walkę. Zastanawiam się w co w takim razie Żydzi chcieli wycelować, bo ja tu widzę jedno wielkie pudło. Hamas nadal rządzi w strefie Gazy i choć wczoraj krzyczeli o tym, że będą "kontynuować opór" i zrzucili nawet na Izrael parę rakiet, to dziś przycichli i mówią, że jeśli Izrael wycofa się z Gazy będzie git, a oni nie będą już strzelać. Izrael zresztą zadeklarował, że rozważy wycofanie się, co oznacza, że po tygodniowych przepychankach ( tyle Hamas jest gotów wytrzymać bez wojny ) wojska izraelskie ( przynajmniej na jakiś czas ) opuszczą Gazę, a Hamas skończy ( przynajmniej na jakiś czas ) ostrzał rakietowy przygranicznych terytoriów Izraela. Mówiąc krótko sytuacja wróci do punktu wyjścia. Hamas nadal będzie rządził w strefie Gazy i paradoksalnie jego władza może się umocnić. Co innego władza Abbasa, prezydenta Autonomii Palestyńskiej i jego partii, Fatah, rządzącej na Zachodnim Brzegu. Abbas nic nie zrobił podczas konfliktu, wypowiedział się raz, czy dwa, mówiąc, że Hamas zawinił i na tym jego aktywność się skończyła. Wszystko wynika z wewnętrznego konfliktu między Hamasem i Fatahem, który jest silniejszy niż konflikt Palestyńczyków z Żydami. Warto się zresztą przyjrzeć temu, co robiły poszczególne strony konfliktu, nazwanego przecież izraelsko - palestyńskim. I tak:


Izrael. Bronią interesów swoich i swoich obywateli. Wchodzą do Gazy, gdzie prowadzą wojnę w złym stylu, wojnę, na której bardziej niż terroryści z Hamasu cierpią zwykli, palestyńscy cywile. Izrael chce pokazać, że rządzi w regionie, choć kosztuje go to utratę poparcia i zaufania części światowej opinii publicznej.
Hamas. Występują na terenie Gazy, jako gospodarze. Tracą na rzecz Izraela część strefy, ale ostatecznie udaje im się zachować władzę. O to zresztą chodzi, o władzę i o dążenie do zniszczenia Izraela, w tym konflikcie Hamas dba jednak o PR, robiąc z siebie obrońców Palestyńczyków.
Egipt. Gdy ONZ jak zwykle nie daje rady tworzy projekt rozejmu między Izraelem, a Hamasem. W końcu sprawa obywa się bez pośrednictwa Egiptu, ale Egipt pokazuje się jako pośrednik między Arabami, a Izraelem. Nie jest to zresztą dla Egiptu trudne, bo nie lubi Palestyńczyków z Gazy i Hamasu, a z drugiej strony jest państwem arabskim, więc nawet u Hamasu ma większy posłuch niż ONZ.
Sarkozy. Jedzie do Egiptu, Bóg raczy wiedzieć po co. Jak zwykle lansuje się, robi z siebie męża opatrznościowego i pcha się tam, gdzie nie jest potrzebny. W Gruzji Putin kiwał go jak chciał, widocznie spodobało mu się i postanowił w imieniu niewiadomo kogo, czy Francji, czy UE, którą traktuje jak własny folwark, robić rozejm.
Autonomia Palestyńska. Nie robi nic. Angażują się wszyscy, łącznie z Francją i Egiptem, a władze palestyńskie nie robią niczego w sprawie Palestyńczyków. Mogli wysłać pomoc humanitarną, ale wewnętrzny konflikt okazał się silniejszy.


Tak pokrótce wygląda udział wszystkich stron. Na przykładzie tej wojny widać, że powstanie wolnej Palestyny będzie trudne, bo różnice między Gazą rządzoną przez terrorystów z Hamasu, a Zachodnim Brzegiem rządzonym częściowo przez Izrael, a częściowo przez umiarkowany, lecz skorumpowany Fatah, są zbyt wielkie. Izraelowi też nie spieszy się do przyznania Palestyńczykom niepodległości, o czym świadczą kolejne żydowskie osiedla na Zachodnim Brzegu, budowane nielegalnie, przy braku jakiejkolwiek reakcji ze strony rządu izraelskiego. Poza tym przy dawaniu Arabom niepodległości trzeba będzie zrobić coś z Jerozolimą, a to największy problem, bo i Żydzi i Arabowie zrobili z niej sobie "święte miasto" i chcą mieć w niej swoją stolicę. Arabowie chcą wschodniej Jerozolimy dla siebie, Żydzi nie chcą o tym słyszeć i chcą mieć całe miasto pod swoją władzą. Sytuacja bez wyjścia, dwa fanatyzmy religijne, ochrzczone "tradycją" i "dziedzictwem", na które nałożył się nacjonalizm, czyli mówiąc krótko obie strony są w dupie i najwyraźniej dobrze się tam czują. W związku z tym na szybką niepodległość Palestyny się nie zanosi, a mimo to Izrael nie chce powiedzieć Arabom "nie", nie chce i nie może. Jeśli Palestyńczycy nie dostaną własnego państwa zaczną domagać się obywatelstwa Izraela i prawa do głosowania. Palestyńczyków już jest na terenach zarządzanych przez Izrael tyle, ile Żydów, a rozmnażają się znacznie szybciej, więc wkrótce będą większością. Jeśli zarządaliby prawa do głosowania, zamiast własnego państwa, Izrael musiałby się zgodzić, podpisując na siebie wyrok śmierci, albo musiałby wprowadzić apartheid, czego nie przełknęłyby nawet Stany Zjednoczone, które musiałyby się sprzeciwić w imię czegokolwiek, choćby politycznej poprawności.


Żydzi mają do wyboru dwa wyjścia: oddać Arabom część Jerozolimy i wycofać się z Zachodniego Brzegu, albo oddać Arabom cały Izrael. Problem w tym, że na oddanie Palestynie czegokolwiek nie godzą się żydowscy nacjonaliści, mający całkiem spore wpływy. Czy jest więc inne rozwiązanie? Na początku tego wywodu napisałem, że wojna skończyła się powrotem do punktu wyjścia, możliwe, że Izrael wróci do jeszcze innego punktu wyjścia, do sytuacji z 1967 roku. Jak by to wyglądało? Zwyczajnie. Izrael bierze dla siebie całą Jerozolimę i parę osiedli na Zachodnim Brzegu z jakimiś skrawkami przygranicznych terytoriów. Resztę Zachodniego Brzegu zajmuje Jordania, Strefa Gazy jest wolna, albo trafia pod władzę Egiptu. Sprzeciw Palestyńczyków nie miałby tu znaczenia, zresztą kto by się sprzeciwiał? Hamas? To terroryści, nikt nie zwróci na nich uwagi. Abbas? Szef izraelskiej prawicy śmieje się z niego, że nie potrafi kontrolować nawet własnego pałacu, co najlepiej świadczy o jego politycznej udolności. Większość Palestyńczyków zamieniłoby żydowską okupację na Jordanię z pocałowaniem ręki, problemem pozostaje sama Jordania, która zrzekła się jakiś czas temu praw do Zachodniego Brzegu i nie chce brać sobie z powrotem na głowę kłopotu. Jordańczycy nie pałają miłością do palestyńskich braci, solidarność arabska to mit. Może więc jednak palestyńskie państwo? Wracamy więc do kwestii granic i do niekończących się negocjacji. Jeśli wieczne negocjacje okażą się zbyt długie Palestyńczycy mogą polubić Izrael tak bardzo, że zechcą nie odłączać się, tylko zostać i decydować o jego władzach, a to zrodzi dużo większe problemy, niż obecnie.


5.76
Twoja ocena: Brak Średnia ocena: 5.8 (4 głosy/głosów )
Zostaw link w miejscach, które odwiedzasz lub/i skorzystaj z gotowych odnośników!

"oddać Arabom cały Izrael"

"Żydzi mają do wyboru dwa wyjścia: oddać Arabom część Jerozolimy i wycofać się z Zachodniego Brzegu, albo oddać Arabom cały Izrael."


Czyli jednak Alaska? ;-) Gratulacje. Jest tylko mały problem - prawdopodobnie też zostaniesz oskarżony o antysemityzm. Wynika on z tego, że popierasz dawną kulturę rzymską i szukasz rozwiązań według praw naszej cywilizacji. Bowiem poprzez stulecia zmieniały się międzynarodowe regulacje dotyczące wojny. Jeszcze do niedawna istniało ius ad bellum (prawo do wojny). W imperialistycznym Cesarstwie Rzymskim celem polityki międzynarodowej był pax romana - panowanie Rzymu nad całym światem antycznym, szczególnie basenem Morza Śródziemnego ("mare nostrum").
Mimo jednak wrodzonej pogardy wobec innych narodów, to właśnie Rzymianie, którym zawdzięczamy także takie gałęzie prawa, jak prawo karne, cywilne, rodzinne, spadkowe etc., stworzyli kategorie ius pacis et bellis (prawo pokoju i wojny) czy lus gentium (prawo narodu) - która odnosiło się do relacji prawnych Rzymian (obywateli rzymskich) z cudzoziemcami.


Na bazie tych relacji w listopadzie 1967 roku, Rada Bezpieczeństwa ONZ jednogłośnie przegłosowała rezolucję 242. Naciskała ona na 'niedopuszczalność faktu zagrabienia terytorium na drodze wojennej' i wzywała do 'wycofania izraelskich sił zbrojnych z terytorium okupowanego w aktualnie trwającym konflikcie'. Izrael nic sobie z tego nie robił aż do dnia dzisiejszego. Liczenie na to, że nagle zmieni się z wilka w owieczkę - jest chciejstwem ponad miarę.
IMHO, czekamy teraz na drugą akcję w stylu 11 września - po której znowu cały świat krzyknie z oburzenia na podłość palestyńskich terrorystów - a wtedy zapali się zielone światło dla realizacji swoich celów na które nie pozwalają teraz uczciwe oczy świata. Kiedy zapłonie jakiś izraelski Reichstag? Pewnie już wkrótce. I obym się mylił.


Nie Alaska. Nadal uważam, że

Nie Alaska. Nadal uważam, że najrozsądniejszym i najlepszym rozwiązaniem byłoby państwo palestyńskie w granicach ustalonych rozejmem w 1949 roku, a więc Gaza i Zachodni Brzeg. Problemem jest Jerozolima i parę większych żydowskich osiedli. Napisałem więc jakie inne rozwiązania są ( choć gorsze ) możliwe. Jednym z takich rozwiązań jest podział Palestyny między Izrael ( wschodnia Jerozolima, część Zachodniego Brzegu ), Jordanię ( większość Zachodniego Brzegu ) i Egipt, bądź niepodległe państwo palestyńskie w strefie Gazy. Jeśli Izrael nie zgodzi się na żadne z dwóch powyższych rozwiązań ( wolna Palestyna w całości, albo podział ) będzie miał do wyboru rozwiązania jeszcze gorsze, a więc nadanie Palestyńczykom obywatelstwa i praw wyborczych, co zaskutkuje faktyczną likwidacją Izraela, jako państwa żydowskiego, albo apartheid, co zaskutkuje międzynarodową izolacją, bo apartheidu nie poprą nawet Stany Zjednoczone. Są cztery rozwiązania, w końcu któreś z nich stanie się faktem.


@ja

Czekam z utęsknieniem na obiektywny tekst
o tym konflikcie. Kiedy czytam o rozmnażających
się Palestyńczykach wiem już o co chodzi autorowi
i z przymrużeniem oka patrzę na tezy o niechęci
arabsko-arabskiej gdyż mam nieco inne zdanie.


Politycznie - wiadomo , napływ biedoty (często
uzbrojonej) to nie jest najlepszy argument do
miłości ale poparcie to już zupełnie inna
sprawa. Cała pierwsza wojna arabsko-żydowska
toczyła się pod hasłami obrony ludu palestyńskiego
- choć rzeczywiście zdobycie terytorium ledwie powstałego Izraela było drugim wątkiem ,
mniej oficjalnym - brakuje jednak dokumentów
na ten temat.


Nie istnieje większa animozja wewnątrz Islamu
niż animozja do Izraela. Nie wiem skąd
bierzesz informacje o większym nielubieniu.


Ostrzał północnych terenów Izraela służył
odwróceniu uwagi Izraelczyków od szlaków
przemytniczych na granicy z Egiptem (na
południu) . Obszar Gazy to ok 41 km długości
i szerokość od 6 do 12 km . Osiągnięcie
celów przez Izrael oznacza wybicie ważniejszych
aktywistów Hamasu i zablokowanie ścieżek
przemytu. Po co ? Otóż po to aby rozbierać
powoli Palestynę (Strefę Gazy) nie napotykając
zbrojnego oporu. Hamas jest świetnym
pretekstem do tego dzieła.


Trzeba patrzeć perspektywicznie.
Izrael musi myśleć o nowych ziemiach
(demografia) i robi wszytko żeby przejąć
całe terytorium Palestyny i... inne. Jeżeli
Palestyna sama się nie odda będzie miała
tak przesrane że zacznie się buntować
a kiedy jest bunt to jest powód do ataku
i realizacji opisanego zamysłu.


'Rozmnażanie' się Palestyńczyków zachodzi
w ramach obrony swojej kultury i produkcji
żołnierzy zaś rozmnażanie się Żydów ma
podstawę religijną. Dopiero kiedy
odebrano stypendia dla dzieci ortodoksów
ci zaczęli nieco kontrolować liczbę urodzin.
Wcześniej należało mieć wielką rodzinę
i 12-14 dzieci to był cel często osiągany.
Stypendia były opłacane z podatków
a dotyczyły szkolnictwa talmudycznego
które jak wiadomo oprócz zawodu rabina
nie dawały zbyt wielu perspektyw zatrudnienia
np w przemyśle itd. Po obcięciu tych dotacji
wielu ortodoksów wyszło na ulice aby żebrać.


Do czasu gdy Izrael nie ustanowi konstytucji
która określi czym tak naprawdę jest Izrael,
do czasu gdy Izrael nie zacznie traktować
umów międzynarodowych serio, do póki
w Izraelu decydujący wpływ będą mieli
religijni fundamentaliści - Izrael będzie
zmierzali do realizacji nacjonalistycznych
celów - bo przecież Bóg dał Zydom ziemię
we władanie. Wypełnienie wspomnianych
punktów oznaczałoby wystąpienie przeciw
prawu boskiemu które nakazało Żydom
zaludnianie globu i władanie nim.


Skoro czekasz z utęsknieniem

Skoro czekasz z utęsknieniem na "obiektywny" ( jak ja nie lubię tego mydlącego oczy słowa ) tekst o tym konflikcie, to sam taki napisz.


"Nie istnieje większa animozja wewnątrz Islamu
niż animozja do Izraela. Nie wiem skąd
bierzesz informacje o większym nielubieniu."
Nielubienie nie jest większe, jest raczej "pierwszorzędne". Hamas najpierw usunął Fatah ze strefy Gazy, potem zaczął ostrzał Izraela. Podobnie jest z Fatahem, który w ostatnich paru latach częściej toczył potyczki z Hamasem, niż z Izraelem. Niechęć Arabów do Izraela jest oczywiście większa, niż wewnętrzne animozje, ale wewnętrzne kłótnie też są i to dość silne. Gdy Palestyna stanie się niepodległa i jeśli się stanie, to może dojść tam nawet do wojny domowej, albo do rozpadu kraju na dwie części: Gazę i Zachodni Brzeg.


"Obszar Gazy to ok 41 km długości
i szerokość od 6 do 12 km . Osiągnięcie
celów przez Izrael oznacza wybicie ważniejszych
aktywistów Hamasu i zablokowanie ścieżek
przemytu. Po co ? Otóż po to aby rozbierać
powoli Palestynę (Strefę Gazy) nie napotykając
zbrojnego oporu. Hamas jest świetnym
pretekstem do tego dzieła."
Ścieżki przemytu zostaną odblokowane, gdy Izrael wycofa się z Gazy. A to, że się wycofa jest dość prawdopodobne. W przeciwnym razie dojdzie do kolejnego ostrzału i do kolejnej wojny na wyczerpanie. Ta wojna będzie długa i krwawa. Izrael prawdopodobnie wygra, ale dużym kosztem, poza tym reokupacja Gazy będzie oznaczała kolejne 1,5 miliona Palestyńczyków pod izraelską kuratelą i kolejne odwleczenie się w czasie rozwiązania problemu. A śmierć paru kacyków? Hanije, premier Gazy, wciąż żyje, podobnie jak lider Hamasu, przebywający w Syrii. Hamas tracił już ważniejszych ludzi i wciąż istnieje.


"Kiedy czytam o rozmnażających
się Palestyńczykach wiem już o co chodzi autorowi"
Chodzi tylko i wyłącznie o to, że wkrótce Palestyńczyków będzie między Morzem Śródziemnym, a Jordanem więcej niż Żydów, a za jakieś 50 lat będzie to przewaga znaczna. Żydzi, jeśli chcą aby Izrael pozostał państwem żydowskim, muszą przyznać niepodległość Palestynie, albo podzielić ją między siebie, Jordanię i Egipt, tudzież samodzielne państewko w strefie Gazy. Innym wyjściem jest apartheid, ale tego nikt na świecie nie zaakceptuje.


@JA

Nie napiszę obiektywnego tekstu gdyż nie jestem w tym temacie obiektywny co nie oznacza że mój
brak obiektywizmu nie wyrósł dzięki
obiektywnym źródłom.


Palestyńczycy są stroną słabszą i jak wiele nie
uczyniono by aby zrobić z nich zagrożenie dla wszechświata będę trwał w tym przekonaniu.


Na Izrael można patrzeć bardzo różnorodnie.
Ten kraj ulega metamorfozie.
Samo istnienie kilku zespołów black metalowych
w religijnym reżimie daje do myślenia.
W szabas można znaleźć sklepy (arabskie)
w których można kupić mięso.


Władza ortodoksów zanika.
Bolesne jest to że kręgi nacjonalistyczno
-religijne nadal prowadzą kampanię
propagandy w tej chwili skierowanej do Żydów
mieszkających po za Izraelem których
zaprasza się do ziemi przodków i faszeruje
odpowiednimi prawdami. Jeden taki opis
zamieściła GW :
Młodzież żydowskiego pochodzenia z Polski
chciała zobaczyć drzewko posadzone przez
prof.Bartoszewskiego w Alei Sprawiedliwych czy
Zasłużonych zaś "profesjonalny" przewodnik
zapytał kto to taki ?
-No Żegota,AK, Auschwitz
-Jak to Auschwitz ??
Przewodnik był przekonany iż w Auschwitz
więziono i zabijano jedynie Żydów a Polacy
trudnili się pomocą Niemcom.


Młodzi Żydzi z niesmakiem odbierali
pewne treści przekazywane im jako fundamenty
"ŻYDOWSKOŚCI". Wychowani w Europie zupełnie
inaczej postrzegają wiele spraw.


W nich nadzieja na nowy , normalny
Izrael. Młodzi mogą zmienić ten kraj
a wtedy nastroje się zmienią.


Nazywanie Izraela "religijnym

Nazywanie Izraela "religijnym reżimem" to przesada i to gruba. Owszem, kler rabinacki ma tam bardzo dużo do powiedzenia, w prawie przeplatają się wątki religijne i świeckie ( np. prawo powrotu i definicja Żyda oparta na kryteriach religijnych ), poza tym widoczne są wpływy ultraortodoksów. Mimo to trudno mówić o państwie wyznaniowym, takim jak w Arabii Saudyjskiej, czy Iranie, gdzie za porzucenie jedynie słusznej wiary, czy za jawny ateizm, bądź agnostycyzm karze się śmiercią, jak w średniowieczu. Co do wycieczek masz rację, uprawia się tam propagandę. Chodzi o to, by zachęcić młodych Żydów zza granicy do osiedlenia się w Izraelu i płodzenia dzieci ku chwale ojczyzny. To może jednak wkrótce się skończyć ( propaganda, nie płodzenie dzieci ), bo coraz częściej mówi się w Izraelu o zamianie prawa powrotu na normalne prawo imigracyjne.


Słuszna uwaga.

W dodatku jak się poczyta na wikipedii coś, co przypomina relację z ostatnich mistrzostw w piłce nożnej.


"W takiej sytuacji rząd Izraela zaakceptował plan ministra obrony Pinhasa Lavona, którego celem było przeprowadzenie serii zamachów bombowych i sabotażowych, spowodowanie wzrostu napięcia w Egipcie, zablokowanie wycofania wojsk brytyjskich i zerwanie związków amerykańsko-egipskich. Plan nazwano Operacją "Susanna", a do jego przeprowadzenia wyznaczono tajną "Jednostkę 131"[6].


Operacja "Suzanna" rozpoczęła się 2 lipca 1954, kiedy to izraelscy agenci wrzucili bomby zapalające na pocztę w Aleksandrii. W następnych dniach podobne zamachy przeprowadzono w Kairze i ponownie w Aleksandrii. Plan nie powiódł się, gdyż Egipcjanie aresztowali 11 izraelskich agentów. 11 grudnia odbyła się rozprawa sądowa i na 2 agentach wykonano wyrok śmierci[7].


Cała sprawa wywołała wielki wstrząs społeczeństwa Izraela. Wielu ludzi oskarżało rząd, że nie zrobiono wystarczająco dużo, aby chronić swoich agentów. Inni oskarżali rząd o ingerowanie w wewnętrzne sprawy Egiptu oraz popieranie terroryzmu, jako metody walki".


itd... to trudno wskazać winnego.


@Aleksieju

Posiadam nawet pokaźną kolekcję dvd zawierającą
reportaże i inne materiały dokumentalne dotyczące Izraela i Żydów. Źródła różne choć moim zdaniem wiarygodne od National Geographic przez Planet , Discovery po Reutersa i BBC.


Ukazują one potoczność życia obu stron o ile można
o czymś takim w ogóle mówić. Wnioski są proste
i czytelne. Historia dodaje swoje a media newsowe
są gdzieś na końcu tej drabiny choć to one głównie
kształtują nastroje.


O ile strony izraelskie www mówią niemal jednym
głosem to na np. inmind.uk czy boycotisrael
można znaleźć masę niewygodnych faktów np.
takich że J&J czy Danone wspierają armię
Izraelską (strony zachęcają do bojkotu tych produktów).


Trudno odłowić co jest propagandą ale ogólny
obraz jest dość wyraźny.


"Ciemnogrodztwo" generuje wiejski antysemityzm
ale i postawę skrajnie pro-semicką. Wiedza
z mediów newsowych daje obraz identyczny
z obrazem Palikota z którego zrobiono zboka
wymachującego wibratorem. Analizy nie ma żadnej.
Kiedy się człowiek zagłębi przestaje mieć radykalne
poglądy . Jeden wniosek jednak wyraźnie domaga
się nagłośnienia :


Fundamentalizm jest zły i stwarza zagrożenie.
Istnieje po stronie żydowskiej i "islamskiej'.
Jeżeli ktoś twierdzi że Żydów ten problem
nie dotyczy jest po prostu kłamcą lub nieukiem.
Skoro większości tutaj obecnych za nieuków
nie można uważać , to...


A kto uważa, że po stronie

A kto uważa, że po stronie żydowskiej nie ma fundamentalizmu? Ja nie zauważyłem nikogo takiego, przynajmniej tutaj. Fundamentalizm jest, objawia się głównie w skrajnym nacjonaliźmie, albo w krzyżówce nacjonalizmu i skrajnej ortodoksji religijnej.


@JA

Otóż bardzo mnie cieszy ze odchodzimy od sformułowania "ŻYDZI" tylko zaczynamy
dostrzegać różne podgrupy społeczne.
Tak powinno być w przypadku każdej nacji.
Spostrzegawczości jak widzę Ci jednak brakuje :)
Ale chciałem refleksją się podzielić :


Antysemityzm - czym jest antysemityzm ?
- zdałem sobie dzisiaj sprawę że trudno go zdefiniować. Jeżeli nazwę a-s. rasizmem
ktoś powie : no, tu chodzi o szersze
pojęcie , bo wobec całego narodu,
kultury, naród może być 'wielorasowy'...


-Czyli antysemityzm nie jest 'obiektem' rasizmu
ani nacjonalizmu. Jest czymś pośrednim.
Kto definiuje czym jest antysemityzm ???
Otóż sami ŻYDZI ! - to dość elastyczne.
Zydzi mówią o tym kiedy dane działanie jest
antysemickie - czasem mówimy to sami mimo że
nie istnieje definicja pozwalająca wyznaczyć granice
"OD - DO".


Jeżeli antysemityzm jest niechęcią wobec kultury,
religii itd. to ktoś kto dokona krytyki jakiejś
polskiej cechy narodowej - jest w takim układzie "antypolonusem".


Więc dobrze mówię że antysemityzm nie istnieje.
To sztuczny twór. Niedefiniowalny jak sami Żydzi.


Moim zdaniem definicja

Moim zdaniem definicja antysemityzmu jest dość prosta. Antysemita to ktoś, kto nie dostrzega grup, jak w przypadku każdego narodu, tylko hurtem nie lubi ( antysemityzm łagodny ), czy nienawidzi ( antysemityzm silny ) Żydów za to, że są Żydami. Antysemityzm istnieje, natomiast antysemityzmem nie jest, jak chcieliby niektórzy, krytyka polityki Państwa Izrael, czy krytyka poszczególnych grup i poglądów ( religijnych, czy nacjonalistycznych ) obecnych w społeczeństwie izraelskim, czy szerzej, w społeczeństwie żydowskim. Przeciwieństwem antysemityzmu jest filosemityzm, czyli hurtowa miłość do całego narodu żydowskiego i usprawiedliwianie wszystkiego, co żydowskie, nawet jeśli jest głupie, jak nacjonalizm, czy fundamentalizm. Krótko mówiąc antysemita to gość, który chce stosować wobec Żydów sprawiedliwość zbiorową i deportować ich na Alaskę, a filosemita to gość, który krytykę żydowskiego osadnictwa na Zachodnim Brzegu, czy krytykę polityki Izraela wobec Arabów, uzna za przejaw antysemityzmu.


@JA

Pogadamy o tym jeszcze :)


Jeden z Irańskich przywódców duchowych :


"-USA to szatan w którym trzeba walczyć , ale chodzi
o polityków związanych z mordercą Bushem a nie
ze zwykłymi Amerykanami , bo ci jako naród są w
porządku ."


Widać nie mamy wyłączności na te spostrzeżenia :)


Jak Romskey blogu

tak solidrniszczyca Polsce.
Jest trzeci i ostatni tydzień konfliktu gazowego,wprawdzie ja mam gaz wiecie gdzie,zresztą każdemu tam szukać ,ale
czuje się lekko oszukany dobrze że na własną prośbę i nieodpłatnie.
Klikalem setki razy na link propagowany przez ,nieważne,przez głos blogowicza .klikałem bo w pamieci mam list biskupów z 1966 ,kartę 77,Havla w ciężkim stanie w szpitalu ,Wałęsę z akumulatorem i setki drobnych spraw które jednak były nagłośnione w swoim czasie na świecie.
Czy solidarniszczyca uznała że klikanta z Polski konflikt nie osłabił,czy klikantów ze Słowacji było mało czy też Bułgarzy to prawomyslienni w wiarze i obrządku więc cierpienia zniosą z dobrodziejstwem inwentarza.
Gdzie jest głos w sprawie absorbującej wszystkich w tej części świata w której głos można by usłyszeć,podobno niezależnego głosu trudno niedosłyszeć ,ja jednak ze wschodu słyszę pisk podeszwy szpilek Tymoszenko o glazur marmura Kremla niż swobodę wyrażenia solidarności z poszkodowanymi brakiem gazu.
Mam nadzieję że następną akcje pomocy zmaterializujemy wymiernie w m3,tonach czy ciśnieniu technicznym,więcej będzie pożytku dla waszej i naszej.


@Yossarian

Wizyta Julii w Moskwie jak stwierdził Putin może
trwać nawet całą noc. Martwię się jedynie żeby
dzieci z tego obradowania nie było.
Gazu nie brakuje.


Co do akcji...
Spodziewałem się rozwoju sytuacji.
Może uda się im drugie podejście.
Klikaństwo z Polski było na tyle symboliczne
ze przeszedłem na priv.


Symbolicznie

też na tyle się zainteresowałem że w jakichś mediach zobaczyłem że starannie dowieziony aktyw bejsbolami tłumaczył płochość idei solidaryzmu,a jak mnie kto zagadnie więcej niż symbolicznie zreferuję cele i genezę.
Jak nie ma gremium politycznego które w tych dniach nie wywodziło wszelkich odmian gazu to dziwię się że taka inicjatywa nie wydała z siebie choć lakonicznego, symbolicznego wręcz stanowiska.


Na stronie democrat-info.ru

Na stronie democrat-info.ru są uaktualniane wiadomości.


Oki Romskey

nie bierz do siebie bo ostatnio to passe,
ale jednak czemu nie ma tego na onet,wp,GW,dziennik itd.
Jednak symboliczny głos Kownackiego cytował nawet NYT,a rzecznik Obamy wyrażał niedorozumienie.
Jak Ciebie nie ma w mediach to nie istniejesz więc trudno w takiej pozycji solidaryzować.


@Yossarian

Widzisz jak kogoś nie zabijesz nie istniejesz.
Może to i lepiej. (u nich).


Mieli Rosjanie fatalny niefart.
Kiedy trwały największe protesty uwagę 'świata'
zwróciły zamieszki w Grecji. To było fatalne w
skutkach dla rozgłosu.
Potem Gaza.


Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.