warning: date() [function.date]: It is not safe to rely on the system's timezone settings. You are *required* to use the date.timezone setting or the date_default_timezone_set() function. In case you used any of those methods and you are still getting this warning, you most likely misspelled the timezone identifier. We selected 'Europe/Berlin' for 'CET/1.0/no DST' instead in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/archiwum/themes/kontrowersje/node.tpl.php on line 86.


Solidarna Platforma Wszystkich Polaków.

 "Wielcy politycy robią rzeczy trudne, ale pożyteczne. Politycy mniejszego formatu robią rzeczy łatwe i często szkodliwe dla szybkiego rozwoju kraju. Samo utrzymanie się przy władzy nie jest jeszcze wielką sztuką."
                                                                               Leszek Balcerowicz


Nie mam pojęcia dlaczego ludzie oburzają się z powodu Krzaklewskiego na listach PO. Przecież to całkiem normalne, chodzi o to by PIS wprowadził do europarlamentu jednego kandydata mniej i to się rozumie samo przez się, że nie o idee tutaj chodzi. PO nie jest partią ideową, zresztą mając idee nie dostałaby ponad 50% poparcia, co wytłumaczyło nam wczoraj na "Kontrowersjach" parę osób, a dziś potwierdził w radiu pan poseł, czy senator, którego nazwy nie pamiętam. Pan parlamentarzysta mówił coś o "szerokim spektrum" i o tym, że taki to już jest los partii, jeśli dobrze pamiętam określenie, "ludowej".


Faktycznie, Platforma Obywatelska pod względem swojej obrotowości coraz bardziej przypomina mi ludowców. Raz lewica, raz prawica, raz liberałowie, raz związki zawodowe. Przyjmą każdego, na giełdzie nazwisk mamy już nie tylko szefową kwaśniewskiej kancelarii, panią Huebner i przywódcę lewo-prawicowych związków zawodowych, pana Krzaklewskiego. Teraz mówi się o sympatycznej zwolenniczce POPISu, profesor Staniszkis, o dziennikarzu Pałasińskim ( który ponoć już jednak zdementował plotki o swoim starcie w wyborach ), niedługo usłyszymy może o kolejnych sensacyjnych kandydaturach. Sensacja goni sensację, nie zdziwię się jeśli w ramach kolejnego poszerzania spektrum usłyszę o fuzji z PIS, do którego Platforma coraz bardziej się upodabnia. PIS wziął do rządu Samoobronę, partię, której szef blokował drogi i wysypywał zboże, PO wzięła PSL z rodzinnymi tradycjami i jak twierdzi premier, a zaprzeczają sami ludowcy, z niższymi standardami. PIS po czterominutowej rozmowie polskiego premiera z amerykańskim prezydentem w waszyngtońskim przedpokoju wysłał do Afganistanu 1200 żołnierzy, PO dorzuci 400, bo Amerykanie robią jakąś ofensywę, w wyniku której talibowie są spychani do kontrolowanej przez Polaków prowincji. PIS łączył socjalistyczną "wrażliwość społeczną" z toruńskimi "wartościami chrześcijańskimi", PO już dawno dowartościowała się Gowinem, teraz na dokładkę będzie się uwrażliwiać Krzaklewskim. Popis, proszę państwa, po prostu Popis.


Ja politycznych popisów mam już dosyć, wystarczyły mi dwa lata popisów poprzedniej ekipy, dwa lata, podczas których co pół roku popełniano gafy w skali europejskiej, co tydzień rozpadała się koalicja, codziennie na konferencjach prasowych wbijano gwoździe w układy, a raz na jakiś czas przypominano wykształciuchom spoza partii, że stoją na miejscu byłych zomowców. Dwa lata minęły, nadszedł krótki okres normalności, która jednak szybko ustąpiła miejsca typowej paranoji. Mamy wprawdzie różnice kosmetyczne, te są bardzo wyraźne, tak wyraźne jak niegdyś różnice programowe, które dziś się zacierają. Dziś PO nie ma jasnego programu, a wyborcy są tak wyrozumiali, że jej to wybaczają, przecież jasne jest, że z poprzednim, liberalnym programem nie da się zdobyć 50%. Trzeba się otwierać, trzeba przygarniać Krzaklewskiego i mrugać do Cimoszewicza, wicie, rozumicie, wyższa konieczność. Prawda, fani i ochroniarze Platformy Mniejszego Zła? Nie, nieprawda. Być może  jestem dziwny, ale uważam, że polityk bez poglądów, który stara się przypodobać wszystkim i z prawej i z lewej to polityk niepotrzebny. Istotą polityki jest realizowanie pewnego pomysłu na państwo, gdy tego pomysłu brakuje nie ma polityki. Ja widzę tylko jeden cel przyświecający obecnej ekipie, ten cel to utrzymanie się przy władzy, czyli żadnych ryzykownych kroków, żadnych poważnych reform, czy choćby gruntownych, strukturalnych zmian. Opozycja ma zresztą podobnie, tyle, że w drugą stronę, oni władzy nie chcą utrzymać, bo jej nie mają, oni chcą ją odzyskać. W jednym i w drugim wypadku chodzi o władzę dla władzy, co pokazała zresztą praktyka. Być może PIS jest bardziej ideowy, ale co z tego, skoro główną ideą PIS jest silne państwo, oczywiście najlepiej takie, które jest rządzone przez Kaczyńskiego. Silne państwo, czyli silna władza, czyli władza dla wzmocnienia władzy. Piękny program, prawda?


Gdybym miał wymienić jakiegoś współczesnego polskiego polityka z prawdziwego zdarzenia to pierwszą osobą jaka przyszłaby mi na myśl jest Balcerowicz. Balcerowicz to polityk wybitny, polityk, który nie bawił się w szukanie "szerokiego spektrum" właściwego partiom "ludowym", lecz po prostu reformował, gdy widział potrzebę reform. Balcerowicz widział, że realny socjalizm skończył się rozkładem centralnie planowanej "gospodarki", więc postanowił zastąpić planowanie rynkiem. Obniżał inflację, popierał prywatyzację, przywrócił wymienialność złotego i choć pół Polski wieszało psy na "Balcerku", to "Balcerek" postawił polską gospodarkę na nogi i upodobnił ją do gospodarek państw cywilizowanych. Później "Balcerowicz musiał odejść", ale wrócił, ponownie został ministrem finansów, a potem szefem NBP i co? I obawiał się przegrzania koniunktury, więc gospodarkę schładzał małym kredytem, znów nie zważając na to, że różni populiści chcieli go wysyłać na dożywocie do kamieniołomów. Dziś populiści tłumaczą się z zarzutów stawianych przez partyjne "sekretarki", a rozsądni ludzie chwalą "schładzanie", dzięki któremu zdołaliśmy uniknąć kryzysu na miarę tego w wielu innych krajach Europy, czy w USA. Balcerowicz wciąż budzi duże kontrowersje, tak samo jak budzi je Thatcher, czy Reagan, mimo to nawet część ich krytyków, choć nie zgodzi się z nimi, nie odmówi im tego, że byli politykami wybitnymi, nietuzinkowymi. O Balcerowiczu ludzie będą pamiętać zawsze, o jego krytykach zapomną bardzo szybko, tak samo jak zapomnieli o szefie związków, który walczył z Thatcher. Kiedyś to była wielka szycha, dziś mało kto pamięta jego nazwisko, a on sam kieruje jakąś partyjką z poparciem na poziomie błędu statystycznego.


Co ma Balcerowicz do Tuska? Ano to, że Balcerowicz był politykiem mającym jasny program, którego się trzymał, a przy tym piekielnie skutecznym, nie sądzę aby ktokolwiek był w stanie wskazać polityka, który po 1989 roku osiągnął tyle co on i który był na tyle odważny, by podejmować decyzje potrzebne, lecz niepopularne o takiej wadze. Tusk jest politykiem, który o znacznej części swojego programu zapomniał i zastąpił go POPISowym populizmem przylukrowanym pijarem. Tusk chce być premierem, a w przyszłości prezydentem wszystkich Polaków i nie ważne, że zwyczajnie nie da się wszystkim dogodzić. Dogodzić nie można tylko programem, więc program się wytnie, zastąpi się go znanymi nazwiskami, pościąganymi ze wszelkich możliwych środowisk. Z Gowinem rozmrozimy embriony, z Huebner upodobnimy się do europejskiej lewicy w stylu Kwaśniewskiego, a z Krzaklewskim zbudujemy "solidarne państwo", co poprze pani profesor Staniszkis, która w partii Donalda wszystkich Polaków POczuje się jak w domu, bo ta partia to już nie PO, ta partia to Popis. Popis politycznego rozkraczenia i bezpłciowości, wręcz popisowy przykład tego, jak rozsądny liberalny program można dla prezydenckiego fotela zastąpić "szeroką, ludową formułą". Jestem rozczarowany i Afganistanem i nazwiskami, nazwiskami szczególnie mocno, bo choć polityka kadrowa nie jest najważniejsza, to nie wyobrażam sobie realizacji programu Platformy ramię w ramię z Krzaklewskim. Chyba, że Krzaklewski i inni nowo przyjęci na listy ludzie nie mają żadnego znaczenia, ale to również sprzeniewierzenie się własnym ideom: Platforma popierała JOW.


4.722858
Twoja ocena: Brak Średnia ocena: 4.7 (7 głosy/głosów)
Zostaw link w miejscach, które odwiedzasz lub/i skorzystaj z gotowych odnośników!

JOW

A ty znów swoje.
Wychodząc z tego założenia na końcu zaprzeczyłeś całemu wywodowi od początku.
Kto dziś chce JOW?
Ja wiem kto nie chce - PiS, SLD, SDRP, PSL, przypuszczam, że SD Piskorskiego też by teraz na dorobku nie chciało.
To w takim razie może trzeba przejściowo jakąś partię o gigantycznym poparciu wybrać (pod warunkiem, że na byczej skórze zobowiąże się do wprowadzenia JOW).
No widzisz "Ja" może to właśnie Tusk dla ciebie się tak poświęca od lewa do prawa zbierając wszystko co się rusza, by cię uszczęśliwić. A ty taki niewdzięcznik jesteś. ;)


 Zaprzeczyłem? Nie, moja

 Zaprzeczyłem? Nie, moja droga, ja po prostu stwierdziłem fakt: Platforma przygarnęła paru lewicowców i prawicowych ( ? ) związkowców, co oznacza, że albo wycofuje się ze swojego liberalizmu gospodarczego, robiąc w partyjnych szeregach miejsce dla każdego, nawet dla socjalistów i keynesistów, albo bierze ich sobie tylko dla dekoracji, co znaczy, że stała się kolejną scentralizowaną, wodzowską partią, która pomówiła o JOWach, oddolności i demokracji, po czym odgórnie zrobiła swoje. W obu przypadkach oznacza to odstąpienie od głoszonego programu, programu rozsądnego, programu zamienionego na podkarpackich fanów Krzaklewskiego. Swoją drogą PO miała te swoje 50% i bez niego, więc po kij taki kandydat?


Żeby uderzyc w Solidarność...

Geniuszu...?
Słyszałeś o szykowanych protestach?


Dorzucę brakujące do kompletu przypuszczenie:

Buzek chciał i tyle.


;)

Stał się dziś cud. Nieczęsto zgadzam się z fMką, ale od wczoraj mi to po łepetynie łazi. :)
Może wytłumaczą mu, że się POwcy buntowali, ale próbowali my. ;)


Będzie startował i co z tego. Skoro wyrzucili Piskorskiego do

europarlamentu, a przeciez wcześniej rzeczywiście wzięli Buzka mimo też wtedy protestów, a tak ładnie wypadł w głosowaniach.
Nic Ci nie pomoże, z czasem mi przejdzie najwyżej.


Kupię sobie laleczkę Woodoo

Kupię sobie laleczkę Woodoo ze ślicznym Mariankiem ;)
Igiełki mam w domu :)


1. O protestach słyszałem

1. O protestach słyszałem piąte przez dziesiąte, raczej niewiele.
2. Sądzisz, że Krzaklewski na liście w eurowyborach sprawi, że związkowcy wybiorą PO zamiast PIS i zrezygnują z palenia opon?
3. Gdy związkowcy szykowali protesty przeciwko rządowi pani Thatcher ( a była to prawdziwa, regularna wojna, trwająca przez rok, nie jakaś zadyma na dzień, czy dwa ), pani premier nie zapraszała byłych szefów związków na listy wyborcze swojej partii. Wygrała ze związkowcami i wygrała kolejną kadencję.


To były Przewodniczący...

Sądzisz, że dla związkowców to nikt?
Taki Ja albo cenobita z Internetu?
Sądzisz, ze nie ma jakichś sfer wpływu, zwolenników itp?
Sądzisz, że wyraźny, obecny przechył ku Kaczyńskiemu nie jest faktem i nie jest zwiazany personalnie z obecnym kierownictwem?
Sądzisz, że były Przewodniczący, majacy wciąż respect i posłuch u cześci delegatów to nie jest polityczna "zdobycz"?


Zajmij sie pisaniem bajek albo przepisów kulinarnych...


 Jest też obecny

 Jest też obecny przewodniczący i dużo członków ścisłego szefostwa, którzy popierają PIS, nie PO. Oni też mają wpływ na szeregowych związkowców. A czy Krzaklewski jest "zdobyczą"? Cóż, jeśli Tuskowi zależy na władzy dla władzy i na "szerokim, ludowym spektrum", to z pewnością tak. Jeśli zależy mu na czymś więcej, to raczej nie. Pisaniem bajek, ani przepisów raczej się nie zajmę, bo mam co innego do roboty, natomiast ty zajmij się nauką kultury, bo robisz się chamowaty.


Ok!

Pod warunkiem, że będziesz pisał o gotowaniu a nie o political fiction.


 Political fiction? Znaczy

 Political fiction? Znaczy się, że co, Krzaklewski poza PO to political fiction? Dość karkołomna teza, ale niech ci będzie. Problem w tym, że ja PO już nie popieram. Nie obchodzi mnie po co wzięli Mariana na swoje listy, Marian to człowiek, z którym ja do czynienia mieć nie chcę. Dla dobra partii Tusk może przygarnąć nawet Bujaka i Sierakowskiego, mnie to nie obchodzi zupełnie. Fani i tak go usprawiedliwią, przeciwnicy przeklną, dla mnie to nie ma znaczenia, będę patrzył na ten kabaret z pozycji lekko znudzonego widza.


Political fiction to Twój tekst "przewodni".

Recenzujesz sprawy, o których nie masz pojęcia.


Bla, bla, bla.

 Pojęcie ma tylko wielki i nieomylny Cennobita, szkoda, że nie ma on żadnych argumentów. Dla Cennobity dobry polityk, to polityk który dla samego utrzymania się na powierzchni i zachowania stołka jest gotów olać program i iść pod rękę z każdym kto się nawinie i kto przyniesie parę głosów w darze, choćby ten ktoś był populistą.


To nie ja mam "Ja" w nicku...

Ty piszesz, ja czytam.
Piszę Ci co myślę o Twoich "hipotezach".


Chwila , moment...

Balcerowicz - polityk piekielnie skuteczny, osiągający swe cele jak nikt po '89 roku?
To ma być punkt odniesienia w tym tekście?
Piszesz o tym co było czy o tym, co Ci się znów wydaje ze było?


Ps.
Balcerowicz jako polityk to była katastrofa.


 Zajmował się polityką i

 Zajmował się polityką i osiągał zakładane cele. Uniezależnił w sporym stopniu gospodarkę od państwa, umocnił złotówkę, powstrzymał hiperinflację, nie dopuścił do zalewu rynku tanim pieniądzem. Owszem, są to reformy ekonomiczne, ale Balcerowicz realizował je jako minister finansów, czyli jako polityk ( każdy członek rządu jest politykiem ). Tobie być może chodzi o jego poczynania na stanowisku szefa UW, dla mnie nie ma to większego znaczenia, dla mnie liczą się efekty jego pracy i to one są dla mnie podstawą do jego oceny.


Robił to jako ekonomista.

Opisanych przez Ciebie celów nie mógł osiągnąć żaden polityk.


Balcerowicz jako polityk to była pomyłka i nie brnij już w tą Ja-hipotezę...


 Minister finansów to

 Minister finansów to polityk, tak samo jak minister spraw zagranicznych, czy minister kultury. Owszem, to co zrobił wynikało z jego wiedzy ekonomicznej i ze zdrowego rozsądku, nie z faktu, że był politykiem ( politycy na ogół psują gospodarkę, czasem tylko zdarza im się ją naprawić, jak pani Thatcher ) i zrobił to jako ekonomista. Jako polityk zorganizował pewne zapleczne dla swojego programu, w końcu bez czyjegokolwiek poparcia nie byłby w stanie wcielić reform w życie. Zresztą nieważne jak definiujemy polityka, ważne, że Balcerowicz był skuteczny we wprowadzaniu reform.


Zlituj się...

Nawet Kaczyński nie nazywaja go politykiem...


 Opinia Kaczyńskiego w

 Opinia Kaczyńskiego w jakiejkolwiek sprawie mnie nie interesuje. Ale dobrze, skoro tak ci zależy, to niech ci będzie. Balcerowicz nie był politykiem. Mimo to jego słowa z cytatu jaki przytoczyłem na początku pozostają trafne. Polityk dobry, to polityk, który potrafi podejmować trudne decyzje. Polityk, który gra pod publiczkę i większość swoich działań ukierunkowuje na utrzymanie się przy władzy jest politykiem nie tylko złym, ale i niepotrzebnym. Taka była główna myśl mojego tekstu.


To nie tłumacz tu nam, o co Ci chodziło,

tylko napisz tekst raz a porządnie.


Balcerowicz był tragicznym politykiem - i łapy precz od niego.


 Twoja opinia na temat

 Twoja opinia na temat Balcerowicza to tylko twoja opinia, a nie dogmat, który mam ślepo przyjmować. A sformułowanie "łapy precz od niego" jest wręcz żenujące, jeśli nie zauważyłeś to w tekście go chwaliłem, nie krytykowałem. Poza tym doskonale wiedziałeś o czym jest tekst i właśnie ta wiedza wywołała alergiczną reakcję - ciebie nie ubodło to, że określiłem Balcerowicza mianem skutecznego polityka, ciebie zabolała krytyka twojej ukochanej Platformy.


Balcerowicz nigdy nie był politykiem, nie udało mu się.

Twój tekst jest "chybiony", łagodnie mówiąc.
Mnie nie ubodła krytyka Platformy, mnie zniesmaczył kolejny głupi i oderwany od rzeczywistosci tekst.


 "Głupi", bo niezgodny z

 "Głupi", bo niezgodny z twoimi poglądami? "Oderwany od rzeczywistości", czy tylko od twojego jej postrzegania? Nie bądź taki zarozumiały. A o tym jak można rozumieć słowo "polityk" napisałem już w odpowiedzi do Duralexa.


Przyjmijmy, że obaj mylimy się w ocenie w 50%...

Przyznasz, że obaj jesteśmy w malinach?
;)


 Ani ja się nie mylę, ani nie

 Ani ja się nie mylę, ani nie mylisz się ty. Po prostu rozumiemy różne rzeczy przez hasło "skuteczność w polityce" i kłócimy się o to niepotrzebnie. Dla mnie polityk skuteczny to polityk, który jest konsekwentny i potrafi wprowadzać reformy, gdy są one krajowi potrzebne, bądź po prostu niczego nie psuć i dobrze administrować, gdy niczego reformować nie trzeba. Polska reform potrzebowała i Balcerowicz reformy wprowadził, co dla mnie jest główną miarą skuteczności. Skuteczności jego wiedzy ekonomicznej i słuszności poglądów jakie reprezentuje ( ich wprowadzenie w życie wyszło nam na dobre ) oraz skuteczności samego Balcerowicza jako reformatora i - jak powiedział to Duralex - męża stanu. Czy jako polityka? Też ( w końcu był członkiem rządu ), chyba, że przez polityka skutecznego rozumiemy kogoś kto albo jest układny i strawny dla wszystkich i potrafi dzięki temu utrzymać się na stołku, albo ma talent w wygryzaniu przeciwników, albo najlepiej jedno i drugie. To też skuteczność, choć innego rodzaju. Ta skuteczność niestety dominuje, teraz dobry polityk to polityk "teflonowy", jak powiedziałaby Nina, niekoniecznie kompetentny.


PS. Mam świadomość tego, że większość współczesnych polskich ( i nie tylko polskich ) polityków przedkłada teflon nad kompetencję. Właśnie dlatego państwo powinno być ograniczone, a od polityków powinno zależeć jak najmniej. Problem w tym, że do takiego rozwiązania też potrzeba reform politycznych - debiurokratyzacji, decentralizacji, większej wolności gospodarczej i oczywiście samopozbawienia się immunitetów i paru innych przywilejów. Są odważni, by to zrobić?


99% procent zgody.

99% procent zgody. Balcerowicz to był gosc i tylko dzieki niemu teraz nie ma na razie u nas recesji. Szkopuł w tym że przez to pie...ne finansowanie partii zamknieto furtke do zmian z jednej strony ustabilizowało to ten bajzel ale z drugiej nikt nowy nie ma szansy przebicia za duze dysproporcje w kasie i teraz biedny wyborca staje przed dylematem tandeta, tandeta lukrowana, dno. Przyznasz wybór zaden. Pozostaje czyste wyrachowanie co by było gdyby i w tej sytuacji wizja CHF po 3,90 (mam kredyt we frankach) przy pomysłach pisu na gospodarke skutecznie mnie trzyma przy zeszmaconej PO (deficyt jako tako trzymaja wiem ze to fikcja i bedzie autopoprawka ale przy pisie był by już 40 mld z czym sie nie kryją, pompowali by tez kase do gospodarki ta jak ci zidiociali jankesi za co zaplaca bo kredyty maja to do siebie ze trzeba je spalacac a nie udzielac jeszcze wiekszych kredytow ta spirala kiedys musi sie skonczyc a skonczy sie wtedy gdy ktos powie dosc i oleje ich papiery skarbowe i wtedy sie oczka otworza ale bedzie za pozno, po trzecie pis domagal sie solidarnej pomocy nam Wegrom i Ukrainie na co zlotoweczka zjechalaby do poziomu hrywny czy forinta) wiec patrze na rate i nie mam wyjscia idee ideami obiecanki obiecankami a raty trzeba placic.


 Zgadzam się, jedyne na co

 Zgadzam się, jedyne na co obecnie liczę to JOW i więcej ludzi takich jak Zdrojewski. A Ameryka podobno właśnie się rozpada. Jedenaście stanów stwierdziło, że pomysły rządu federalnego na "walkę z kryzysem" są nie tylko głupie ( bo w większości ograniczają się do pompowania pieniędzy w bankrutów ), ale są też sprzeczne z ich prawem wewnętrznym, po czym kazało popukać się panu Obamie w głowę i zażądało większej niezależności stanów od rządu centralnego.


http://wiadomosci.onet.pl/1937528,441,item.html


Tylko kto to JOW przeglosuje.

Tylko kto to JOW przeglosuje. Przeciez oni tez wiedza ze dla 3/4 z nich JOW to bylaby totalna eksterminacja Brudziński, Pitera, Napieralski, Niesiołowski, Kłopotki wszyscy ścieci za jednym zamachem piekna wizja, piekna. Dlatego maja na tyle instynktu samozachowawczego ze to nie przejdzie a do JOW jest chyba potrzebna zmiana konstytucji moze sie myle. A co do Stanow to ich wczorajszy pomysł na walke z kryzysem powalił mnie na kolana jaki debil wymysil ze dodrukowanie dolarow pomoze w walce z kryzysem nie wiem i nie chce wiedziec ale moge podejrzewac jak sie skonczy jak im zacznie PKB wzrastac beda musieli ponosic stopy procentowe zeby zahamowac infacje i wroca do punktu wyjscia. To jest cale podejscie do zycia wszystko musi byc wielkie wszytskiego musi byc duzo bo to USA. Moze niedlugo juz bez tego U jesli sie bedzie tak jak piszesz.


Balcerowicz to chyba UW wykończył?

6

Facet jest bezkompromisowy, co w dzisiejszej polityce chyba nie jest zaletą, a jego zupełnie nie medialne, profesorskie mędzenie to już całkowita porażka. Chyba głównie dlatego wtopiła i znikła UW i UD.
Polityk - nie, mąż stanu i wybitny ekonomista - tak.


 Mąż stanu i wybitny

 Mąż stanu i wybitny ekonomista jak najbardziej. Polityk? Zależy co rozumiemy przez "polityka". Jeśli produkt popkultury w stylu Obamy, czy Sarko, to z Balcerowicza polityk żaden, a nawet mniej. Jeśli właśnie męża stanu, to niewiele osób pasuje na polityka bardziej niż on.


no co ty

jakiś czas temu w faktach po faktach gościem był Balcerek, rozmowa wypełniła cały program i własnie komentowaliśmy, jak to przyjemnie posłuchać dłuższej rozmowy z kimś rozsądnym, kto solidnie argumentuje a nie wygaduje partyjnych głupot. Zero profesorskiego mędzenia. Owszem, facet ma dystans do bieżączki, ale nie ględzi. Na szefa partii się nie nadaje, ale brakuje mi go w rządzie, bo to nie jest gość, co się będzie wygłupiał i firmował coś, z czym się nie zgodzi.


Tak yes tak

portret użytkownika panmodry

, młoda damo. Balcerowicz nie mędzi. Dla takich gości chętnie zrobię wyjątek i włączę tv. :)


Za Balcerowicza :) . To był i

portret użytkownika panmodry
6

Za Balcerowicza :) . To był i jest gość. W niedojrzałej demokracji nie miał szans na większe sukcesy. My Polacy jesteśmy za głupi by docenić takich ludzi jak on. Preferujemy miernoty.
Za jedno z pierwszych zdań o "robieniu czegokolwiek aby na złość PIS" to powinienem coś odjąć z oceny bo to stwierdzenie niemądre i podwórkowe.
Za konsekwencję z JOW szczery uścisk dłoni. Pewnie aktualnie bez szans. Ale to nie znaczy , że należy opuścić ręce.
Hasło Krzaklewski wzbudza we mnie złe emocje. Ale co o nim wiem? Niewiele. Czy mogę porównać go z innymi kandydatami? Owszem ale tylko za pomocą emocji. Po zastanowieniu oburzenie mi przeszło. Przed wyborami spróbuję się czegoś dowiedzieć o kandydatach w moim okręgu i zagłosuję z tą wiedzą. Nie na nazwiska i bez emocji.
Narzekamy na biurokrację i prawo unijne. Jednocześnie w wielu krajach posada europosła to posada dla politycznego emeryta, niechcianego konkurenta. Jeśli najlepszych tam nie wybieramy to nasze narzekania nie mają szans się zakończyć.
 


 To zdanie o PIS było cytatem

 To zdanie o PIS było cytatem ( mniej więcej ) z niektórych zwolenników PO, którzy usprawiedliwiali Mańka możliwością odebrania PIS jeszcze jednego mandatu. Krzaklewski? Cóż, dla mnie to przede wszystkim były związkowiec i przegrany polityk, który nijak nie pasuje do partii kiedyś jeszcze liberalnej. Być może jest on Platformie potrzebny do osiągnięcia jakichś celów, być może jego przyjęcie na listy jest dowodem politycznych talentów Tuska, ale co z tego, skoro takie talenty nie służą nikomu poza samym Tuskiem? Być może najlepszym politykiem jest taki polityk, który potrafi dogadać się z każdym za cenę własnych poglądów i dostać dzięki temu te swoje upragnione 50%, ale czy taki polityk jest krajowi potrzebny? Balcerowicz nie zrobił niczego co dałoby mu poklask tłumów, robił rzeczy niepopularne i przelał tę niepopularność na swoją partię, którą pociągnął w dół. Polityką zajmował się znacznie krócej niż ekonomią i będąc politykiem kierował się wyłącznie swoją wiedzą ekonomiczną, nie słupkami poparcia i populizmem. Można więc uznać, że na politykiem był beznadziejnym, że gdyby był dobry w tym fachu, to krzyknąłby coś o wyższych zasiłkach, o tym, że górnikom trzeba dać, że pegieerów likwidować nie wolno, bo takie hasła były wtedy modne. Mógłby też reformować, ale powoli i ostrożnie, tylko wtedy, gd sondaż pozwala i tak, by wszyscy byli zadowoleni. Mógłby, ale robił inaczej. Teraz pytanie: gdzie bylibyśmy, gdyby Balcerowicz był skutecznym politykiem? I pytanie drugie: czy "skuteczność", która by nas tam doprowadziła, to naprawdę byłaby skuteczność?


Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.